nowości

Lipcowe nowości... ;)

lipca 31, 2013 Ruda 64 Komentarzy

Cześć,
Dziś już ostatni dzień lipca, wakacje powoli dobiegają końca, a z racji początku nowego miesiąca pora na comiesięczny przegląd nowości. 
Plan był taki: więcej zużyć, mniej kupić- udało się ;)

Tak wygląda cała gromadka, trochę się kupiło, trochę wygrało, trochę dostało ;)
Żel z Balei wygrałam w rozdaniu, mam więc takie dwa, bo kiedyś sama kupiłam :D Pachnie cudnie. Kolejny to żel z Wellness Beauty o zapachu pomarańczy z granatem(około4zł) i żel do higieny intymnej z Venus(około 4 zł.)
Dalsza wygrana z rozdania czyli coś do stóp od Balei- sól i krem. Oba produkty spisują się idealnie,ale o tym to w osobnym poście.
Krem z różowego opakowania to kolejna wygrana w rozdaniu, używam go prawie cały miesiąc i już niedługo będzie i o nim. Dalsza część zakupów z R czyli dezodorant z Dove, była na nie promocja (6.99zł), i ostatni produkt ze zdjęcia to tonik do twarzy od forever-young.
(Brudny puder- widzicie mnie w odbiciu?;PP)
Dalsza nagroda czyli czteryy opiki :D Wspaniły Jinx, Vesper, Pussy Galore i Solitare, a obok nich podkład Max Factor.
I na koniec włosy czyli słynna maska z Kallosa, zdecydowałam się na małe opakowanie,żeby pierwsze sprawdzić jak się u mnie spisze(około 6zł), dalej keratynowa maska prostująca od Hairstore, 100% olejek arganowy, tak dobrze czytacie, 100% :DDD od forever-young i na koniec mój dobry przyjaciel czyli olejek z GP(około 6zł) :)

Prócz tych rzeczy kupiłam jeszcze płatki kosmetyczne- około 6zł, i farbę do włosów- 13zł.
Więc w lipcu wydałam- około 46zł na kosmetyki. Jest idealnie!


Addicted to cosmetics

64 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

balea,

Szampon do włosów- Balea

lipca 29, 2013 Ruda 31 Komentarzy

Cześć,
O dziwo pod moją nieobecność post się opublikował, niezmiernie mnie to cieszy ;)

Dziś przychodzę do Was z recenzją jagodowego szamponu do włosów od Balei, jest to zdecydowanie jeden z moich największych włosowych HITÓW i wpada na listę KWC.

Od producenta: Szampon Balea o kuszącym zapachu jagód z limitowanej letniej edycji. Sprawia, że włosy stają się jedwabiste i lśniące. W delikatny sposób a zarazem dokładnie oczyszcza skórę głowy i włosy. Kompleks witamin B3 i prowitaminy B5 uelastyczniają i odżywiają.

Opakowanie: 300ml plastikowa butelka.
Konsystencja: Przypomina galaretkę.
Zapach: Jagodowy!
Cena/dostępność: Około 2/3 zł w DM, 5-8zł w drogeriach z niemieckimi kosmetykami.
 Moja opinia: Szampon mieści się w plastikowej 300ml butelce, jest ona tak wyprofilowana,że dobrze trzyma się ją w rękach nawet gdy są mokre. Opakowanie zawiera wszystkie potrzebne informacje, no i ten napis; "ohne silikone" aż bije po oczach ;) Konsystencja nie jest specjalnie gęsta, przypomina mi trochę galaretkę, kolor jest lekko niebieski. Bardzo dobrze się pieni, i już niewielka ilość wystarcza,aby dokładnie umyć całe włosy. Zapach jest naprawdę jagodowy, woń jest po prostu niesamowita i utrzymuję się jeszcze długo po myciu. Włosy są kąpieli z tą borówką, są miękkie, lśnią, bezproblemowo się rozczesują. Po tym szamponie nie używam żadnej odżywki a moje kłaczki i tak wyglądają świetnie.

6/6

Już dodałam go do listy kolejnych dm-owskich zakupów :) Jak sprawdził się u Was?

Addicted to cosmetics

31 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

pianka do higieny intymnej,

Pianka do higieny intymnej- Skarb Matki

lipca 27, 2013 Ruda 24 Komentarzy

Cześć,
Mam szczerą nadzieję,że ten post opublikuje się wtedy kiedy sobie tego życzyłam. Ja za pewne w tym momencie kończę szykowanie się i za niedługo wybywam z domu :DD Jeżeli oczywiście jest 21, bo o innych porach to szczerze nie mam pojęcia co będzie się działo :PP


Pianka do higieny intymnej- Skarb Matki
Od producenta:
Pianka do higieny intymnej do higieny intymnej
Wskazania: delikatne mycie i ochrona okolic intymnych.
Działanie:     przywraca naturalne pH skóry, działa antyseptycznie, przeciwzapalnie, łagodząco.
Stosowanie:    przy każdorazowym myciu miejsc intymnych.
Skład:    ekstrakt z róży, ekstrakt z zielonej herbaty, kwas mlekowy.
Opakowanie: W kartonowym pudełku mieści się 250ml opakowanie.
Konsystencja: Coś rzadka ta pianka.
Zapach: Kwiatowy.
Cena/dostępność: Około 20zł do kupienia TUTAJ.
Moja opinia: Pianka pierwotnie mieści się w kartonowym pudełku, jej opakowanie 250ml, zawiera wygodny w obsłudze dozownik, który przy każdym wydobyciu robi charakterystyczny "klik";), żeby wydobyć produkt trzeba owy dozownik przesunąć tak,aby był na wprost (ciężko to wytłumaczyłam,ale mam nadzieję,że zrozumiecie;)) dzięki temu produkt się nie wylewa wtedy kiedy tego nie chcemy. Pianka ogólnie w opakowaniu ma wodnistą konsystencję po wydobyciu na dłoń zmienia się w piankę, niestety jest ona dosyć rzadka i przelewa się przez palce.Zapach jest lekko kwiatowy, dla mnie chyba jednak trochę zbyt chemiczny. Działanie jednak oceniam na plus, dobrze oczyszcza, a przy tym jest bardzo delikatna. Dobrze nawilża.

-4/6

Miałyście z nią styczność? Jak się spisała?

Addicted to cosmetics

24 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

farmona,

Peeling do ciała- Farmona

lipca 26, 2013 Ruda 37 Komentarzy

Cześć,
Dziś o małym, a naprawdę wartym uwagi produkcie. Wpasował się we mnie idealnie, kocham owoce leśne, kocham ich zapach. W tym peelingu to właśnie one mają dominującą rolę. Po spotkaniu w maju znalazłam go w jednym z upominków, jakoś mnie nie zainteresował i oddałam go koleżance. Wyszło z tego tyle,że sama go trochę później kupiłam ;)

Peeling do ciała Jeżyna&Malina Tutti Frutti- Farmona
Od producenta: Orzeźwiająca jeżyna i słodka, soczysta malina wraz z zawartymi w olejku fitoendorfinami – cząsteczkami szczęścia, szybko przywracają siły, doskonały nastrój i chęć do działania.

Peelingujące drobinki zanurzone w delikatnym żelu doskonale usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Ciało pozostaje idealnie oczyszczone i wygładzone, a skóra miękka i delikatna w dotyku.

Opakowanie: Mała, poręczna buteleczka.

Konsystencja: Dosyć gęsta, fioletowo-niebieska maź.
Zapach: Jagodowy!
Cena/dostępność: Około 5 zł, do kupienia w drogeriach z kosmetykami Farmony, czy sklepach internetowych.
Moja opinia: Peeling jest zamknięty, w małej, poręcznej 120ml tubce. Jest przeźroczysta, dokładnie widać ile produktu ubyło. Konsystencja nie jest zbita, koloru fioletowo-niebieskiego zawiera w sobie dosyć małe drobinki ścierające. Zapach to to co podoba mi się najbardziej, zdecydowanie dominują w nim jagody, ale da się też wyczuć delikatną nutkę maliny. Co więcej utrzymuje się na skórze zarówno podczas używania jak i też po. Bardzo podoba mi się działanie tego produktu. Moja skóra po użyciu jest miękka, gładka, choć te drobinki są naprawdę niezbyt dużych rozmiarów mają potencjał. Używam go przede wszystkim do buzi, i po zastosowaniu jestem z niej po prostu dumna. Dostępna jest jeszcze wersja wiśnia&porzeczka, figi&daktyle, melon&arbuz.

6/6

Miałyście któryś?

P.S. To mój 200 post! :)

Addicted to cosmetics

37 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

kosmetyki z apteki,

Serum do paznokci- Regenerum

lipca 25, 2013 Ruda 37 Komentarzy

Cześć,
Dziś mam dla Was recenzję produktu, który jest u mnie od dawna. Otrzymałam go od firmy kosmetyki z apteki, która w swojej ofercie ma masę ciekawych produktów. Recenzja dlatego dopiero dzisiaj, bo szczerze? Mam co do niego mieszane uczucia... nadal nie jestem zdecydowana.

Regeneracyjne serum do paznokci- Regenerum
Od producenta: 
Regenerum działa na 5 najczęstszych problemów z paznokciami, czyli
kru­chość
łamli­wość
roz­dwa­ja­nie
prze­bar­wie­nia
suche skórki.

Rege­ne­rum roz­wią­zuje 5 naj­częst­szych pro­ble­mów paznokci jednocześnie!
wzmac­nia
uela­stycz­nia
zapo­biega rozdwajaniu
roz­ja­śnia przebarwienia
zmięk­cza skórki

ŹRÓDŁO

Opakowanie:  W kartonowym opakowaniu czeka na nas 5ml tubka.
Konsystencja:Oleista.
Zapach: Bezzapachowy.
Cena: Około 15zł za opakowanie, do kupienia TUTAJ.
Moja opinia: Pierwotnie regenerum otrzymujemy w pudełeczku, w którym mieści się 5ml tubka z idealnie wyprofilowanym pędzelkiem, dzięki któremu aplikacja produktu na płytkę paznokcia nie sprawia mi najmniejszych problemów. Konsystencja jest oleista, niestety nawet rzadka warstwa wchłania się dosyć długo, bo około 15-20minut, przez ten czas ciężko jest cokolwiek robić i najlepiej siedzieć w bezruchu ;) Zapachu nie wyczuwam prawie wcale, a jeśli już czasem to jest naprawdę delikatny, troszkę ziołowy. Działanie? Niestety nie jestem z niego do końca zadowolona, fakt faktem paznokcie naprawdę szybciej po nim rosną, a przynajmniej mam takie wrażenie. Skórki są zmiękczone. Niestety nie zauważyłam,aby moje paznokcie pozbyły się przebarwień, a taki też efekt obiecuje nam producent. Moje paznokcie nigdy jakoś szczególnie się nie łamały, więc w tej kwestii produkt również chyba nic nie zdziałał. Reasumując jestem zadowolona z tego,że moje paznokcie szybciej po owym serum rosną, z racji jednak tego,że przez okres używania nie można mieć pomalowanej płytki, i trzeba dosyć długo czekać raczej ponownie nie sięgnę po ten produkt. Na moje zdanie wpływa też fakt,że to serum nie spisało się w stu procentach.

-3/6

Miałyście styczność z regenerum?


Addicted to cosmetics


37 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

inne

TAG 50 przypadkowych faktów o mnie

lipca 25, 2013 Ruda 91 Komentarzy

Cześć :)
Wspaniała Małgosia:* zaprosiła mnie do zabawy w tagu- 50 przypadkowych faktów o mnie.
Wkręciłam się i postanowiłam takową listę opublikować. Miłego czytania ;)

1.Nienawidzę malować paznokci, ale lubię mieć je pomalowane.
2.Jestem na wiecznej diecie. Chyba,że zobaczę czekoladę wtedy już dieta znika.
3.Kocham czytać książki.
4.Jestem zodiakalnym wodnikiem i numerologiczną 4, a w horoskopie chińskim dumnym bawołem.
5.Mogłabym cały dzień przeleżeć w łóżku.
6.Wolę zimę niż lato.
7.Mam kotkę Stefkę i kocura Tymona.
8.Tekst "boisz się?, nie dasz rady" działa na mnie jak płachta na byka.
9.Nienawidzę błędów ortograficznych, lubię gdy mój rozmówca ma bogate słownictwo.
10. Po LO chcę studiować prawo karne ze specjalizacją prokuratorską.
11. Mam trzech starszych braci.
12. Choć wolę kolorówkę zdecydowanie częściej kupuję kosmetyki pielęgnacyjne.
13. Jestem wredna i dobrze mi z tym.
14. Mój telefon jest ze mną 25h na dobę. Nie ma miejsca, w którym bym go nie miała.
15. Mam chomika o imieniu Szczyl.
16. Choć jestem towarzyska z własnych względów mam niewielu przyjaciół.
17. Jestem szczera i bezpośrednia. W szkole obniżają mi za to zazwyczaj zachowanie^^
18. Nienawidzę chemii.
19. Nie umiem długo się gniewać, i często wybaczam więcej niż powinnam.
20. Na swoje pierwsze prawdziwe wakacje chce wyjechać do Hiszpanii.
21. Lubię czytać horoskopy.
22. Choć jestem z pozoru twarda, jest masa rzeczy która mnie rozczula.
23. Trzy razy byłam laureatką wojewódzkiego konkursu o Papieżu Polaku.
24. Zawsze widzę wszystko w najgorszych barwach.
25. Mieszkam u stóp Babiej Góry.
26. Mam pamięć do dat, jestem w stanie wymienić kiedy poznałam tego a tego, kiedy i dokładnie co robiłam itd, itd.
27. Mam duże poczucie humoru(tak słyszałam;))
28. Nigdy jakoś specjalnie nie przepadałam za kotami, zmieniło się to dopiero w chwilii gdy przyniosłam do domu Stefcie.
29. Kocham polską muzykę. Happysad, Lady Pank, T.love...
30. Lubię pić wodę mineralną. Gazowaną!
31. Mam jeden biały zegarek, z którym raczej się nie rozstaję.
32. Nie lubię torebek.
33. Mam 182cm wzrostu.
34. Rzadko chodzę do kina, wolę poczekać aż film będzie można obejrzeć na komputerze.
35. Mam świetną pamięć, pamiętam nawet wierszyki,które recytowałam w pierwszych klasach podstawówki.
36. Lubię marchewkę.
37. Nie słodzę herbaty i kawy.
38. Mam dwa pokoje. W jednym śpię a w drugim trzymam swoje rzeczy.
39. Gdy ludzie śpiewają mi "sto lat" nie wiem co mam robić.
40. Zbyt szybko przyzwyczajam się do niektórych ludzi a potem ubolewam,że ich nie ma.
41. W I klasie podstawówki byłam przewodniczącą, podczas apelu wychowawczyni dosłownie wypchnęła mnie na środek w nadzieji,że sobie poradzę. Dałam radę.
42. Kocham mówić, nienawidzę i nie umiem słuchać.
43. Nie lubię myć naczyń.
44.Co mam zrobić dziś zrobię jutro, a najwyżej wcale tego nie zrobię.
45. Idę do LO na historię z polskim.
46. Lubię żuć gumy.
47. Nienawidzę ziemniaków.
48. Nie lubię chodzić do kościoła.
49. Gdy już kogoś polubię raczej nigdy nie przestaję. A gdy już kogoś zacznę nie lubić choćby co się nie wydarzyło nie jestem w stanie zmienić swojego nastawienia.
50. Wydaję więcej pieniędzy niż mam.

Zapraszam do zabawy każdego kto tylko ma ochotę. Proszę zostawcie mi linki do swoich tagów :)

Addicted to cosmetics

91 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

Love Me Green,

Szampon do włosów- Love Me Green

lipca 23, 2013 Ruda 31 Komentarzy

Cześć,
Mel B daje popalić i to tak pozytywnie! Trenuję z nią uwaga, uwaga od trzech dni (rekord;)) i jestem w szoku,że nadal daję rade. Dzięki niej pożegnałam misia- NIE CHCE MI SIĘ a przywitałam nowego futrzaka- CHCE MI SIĘ! :)

Dziś o kolejnym produkcie, do którego byłam sceptycznie nastawiona i, który mnie zaskoczył. Bardzo pozytywnie...

Organiczny witalizujący szampon do włosów- Love Me Green!
Od producenta:
Właściwości:

Ten organiczny szampon do włosów jest bardzo delikatny, dodaje miękkości, elastyczności i wyzwala ich blask. Jego działanie oczyszczające nie podrażnia skóry głowy. Włókno włosów jest odżywione aż po cebulki, dzięki czemu włosy stają się miękkie i jedwabiste.

Sposób użycia

Niewielką ilość szamponu nakłożyć na zwilżone włosy i spienić. Obficie spłukać ciepłą wodą. Dla lepszego efektu powtórzyć.

Opakowanie: Proste, urocze- przykuwa uwagę.

Konsystencja: Niezbyt gęsta.
Zapach: Producent mówi nam,że to zapach egzotycznego kwiatu frangipani, coś w tym chyba jest.. :D
 Cena/dostępność: 49,90 za opakowanie do kupienia TUTAJ.
Moja opinia: Szampon o pojemności 200ml mieści się w przeźroczystej butelce, z etykietkami, które jak zawsze w przypadku Love Me Green mnie zachwyciły. Są proste, a przy tym tak niesamowicie urocze... Zamknięcie jest szczelne, produkt się nie wylewa. Konsystencja nie należy do jakoś specjalnie gęstych, mam wrażenie,że jest trochę oleista, łatwo rozprowadza się na włosach, wytwarzając w miarę dużo piany. Zapach jest bardzo charakterystyczny, nie czułam nigdy czegoś podobnego. Przy tym przyjemny, utrzymuje się na włosach jeszcze po umyciu. Szampon ma fantastyczny skład, nie żebym była jakąś super znawczynią :D, ale posprawdzałam trochę i jest naprawdę wspaniale. Na początku sądziłam,że taki dobry, naturalny kosmetyk nie wpłynie pozytywnie na moje włosy, które zawsze były traktowane jakąś chemią :D albo wytworami chemio podobnymi :D Jakież było moje zdziwienie gdy już w trakcie mycia czułam,że moje włosy są miękkie i przyjemne w dotyku. Po umyciu ich stan się nie zmienia, nawet nie używając żadnej odżywki nie miałam żadnych problemów z rozczesywaniem, gdy już takowej urzyłam było idealnie. Włosy łatwo się układają, nie odstają, są mięciutkie i nawilżone. Jestem zachwycona. Cena nie należy do najniższych... i to chyba jedyny minus tego szamponu. 

-6/6

Jak Wasze doświadczenia z LMG? :)

Addicted to cosmetics

31 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

ABC-uroda,

Kryształki do stóp- Balea

lipca 22, 2013 Ruda 30 Komentarzy

Cześć,
Dziś poranną porą, bo postanowiłam już nie marnować całych dni na spanie ;)
Kończę post i biorę się za życie, pogoda nawet mi sprzyja.

Dziś trochę na temat kryształków do stóp od Balei,  produkt ten otrzymałam na spotkaniu w maju od abc-uroda.
Od producenta: 
Opakowanie: To mała saszetka o pojemności 40g.
Konsystencja: Kryształki są dosyć sporych rozmiarów.
Zapach: Na początku bardzo intensywne połączenie mięty i cytrusów.
Cena/dostępność: Około 4 zł za opakowanie, do kupienia TUTAJ, w DM lub innych drogeriach zawierających produkty Balei. 
Moja opinia: Kryształki od Balei otrzymujemy zamknięte w 40g saszetkę, która wystarcza na dwa użycia. Są wymieszane z proszkiem, który za pewne tak barwi wodę. Zapach na samym początku jest bardzo intensywny, wyczuwam w nim miętę i cytrusy, z czasem po dokładnym rozpuszczeniu woń nie jest już taka mocna. Jeśli chodzi o działanie, stopy po takiej kąpieli, ja trzymałam je około 20-30min, są miękkie w dotyku, zrogowaciały naskórek znika, a stópki pozostają niesamowicie pachnące.

6/6

Miałyście?

Addicted to cosmetics

30 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

balsam,

Budyń do ciała- Skarb Matki

lipca 21, 2013 Ruda 33 Komentarzy

Cześć,
Pogoda dopisuje, a ja właściwie przed chwilą wstałam... pora z tym skończyć :D

Przygotowałam dziś dla Was recenzję czekoladowo-pomarańczowego budyniu otrzymanego od Skarbów Matki. Ta firma była mi raczej nieznana, po wymienieniu korespondencji dowiedziałam się,że istnieje w rodzinie od trzech pokoleń.

Od producenta: 
Wskazania:
do stosowania przy skórze suchej, wrażliwej i skłonnej do atopii zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Balsam szczególnie polecany po kąpieli w mocno chlorowanej wodzie.
Działanie:    nawilżanie, natłuszczanie. Doskonale się rozprowadza. Pozostawia na skórze lekką, hydro-lipidową warstwę ochronną
Stosowanie:    po kąpieli na skórę całego ciała
Skład:     panthenol, alantoina, wyciąg z liści aloesu
Opakowanie: 140ml słoiczek zabezpieczony dodatkową przekładką.
Konsystencja: Budyniowa.. ;)
Zapach: Czekoladowo-pomarańczowy z czasem duszący.
Cena: Około 15zł za opakowanie, do kupienia TUTAJ.

Moja opinia:  Budyń mieści się w plastikowym słoiczku o pojemności 140ml, w środku jest dodatkowo zabezpieczony przekładką, dzięki której produkt się nie wylewa. Design jest kolorowy, świeży- przykuwa uwagę. Opakowanie jednakże nie jest zbyt solidne, bo wystarczyło, aby tylko raz spadł mi na ziemię, a dno się potłukło. Konsystencja faktycznie przypomina budyń, jest koloru kremowego. Zapach na początku wydaje się być naprawdę bardzo przyjemny- połączenie czekolady i pomarańczy to ciekawa kombinacja, po kilku chwilach woń niestety staje się mdła, zbyt słodka... nie jestem w stanie z nią długo wytrzymać. Jeśli chodzi o działanie balsam bezproblemowo rozprowadza się po skórze, dzięki swojej konsystencji nie potrzeba zbyt wiele produktu,aby dokładnie go rozprowadzić. Szybko się wchłania, a skórę pozostawia idealnie miękką i przyjemną w dotyku. Mimo tego,że działanie jest zdecydowanie na plus, nie jestem w stanie go używać bo mój nos tego nie zniesie...

+2/6

Miałyście?
Addicted to cosmetics

33 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

Joanna,

Kremowy żel pod prysznic- Joanna

lipca 20, 2013 Ruda 33 Komentarzy

Cześć,
Pomiędzy sprzątaniem łazienki olejowaniem włosów i ogólnym odpoczynkiem zapraszam Was na nowy post, dedykuję go Aswertynie:* z racji tego,że Ameryki nim nie odkryję :D

Kremowy żel pod prysznic o zapachu dojrzałej marakui z serii Fruit Fantasy od Joanny.
Od producenta:  Poczuj fascynujący aromat dojrzałej marakui. Spraw, by rytuał pielęgnacji Twojego ciała był przyjemny i odprężający, aby przywodził na myśl najsłodsze wspomnienia. Kremowy żel pod prysznic doskonale dba o Twoje ciało. Sprawia, że staje się doskonale odprężone i oczyszczone oraz pełne witalności i siły. Spróbuj, a już nigdy nie zamienisz tej owocowej świeżości na nic innego…
Opakowanie:  250ml plastikowa buteleczka.
Konsystencja: Bardzo kremowa.
Zapach: Owocowy.
Cena/dostępność: Około 6/7zł za opakowanie w prawie każdej drogerii.
Moja opinia:  Żel pod prysznic od Joanny mieści się w plastikowej butelce pojemności 250ml, która dodatkowo jest wyposażona w wygodny w użyciu dozownik. Jest bardzo kremowy, gęsty, ma mocny fioletowy kolor. Zapach jest niesamowicie owocowy, rześki, utrzymuje się jeszcze po wyjściu z łazienki. Żel choć ma dosyć fajną konsystencję nie jest jakoś specjalnie wydajny, trzeba go użyć dosyć trochę,żeby stworzyć porządną pianę, mimo to jestem z niego zadowolona. Ładnie oczyszcza skórę, nawilża ją i pozostawia miękką w dotyku. Jest dosyć tani a przy tym można go znaleźć prawie wszędzie ;)

-5/6

Miałyście któryś z żeli z serii Fruit Fantasy? :)

Addicted to cosmetics

33 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

L'Oréal Paris,

Szminka Rouge Caresse- L'Oréal Paris

lipca 19, 2013 Ruda 31 Komentarzy

Hej,
Dziś przygotowałam dla Was recenzję szminki, która ostatnio zaraz koło eliksiru od Wibo jest stałą bywalczynią na moich ustach. Mowa o perełce od L'Oréal Paris, z serii Rouge Caresse w kolorze 101 czyli Tempting Lilac. Produkt ten otrzymałam od sklepu internetowego wizaż24, pierwsze byłam nastawiona dosyć sceptycznie, dzisiaj tego żałuję.
Od producenta:
Rouge Caresse Szminka
lekka jak powietrze
posiada miękką, kremową konsystencję
sprawia, że usta są pełne blasku
Opakowanie: Złoto-przeźroczyste.
Konsystencja: A raczej gęstość ;) Szminka jest kremowa.
Zapach: Ona pachnie? O dziwo tak! I to jeszcze jak ładnie.
Cena/dostępność: Około 40 zł w sklepach stacjonarnych. TUTAJ możecie ją nabyć za niecałe 35zł.
Moja opinia: Pomadka jest zamknięte w przeźroczysto-złotym opakowaniu, które jest wykonane z grubego plastiku. Na dnie otrzymujemy numerek i nazwę naszego koloru. Szminka w sztyfcie, wyglądem przypomina mi pomadeczki z nivea :D Przy tym jest twarda i niezbyt podatna na promienie słoneczne- nie rozpuszcza się szybko. O dziwo jej zapach nie jest chemiczny, jak to się dosyć często przytrafia. Uwielbiam efekt jaki pozostawia na ustach. Moja kusząca lilia, nie jest jakoś szczególnie widoczna na ustach, nie rzuca się w oczy. Zachowuje się bardzo naturalnie i pozostawia na ustach efekt nawilżenia. Jest kremowa i bezproblemowo się ją aplikuje. Nie trzeba nawet do tego wielkiej wprawy, bo jak lekko "wyjedziemy" to ze względu na kolor nie będzie to widoczne. Jestem zauroczona tą pomadką, jest bardzo naturalna, smaczna i wygląda po prostu ślicznie. Cena, ceną... warto.

+5/6

Macie którąś pomadkę z seri Rouge Caresse? Jak się spisuje? :)

Addicted to cosmetics



31 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

pianka do golenia,

Pianka do golenia- Venus

lipca 18, 2013 Ruda 41 Komentarzy

Hej,
Dziś będzie o produkcie, który zrewolucjonizował niezbyt przyjemną sferę mojego życia czyli depilację, nigdy mi się nie chce, no ale trzeba :D

Żurawinowa pianka do golenia od Venus!
Od producenta: Jak zapewnić skórze ukojenie podczas golenia delikatnych partii ciała? Postaw na kosmetyki silnie regenerujące, a rozstaniesz się z zaczerwienieniem skóry i uczuciem pieczenia.
Pianka z wit. E i ekstraktem z żurawiny posiada właściwości intensywnie regenerujące. Dzięki temu jest odpowiednia do golenia delikatnych partii ciała takich, jak pachy i okolice bikini. Wzbogacona witaminą E nawilża i odżywia naskórek. Składniki aktywne działają kojąco i łagodząco. Pianka dodatkowo chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni UV.
Opakowanie: Butelka o pojemności 200ml.
Konsystencja: Idealnie gęsta.
Zapach: ŻURAWINA!
Cena:  Około 7zł za opakowanie.
Moja opinia: Pianka mieści się się w przyjemnej dla oka 200ml buteleczce, która zawiera wszystkie potrzebne informacje i ułatwiający aplikację dozownik. Konsystencja jest naprawdę gęsta, co za tym idzie wydajna, niewielka ilość wystarcza na dokładne posmarowanie pożądanej części ciała. Wielkim atutem tej pianki jest zapach- niesamowicie owocowy. Zawsze lubiłam żurawinę, a tu jeszcze kosmetyk o jej zapachu, MNIAM! Utrzymuje się jeszcze po zastosowaniu, ja jednak często później nakładam jakiś balsam, którego woń niszczy żurawinkę. Skóra po goleniu nie ma żadnych oznak podrażnień, jest gładka i miękka w dotyku. Radzi sobie bezproblemowo zarówno z dłuższymi czy krótszymi włoskami, jest idealna.

6/6

Lubicie pianki od Venus?

Addicted to cosmetics 

41 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

mydło,

Mydło z masłem shea- Orientana

lipca 18, 2013 Ruda 24 Komentarzy

Cześć,
Przeglądałam dziś ofertę Orientany(choć za nim opublikuję ten post, będę mogła mówić,że wczoraj przeglądałam;)) i prawie przepadłam. Kusi mnie olejek do ciała z różą japońską i geranium oraz balsamy w kostce,ajurwedyjska terapia do włosów też wydaje się być interesująca,ahhh... i balsamy do ust...nie kliknę kup, nie kliknę kup, nie kliknę! Kora ogarnij się, denkuj,denkuj a nie kupuj nowe :D Przynajmniej teraz postaram się ogarnąć, ale prędzej czy później i tak w końcu złożę zamówienie. Kosmetyki nie testowane na zwierzętach, bez chemii, bez sztucznych zapachów i barwników, czego chcieć więcej?


Dziś mam dla Was parę słów na temat mydełka z masłem shea: Neem, Eukaliptus, Drzewo Herbaciane
 
Od producenta: Doskonałe dla cery wymagającej, tłustej.
Mydło Orientana Neem, Eukaliptus, Drzewo Herbaciane jest unikalną kompozycją czystego masła Shea, masła kakaowego, oleju kokosowego, oleju z łusek ryżu, oleju sezamowego i migdałowego.
Wzbogacone o olejek z drzewa herbacianego i olejek eukaliptusowy oraz liście miodli indyjskiej działające delikatnie złuszczająco na skórę doskonale pomaga utrzymać dobre nawilżenie skóry, przywraca jej elastyczność  i odpowiednią gładkość oraz blask, a przede wszystkim działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie, regenerująco i kojąco.

Mydła Orientana są tłoczone na zimno, nierafinowane, nie poddawane obróbce mechnicznej.



Opakowanie: Mydełko otrzymujemy pierwsze w pudełeczku, w środku zabezpieczone jest jeszcze dodatkową folią.
Konsystencja: Hm.. nie wiem czy to słowo jest tutaj odpowiednie. Mydło w kontakcie z wodą wytwarza naprawdę gęstą i przyjemną pianę.
Zapach: Świeży, orzeźwiający.
Cena:  20zł za sztukę, do kupienia TUTAJ.

Dokładnie opisany przez producenta skład:
Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy),
Glycine Soya Oil (olej sojowy),
Oryza Sativa Bran Oil (olej z łusek ryżu),
Butyrospermum Parkii Butter (masło shea),
Aqua (woda),
Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe),
Plant Glycerin (gliceryna roślinna),
Seasamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy), 
Ricinus Communis Seed Oil (olej z nasion rącznika),
Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy),
Olea Europaea Husk Oil (olej z oliwek),
Melia Azadirachta Leaf Extract (ekstrakt z miodli indyjskiej),
Melaleucata Alternifolia Leaf Oil (olej z drzewa herbacianego),
Eucalyptus Globulus Leaf Oil (olejek z eukaliptusa),
Ocimum Basilicum Herb Oil (olejek z bazylii) ,
Sodium Hydroxide (wodorotlenek sodu),
Melia Azadirachta Leaves (listki miodli indyjskiej).
Czyż nie jest wspaniale?
Moja opinia: Mydełko standardowych bo 100g rozmiarów otrzymujemy w pudełeczku, w środku zabezpieczone jest dodatkowo folią aluminiową, którą bez problemu się ściąga. Mydło jest zielone i są w nim zatopione liście miodli indyjskiej . Początkowo wygląda to całkiem ładnie, później jednak gdy zużycie jest już coraz większe listeczki zaczynają trochę wystawać, po jakimś czasie jednak znowu wtapiają się w mydło. Ono w kontakcie z wodą tworzy naprawdę niesamowicie gęstą i przyjemną w dotyku pianę. Zapach jest bardzo świeży, rześki, orzeźwiający. Czuć go jeszcze długo po zastosowaniu.Na początku przypominał mi pastę do zębów, z czasem woń stała się dla mnie bardziej cytrusowa i jeszcze przyjemniejsza dla nosa. Jeśli mowa o działaniu- tym produktem myję twarz rano i wieczorem a czasami i przez dzień szoruję nim rączki. Na twarzy pozostawia bardzo przyjemne uczucie nawilżenia, bez problemu nakładam potem na nią kosmetyki, a one rozprowadzają się szybko i bezproblemowo. Ręce po umyciu owym mydłem również są idealnie miękkie w dotyku, aż nie chce się jednej ręki wypuszczać z drugiej ;) Dodatkowo całość umila mi jeszcze ten fantastyczny zapach. Choć na początku ostrzegam może Wam wydać się niezbyt interesujący. Ostatnio znalazłam też dodatkowe zastosowanie, mydełko ma koić skórę? Spiekłam się trochę na ramionach, i szukając ratunku przypomniało mi się o tej właściwości. Jak postanowiłam tak też zrobiłam, umyłam nim całe ramiona. Na początku towarzyszyło mi lekkie uczucie szczypania, po dokładnym wytarciu, na skórze czułam już tylko uczucie chłodu. Cały ból związany z małym poparzeniem zniknął... Dodatkowo mydło jest bardzo wydajne, używam go od maja dosyć intensywnie i myślę,że starczy jeszcze na trochę.

Jestem nim po prostu zachwycona.. chce...PRAGNĘ więcej!

6/6

 Jak Wasze doświadczenia z kosmetykami Orientany? 

Addicted to cosmetics

24 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

włosy

włosy,włosy,włosy w lipcu

lipca 16, 2013 Ruda 45 Komentarzy

Hej,
Nie chce,żeby było tutaj monotematycznie, choć chyba do tego prowadzę. Pokażę Wam dziś aktualizację włosową. Ostatnia pojawiła się tutaj 13 czerwca, więc to najwyższa pora!

Przez ostatni czas najczęściej towarzyszył mi szampon na łopianowym propolisie, borówka od Balei, której niedługo poświęcę osobny post i szampon z Love Me Green.
W kategorii odżywek najczęściej sięgałam po taką z lnem i rumiankiem od Joanny, dalej Jantar i moja kochanka od Marion :D
Przy olejowaniu sięgałam po olejek z GP, o którym zresztą wczoraj czytałyście, dalej kokosowy od Vatiki i 100%olejek arganowy.
Ta cholera z Agafii już na szczęście się kończy a obok niej brzoskwinka od Balei, którą kremuje włosy.
No i na koniec mgiełka Radical, eliksir od Marion, i serum od Biovaxu.

Pora pokazać jak owe włosy wyglądają!
Zdjęcie robione dziś po południu, nie zdążyły jeszcze dokładnie wyschnąć :D
Ogólnie przez ostatni czas prostowałam je kilka razy, z okazji tzw. "wielkich wyjść" :D Suszarki nigdy nie używam, a w tym miesiącu wyjątkowo raz się zdarzyło.
Olejowałam, kremowałam- nie tak często jak zwykle, bo wiadomo, często ogarnia mnie mój ulubiony miś- NIE CHCE MI SIĘ.

Tak wyglądają w kucyku :D Ogólnie to nie farbowałam ich już ho ho ho, i w końcu muszę to zrobić w tym tygodniu. Oczywiście standardowo tylko odrosty na czarno, reszta niech sobie żyje.
No i dzięki kochanej Balbince, znowu pije, jem, gryzę siemię lniane :D
Na powyższym zdjęciu są wyprostowane.

No i czas na porównanie!


Po lewej czerwiec po prawej lipiec...

Addicted to cosmetics

45 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

Green Pharmacy,

Olejek łopianowy z czerwoną papryką- Green Pharmacy

lipca 15, 2013 Ruda 48 Komentarzy

Hej,
Pogoda nas nie rozpieszcza, ale przynajmniej bez zbędnych wyrzutów sumienia mogę spędzać całe dnie w łóżku przed telewizorem, niezbyt zdrowo, ale od czasu do czasu można sobie na to pozwolić. Co nie? ;)

Jeszcze w tym tygodniu pokażę Wam aktualizację włosową.
Temu też dziś parę słów na temat produktu, który ostatnio mi towarzyszył mowa o olejku łopianowym z czerwoną papryką od Green Pharmacy.
Od producenta: Olejek łopianowy z czerwoną papryką stymuluje wzrost włosów. Naturalny olejek łopianowy w połączeniu z naturalnym ekstraktem czerwonej papryki tworzą skuteczny preparat o sprawdzonym wzmacniającym i pobudzającym działaniu na włosy. Dzięki regularnemu stosowaniu olejek wyraźnie wzmacnia osłabione włosy i stymuluje ich wzrost. Czerwona papryka pobudza mikro-cyrkulację krwi co ułatwia przenikanie dobroczynnych składników olejku łopianowego w głąb cebulek włosowych. Włosy stają się gęstsze i mocniejsze, lśniące i pełne życia. Odpowiednio pielęgnowane dobrze się rozczesują i lepiej układają.
Opakowanie: Małe, 100 ml wykonane z ciemnego plastiku.
Konsystencja: Olejek jest wystarczająco gęsty.
Zapach: Ziołowy? Kwiatowy?
Cena: Około 6zł za opakowanie.

Moja opinia: Olejek jest zamknięty w małej poręcznej butelce. Wykonana jest z ciemnego plastiku i to trochę mi przeszkadza, bo nie mogę zobaczyć ile produktu zostało. Opakowanie jest zakończone korkiem/wylotem, który ułatwia aplikację produktu. Konsystencja jest koloru żółtawego, czyli przypomina każdy zwyczajny, kuchenny olej. Jest dosyć gęsta, więc nie ma problemu z jej aplikacją na włosy. Nie jestem w stanie dokładnie określić co przypomina mi ten zapach. Woń jest ziołowo&kwiatowa- dosyć mocna. Jeżeli chodzi o działanie-tak jak zaleca producent podgrzewałam olejek na kuchence :D moje pierwsze spotkanie z nim było masakryczne. Po prostu nałożyłam go na całą długość zdecydowanie zbyt dużo i choć myłam włosy dwa razy jeszcze nie dokładnie pozbyłam się produktu. W efekcie czego kolejnego dnia moje włosy nie wyglądały zbyt korzystnie, a był to dzień w którym naprawdę musiałam iść do szkoły. Kolejnym razem byłam już mądrzejsza, olejku nakładałam zdecydowanie mniej. Zmywa się on bezproblemowo, każdy szampon sobie z nim poradzi. Na swoich włosach trzymam go około 30-40 minut. Nie stawiałam mu poprzeczki strasznie wysoko, wymagałam tylko i wyłącznie,aby przyspieszył porost włosów. I sądzę,że się z tego wywiązał. Same niedługo ocenicie. Jest to produkt, który zdecydowanie polecam. Cena w porównaniu do wydajności, i działania jest naprawdę rewelacyjna. To już drugie moje opakowanie.

6/6

Lubicie?

Addicted to cosmetics

48 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

eZebra,

Lakier do paznokci HIGH TECH 107N- Manhattan

lipca 14, 2013 Ruda 32 Komentarzy

Cześć!
Późno, bo późno,ale skoro obiecałam tak więc jestem. Ostatnio miałam mały zastój bo wydarzyło się kilka ciekawych rzeczy i zwyczajnie nie miałam głowy nic pisać, a co to za posty bez serca- bezsens. 
Co do ukąszeń komarów już prawie znikły, entil, fenistil i ciągłe powtarzanie sobie NIE DRAP, NIE DRAP zdecydowanie pomagają :)

Dziś mam dla Was kolejną już 3 w ostatnim czasie! recenzję lakieru do paznokci, otrzymałam go od drogerii internetowej eZebra. Warto zapoznać się z ofertą tego sklepu, moją uwagę najbardziej przykuły oczywiście lakierkowe perełki. Pokażę Wam coś w moim ulubionym kolorze czyli konkretnie lakier higt tech 107n stalowy połysk od Manhatanu.

Butelka mieści w sobie 7ml produktu. Pędzelek jest tak wyprofilowany, że idealnie aplikuje się nim kolejne warstwy. Niestety często gęsto widać pociągnięcia owego pędzelka na płytce,a to już nie jest takie fajne.
Jedna warstwa sprawi,że na naszej płytce pojawi się delikatny szary kolor, ja zdecydowanie stawiam na dwie, kolorek jest wtedy głębszy, bardziej wyrazisty i naprawdę szary.
Kiedyś będę malować idealnie!
Konsystencja jest w miarę gęsta, lakier schnie dosyć szybko a to dla mnie bardzo ważne, bo wiadomo,że jak się pomaluje pazury to wtedy się ma najwięcej do zrobienia ;)
W R zapłacicie za niego około 11zł, a tutaj tylko 1.99, więc różnica jest diametralna. Ostatnio też czytałam,że lakiery Manhattan można znaleźć w Pepco za niecałe 5zł.

Lubicie lakiery Manhattan? Szaruś się Wam podoba?

Addicted to cosmetics

32 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.