nowości

Sierpniowe nowości...;)

sierpnia 31, 2013 Ruda 99 Komentarzy

Cześć,
Ostatni dzień sierpnia, ostatni dzień sierpnia!! W poniedziałek do szkoły, oooo maryjo^^ Na pocieszenie mogę tylko pokazać Wam co przybyło do mnie w sierpniu :D Poszczęściło mi się, wygrałam jedno, OGROMNE rozdanie no i dostałam sporo perełek do testów :) Jeśli śledzicie mnie na FB, kilka z tych rzeczy mogłyście już oglądać wcześniej :)

Do dzieła! Marsz!

Tak wygląda cała szczęśliwa, chyba szczęśliwa gromada... :) Mój plan zdjęciowy okazał się co najmniej hm.. za mały :P Już po zrobieniu zdjęć, zorientowałam się,że brakuje tutaj scrubu, o którym pisałam w tym poście, jednego lakieru i peelingu z Farmony, który kupiłam i w trybie natychmiastowym zdenkowałam ;)


Włosy, włosy! Pianka od Welli, którą podarowała mi Madzia:*, włosy nią już zafarbowane i poświęce jaj na pewno osobny post :) Szampon regeneracyjny od Flos-Leku jestem bardzo ciekawa jak się spisze. Rzepa od Joanny była na mojej chciejliście dobra duszyczka sprawiła,że mogę ją stamtąd już wykreślić ;) Szampon pokrzywowy od Barwy, jedna wielka MASAKRA za 2.99zł na promocji, o nim już niedługo. Nie będzie miło!


Perfumowany peeling do dłoni od Synesis to pierwszy produkt, który wygrałam, podobnie woda termalna z Vichy ♥ stała się ona już moim ulubieńcem,ale o tym też innym razem :-) Pianka do golenia od Venus, żurawinkę pokochałam to tym razem się na melona zdecydowałam, kosztowała około 7zł. Żel pod prysznic od Flos-Leku, pachnie nieziemsko! Serum od Eveline, czyli kolejny prezent :* na pewno doczeka się osobnego postu :) Żel do higieny intymnej od Flos-Leku i kolejny z Biedronki, który kupiłam po przeczytaniu negatywnej opinii u Dominiki chciałam sprawdzić czy przypadkiem nie kłamie :P Kosztował 3zł.


Krem do rąk z Balei, do stóp z Farmony, dwa dezodoranty od Dove, peelingi z Marion, sól do stóp z Flos-Leku, którą już kocham ♥ Nigdy specjalnie nie przepadałam za takimi specyfikami,a ostatnio gdy jestem poza domem to marzę o tym,żeby usiąść wygodnie przed komputerem mocząc przy tym stópki :) Masło do ciała z Flos-Leku o zapachu Liczi&Arbuz, naczytałam się na temat tych masełek tyle "ohów" i "achów",że żal by było nie spróbować :) Krem z BingoSpa, i zielona glinka, moja pierwsza glinka! A mam ją dzięki kochanej Aniiiiii, dzięki mała :*


Perfumy z FM, kupiłam numer75 z kolekcji kwiatowej, bo były na promocji, wydałam na nie coś koło 25zł, numer 33 to HOTY, które dostałam :D Dalej olejek rycynowy, który dumnie wcieram od uwaga uwaga, 5dni! Na pewno pochwalę się efektami, liczę na to,że takowe wystąpią :P Mam go dzięki kochanej Madzi, podobnie jak to żółte i podłużne :D Preparat do skórek. Hennę z Delii kupiłam w Rossmanie, za chyba jakieś 3zł, obok niej leżą jeszcze pędzle, pierwszy od Anabelle Minerals, dalej od La Rosy.


Hahahahaha na koniec moja ulubiona kupka!:D Tak, moja ulubiona kupka :D  Cudne lakiery od La Rosy, dwie wazeliny z Flos-Leku, kocham je normalnie całym serduszkiem i chce więcej,więcej i więcej ♥ Dwa cudne JJ, 112 i 115. 
Dalej moje wygrane lakiery z virtual, ten fioletowy jest piękny! Taka lilijka z niego :) Później mocna czerwień od vipery, piękne, zielone cienie od kobo Róż z vipery, z Annabelle Minerals i La Rosy, od nich również korektor. Mineralne cienie od La Rosy, puder z Marizy i z Annabelle. Kolejne cienie z Pierre Rene, bibułki matujące od Wibo(5zł), błyszczyk w kolorze ciemnej śliwki :D od Eveline, błyszczyk z Virtuala, i na koniec mój ukochany tusz do rzęs z Lovely(10zł) W tej kupce powinien być jeszcze Carmex, ale się dziad zapodział :P

I to tyle :D Reasumując wydałam około 60zł, a przybyło mi też około 60 rzeczy :D
Miałam szczęście w tym miesiącu :) We wrześniu czeka na mnie zamówienie z DM, nowość od Sleeka i zakupy w Krakowie. Prócz tego, NIC NIE KUPUJE!

Addicted to cosmetics  

99 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

flos-lek,

Prezent od Flos-Leku

sierpnia 30, 2013 Ruda 28 Komentarzy

Cześć,

Z okazji dnia blogera, naszego dnia mam dla Was niespodziankę od Flos-leku :)


BLOGUJ Z FLOSLEKIEM

Z okazji Dnia Blogera 31.08.2013

Wyjątkowa promocja

30% off na wszystkie produkty

na hasło w zamówieniu BLOGER



Termin obowiązywania promocji 31.08-02.09

Promocja dostępna po rejestracji i zalogowaniu się na stronie www.sklep.floslek.pl

Każdy zarejestrowany i zalogowany użytkownik może dokonać tylko jednego zakupu w promocji na hasło: BLOGER



Co kupujecie? ;>

Addicted to cosmetics

28 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

flos-lek,

Krem ochronny do opalania- Flos-Lek

sierpnia 30, 2013 Ruda 22 Komentarzy

Cześć,
Wakacje,wakacje i po wakacjach :P Nie powiem,żeby mnie to jakoś szczególnie staysfkacjonowało. Tak ogólnie to nie cieszy mnie to wcale, rozgryzłyście mnie :P Dobra, może i to będzie nowa szkoła, nowi ludzi, ale ja wolę siedzieć dalej w domu :D

Chce Wam w końcu pokazać produkty, które tym naszym Polskim latem sobie używałam, pierwszy z nich to

Wodoodporny krem ochronny do opalania SPF 30, od Flos-Leku, z serii Sun Care.

Od producenta:

Działanie:
wydłuża możliwość bezpiecznego przebywania na słońcu doskonale zabezpiecza skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania UV chroni skórę przed fotostarzeniem, zabezpiecza przed działaniem wolnych rodników zapobiega nadmiernej pigmentacji (powstawaniu przebarwień)

Piękna i zdrowa opalenizna bez poparzeń i przebarwień.



Opakowanie: 100ml biało-pomarańczowa tubka.
Konsystencja: Kremowa.
Zapach: Specyficzny.
Cena/dostępność: Około18zł za tubkę. Stacjonarnie go nie widziałam, na pewno możecie kupić go na stronie producenta.


Moja opinia: Krem od Flos-leku mieści się w 100ml, biało-pomarańczowej tubce. Jest ona szczelna, nic się nie wylewa. Konsystencja przypomina mi mleczko, jest kremowa, ciężko jednak się nią smaruje, długo się wchłania a na ciele pozostawia białe ślady. Zapach jest dziwny, nie wiem co mi przypomina, w każdym razie jest naprawdę intensywny i utrzymuje się po aplikacji. Prócz niezbyt wspaniałej konsystencji, nie mam mu nic więcej do zarzucenia. Przebywałam długo na słońcu, a dzięki Flos-lekowi nie skończyło się to tragicznie. Dobrze chroni i pozwala na dłuższe opalanie.

+3/6

Miałyście?

Addicted to cosmetics

22 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

elldżikowy mix

Ellldżikowy mix part II

sierpnia 29, 2013 Ruda 79 Komentarzy

Cześć,

Mam dla Was kolejny luźny post ;) To dopiero drugi, a już polubiłam ich zamieszczanie :)

1. Bórówki,borówki! Komu, komu?

2.Były borówki to i pierogi z borówkami oblecą, mniaaaaaaaam!

3. Jest nowy koszyczek to i masa próbek uporządkowana :)

4. Aj em Stefka. Giń w blasku mojej zajebistości :D


5. Mam zęby i nie zawaham się ich użyć!

6. Raz w życiu przyjdzie człowiek po dokumenty to zamknięte -.-

7. Nescafe creme! <3 Kto zgadnie, który kubek mój? :P

8. Z Madzią :* 

9. Takie dziunie na środku placu to tylko w Andrychowie :D

10. Jabłko, gruszka czy pietruszka?! Seler?!!

11. Co to za kury, głaskać się dały :D

12. Gucio! Co tam jadłeś? A wiem! Ślinisz się na mój widok :D

Addicted to cosmetics

79 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

Venus,

Żel go golenia- Venus

sierpnia 28, 2013 Ruda 36 Komentarzy

Cześć,
Bardzo polubiłam żurawinową piankę do golenia od Venus, w zapasach miałam jeszcze żel, i przed zaczęciem kolejnej pianki tym razem o zapachu melona postanowiłam wziąć się za wykończanie owego żelu,

Żel do golenia z rumiankiem- Venus
Od producenta: Poszukujesz delikatnego produktu do golenia? Żel z wyciągiem z Chamomile przyniesie ukojenie wrażliwej skórze. Lecznicze właściwości rumianku łagodzą podrażnienia i działają przeciwzapalnie.
Żel intensywnie nawilża naskórek, dzięki czemu golenie staje się przyjemne i szybkie. Pozostawia skórę miękką i bez podrażnień, a naturalny wyciąg z rumianku działa łagodząco na skórę.
Żel do golenia dla kobiet po nałożeniu na skórę, zmienia się w gęstą, kremową piankę, która zmiękcza naskórek i pozostawia go aksamitnie gładkim.

Opakowanie: 200ml różowa butelka.
Konsystencja: Żel zamieniający się w pianku.
Zapach: Rumiankowy.
Cena/dostępność: Około 11zł za opakowanie. Wszędzie gdzie i venus ;) U mnie widziałam go nawet w osiedlowym sklepie.
Moja opinia: Żel od Venus mieści się w różowej, poręcznej 200ml butelce. Łatwo z niej wydobyć produkt. Konsystencja pierwotnie jest żelowa, ma blado różowy kolor no i wygląda tak: 


Po rozpsiknięciu jej na moim planie zdjęciowym podreptałam robić inne zdjęcia, nie minęła chwila,a żel zrobił się taki: 


Na skórze pianka wytwarza się jeszcze szybciej, już podczas rozsmarowywania. Zapach jest rumiankowy, na początku wydaje się być trochę zbyt mocny, z czasem jednak się ulatnia. Zdecydowanie bardziej spodobał mi się ten w piance, utrzymywał się jeszcze długo. Maszynka po posmarowanej powierzchni mknie jak strzała. Skóra później jest miękka w dotyku, nawilżona. Nie ma mowy o żadnych kropkach, podrażnieniach.

Fajny produkt, za małe pieniądze. Minus właściwie tylko za troszkę zbyt intensywny zapach.

+5/6

Lubicie?

Addicted to cosmetics

36 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

original source,

Cytrynowy żel pod prysznic- Original Source

sierpnia 27, 2013 Ruda 47 Komentarzy

Cześć,
Dziś po południu wróciłam do domu. Szczęśliwa,że tak miło spędziłam czas. M :* Zafarbowała mi włosy, strzeliła hennę na brwi, razem robiłyśmy zdjęcia kosmetykom, przegadałyśmy tyle godzin. Dziękuje :* W moje ręce wpadło też kilka naprawdę ciekawych kosmetyków,ale o tym w przeglądzie nowości, który już za kilka dni :)

Dziś mam dla Was recenzję cytrynowego żelu pod prysznic od Original Source.

Od producenta:
Opakowanie: 250ml, zamknięte w lekko chropowatej tubce.
Konsystencja:  Lekko kremowa.
Zapach: Cytrynowy.
Cena/ dostępność: Około 10zł/250ml,  teraz są w Rossmanie na promocji za 5.67zł.
Moja opinia: Żel z OS jest zamknięty w 250ml tubce. Jej powierzchnia jest chropowata, dobrze trzyma się ją w dłoni, nawet gdy jest mokra. Opakowanie jest ogólnie szczelne,ale żeby wydobyć ten żel, trzeba naprawdę mocno przycisnąć, co nie za bardzo mi się podoba. Konsystencja jest dosyć kremowa, przypomina mi trochę kisiel :D Niestety, słabo się pieni... Zapach jest cudny, mocno cytrynowy, orzeźwiający. Czuć go jednak tylko podczas mycia, po wyjściu spod prysznica szybko się ulatnia. Reasumując jest to żel, który nie wyrządza krzywdy, i ładnie pachnie przez kilka minut, poza tym jest drogi, i ma niepraktyczne opakowanie. No i cena... zdecydowanie wolę Baleę.

-3/6

Lubicie OS? 

Addicted to cosmetics

47 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

golden-rose,

Lakier do paznokci Jolly Jewels 112- Golden Rose

sierpnia 26, 2013 Ruda 49 Komentarzy

Cześć,
Dziś mam dla Was kolejnego JJ, kolejny wymarzony, wyśniony

Lakier do paznokci Jolly Jewels 112 od Golden Rose.


Marzyłam o dwóch, o 115 i o 112, udało się, mam oba!


Ten z kolei to czysty fiolet, fiolet z srebrnymi, mieniącymi się drobinkami.


Znowu ten sam cienki pędzelek, którym dobrze się maluje. Znowu 10,8ml mazi, cudnej mazi.


Do pomalowania użyte dwie warstwy, jedna jest słaba. Niezbyt kryje, standardowo pod spodem baza, eliksir od Wibo.


Cena taka sama,11zł. Ten jednak mnie wkurza. Szybko odpada, jest nietrwały.



Które JJ macie?


Addicted to cosmetics

49 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

cienie,

Cienie mineralne- La Rosa

sierpnia 25, 2013 Ruda 37 Komentarzy

Cześć,
Dziś zaplanowałam dla Was kolejny post. Teraz we wakacje staram się zamieszczać je codziennie, bo od 2 września czekają mnie pobudki o 5rano, by zdążyć na 7:10 na lekcje...powroty o 16... nie będzie wtedy tyle czasu na blogowanie ile bym chciała... :(

Mam dziś dla Was recenzję czterech mineralnych cieni firmy La Rosa oraz pędzelka, którego używam do ich aplikacji.

Od producenta: 
Cień La Rosa nr 11 QUARTZ
Jasny, kryjący róż w ciepłej tonacji, o delikatnym połysku; może być stosowany zarówno na całą powiekę, jak i w wewnętrznym kąciku w celu optycznego rozświetlenia.

Cień La Rosa nr 35 DIAMOND
Delikatnie lśniący cień w kolorze beżowo – kremowym, tonacja chłodna; może być stosowany jako baza lub jako rozświetlacz; dobrze współgra z odcieniami brązu (np. 22, 34, 84), szarości (np. 89, 90) i zieleni (np.85, 87).

Cień La Rosa nr 83 OBSIDIAN
Matowy, kryjący cień w kolorze jasnego brązu, na mokro odcień staje się bardziej nasycony.

Cień La Rosa nr 86 SERPENTINE

Półmatowy cień w kolorze szaro – lawendowym, tonacja chłodna; na mokro odcień staje się bardziej nasycony.


Pędzelek do cieni  - Eyeshadow Brush

Pędzel z wysokiej jakości włosia syntetycznego, niezastąpiony przy aplikacji cieni, rozcieraniu i blendowaniu. Trzonek pędzla wykonano z drewna i wyprofilowano tak, by makijaż oka wykonać precyzyjnie i  bez smug.

Długość rączki - 16,4cm
Długość włosia - 1,7cm


Opakowanie: Cieni mieszczą się 3g okrągłym opakowaniu, z tyłu jest nalepiona plakietka, która informuje o kolorze, składzie i numerku produktu. Nie wiem dlaczego 83 czyli OBSIDIAN nie ma napisanej nazwy. Pewnie wkradł się jakiś mały błąd ;)


Cena/dostępność: Opakowanie cieni możecie nabyć za 25zł TUTAJ z kolei pędzelek, w cenie 12zł możecie kupić TUTAJ.

Dodam jeszcze,że La Rosa a konkretnie FUTUROSA oferuje,aż 36 pięknych kolorów. Od różów po brązy, fiolety, zielenie, niebieskości. Każdy znajdzie coś dla siebie.


Cień La Rosa nr 86 SERPENTINE

Cień La Rosa nr 83 OBSIDIAN

Cień La Rosa nr 35 DIAMOND

Cień La Rosa nr 11 QUARTZ

Ciężko było wybrać faworyta. Najbardziej urzekł mnie  chyba jednak QUARTZ, później DIAMOND i wspaniały SERPENTINE, OBSIDIAN również świetnie się prezentuje. Wszystko jak najbardziej w moim guście ;)


QUARTZ to jasny róż, który delikatnie błyszczy. Pierwotnie na palcu wydaje się,że jest w nim zatopione milion świecących drobinek, jednak na oku efekt jest bardzo przyjemny.


Z całej czwórki najbardziej tu wyróżnia się właśnie SERPENTINE, jego chłodny fioletowo-niebieski odcień, którego początkowo się trochę bałam.


Tutaj jeszcze swatche. Od lewej QUARTZ, DIAMOND, OBSIDIAN i SERPENTINE. Cała ręka jest pokryta świecącymi drobinkami, które zafundował mi QUARTZ i DIAMOND. Pozostałe dwa kolorki są zdecydowanie bardziej matowe i nawet w opakowaniu już tak nie iskrzą.


Na całość oczka nałożyłam ukochanego QUARTZA, a w wewnętrznym kąciku dodałam jeszcze trochę DIAMONDA, efekt był bardzo ładny.


Cienie bez bazy utrzymują się bardzo długo, malowałam się około 14, zmywałam makijaż o 23, a był w stanie prawie nienaruszonym. Co prawda kolorek może trochę wtedy już wyblakł, ale tak czy siak był widoczny i wyglądał bardzo naturalnie. No i jeszcze kwestia pędzelka, jest naprawdę świetny. Dobrze się nim aplikuje, ładnie rozciera cienie.

Jestem bardzo zadowolona z tych produktów, i polecam je każdej z Was.

Który najbardziej Wam się spodobał? Quartz? ;)

Addicted to cosmetics

37 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

balea,

Odżywka do włosów- Balea

sierpnia 24, 2013 Ruda 33 Komentarzy

Cześć,
Obiecałam no to jest ;) Post o odżywce, również z serii professional od balei, z olejkiem arganowym do włosów suchych i zniszczonych.


 Od producenta: 


Opakowanie:200ml poręczna tubka.
Konsystencja: Kremowa.
Zapach: Wręcz identyczny jak w szamponie.
Cena/dostępność: Również tak jak i szampon 1.45E czyli niecałe 6zł. Do kupienia w DM i drogeriach z niemieckimi kosmetykami.


Moja opinia: Poręczna 200ml tubka, z której również idealnie wykańcza się produkt. Konsystencja koloru białego, podobnie kremowa jak i szampon. Zapach również bardzo podobny jak do szamponu, przypomina profesjonalne fryzjerskie produkty. Utrzymuje się długo na włosach i jest przyjemny. Włosy po niej są idealnie nawilżone,zresztą to na to stawia producent. Uwielbiam gdy moje kłaczki lśnią, są gładkie i łatwo się rozczesują. Te produkty właśnie to mi zapewniają.

6/6

Polecam Wam serię professional, dla mnie te preparaty są idealne. Powoli się kończą,ale już zadbałam o zapasy ;)

Polecacie ją? Na pewno! ;)

Addicted to cosmetics

33 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

balea,

Szampon do włosów- Balea

sierpnia 23, 2013 Ruda 42 Komentarzy

Cześć,
Już po 20 sierpnia, a aktualizacji włosowej jak nie było tak nie ma. Nie miałam zbyt wiele czasu na robienie zdjęć włosów, dlatego pokaże Wam jedno ich zdjęcie na końcu tego postu. Nie mniej jednak chciałam Wam opisać kosmetyki, które głównie przez sierpień używałam. O takiej porze pewnie szykuję się do wyjazdu do M, ale mam dla Was zaplanowane posty ;)

Dziś więc mam dziś dla Was recenzję szamponu do włosów od Balei, z serii Professional z olejkiem arganowym.

Od producenta:
Opakowanie: Poręczna tubka o pojemności 250ml.
Konsystencja: Kremowa.
Zapach: Przypomina produkty z profesjonalnych salonów.
Cena/dostępność: Kosztuje 1.45E czyli jakieś 6zł. Jest dostępny w DM i drogeriach z kosmetykami Balei.

Moja opinia:  Szampon z Balei mieści się w 250ml miękkiej, poręcznej w obsłudze tubce. Łatwo wydobywa się z niej produkt do końca. Konsystencja jest kremowa, lekko przeźroczysta. Zapach jest mocny, faktycznie przypomina taki jak w profesjonalnych salonach. Długo utrzymuje się na włosach, i jest bardzo przyjemny. Szampon działa fantastycznie, wytwarza ogromną ilość piany, do której naprawdę wystarczy niewielka ilość szamponu ;) Włosy po myciu są wygładzone, miękkie i przyjemne w dotyku. Cena jest wręcz śmieszna patrząc na to jak ten produkt jest wydajny. Używam go w duecie z odżywką z tej samej serii( o której jutro) moje włosy nie potrzebują po nich niczego więcej. Idealnie się rozczesują, nie plączą no i jak wyglądają!

6/6

Miałyście? ;)

No i na koniec włosy! Tak sobie aktualnie wyglądają.
 
Nie prostowane, tylko rozczesane :D Zdjęcie ląduje w zakładce włosowej ;)
Addicted to cosmetics

Addicted to cosmetics

42 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

eyeliner,

Kredka do oczu- Pierre Rene

sierpnia 22, 2013 Ruda 54 Komentarzy

Cześć,
Dziś o bardzo fajnym produkcie jakim jest kredka do oczu eye liner od Pierre Rene. Numerek, który Wam dziś przedstawię to 10. Zapraszam do oglądania niebieskiego kolegi ;)


Od producenta: Konturówka do oczu umożliwiająca precyzyjne podkreślenie konturu oka trwałą kreską oraz nadanie makijażowi lekko przydymionego charakteru. Gwarantuje wyjątkowe efekty stosowana w  kombinacji kolorystycznej z cieniami Pierre Rene. Wodoodporna. Hypoalergiczna.


Opakowanie: Kredka jak kredka, 1,14g.
Cena/dostępność: 8,99zł za sztukę, nie wiem gdzie można je nabyć.. stacjonarnie nie widziałam ich nigdzie. Ja mam swoją od M :D



Moja opinia: Kredka od Pierre Rene, to 11,4g niebieskiego cuda,które jest zabezpieczone plasitkową skuwką. Wszystkie informacje na niej zamieszczone są trwałe, i nie straszna im nawet woda...  Znajdziemy na nim choćby numerek, czyli kolor, który jest w naszych łapkach. Dodatkowy też końcówka kredki ma taki sam kolor jak i jej zawartość.


Kolor jest fantastyczny, głęboki i trwały. Kredka dodatkowo jest miękka i całkiem przyzwoicie się nią maluje. Trzeba jednak  mocno przyciskać,żeby wydobyć pożądany kolor. Na szczęście wystarczy tylko kilka poprawek,żeby dobrze się to wszystko prezentowało.
  


Od czasu do czasu trzeba ją oczywiście naostrzyć,aby aplikacja nią nie sprawiała nam problemów.


Macie jakieś kredki z PR? Podoba Wam się?


Addicted to cosmetics

54 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.