nowości

Wrześniowe nowości...;)

września 30, 2013 Ruda 66 Komentarzy

Cześć,
Ostatnio rzadko zamieszczam nowe posty,ale tyle się dzieje, wiedziałam,że tak będzie już przez wakacje, dlatego wtedy starałam się Was "zasypywać" prawie codziennie nowymi postami, teraz niestety nie mam możliwości pubilkować ich tak często.

Przypomniało mi się,że dziś ostatni dzień września, zleciało... pora więc na przegląd nowości.


Jestem z siebie zadowolona, kupiłam tylko i wyłącznie rzeczy, które mam pewność,że zużyję lub jestem w trakcie ich zużywania :)


Żele pod prysznic- te schodzą jak ciepłe bułeczki :D Z pokazanych tutaj najbardziej podoba mi się oczywiście borówkowy, pachnie rewelacyjnie i ma fantastyczny kolor ♥ Ten o wdzięcznej nazwie rio de janeiro też kryje w sobie ciekawy aromat :)


Arsenał włosowy! Szampon jagodowy to mój KWC, kocham go! Postanowiłam spróbować też grejpfrutowego do włosów farbowanych i brzoskwinki :) Ten pierwszy jest już prawie na wykończeniu i niedługo o nim napiszę. Brakuje tutaj jeszcze dwóch produktów z serii profesional- pisałam już o nich i gdzieś mi się zapodziały.


Krem borówkowy z balei i żel do golenia, kto zna, wie że tutaj nie trzeba nic dodawać- zapach,zapach i raz jeszcze zapach! Cała Balea kosztowała mnie niecałe 60zł. Kupiłam też kolejny peeling od farmony o zapacho smaku :D figi i daktylów, w archiwum możecie znaleźć o innych produktach z tej serii;) Kosztował około 3zł.


Garnier olia, głęboka czerń :D Tak się o niej naczytałam,że postanowiłam wypróbować. Raz już nią zafarbowałam odrosty, i zostało mi jeszcze na raz. Pachnie cudnie,a i efekt jest bardzo przyzwoity. Była przeceniona na bodajże 16zł, obok niej odżywka wzmacniająca od Garniera, która po kilku użyciach stała się moim hitem, pragnę więcej :D kosztuje 13zł,ale ja dorwałam ją za 7zł. I dwa opakowania perfum z FM, łapnełam bodajże 10 i 28. Były na promocji i zapłaciłam za oba opakowania niecałe 25zł.


Kulka od Rexony, kupiłam ją na promocji za 6zł, dalej nowość od Rexony czyli cudnie pachnący żel pod prysznic, który kosztował około 5zł, i mini żel od Joanny, którego byłam bardzo ciekawa- 3 zł.

Wydane niecałe 130zł, jest super ;)


Jak tam Wasze nowości? Co Was zainteresowało z moich nowych produktów?

Addicted to cosmetics

66 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

elldżikowy mix,

Ellldżikowy mix part IV

września 26, 2013 Ruda 42 Komentarzy

Cześć,
Ehh... dużo lekcji, dużo nauki, mało czasu, mało ochoty na wszystko...
Elldżikowy mix jednak być musi, swoją drogą to już czwarty ;)


1. Grecka czekolada- OKROPIEŃSTWO.
2. Grzybki, grzybki, nie halucynki :D
3. Pora się kłaść!
4. A tak dumnie Radicale pozowały :D


5. Kapuuuuczniko dobre, ale czy warte 8 zł, to ja nie wiem :D I urywek mojej A:*
6. Naznaczony rodział 2- nie warto wydać dwóch dych na bilet ;D
7. Zakupy, ostatnie oczywiście! Dopadłam olię na promocji,a że tyle dobrych opini się naczytałam, to żal było nie brać :)
8. No dobra... tutaj jest Łotwa, a jej stolicą jest Ryga, mogę teraz wziąć tą szynkę?


9. Takie miałam cudne pazury, dopóki nie byłam zmuszona ich obciąć, ale rosną sobie spokojnie ;) Pomalowane piaskowym opikiem,a w kubku nescafe creme :D
10. Wszyscy kochamy matematykę, WSZYSCY
11. Arsenał włosowy :)
12. Jestem Tymon, trochę mi smutno... bo moja Pani wciąż jest smutna. 


Addicted to cosmetics and robienia elldżikowych mixów. 

42 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

La Rosa,

Lakier do paznokci- La Rosa

września 24, 2013 Ruda 43 Komentarzy

Cześć,
Ostatnio parę spraw się posypało, nie mam na nic ani ochoty,ani siły... smutno,smutno.

Lakier do paznokci 104- La Rosa


Od producenta:

Sposób użycia: Delikatnie wstrząsnąć, by rozprowadzić równomiernie pigment.  Dla lepszego efektu nanieść dwie warstwy. Poczekać 3-4 minuty do wyschnięcia.

Skład (INCI): Butyl acetate, Ethyl acetate, Nitrocellulose, Adipic acid/Neopentyl glycol/Trimellitic anhydride copolymer, Acetyl tributyl citrate, Isopropyl alcohol, Stearalkonium bentonite, N-Butyl alcohol, Acrylates copolymer, Styrene/acrylates copolymer, Benzophenone-1, Silica, Trimethylpentanediyl dibenzoate, Polyvinyl butyral, Alumina,



Strasznie przypadł mi do gustu pędzelek, świetnie się nim aplikuje lakier. Ja nałożyłam jedną grubszą warstwę.


 Wysycha w tempie wręcz ekspresowym.


Trwałość w porównaniu z ceną jednak średnia...możecie go kupić za 15,67zł TUTAJ.


Już po jednym dniu zauważyłam małe uszczerbki. Nie lubię jednak trzymać długo jednego koloru, więc dla mnie to nie był zbyt wielki problem. Innym jednak może przeszkadzać.


Podoba Wam się? 
Fioletowy to mój ulubiony kolor, więc ja zdecydowanie będę do niego wracać.

Addicted to cosmetics

43 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

fluid,

Podkład rozświetlający- Lovely

września 22, 2013 Ruda 37 Komentarzy

Cześć,
Lubię dobre i tanie produkty. Chętnie do nich wracam. Dziś o nie drogim,ale czy fajnym koledze?

Podkład rozświetlający- Lovely


Od producenta:


Opakowanie: Poręczna tubka.
Konsystencja: Gęsta.
Zapach: Przyjemny.
Cena/dostępność: Około 9zł np w Rossmanie.
Moja opinia: Poręczna blado-brązowa 30g tubka. Jest malutka i idealnie mieści się do każdej torebki, zatyczka nie przepuszcza nic na zewnątrz. Konsystencja jest gęsta, jestem wręcz skłonna powiedzieć,że tłusta. Zapach jest całkiem przyjemny, nie utrzymuje się długo. Do wyboru jest kolor Morela,Pastel, Naturalny i Opalony. Mój to Morelka właśnie. Polubiłam go za dobre krycie, w moim przypadku (nie mam zbyt dużo do zakrycia;)) sprawdza się świetnie, idealnie zakrywa drobne zaczerwienienia.

Jego trwałość też jest przyzwoita. Nie spodobało mi się jednak to,że twarz okropnie się po nim świeci, zdecydowanie trzeba użyć czegoś matującego. Używam go około dwóch miesięcy i jest na wykończeniu. Produkt więc zarówno z wadami jak i zaletami. Nie mniej jednak uważam,że za taką niską cenę warto go wypróbować.

+4/6

Miałyście go? Jak się sprawdza?

Addicted to cosmetics

37 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

balsam,

Balsam do ust- Carmex

września 21, 2013 Ruda 37 Komentarzy

Cześć,
Ja oczywiście jak zawsze z wszystkim w porę, więc dziś mam dla Was recenzję balsamu do ust, popularnego tak Carmexu, mam wersję klasyczną w sztyfcie.

Od producenta: Carmex SPF 15 jako produkt w 2005 r. zdobył prestiżową nagrodę amerykańskich farmaceutów jako najlepsza pomadka ochronna.
Balsam sprawia ,że usta które do tej pory wyglądały źle odzyskują wspaniały wygląd. Daje natychmiastowy efekt ujędrnionych ust. Fantastycznie nawilża i odżywia. Daje delikatny satynowy połysk. Balsam Posiada filtr słoneczny SPF 15. Zalecany wszystkim osobom, których usta wystawione są na niekorzystne działanie czynników atmosferycznych (silne promienie słoneczne,wiatr).
W wersji original, miętowej, truskawkowej lub wiśniowej.
Ze względu na obecność kwasu salicylowego nie powinien być używany przez osoby uczulone na salicylany.


Opakowanie: Malutki i poręczny sztyft.
Konsystencja: Zbita.
Zapach: Lekko waniliowy.
Cena/dostępność:  Około10 zł, wszędzie ;) Np. Rossman, Super-pharm.


Moja opinia: Carmex ma bardzo przyjemne opakowanie. Dodatkowe zabezpieczenie ;p gwarantuje,że wcześniej nikt nie zajmował się naszym produktem,a sam sztyft jest na tyle malutki,że bez problemu można go nosić nawet w kieszeni. Zatyczkę ściąga się bardzo łatwo, nie mniej jednak nie ma problemu z tym,żeby sama się otwierała itd,itd. Łatwo też wyciągnąć go więcej ;) Kręcidełko jest bardzo sprawne. Konsystencja jest raczej zbita, jednak w kontakcie z ustami staje się miększa. Balsam łatwo się aplikuje, pozostawia po sobie przeźroczystą, jednak świecącą powłokę. Ma w zwyczaju wychodzić poza obręb ust, aplikuję go jednak głównie będąc w domu, więc mi to nie przeszkadza. Zapach jest bardzo delikatny, trochę przypomina mi wanilię. Przy "oblizywaniu ust" czuć dobrze jego posmak. Działanie- spodziewałam się tutaj szczerze nie wiadomo czego. Balsam jest tak osławiony,że wysoko postawiłam mu poprzeczkę. Jestem z niego zadowolona. Po nałożeniu na ustach czuć delikatne uczucie chłodu. Jak już pisałam nakładam jego grubą warstwę na noc, już po pierwszym razie byłam pozytywnie zaskoczona. Usta wyraźnie się zregenerowały, były miękkie i przyjemne w dotyku. Najbardziej lubię go za to,że tak dobrze nawilża.

+5/6

A co Wy sądzicie o Carmexach? ;)

Addicted to cosmetics

37 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

balea,

Żel pod prysznic Hawaii Pineapple- Balea

września 18, 2013 Ruda 41 Komentarzy

Cześć,
Żele pod prysznic z Balei zdominowały moje mycie :D Rzadko już sięgam po wyroby innych firm ;)

Dziś o kolejnym...

Żel pod prysznic Hawaii Pineapple- Balea


Od producenta: 


Opakowanie: Standardowe, 300ml.
Konsystencja: Dosyć gęsta.
Zapach: Ananasowy!
Cena/dostępność: Około 2-3zł za opakowanie, dostępne w DM, drogeriach z kosmetykami Balea.


Moja opinia:  Kolejna 300ml tubka, kolejna niestety nie szczelna zatyczka,choć jeśli ktoś nie ma zamiaru podróżować z tymi kosmetykami nie będzie to żadnym problemem.  Konsystencja dosyć gęsta, nie da się jednak nie powiedzieć,że jest lejąca. Ucieka przez palce. W tym żelu wyraźnie wyczuwam zapach ananasa, obawiałam się,że będę tez czuć kokosa, którego nienawidzę całym sercem, na szczęście go nie czuja :D Ten kolega zdaje mi się jednak nie utrzymywać zapachu na skórze, a tego nie lubię. Poza tym jednak standardowo dobrze oczyszcza i jest świetny, choć zapach nie spodobał mi się jakoś specjalnie, jak w innych :D Kwestia gustu.

-5/6


Lubicie ? :DD Bo czy znacie to nawet nie pytam ;)

Addicted to cosmetics

41 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

muzyka

Przegląd listy przebojów part III

września 17, 2013 Ruda 38 Komentarzy

Cześć,
Ostatni przegląd listy przebojów pojawił się 7 maja, a mamy środek września... o mamuniu :D


Muszę nadrobić zaległości, w niedalekiej przyszłości pojawią się też domowe sposoby na piękne włosy, gotowanie itd ;)


1. Tomasz Kowalski-Sen.


Uwielbiam ten utwór, ostatnio towarzyszy mi prawie codziennie ;)
"Śnij, każdej nocy śnij...."

2.Piersi- Bałkanica

Nic tutaj chyba nie muszę dodawać :D
"Będzie, będzie zabawa, będzie się działoooo! :D "

3. Dawid Podsiadło- Trójkąty i kwadraty

Uwielbiam jego głos ;)

4.Hawthorne Heights - Ohio Is for Lovers

Piosenka idealna!

5.Lady Pank- Kryzysowa narzeczona.

"Mogłaś moją być kryzysową narzeczona....
mogłaś być już na dnie,a nie byłaś, nigdy nie dowiesz się co straciłaś! "

6.Kamil Bednarek- Cisza 

Tego chłopca nie lubię,ale piosenka bardzo mi się spodobała ;)



Znacie? Lubicie? ;) Co ostatnimi czasy króluje na Waszych listach odtwarzania? ;)


Addicted to cosmetics and dobrej muzyki.

38 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

mascara,

Tusz do rzęs- Rimmel Scandaleyes

września 15, 2013 Ruda 52 Komentarzy

Cześć,
O godzinie 17:00 ten post ujrzy światło dzienne, ja o tej porze jestem w kościele i przystępuje do bierzmowania, trzymajcie za mnie kciuki :D Oby szybko zleciało ;p

Lubię tusze do rzęs. Nie ograniczam się do jednego. Ktoś się kończy, na jego miejsce wpada nowy kolega, tak jest zazwyczaj. Czasem, (bardzo rzadko;)) zdarza mi się kupić raz jeszcze ten sam, ale musi on być po prostu idealny. Mój WYMARZONY tusz musi: wydłużać moje krótkie rzęsy, jakby je pogrubił to też by było:D Musi mi zaoferować naprawdę głęboką czerń, a nie jakieś wyroby czerniopodobne, no i cena im mniej tym lepiej :D

Dziś o zielonym koledze...czyli o...

Rimmel Scandaleyes Flex Mascara

Od producenta:

Elastyczna formuła wzbogacona o włókna Lycra sprawia, że rzęsy stają się gęste i zmysłowe. Pozostają przy tym elastyczne. Specjalna szczoteczka MaxDensity obejmuje całą linię rzęs, szybko pokrywając nawet najkrótsze rzęsy w jednym prostym ruchu. Nowa formuła pozwala na naturalny wygląd rzęs rano, a kolejne warstwy budują `skandaliczną` objętość rzęs wieczorem.

Opakowanie: Soczyście zielone :D Z czym kojarzy Wam się ten kolor? :D
Konsystencja: Czarna. Słabo czarna.
Zapach: Brak.
Cena/dostępność: Około 29zł za opakowanie, do kupienia w prawie każdej drogerii.
Moja opinia: Tusz od Rimmela mieści się w dosyć sporych rozmiarów opakowaniu, zawierającym 12ml czarnej mazi. Kolor jak dla mnie kruczoczarny nie jest i średnio przypadł mi do gustu. Podobnie szczoteczka, bo jest po prostu OGROMNA, zdecydowanie za takimi nie przepadam. Zawsze się boje,że wydłubię sobie oko,albo pomaziam się po całej buzi. Osobiście tą szczoteczką operuje mi się słabo,a to wyklucza każdego kumpla na samym początku, wszyscy popełniamy błędy idźmy jednak dalej. Zapach jest prawie niewyczuwalny. Kiedy już uda nam się jakoś pomalować rzęsy, czeka na nas niezbyt zadowalający efekt.

Rzęsy w dużej mierze są posklejane,tworzy grudki nie wspominam już nawet o tym,że pomalowanie ich od samego początku, mówiąc profesjonalnie od nasady :D Jest  niemożliwe, albo graniczy z jakimś cudem. Nie wierzę,że potraficie się nie pomalować tak,aby się nie ubrudzić z każdej strony :P Szkoda nerwów. Plusy jednak też są, mascara naprawdę długo wytrzymuje, pomaluje się rano,a wieczorem jest jeszcze dobrze. Niestety przy tym się osypuje .Formuła, o której wspomina producent naprawdę jest przyjemna, nie czuje w ogóle,że mam pomalowane rzęsy. Cena, no cóż. Jeśli chodzi o zalety produktu- zdecydowanie nie jest tego warta.

Też jej nie lubicie?

Addicted to cosmetics

52 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

flos-lek,

Wazelina do ust pomarańczowa&poziomkowa- Flos-Lek

września 14, 2013 Ruda 64 Komentarzy

Cześć,
Kocham pomadki,błyszczyki... ;) Kocham i nie potrafiłabym bez nich żyć.

Dziś o dwóch bardzo pachnących, wróć! Bardzo smacznych produktach od Flos-Leku, mowa o wazelinach do ust- pomarańczowej i poziomkowej.


Od producenta:


Opakowanie: Tekturowe opakowanie a w nim okrągła wazelinka.
Konsystencja: Zbita.


Zapach: Oba są owocowe.
Cena/dostępność: Około 7zł, do kupienia np. w Rossmanie.


Moja opinia: Produkt otrzymujemy najpierw w tekturowym opakowaniu, później czeka na nas mały słoiczek, z dobrze dopasowaną zakrętką dzięki, której nic nie wydostaje się na zewnątrz. Mi osobiście opakowanie nie przypadło do gustu, bo wolę takie produkty w sztyftach. Konsystencja jest zbita, łatwo jednak wydobyć ją na palec. Mam wrażenie,że po dotknięciu jej jak za sprawą magicznej różdżki staje się mięciutka. Warto też dodać,że bardzo szybko się topi. Lekko błyszczy,ale ogólnie jest przeźroczysta. Zapach, ma tu bardzo duże znaczenie. Pomarańczowa jak soczyste pomarańcze, poziomkowa jest trochę bardziej delikatna. Ta druga bardziej mi się spodobała ;) Jeśli chodzi o działanie, jestem bardzo zadowolona. Na ustach widać tylko delikatną, świecącą poświatę, nie mniej jednak działa super! Nawilża usta, sprawia,że pojawia się ładny błysk i wyrównuje koloryt. Dzięki regularnemu stosowaniu pożegnałam popękaną skórę na ustach, a przywitałam gładkie i dobrze nawilżone usteczka ;)  Do wyboru jest wazelinka poziomkowa&pomarańczowa&różana&czekoladowa&waniliowa, każda z nas znajdzie coś dla siebie ;)

Którą wazelinkę macie? ;) 

5/6

Addicted to cosmetics

64 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

farmona,

Peeling do ciała melon&arbuz- Farmona

września 13, 2013 Ruda 55 Komentarzy

Cześć,
Piątek,piąteczek,piątunio! ♥ Pisze ten tekst, w razie gdyby, któraś z Was nie miała kalendarza i ogólnie nie wiedziała :D W końcu "szczęśliwi czasu nie liczą", przeżyłam osiem ciężkich lekcji, przeżyłam pobudkę o 5:00 rano. dopisze post i i idę spać! A co :D Jak szaleć to szaleć :D Zresztą pogoda jest idealna na leniuchowanie, zimno, ciemno, nic tylko do spania :D

Dobra, za długi ten wstęp, w tym poście chodzi o to,że....
Moim pierwszym peelingiem z Farmony był ten o zapachu borówki,♥ w którym się zakochałam.
Stwierdziłam,że wypróbuje też inne zapachy, tym razem zdecydowałam się na melona połączonego z arbuzem ;)


Od producenta:


Opakowanie: Mała, poręczna buteleczka.
Konsystencja: Gęsta, zielona maź.
Zapach: Arbuzowy!!
Cena/dostępność: Ja kupuje go w Kosmyku za około 3zł;)


Moja opinia: Ten peeling też jest zamknięty w małej, poręcznej 120ml buteleczce. Jest ona przeźroczysta i dobrze widać, ile produktu zostało. Uważajcie jednak ze pstryczkiem bo łatwo go urwać :D Konsystencja jest dosyć gęsta, ta z kolei ma zielony, soczyście zielony kolor i zawiera w sobie te cudne, małe drobinki ścierające. Znowu zakochałam się w zapachu. W tym koledze zdecydowanie bardziej wyczuwam arbuz, słodki a zarazem orzeźwiający. No i długo się utrzymuje. Znowu jestem zachwycona działaniem. Skóra po użyciu jest miękka, gładka, przyjemna w dotyku.  

Wersjo wiśniowo&porzeczkowa nadchodzę!


Kochacie je? ;)

Addicted to cosmetics

55 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

elldżikowy mix

Ellldżikowy mix part III

września 12, 2013 Ruda 57 Komentarzy

Cześć,

Mix,mix,mix! Kolejny czwartek dziś więc musi być :)



1. Antka to chyba nie trzeba nikomu przedstawiać :P Mina mówiąca, odejdź, śpię! Ewent. będę spał!
2. Zdjęcie od Toniiiiii :* Takie tam "małe" zakupy :D
3. Komu śliwkę, komu?!!! Bo idę do domu!
4. Godzina 5:00 rano w pociągu a ja robię zdjęcia mojego cudnego 112 JJ


5. Hogwart. No dobra kłamałam. Klinika Ortopedii i Rehabilitacji w Zakopanem.
6. Takie fury po Zakopanem jeżdżą :D
7. Tymki,Tymki! Nawet Biedronka czci mojego kota
8. Mniaaaaam,mniaaaaaaaam! Nic więcej do dodania.

 9. Gubałówka :D
10. Czytam, bez kartki.
11. Kup obraz! No kup!
12. Kto zauważył coś do góry nogami? :D



Addicted to cosmetics and robienia elldżikowych mixów :P
 


57 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

vichy,

Woda termalna- Vichy

września 10, 2013 Ruda 44 Komentarzy

Cześć,

Właśnie wróciłam z obozu integracyjnego,na którym byłam z moją nową klasą, ID
Wyjazd się udał, jestem zadowolona, dobrze jednak wrócić do domu:P W nim najlepiej! 

Woda termalna-Vichy
Od producenta:

 Woda Termalna z Vichy koi skórę wrażliwą. Woda Termalna z Vichy jest znana w medycynie ze swych właściwości ułatwiających wymianę komórkową oraz stymulujących mechanizmy obronne organizmu.
W dermatologii Woda Termalna z Vichy jest również wykorzystywana, aby zwiększyć odporność skóry, a także łagodzić podrażnienia.
Naturalnie bogata w sole mineralne i oligoelementy, Woda Termalna z Vichy:
- zmniejsza zaczerwienienia.
- koi skórę wrażliwą.
- wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry.


Opakowanie: Butelka z atomizerem.
Konsystencja: Woda ;)
Zapach:  Obojętny.
Cena/dostępność: Około 28zł za buteleczkę, do kupienia w Aptekach czy Superpharm.


Moja opinia:  Woda termalna od Vichy mieści się w biało-niebieskiej butelce z atomizerem, o pojemności 150ml. Ogólnie atomizerem zazwyczaj działa jak należy, choć czasem gdy "sobie psiknę" to na twarzy zamiast odrobinki wody, pojawią się o wiele więcej. Zdarza się to jednak bardzo rzadko ;) Zapach jak dla mnie obojętny, przypomina mi chyba tylko trochę moją ukochaną wodę gazowaną, którą wypijam litrami :D Jeśli chodzi o działanie, jest to moja pierwsza woda termalna i jestem z niej bardzo zadowolona. Jest idealna na lato, znakomicie odświeża, koi podrażnienia. Używam ją też czasem po depilacji dzięki czemu znikają wszystkie zaczerwienienia. Cena może i nie jest specjalnie niska,ale nie jest to produkt, który kończy sie po dwóch psiknięciach więc uważam,że warto ;)

+5/6

Jaką wodę termalną polecacie? 

Addicted to cosmetics

44 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

fm,

Róż do policzków- FM

września 08, 2013 Ruda 54 Komentarzy

Cześć,
Dziś o różu i to jakim fajnym różu!

Róż spiekany Delicious Papaya- FM

Od producenta:

Opakowanie: Małe i okrągłe 1,4g.
Kolor: Piękny, mocno na pigmentowany pomarańcz. 
Zapach: Neutralny.
Cena/dostępność: Około 23zł za opakowanie, konsultanci FM.


Moja opinia: W tekturowym pudełeczku otrzymujemy małe, czarne opakowanie różu, który ma 1,4g. Wieczko łatwo się otwiera. Nad opakowaniem nie ma się jednak co rozwodzić, lepiej napisać o właściwościach tego małego kolegi.

Troszkę za mocno przycisnęłam palec :P

Mój róż czyli odcień DELICIOUS PAPAYA, ma piękny kolor. Pomarańczowo-różowy, mocno na pigmentowany. Wystarczy naprawdę odrobina,aby nadać policzkom piękny wygląd. Delikatnie je rozświetla, ładnie się rozprowadza po buźce i nie tworzy żadnych grudek.


Na zdjęciu możecie zobaczyć moją cudną bliznę :D Co to za kropka na ustach to ja nie mam pojęcia :P  Róż nadaje skórze ładny blask, jest naprawdę trwały. Maluje się nim rano, a widzę go na buźce jeszcze po południu. Do plusów też na pewno zaliczam ogromną wydajność. Kupiłam go bodajże w czerwcu, używam codziennie,a ile go zostało możecie zobaczyć na zdjęciach.





Podoba Wam się?


Addicted to cosmetics

54 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

bingospa,

Maska błotna do twarzy- BingoSpa

września 07, 2013 Ruda 26 Komentarzy

Cześć,
Lubię od czasu do czasu nałożyć sobie jakąś maseczkę, choć zdecydowanie częściej sięgam po peelingi ;)


Maska błotna do twarzy kolagen- BingoSpa
Od producenta:

Błotna maska do twarzy BingoSpa z kolagenem to preparat na bazie Czarnego Błota z Morza Martwego charakteryzującego się silnym działaniem odżywczym na skórę. Jest nadzwyczaj skuteczne w walce z problemem przetłuszczającej się skóry, niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej oraz nieocenione w zwalczaniu trądziku i wykwitów skórnych wywołanych łojem zatykającym pory skóry. Maska błotna BingoSpa ma dobroczynny wpływ na pory skóry – odtyka je, ściąga, dezynfekuje, pielęgnuje, oczyszcza, co może owocować zmniejszeniem wydzielania się łoju i zmniejszeniem ryzyka pojawienia się zmian trądzikowych.

Maska błotna BingoSpa zawiera składniki aktywne:

    10% naturalnego błota z Morza Martwego
    5% rozpuszczalnego kolagenu
 
Opakowanie: Przeźroczysty słoiczek.
Konsystencja: Szare błoto ;)
Zapach: Niezbyt przyjemny.
Cena/dostępność: Około 12zł za opakowanie, czytałam, że kosmetyki z Bingo są dostępne w Tesco i Auchanie ;)
Moja opinia: Maska od Bingo mieści się w 150g przeźroczystym słoiczku, przez który możemy zobaczyć ile produktu nam ubyło. Słoik jest zaopatrzony w zakrętkę,dzięki której nic się nie wylewa z opakowania. Szkoda,że pod nakrętką nie ma jeszcze jakiegoś dodatkowego zabezpieczenia, np. folijki. Konsystencja przypomina po prostu błoto i tak też pachnie ;) Nie jest to jakiś fantastyczny zapach,ale da się z nim wytrzymać. Zwłaszcza,że najmocniej czuć go podczas aplikacji, po nałożeniu staje się przyjemniejszy, mniej wyczuwalny. Po nałożeniu bardzo grubej warstwy na twarzy mogą powstawać grudki, łatwo jednak się ich pozbyć. Na twarzy trzyma się idealnie, nic nie spływa. Szybko zasycha,  nie tworzy jednak przy tym niezbyt fajnej skorupy. Moja buzia po zmyciu maseczki jest odświeżona, nawilżona, pozostawia też po sobie napiętą skórę. Tak jak zaleca producent trzymam ją na twarzy około 10min.


-5/6



Lubicie ją? ;)

Addicted to cosmetics

26 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.