czwartek, 30 kwietnia 2015

Żel pod prysznic Pink Passion- Fa

Cześć,
Biorąc pod uwagę to jak bardzo kocham kupować i zużywać żele pod prysznic, stosunkowo dawno nie recenzowałam dla Was żadnej nowej sztuki. Dlatego też postanowiłam dla Was dziś napisać parę słów, o żelu, który znalazł się w kwietniowej reklamówce denkowej. Kupiłam go spontanicznie, od razu zabrałam do łazienki, używanie było przyjemnością, dlatego bardzo szybko przywitałam się z pustym opakowaniem!

Żel pod prysznic Pink Passion- Fa


Od producenta: Lekka i bogata formuła żelu zapewnia skórze nawilżenie i intensywną pielęgnację. Cudowny zapach kwiatu róży i passiflory urzeka Twoje zmysły. pH neutralne dla skóry. 


Opakowanie: Plastikowa, 250ml butelka.
Konsystencja: Gęsta, różowa.
Zapach: Świeży, różany.
Cena/dostępność: Około 8zł, w promocji nawet za 4, do kupienia np w Rossmanie.
Moja opinia: Żel mieści się w plastikowej butelce o pojemności 250ml. Butelka ma różowy kolor, jest wykonana z twardego plastiku, smukła, dobrze trzyma się ją w dłoni. Z tyłu opakowania czekają na nas takie informacje jak sposób użycia czy skład produktu. Otwarcie nie jest specjalnie szerokie, umożliwia wydobycie pożądanej ilości produktu, bez obaw, że wyleje się za dużo. 


Konsystencja ma różowy kolor, jest lekko galaretowata, ale nie wylewa się z dłoni. Do dokładnego umycia całego ciała, nie trzeba zużyć go dużo. Podczas prysznicu wytwarza ogromną ilość piany :) Największą zaletą jest zdecydowanie zapach! Woń jest cudowna, świeża, różana. Mimo to, że nie przepadam za kwiatowymi aromatami, ten pokochałam od razu. Niby jest słodko, ale zarazem orzeźwiający. Ciężko zdefiniować mi zapach, ale jest bardzo relaksujący i utrzymuje się na skórze jeszcze kilka chwil po wyjściu z kąpieli. Samo działanie też jest pozytywne. Żel dobrze oczyszcza, odświeża skórę a przy tym nie wysusza. Warto szukać promocji, bo wtedy można go dostać w bardzo atrakcyjnej cenie. 


Wzięłam ten żel przypadkiem z półki i zdecydowanie nie żałuję. Mam chrapkę na inne wersje zapachowe :) Znacie żele z Fa? Lubicie je?

Ruda
Czytaj dalej

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Szampon+ odżywka z olejkiem arganowym i żurawiną do włosów farbowanych- Garnier Ultra Doux

Cześć,
Odkąd przestawiłam się na naturalną pielęgnację, szampony z mocniejszymi składami używam tylko raz w tygodniu. W końcu nawet niskoporowatym włosom od czasu do czasu przydaje się mocniejsze oczyszczanie. Gdy mam na nie ochotę... sięgam po duet od garniea :)

Szampon+ odżywka z olejkiem arganowym i żurawiną do włosów farbowanych- 
Garnier Ultra Doux


Od producenta: Odkryj szampon Garnier Naturalna Pielęgnacja z żurawiną i olejkiem arganowym, stworzony specjalnie aby odżywiać i chronić Twoje farbowane włosy.
Szampon Garnier Naturalna Pielęgnacja z żurawiną i olejkiem arganowym zawiera olejek arganowy znany ze swoich właściwości odżywczych i żurawinę, która ma właściwości przeciwutleniające i ochronne. Szampon ma kremową konsystencję, która nie obciąża Twoich włosów.

Odkryj odżwykę Garnier Naturalna Pielęgnacja z żurawiną i olejkiem arganowym, stworzoną specjalnie aby pielęgnować i chronić Twoje farbowane włosy.
Odżywka Garnier Naturalna Pielęgnacja z żurawiną i olejkiem arganowym zawiera olejek arganowy znany ze swoich właściwości odżywczych i żurawinę, która ma właściwości przeciwutleniające i ochronne. Kosmetyk ma kremową konsystencję, która nie obciąża włosów.


Opakowanie: Plastikowe butelki.
Konsystencja: Gęsta razy dwa :)
Zapach: Żurawinowy, przyjemny.
Cena/dostępność: Cena szamponu oscyluje w granicach 10zł, z kolei odżywka to koszt 8zł. Są dostępne nawet w większych supermarketach.
Moja opinia: Szampon mieści się w plastikowej butelce o pojemności 250ml. Tubka jest wykonana z grubego plastiku, opakowanie dobrze trzyma się w dłoni a utwór jest na tyle duży, że bez problemu możemy z niego wylać pożądaną ilość produktu. Odżywka z kolei ma 200ml pojemności, jest do góry nogami i podobnie jak w przypadku szamponu nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku ze środka. Oba kosmetyki są utrzymane w czerwonej tonacji, a z tyłu czekają na nas takie informacje jak sposób użycia czy skład produktów. 



Konsystencja szamponu jest gęsta, treściwa, trochę lepi się do ręki, ale na szczęście przy myciu już tego nie czuć. W przypadku odżywki konsystencja również jest całkiem gęsta, ale już nie tak bardzo jak przy szamponie. Zapach w przypadku obu produktów jest identyczny- wspaniały! Oba te produkty pachną żurawinowo, i jest to taki niby słodki a niby orzeźwiający zapach. Woń jest bardzo przyjemna, przy stosowaniu obu kosmetyków w parze utrzymuje się na włosach jeszcze kolejnego dnia od mycia. Gdy myję włosy tym szamponem, jestem zadowolona z efektów jakie pozostawia na mojej głowie. Do dokładnego umycia włosów nie trzeba go zużyć dużo a biorąc pod uwagę to, że mając 3/4 opakowania zaczęłam go używać raz w tygodniu- wystarczy mi na długo. Z włosów zmywa się go bez większych problemów, a one nawet bez użycia odżywki bardzo łatwo się rozczesują i układają bez większych problemów. Gdy do kompletu dołożę jeszcze odżywkę, rano fryzura jest jak z bajki ;) szczotka mknie po pasmach z dziecinną łatwością, a włosy wyglądają bardzo ładnie. Włosy są lśniące i zwyczajnie pięknie wyglądają. Jeżeli chodzi o wspomaganie koloru, nadal farbuję się złocistym brązem 5.3 również z Garniera, farba sama w sobie nie wypłukuje się szybko aczkolwiek z tymi kosmetykami efekty są jeszcze bardziej przedłużone.Wcześniej zużyłam już kilka opakowań tej odżywki i zdecydowanie mogę wliczyć ją w poczet swoich hitów, bez względu na to jaki szampon używałam zawsze sprawowała się idealnie.


 Jestem bardzo zadowolona z zakupu obu produktów i zawsze chętnie do nich wracam.

A jak jest u Was? Lubicie kosmetyki Garniera? 

Ruda

Czytaj dalej

niedziela, 26 kwietnia 2015

Co leci w słuchawkach? ----> czyli przegląd muzyczny part V

Cześć,
Ostatni muzyczny przegląd pojawił się na tej stronie 26 kwietnia... 2014 roku :) Stwierdziłam, że czas nadrobić zaległości, w końcu słuchawki goszczą w moich uszach każdego dnia, a i głośniki są codziennie uruchamiane.



Jeżeli pamiętacie poprzednie edycje tego wpisu, na pewno dowiedziałyście się, że moje ulubione utwory to te, które są w języku polskim. W przeciągu roku nic się w tej kwestii nie zmieniło, tytułem wstępu zapraszam Was na przegląd utworów z mojej listy odtwarzania.


1. Bednarek feat. Staff - Chwile Jak Te

    

Ja wiem, że takie chwile jak te
Nie zdarzają się zbyt często,
Takie chwile jak te
To nasze zwycięstwo

Nie jestem wielką fanką Bednarka, aczkolwiek ten utwór wyjątkowo przypadł mi do gustu, podoba mi się zarówno muzyka, słowa jak i klip... no niemożliwe :)


2. Lemon- Jutro



Gdy zechcesz iść to nie patrz w dal
Zrób jeden krok do przodu
Bo ten nasz świat jest pełen wad
I jest pełen gniewu

Historia podobna jak z Bednarkiem, Igora nie darzę wielkim uczuciem, ale ten kawałek bardzo mi się spodobał. Wyszedł im, oj wyszedł.


3. Happysad- Odpocznijmy


i tak sobie myślę że
wszystko czego pragnę czego chce
spala się
zanim wyciągnę po to ręce
spala się

to tylko jedno tylko proszę cię

odpocznijmy
połóżmy się
zapomnijmy

Moja ogromna miłość do Happysadu wciąż żywa. Gdybym miała wskazać jeden z ulubionych kawałków tego zespołu, bez wątpienia wskazałabym właśnie utwór "Odpocznijmy"
4.  Zeus- Hipotermia


Ja jestem inny. Kiedyś byłem z tego dumny
Dziś nie wiem sam, czy kiedyś będę szczęśliwy, czy zdechnę smutny
Jak teraz. Lecz wiem, bo przekonałem się nieraz
Że nie ma co wychodzić z kina, póki trwa seans... 


Nie wiem co podoba mi się w tej piosence. Tekst, muzyka, klip, hm... wszystko!

5. Zabili mi żółwia- Wiosna




 lato, jesień, zima, wiosna
Bo wszystko to iluzją jest i magią
I zdarza się raz na milion

Bo wszystko to iluzją jest i magią
I zdarza się raz na milion

 
Ano.


Znacie, któryś z tych utworów? Co króluje teraz w Waszych słuchawkach?

Ruda

Czytaj dalej

sobota, 25 kwietnia 2015

Włosy w kwietniu czyli jak poznać swoją porowatość? + plan pielęgnacji włosów niskoporowatych

Cześć,
Tak jak już Wam wspominałam, postanowiłam wprowadzić na tej stronie parę zmian. Przede wszystkim, chciałabym większą uwagę poświęcić włosom, ich pielęgnacji. Z tego właśnie powodu postanowiłam napisać Wam dzisiaj parę słów o POROWATOŚCI włosów. Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu ten wpis będzie kolejnym z wielu, który na ten temat przeczyta. Niemniej jednak mam nadzieję, że znajdą się czytelnicy, którym te parę słów pomogą ustalić do posiadaczy jakich włosów należą.

POROWATOŚĆ NISKA:  
  Włosy...
  • śliskie
  • mało podatne na farbowanie i inne zabiegi
  • odporne na suszenie
  • wolno pochłaniające wodę
  • łatwo je obciążyć
  • nie odstają
  • łuski ściśle ułożone


POROWATOŚĆ ŚREDNIA (NORMALNA) :
  Włosy...
  • które mają zarówno cechy porowatości niskiej jak i wysokiej.


POROWATOŚĆ WYSOKA: 
 Włosy...
  • zazwyczaj kręcone
  • szybko wysychają
  • często są zniszczone
  • lubią się mocno puszyć
  • szybko przyswajają wodę
  • łuski od siebie odstają
  • podatne na uszkodzenia i stylizację



Wydaję mi się, że moje włosy należą do tej pierwszej grupy. Spełniają zdecydowanie najwięcej cech włosów niskoporowatych. 



Zdjęcie było robione zaraz przed farbowaniem.


A TY JUŻ WIESZ JAKIE SĄ TWOJE?


Jeśli nie, możesz szybko to sprawdzić!

  • Poprzez dotyk. Ta metoda jest bardzo prosta, wystarczy w swoje łapki wziąć kilka włosów i przejechać palcami w kierunku ich rośnięcia. Jeśli włosy w dotyku będą gładkie, bez żadnych grudek, najprawdopodobniej będą to włosy niskoporowate. Jeśli jednak wyczujesz pod palcami nierwóności to będą to włosy wysokoporowate.
  • Za pomocą szklanki z wodą. Wystarczy, że zanurzysz we wodzie kilka kosmyków swoich włosów i zaczekasz aż opadną... jeśli stanie się to bardzo szybko będzie to równoznaczne z tym, że masz styczność z włosami wysokoporowatymi, jeśli jednak będziesz musiała zaczekać dłużej to będą to włosy średnioporowate, jeśli nie opadną wcale- nisko. 



Do której grupy zaliczają się Twoje włosy?

Plan pielęgnacji moich niskoporowatych włosów...

Mycie (co 2 dni)
Szampon ułatwiający rozczesywanie Babydream 
Raz w tygodniu oczyszczanie mocniejszym szamponem z SLS- Garnier z żurawiną

Odżywki i maski:
Maska algowa z Kallosa
Maska z proteinami kaszmiru i kolagenem BingoSpa
Odżywka z żurawiną Garnier

Do każdej odżywki mam zamiar dolewać kilka kropel oleju kokosowego, w celu wyeliminowania puszenia się włosów.

Olejowanie:
Z tym u mnie najgorzej, ale postaram się chociaż raz w tygodniu nakładać na długość olej kokosowy z Vatiki.

Inne:
Ograniczenie kładzenie się spać z mokrymi włosami, a do snu włosy będą lekko związane. Nadal postaram się nie używać prostownicy i suszarki, a co około 2-3 miesiące będę podcinać końcówki. 





Ruda
Czytaj dalej

czwartek, 23 kwietnia 2015

Lakier do paznokci 542- Colour Alike

Cześć,
W mojej lakierowej kolekcji są może trzy, maksymalnie cztery lakiery w kolorze brązowym. Nie lubię tego odcienia zarówno w ubraniach, dodatkach jak i na paznokciach. Wyjątkiem od reguły są włosy... w tym wypadku czuję się najlepiej w brązach :) Niemniej jednak, dziś chce Wam pokazać właśnie brązowy lakier! I to nie byle jaki. Jest to kolejna sztuka pochodząca z kolekcji Tęczaków.

Lakier do paznokci 542- Colour Alike


Na temat buteleczki, czy właściwości pędzelka nie będę się już rozwodzić. To wszystko jest standardowe w lakierach CA, jeśli jesteście ciekawe to zaglądnijcie do archiwum. 


Kolor jest dla mnie problematyczny. Sama nie wiem czy mi się podoba... o tyle o ile w świetle domowym wygląda ładnie, tak na słońcu jakoś mnie nie pociąga.


Zdjęcia robiłam bodajże czwartego dnia od pomalowania, dlatego na paznokciach widać już małe ubytki, ale ogólnie te lakiery trzymają się bardzo dobrze :)


Podoba Wam się ten kolor? Lubicie lakiery CA? :)

Ruda
Czytaj dalej

środa, 22 kwietnia 2015

Krem na noc Collagen Hydration- Murier Paris

Cześć,
Przyszła pora na recenzję ostatniego kremu firmy Murier Paris z serii Collagen Hydration. Pisałam Wam już o kremie pod oczy i kremie na noc, recenzję możecie znaleźć w archiwum. Dziś mam dla Was parę słów na temat kosmetyku, który jest przeznaczony do pielęgnacji naszej cery nocą :)

Krem na noc Collagen Hydration- Murier Paris


Od producenta: Krem na noc Collagen Hydration O2 by night został stworzony po to, by odpoczywającej po trudach całego dnia skórze podarować wszystkie niezbędne do zachowania zdrowia i młodości składniki. Kolagen, kwas hialuronowy i komórki macierzyste winorośli wnikają głęboko w skórę, utożsamiając się z jej własnymi komórkami i pobudzając mechanizmy obronne. Skóra potrzebuje w nocy silnego nawilżenia i natłuszczenia, pochodzącego od natury. Zapewni jej to wyciąg z masła shea i oleju z pestek winogron. Winorośl jest źródłem witaminy E, której działanie przeciwstarzeniowe powoduje, że krem skutecznie walczy ze zmarszczkami. Budząca się do życia roślina gromadzi w kiełkach wszystkie białka i witaminy, dlatego krem został wzbogacony o ekstrakt z kiełków soi i pszenicy – wszystko po to, by budząca się rano skóra była młoda i świeża, Aktywny tlen poprawia dotlenienie komórek skóry. Taki dodatkowy „zastrzyk” tlenu sprawia, że wszystkie procesy zachodzące w skórze przebiegają sprawniej.


Opakowanie: 50ml, plastikowa tubka.
Konsystencja: Lekka.
Zapach: Delikatny.
Cena/dostępność: 119zł do kupienia tutaj.
Moja opinia: Krem pierwotnie otrzymujemy zapakowany w tekturowe pudełeczko. Sama tubka ma już 50ml pojemności i jest biało-niebieska, podobnie zresztą jak opakowanie i cała linia kosmetyków Collagen Hydration od Murier. Konsystencja jest leciutka i niestety co zauważyłam również przy okazji kremu na dzień- mało wydajna. Zapach jest delikatny, przyjemny. Nie utrzymuje się długo na skórze i właściwie to czuć go tylko podczas aplikacji preparatu na twarz. 


Krem nakładam wieczorem, zaraz po umyciu i osuszeniu buzi. Co jest bardzo ważne- wchłania się w tempie ekspresowym, aż do matu. Wszystkich kosmetyków od Murier z tej serii używałam razem i uważam, że krem na noc jest świetnym dopełnieniem dziennej pielęgnacji. Po wchłonięciu twarz jest miła w dotyku, przyjemnie naprężona. Mam nawet wrażenie, że przynosi mojej zmęczonej codziennym życiem twarzy ulgę. Rozpromienia i wygładza skórę twarzy. Z całej trójki to właśnie działanie tego kremu oraz tego przeznaczonego do pielęgnacji oczu zachwyciło mnie najbardziej.


Jestem z niego zadowolona i choć cena może Was początkowo odstraszyć, warto w niego zainwestować.


Ruda
Czytaj dalej

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Maska do włosów proteiny kaszmiru i kolagen- BingoSpa

Cześć,
Używam odżywek jakby były maskami, a masek jakby były odżywkami. Niemniej jednak z przeznaczeniem też. Czasem. Rzadko. Dzisiejszy produkt przetestowałam na sposobów różnych pięć. Miałam napisać o nim jakiś czas temu, ale do końca nie byłam zdecydowana, czy bardziej tę maskę lubię czy bardziej tej maski nie lubię. Niestety negatywny efekt, jaki powodowała na moich włosach ciągle się utrzymuje dlatego u mnie jest skreślona.


Maska do włosów proteiny kaszmiru i kolagen moc i blask- BingoSpa
 
 
Od producenta: Specjalna formuła maski do włosów BingoSpa, aby włosy stały się jedwabiście miękkie, sprężyste i błyszczące. 
Proteiny kaszmiru to doskonały materiał budulcowy struktury włosa, a dzięki swej niskiej masie cząsteczkowej oraz charakterowi podobnemu do soli, są zdolne przenikać również do zewnętrznych warstw naskórka, scalając je i poprawiając poziom nawilżenia.
Proteiny wykazują szeroki zakres mas cząsteczkowych począwszy od wolnych aminokwasów do polipeptydów o dłuższym łańcuchu. Dzięki czemu łączą w sobie własności zwilżające i błonotwórcze. Proteiny kaszmiru, zwiększają zatrzymywanie wilgoci na powierzchni włosów i w ten sposób poprawia ich podatność na układanie, zapobiega elektryzowaniu i nadaje im elastyczność, zdrowy wygląd i miękkość oraz jedwabisty połysk.

Dzięki silnym właściwościom błonotwórczym rozpuszczalnego kolagenu BingoSpa o trójspiralnej strukturze heliksowej, charakteryzującego się wysoką masą cząsteczkową, tworzy się na powierzchni włosów cieniutki film, który chroni je przed wnikaniem szkodliwych substancji z otoczenia oraz zwiększa ich nawilżenie oraz elastyczność, sprężystość i podatność na stylizację.

Powierzchnia zdrowego włosa powinna być maksymalnie gładka, bez spękań (zdj. obok). Taki wygląd mają włosy właściwie nawilżone dzięki kolagenowi BingoSpa.
 
 
Opakowanie: 500g, duży plastikowy słoik.
Konsystencja: Mleczna.
Zapach: Męski.
Cena/dostępność: Około 12zł, do kupienia tutaj.
Moja opinia: Maska mieści się w plastikowym, dużym słoiku. Ma 500g pojemności a w środku kosmetyk jest przykryty dodatkowym wieczkiem. Lubię takie rozwiązania, wiem, że nikt nie miał dostępu do mojej maski no i nic się nie wyleje. Konsystencja ma mleczny, biały kolor i nie jest specjalnie gęsta. Lubi przelewać się przez palce a moje grube i długie włosy ją piją. DOSŁOWNIE! Zapach jest taki męski, aczkolwiek nie jest nieprzyjemny, nie utrzymuje się długo na włosach, w sumie to czuję go tylko podczas spłukiwania maski z włosów. 
 
  
Używam jej na dwa sposoby, jako odżywkę--> trzymam ją wtedy na włosach maksymalnie pięć czy siedem minut i spłukuję w miarę ciepłą wodę. Drugi sposób wymaga poświęcenia dłuższej ilości czasu, maskę nakładam na całe pasma, wiąże włosy w kucyk i trzymam około dwudziestu minut. Szczerze jednak to efekt jest taki sam, czy trzymam maskę pięć czy piętnaście minut, podczas spłukiwania wszystko jest w porządku. Maska bez problemu się wypłukuje, włosy są miękkie w dotyku i wszystko wydaje się być dobrze. Gorzej jest, gdy włosy już wyschną. Za cholerę nie da się ich rozczesać! Są strasznie poplątane i nieprzyjemne w dotyku... próbowałam nakładać jej mniej, więcej. Niestety efekt za każdym razem jest taki sam. Nic mi z tego, że faktycznie włosy ładnie po niej błyszczą, skoro nie jestem w stanie ich rozczesać.
 
 
Znacie tę maskę? Też macie z nią takie problemy?

Ruda
Czytaj dalej

niedziela, 19 kwietnia 2015

Nie chcę umierać i Ty też nie chcesz.

Cześć,
Dziennie w Polsce samobójstwo popełnia około 15 osób. Dużo. Dużo za dużo. Ludzie najczęściej odbierają sobie życie w okresach świątecznych, Boże Narodzenie, Wielkanoc- dni propagowane jako te najszczęśliwsze w roku, dla ludzi samotnych często stają się największym utrapieniem.

Codzienność dla człowieka, który chce popełnić samobójstwo też nie jest fajna. Bo trzeba wstać a się nie chce, bo trzeba iść do szkoły/pracy a się nie chce, bo trzeba rozmawiać z ludźmi a się nie chce, bo trzeba żyć a się nie chce. Nic się nie chce. Najlepiej nic by się nie robiło. Najłatwiej byłoby się zabić. Nie.


Jeżeli wydaje Ci się, że nie masz już na nic siły, że wszystko Cię przerasta i nie możesz nadal żyć a w sieci ciągle poszukujesz informacji o tym jak najprościej i bezboleśnie popełnić samobójstwo to ten post jest dla Ciebie.

***

"Jeżeli nie wiesz co dalej po prostu zrób następny właściwy krok"- Nikt nie urodził się prezesem. Nikt nie urodził się najmądrzejszym człowiekiem na ziemi. Nie od razu Rzym zbudowano. Ty też nie musisz być od razu idealny, nie musisz być najlepszy w tym co robisz.Ważne, żebyś pogłębiał swoje umiejętności z dnia na dzień, żebyś dzisiaj był lepszy niż byłeś wczoraj, a jutro lepszy niż dzisiaj. Nie musisz w przeciągu dnia zapamiętać pięćdziesięciu sentencji łacińskich, zapamiętaj pięć. I tak będziesz bliżej sukcesu, niż Ci którzy wcale nie zaczęli. Przecież chcesz być lepszy, przecież nie chcesz umierać. 

***
"Mu­sisz od­na­leźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem."- Serio interesujesz się tym co mówią o Tobie inni? Naprawdę martwisz się tym, że ktoś źle o Tobie mówi? Wierzysz w słowa, tych którzy opowiadają, że Twoja nadzieja nic Ci nie da? Nie żartuj. Odpowiedz sobie na jedno pytanie- kto przeżyje za Ciebie życie? Ty, czy osoby które mają najwięcej do powiedzenia? Właśnie. Miej nadzieję, miej nadzieję, że jutro wyjdzie słońce, że kolejny dzień będzie lepszy, miej nadzieję, że w końcu znajdziesz wymarzoną pracę i szczęśliwie się zakochasz. Nadzieja jest dla ludzi, nadzieja jest dla ludzi, którzy nie chcą umierać, dla ludzi którzy chcą żyć, a Ty CHCESZ.

***

"Rób to co kochasz. Kochaj to co robisz."- jeżeli jesteś szczęśliwy leżąc na łące i oglądając nocą gwiazdy, rób to. Jeżeli radość sprawia Ci podwójna porcja naleśników z bitą śmietaną, w tym momencie idź do kuchni i je przyrządź. Kto ma prawo Cię ograniczać? Nikt. Rób to co kochasz. Tak bardzo nienawidzisz szkoły, a wybrałeś ją tylko dlatego, że nie było lepszej? Nadal tak myślisz? Spójrz z drugiej strony. Przecież to właśnie w tej szkole poznałeś swojego najlepszego przyjaciela, przecież to właśnie z niej masz najlepsze wspomnienia. Może spojrzysz na nią bardziej przychylnym okiem? Może pokochasz to co robisz? Ludzie, którzy są negatywnie nastawieni do swoich codziennych czynnością, chcą umierać a Ty nie chcesz.

***

"Będziemy tańczyć, musimy wierzyć w to."- Wczoraj było źle, dzisiaj też nie jest dobrze. Jesteś jednak pewien, że jutro będzie tak samo? Nie możesz być. Twój cały świat może zmienić się w ciągu kilku miesięcy/tygodni/dni/minut. Może warto zaczekać na to co przyniesie nam los? Przecież chcesz tego doświadczyć, przecież nie chcesz umierać.


***

Masz tylko jedno życie, nie zmarnuj go. Nie pozwól, aby drobne niepowodzenia rzutowały na całą Twoją przyszłość. Czy za pięć lat to wszystko będzie miało znaczenie?  Wiem, że teraz jest Ci źle, wiem, że nie możesz już sobie poradzić. Ja też nie mogłam, ale doszłam do wniosku, że nie chcę umierać i Ty też nie chcesz.

Ruda
Czytaj dalej

piątek, 17 kwietnia 2015

Dlaczego warto wybrać owczarka niemieckiego?

Cześć,
Tak jak wspominałam mam zamiar trochę zmienić swoją stronę. Przestaną pojawiać się tutaj tylko i wyłącznie posty o kosmetykach. Dlaczego? No bo nie samymi kosmetykami człowiek żyje... Niedługo zmieni się również szablon bloga, adres oraz tytuł, ale o tym kiedy indziej.

Dziś chce Wam napisać parę słów na temat psów.

***
Dlaczego warto wybrać owczarka niemieckiego?


Rufus jest ze mną od 4 kwietnia bieżącego roku, mało, niemało. W momencie zakupu (Tak, wolałam kupić psa niż zabierać jakiegoś ze schroniska. Dlaczego? Zależało mi na tym, aby było to szczenię i, żeby było owczarkiem. Niestety, albo stety nie znalazłam takiego w pobliskich schroniskach) nie miał skończonych dwóch miesięcy. Gdy po niego jechałam, wiedziałam, że na miejscu zastanę trzy małe szczeniaki i już wtedy wiedziałam, że nie będę wiedziała (o zgrozo!) którego mam wybrać.

Trzy czarne mordki, wesoło merdające ogonkami. Pierwszy raz widzę mnie na oczy a tak się cieszą? No dobra, to miło z ich strony. Właściwie nie różniły się niczym, każdy z nich wesoło podskakiwał i miał swojego rodzaju błysk w oczach. 

Który z Was chce zostać Rufusem? Gdy z mojej strony padło to pytanie, jedna czarna mordka podniosła do góry głowę. Było już pewne, że ta mordka wróci ze mną do domu. 


Rufus na początku drogi do domu popiskiwał, nie dziwiłam mu się. Został oderwany od mamy, rodzeństwa, w ciągu kilku chwil jego świat wywrócił się do góry nogami. Przytuliłam go mocno, pogłaskałam i powiedziałam, żeby tak głośno nie piszczał. W momencie się uspokoił. Świadczy to tylko o tym, że owczarki niemieckie są bardzo mądre.

***

Po przyjeździe do domu musiał zapoznać się z innymi zwierzęcymi domownikami, drugim psem, kotem i królikiem. Do wszystkich był pozytywnie nastawiony, chciał się z nimi zaprzyjaźnić. Nawet jeśli z drugiej strony nie było tak pozytywnego odzewu, to mój Rufus wykazywał wszystkie cechy pozytywnego, łagodnie usposobionego psa.

***

Musieliśmy przestawić Rufusa na nasz domowy jadłospis, zazwyczaj karmimy go ugotowanym ryżem/makaronem, wymieszanym z wątróbką, mięsem mielonym, albo jakimś innym mięsem. Czasem ugotowany ryż mieszamy z mokrą karmą dla psa. Rufus nie dostawał takich rzeczy w domu, w którym się urodził. Na początku nie chciał jeść, szybko jednak zrozumiał, że gdy nie zje żarcia miski, którą ma przygotowaną to nie dostanie nic innego. Zaczął jeść. Szybko pojmuje ten psiak- pomyślałam. 


***

"Podaj łapę, podaj łapę, podaj łapę, no podaj tę cholerną łapę!" Zero reakcji. Powtórka razy dwadzieścia. Podał raz, podał drugi. Na dzień dzisiejszy umie podać prawą, a gdy powie się do niego- druga, podaje lewą łapę. Umie również usiąść, a gdy zaczyna nas gryźć po rękach czy nogach, na zawołanie "Zły pies, niewolno", puszcza wszystko co miał w zębach. Mądry, posłuszny, umiejący dopasować się do sytuacji owczarek niemiecki. 

***

Krótki spacer. Rufus nie chce iść koło nogi. Puszczam smycz, niech idzie sam. Po kilku chwilach odwraca się i na mnie czeka. Nie podchodzę, on do mnie wraca. Lojalny, przyjacielski, przywiązany do opiekuna owczarek.

***

"Przynieś piłkę, przynieś piłkę." Wystarczyło rzucić ją tylko kilka razy, aby Rufus załapał, że musi po nią biegać. Bystrzak.

***

Nie zaczepia obcych ludzi. Na nikogo nie rzuca się bez powodu. Owczarki są odważne, ale nikogo nie atakują bez większych powódek, to tylko głupi właściciele sprawiają, że te psy stają się agresywne.  




Wybrałam owczarka. Nie żałuję.

Jeżeli Ty również masz warunki, a nie jesteś pewien czy warto zdecydować się na  takiego psa, uwierz, że warto. Jeżeli jednak brakuje Ci serca do zwierząt- nie warto kupować ani owczarka ani żadnego innego psa.

Ruda
Czytaj dalej

czwartek, 16 kwietnia 2015

Lakier do paznokci WOW Nail Color 61- Golden Rose

Cześć,
Dziś chce Wam zaprezentować kolejny lakier z najnowszej serii Golden Rose. Gdy pierwszy raz je ujrzałam, zdecydowałam się na cztery kolory, swoją kolekcję powiększę na pewno bo te lakiery mi się spodobały, fajnie się nimi maluje a do tego są tanie i mam do nich łatwy dostęp.

Lakier do paznokci WOW Nail Color 61- Golden Rose


Gdyby ktoś nie widział mojego ostatniego wpisu, odnośnie tej serii to się powtórzę. Lakier mieści się w 6ml butelce, a cena oscyluje w granicach 4 zł.


Pędzelek jest szeroki i krótki, maluje się nim bardzo dobrze. 


Lakier nie smuży, nie bąbelkuje a do tego wysycha w tempie ekspresowym. Na płytce mam nałożone dwie cieniutkie warstwy.


Zdjęcia były robione drugiego dnia od pomalowania. Troszkę mnie zmartwiło, że końcówki były już w niektórych miejscach zdarte. Niemniej jednak biorąc pod uwagę, że po pomalowaniu myłam porządnie włosy, jestem w stanie mu to wybaczyć.


Kolor mi się podoba, pewnie dlatego, że jest wyrazisty i taki soczysty.



Co sądzicie o tym lakierze? Macie już jakiś z tej serii? :)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

środa, 15 kwietnia 2015

Krem na dzień Collagen Hydration- Murier Paris

Cześć,
Pamiętacie recenzję kremu pod oczy firmy Murier Paris? Jeśli nie to prędko odsyłam Was do tego wpisu. Dziś przyszła pora na opowiedzenie Wam paru słów o kolejnym kosmetyku tej firmy. Również będzie o kremie, swoją drogą z tej samej serii, z tą różnicą jednak, że ten krem jest przeznaczony do pielęgnacji naszej cery w ciągu dnia.


Krem na dzień Collagen Hydration- Murier Paris


Od producenta: Muriel C Shot by day  to  różnorodność  naturalnych składników,  która sprawia, że nawet bardzo zniszczona skóra odzyska naturalność i świeżość. Krem, dzięki wysokiemu stężeniu witaminy C i innych substancji aktywnych, chroni skórę przed promieniowaniem UV i dymem papierosowym, a także wolnymi rodnikami, co sprawia, że nawet istniejące już cienkie linie i zmarszczki na twarzy stopniowo zanikają, a cera staje się  promienna i rozświetlona . Olej migdałowy tworzy ponadto na skórze warstwę, która chroni przed nadmierną utratą wody, a także wykazuje działanie ochronne przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, wiatrem, słońcem i mrozem, grożącymi skórze podczas codziennej aktywności.  Ponadto, dodatek komórek macierzystych winorośli i kwasu hialuronowego powoduje, że ochrona jest jeszcze pełniejsza, bowiem w skórze zostają pobudzone jej naturalne mechanizmy odnowy. Komórki macierzyste skóry regenerują uszkodzone tkanki, tak by cera każdego dnia była jak nowa.

Przeznaczenie:
Skóra zmęczona, szara, pozbawiona blasku
Skóra wymagająca intensywnej pielęgnacji
Do codziennego stosowania


Opakowanie: 50ml, plastikowa tubka.
Konsystencja: Lekka.
Zapach: Delikatny.
Cena/dostępność: 119 zł za opakowanie, do kupienia tutaj. 
Moja opinia: Plastikowa tubka kremu o pojemności 50ml, mieści się w tekturowym opakowaniu. Zarówno pudełko jak i tubka, są utrzymane w biało-niebieskiej tonacji, tak samo zresztą jak cała linia kosmetyków z O2 od Murier. Konsystencja ma mleczny kolor, jest lekka mało wydajna. Zapach również nie różni się niczym od innych produktów z tej serii, jest delikatny, przyjemny, nie czuć go długo- w sumie to tylko kilka chwil po całkowitym wchłonięciu kremu.


Ten krem jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry młodej. Ja używam go każdego ranka, około 15 minut przed nałożeniem makijażu. Krem jest lekki, dlatego szybko się wchłania, niemniej jednak jego konsystencja powoduje, że słabo u niego z wydajnością. Do dokładnego posmarowania całej twarzy, trzeba go trochę użyć... na szczęście tubka ma aż 50ml. Jakie efekty zauważyłam przy regularnym smarowaniu? Na pewno to, że dobrze wpływa na nawilżenie buzi, bo ona faktycznie po wchłonięciu kremu jest przyjemna w dotyku, miękka, taka odżywiona. Nie zauważyłam jednak, aby krem sprawiał, że moja twarz prezentuje się lepiej. Brakuje mi takiego uczucia rozpromienienia czy rozświetlenia- na pewno wiecie o czym mowa.


Reasumując- krem dobrze radzi sobie z nawilżeniem skóry, ale jeśli chodzi o inne kwestie... niekoniecznie daje radę. Dlatego właśnie ja już więcej po niego nie sięgnę, cena niestety również nie zachęca mnie, aby kupić produkt, który radzi sobie tylko z nawilżeniem.

A czy u Was się sprawdził?

                                                                                                              Addicted to cosmetics


Czytaj dalej

wtorek, 14 kwietnia 2015

Żel pod prysznic i do kąpieli & balsam do rąk i do ciała- Petal Fresh

Cześć,
Jeszcze końcem lutego, w moje łapki wpadły dwa kosmetyki firmy Petal Fresh. Stosunkowo niedawno, wprowadziła ona swój asortyment do Rossmana i Hebe. PF tworzy organiczne kosmetyki do pielęgnacji ciała i włosów. Zanim przejdę jednak do recenzji, napiszę Wam parę słów o tej marce, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każda z Was ją już poznała.

Kosmetyki Petal Fresh Organics w 100% oparte są na najwyższej jakości
roślinnych składnikach, pochodzących wyłącznie z upraw ekologicznych.
Zgodnie z zasadą – nakładaj na ciało tylko to, co możesz zjeść – firma Petal
Fresh Organics do swoich produktów nie dodaje syntetycznych środków
konserwujących, syntetycznych substancji zapachowych, sztucznych barwników,
substancji pochodzących z ropy naftowej ani nawet ekstraktów z roślin
manipulowanych genetycznie. Składniki takie jak miód czy mleko pozyskiwane
są jedynie od zwierząt żywych, i to w bezpieczny i nieszkodliwy dla nich
sposób. W związku z tym Petal Fresh Organics otrzymał Certyfikat Stellar
Certification Services, przyznany przez USDA (United States Department of
Agricalture), który daje gwarancję produktu etycznego.

Oczyszczający żel pod prysznic i do kąpieli Rose&Honeysuckle- wyciąg z róży i wiciokrzewu
Tonizujący balsam do rąk i ciała Rose&Honeysuckle- wyciąg z róży i wiciokrzewu


Od producenta: Żel pod prysznic i do kąpieli Rose&Honeysuckle, dzięki wysokiej zawartości witaminy C i antyoksydantów, doskonale oczyszcza i odżywia skórę. Korzyści: nawadnia, wygładza i rozjaśnia, pomaga zwalczyć stany zapalne skóry, zmniejsza swędzenie i dyskomfort.

Balsam, tonizuję skórę czyniąc je jedwabiście czystą i gładką. Korzyści: nawilża, wygładza i rozjaśnia, pomaga zwalczyć stany zapalne skóry, zmniejsza swędzenie i dyskomfort.


Opakowanie: Plastikowe, 355ml butelki.
Konsystencja: Żel jest gęsty, z kolei balsam ma konsystencję lekkiego mleczka.
Zapach: Świeży, orientalny.
Cena/dostępność: Około 20zł, za żel jak i za balsam, do kupienia w Rossmanie, Hebe.
Moja opinia: Zarówno żel jak i balsam mieszczą się w plastikowych butelkach o pojemności 355ml więc całkiem sporo. Żel jest zaopatrzony w zamknięcie typu press, które umożliwia wydobycie odpowiedniej ilości produktu oraz wykończenie całego kosmetyku bez większych problemów. Balsam z kolei jest zaopatrzony w wygodną pompkę, która się nie zacina i również umożliwia wydobycie pożądanej ilości produktu. Oba kosmetyki są utrzymane w biało- zielonej tonacji, z tyłu opakowań czekają na nas takie informacje jak sposób użycia czy skład produktów. Konsystencja żelu jest gęsta, przeźroczysta, nie przelewa się przez palce. Z kolei ta balsamu ma postać mleczka, jest biała i lekka.


Zapach obu produktów jest identyczny. Jest to świeża, lekko orientalna i kwiatowa woń, którą jak mniemam, albo będzie się kochać, albo nienawidzić. Jeżeli chodzi o żel to aromat jest delikatniejszy niż w balsamie, podobnie zresztą na skórze utrzymuje się dłużej po zastosowaniu balsamu. Jak dla mnie woń jest całkiem w porządku, chociaż w żelach preferuję bardziej owocowe aromaty, dlaczego często zmieniam kosmetyk, którym się myje. Żel pieni się średnio, do porządnego umycia całego ciała musimy zużyć całkiem dużą ilość produktu, na szczęście konsystencja jak już wspominałam jest gęsta i to go ratuje przed byciem niewydajnym. Skóra po umyciu tym kosmetykiem jest dobrze oczyszczona, odświeżona. Spełnia więc wszystkie podstawowe zasady, które do niego należą. Nie odnoszę jednak wrażenia, żeby wpływał jakoś szczególnie na poziom nawilżenia skóry. Dodany do kąpieli-wytwarza w niej dużo ilość piany. Balsam jest świetny. Wsmarowany w skórę, bardzo szybko się wchłania i nie oblepia jej, nie musimy więc martwić się o nieprzyjemną warstwę. Świetnie nawilża skórę, zmiękcza ją i sprawia, że staję się przyjemniejsza w dotyku. Jego konsystencja nie wpływa jednak na dobrą wydajność, do posmarowania całego ciała, muszę zużyć kilka pompek.


Reasumując, cieszę się, że mogłam wypróbować te dwa produkty jednak z osobistych względów więcej po nie nie sięgnę. Jeżeli chodzi o żel- nie zdecyduję się na niego ponownie, ponieważ jego zapach nie jest takim, jakie lubię w kosmetykach myjących. Jeżeli chodzi o balsam, nie jestem zadowolona z jego wydajności a i zapach ma dla mnie duże znaczenie. Chyba nic nie poradzę na to, że jestem fanką owocowych aromatów... Warto jednak zwrócić uwagę na przyjemny skład kosmetyków, nie sugerujcie się tym, że dla mnie zapach jest nieodpowiedni- każdemu podoba się co innego :)

Znacie markę Petal Fresh?

Addicted to cosmetics


Czytaj dalej

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Lakier do paznokci HELLO summer 5- Wibo

Cześć,
Powinnam dostać BAN na kupowanie fioletowych lakierów do paznokci. Mam już tyle sztuk w tym odcieniu, że głowa mała. Obawiam się, że kiedyś zabraknie dla mnie propozycji i będę ubolewać... ale dopóki to się nie stało- chcewszystkiefioletowelakieryjakietylkoistniejąPodczas niedawnych zakupów w Rossmanie, wypatrzyłam nową serię od Wibo, zdecydowałam się tylko na jeden kolor. Wstęp już podpowiada o jakim mowa. 


Lakier do paznokci HELLO summer 5- Wibo


Ten lakier mieści się w typowej buteleczce Wibo. Ma 8,5ml pojemności a jego cena nie przekracza sześciu złotych. Pędzelek jest średniej długości, nie jest też zbyt gruby.
Kolor bardzo mi się podoba. To taki liljowy fiolet. Mam nałożone dwie warstwy, czas wysychania jest jednak całkiem długi i trzeba uważać, żeby nie odbić sobie czegoś na pazurkach.


Na paznokciach trzyma się bez większych zarzutów około trzy dni.

Podoba Wam się?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

piątek, 10 kwietnia 2015

Fiński balsam do włosów osłabionych i wrażliwej skóry głowy- Planeta Organica

Cześć,
Zdaję sobie sprawę z tego, że w wielu pielęgnacjach włosów dominują produkty rosyjskie. Kosmetyki te zdecydowanie opanowały blogosferę, jest wiele sklepów, które oferuje produkty takich marek jak min. Planeta Organica, Baikal Herbals itp. itd. Ja też czasem sięgam po wytwory tych marek a w dzisiejszym poście chce Wam napisać właśnie kilka słów o jednym z nich :)

Fiński balsam do włosów osłabionych i wrażliwej skóry głowy- Planeta Organica


Od producenta: Przyzwyczajone do stałej walki o życie w surowym klimacie dziko rosnące zioła i jagody Skandynawii posiadają najwyższy życiowy potencjał. Właśnie dlatego w produkcji balsamu fińskiego użyliśmy roślin, rosnących w naturalnym środowisku Finlandii.
Zawiera certyfikowane organiczne składniki
Nie zawiera GMO i parabenów
Organiczny ekstrakt maliny moroszki - (Organic Rubus Chamaemorus Seed Extract) - bogata w witaminę C i wielonienasycone kwasami tłuszczowe Omega-3 i Omega-9, regeneruje strukturę włosów, podnosząc ich elastyczność, nasyca skórę głowy pożytecznymi mikroelementami, wzmacniając korzenie włosów.
Rokitnik zwyczajny (Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) - odżywia i wzmacnia korzenie włosów, uspokajając wrażliwą skórę głowy.
Organiczny ekstrakt wrzosu (Organic Calluna Vulgaris Flower Extract) - dodaje włosom siły i blasku, włosy stają się jedwabiste i łatwo się układają.
Nanosimy balsam na mokre włosy, rozprowadzamy równomiernie na całej długości i pozostawiamy na 3 - 5 minut, następnie spłukujemy wodą.

Skład: Aqua with infusions of Organic Rubus Chamaemorus Seed Extract, Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Extract, Organic Calluna Vulgaris Flower Extract (wrzos), Melilotus Officinalis Extract (nostrzyk żółty), Centaurea Cyanus Flower Extract (chaber), Organic Oxycoccus Palustris Seed Oil (żórawina błotna); Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.


Opakowanie: 280ml butelka z pompką.
Konsystencja: Kremowa.
Zapach: Intensywny.
Cena/dostępność: Niecałe 20zł, sklepy z rosyjskimi kosmetykami.
Moja opinia: Balsam Fiński mieści się w standardowej dla balsamów butelce Planety Organicy. Butelka jest zaopatrzona w wygodną pompkę, z tyłu opakowania czekają na nas wszystkie potrzebne informacje takie jak skład, sposób użycia. Napisy i etykietki są trwałe i nie ma obaw o to, że zniszczą się pod wpływem wody. Konsystencja jest kremowa, całkiem gęsta... ma lekko brązowy kolor. Moje włosy szybko pochłaniają ten balsam, dlatego przy jednorazowym użyciu muszę go wydobyć z opakowania całkiem sporo. Zapach jest intensywny, ale przyjemny. To lekko ziołowa woń, która z czasem wietrzeje. Moje pasma bardzo polubiły ten balsam. Dlaczego? Świetnie radzi sobie z eliminacja puszenia włosów. Nienawidzę gdy moje kłaki się puszą, nienawidzę... dlatego gdy jakiś kosmetyk jest w stanie ujarzmić to zjawisko to oddaje mu serce :) tak na szczęście jest w tym przypadku. Dodatkową zaletą jest fakt, że włosy po jego użyciu są miękkie, sypkie i bardzo ładnie się układają. Z natury moje włosy są lekko falowane, ten balsam pięknie podkreśla skręt. Włosy myję co dwa dni, ten balsam używam zamiennie z kosmetykami Garniera, moje pasma lubią przyzwyczajać się do jakiś produktów i przestać na nie reagować... gdy zmieniam często kosmetyki, jest idealnie.


To kolejny balsam PO, który bardzo dobrze radzi sobie z moimi włosami. Chce więcej!

Znacie ten kosmetyk?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej