Maska błotna do twarzy- BingoSpa

sobota, 7 września 2013

26
Cześć,
Lubię od czasu do czasu nałożyć sobie jakąś maseczkę, choć zdecydowanie częściej sięgam po peelingi ;)


Maska błotna do twarzy kolagen- BingoSpa
Od producenta:

Błotna maska do twarzy BingoSpa z kolagenem to preparat na bazie Czarnego Błota z Morza Martwego charakteryzującego się silnym działaniem odżywczym na skórę. Jest nadzwyczaj skuteczne w walce z problemem przetłuszczającej się skóry, niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej oraz nieocenione w zwalczaniu trądziku i wykwitów skórnych wywołanych łojem zatykającym pory skóry. Maska błotna BingoSpa ma dobroczynny wpływ na pory skóry – odtyka je, ściąga, dezynfekuje, pielęgnuje, oczyszcza, co może owocować zmniejszeniem wydzielania się łoju i zmniejszeniem ryzyka pojawienia się zmian trądzikowych.

Maska błotna BingoSpa zawiera składniki aktywne:

    10% naturalnego błota z Morza Martwego
    5% rozpuszczalnego kolagenu
 
Opakowanie: Przeźroczysty słoiczek.
Konsystencja: Szare błoto ;)
Zapach: Niezbyt przyjemny.
Cena/dostępność: Około 12zł za opakowanie, czytałam, że kosmetyki z Bingo są dostępne w Tesco i Auchanie ;)
Moja opinia: Maska od Bingo mieści się w 150g przeźroczystym słoiczku, przez który możemy zobaczyć ile produktu nam ubyło. Słoik jest zaopatrzony w zakrętkę,dzięki której nic się nie wylewa z opakowania. Szkoda,że pod nakrętką nie ma jeszcze jakiegoś dodatkowego zabezpieczenia, np. folijki. Konsystencja przypomina po prostu błoto i tak też pachnie ;) Nie jest to jakiś fantastyczny zapach,ale da się z nim wytrzymać. Zwłaszcza,że najmocniej czuć go podczas aplikacji, po nałożeniu staje się przyjemniejszy, mniej wyczuwalny. Po nałożeniu bardzo grubej warstwy na twarzy mogą powstawać grudki, łatwo jednak się ich pozbyć. Na twarzy trzyma się idealnie, nic nie spływa. Szybko zasycha,  nie tworzy jednak przy tym niezbyt fajnej skorupy. Moja buzia po zmyciu maseczki jest odświeżona, nawilżona, pozostawia też po sobie napiętą skórę. Tak jak zaleca producent trzymam ją na twarzy około 10min.


-5/6



Lubicie ją? ;)

Addicted to cosmetics

Czytaj dalej »

Tusz Lovely& Eyeliner Eveline

piątek, 6 września 2013

37
Cześć,

Dziś przygotowałam dla Was dwie recenzje. Pierwsza z nich będzie dotyczyć tuszu od Lovely, druga z kolei eyelinera od Eveline, był on jednym z ulubieńców lipca i byłyście go bardzo ciekawe. Sama zresztą uważam,że należy mu się parę słów, bo używam go,aż od kwietnia...

Od producenta:
OSZAŁAMIAJĄCE RZĘSY

Maskara pogrubiająco - wydłużająca z gumową szczoteczką o właściwościach pogrubiających i wydłużających rzęsy. Nowej generacji szczoteczka umożliwia profesjonalne podkreślenie rzęs głęboką czernią tuszu, spektakularne wydłużenie i pogrubienie. Czyli: wyraziste spojrzenie przez cały dzień!
Wodoodporny eyeliner. Bardzo trwaly. Pędzelek nie jest zbyt cienki (bardziej przypomina dipliner). Latwo można nim zrobić kreskę. Dostępny tylko w kolorze czarnym. Bardzo eleganckie opakowanie.
Opakowanie: Niebieskie opakowanie tuszu z gumową szczoteczką i kałamarz z pędzelkiem zamoczony w eyelaineeerze ;)

Konsystencja: Oba produkty zachwycają głęboką czernią.
Zapach: W tuszu niczym szczególnym się nie wyróżnia. W eyelinerze jest bardzo mocny.
Cena/dostępność: Tusz około 10zł do kupienia choćby w Rossmanie, eyeliner kupiłam w Biedronce za podobną cenę.
Moja opinia: Niebieski tusz od Lovely, to 8ml, gęstej czarnej mazi, która zatopiona jest w gumowej, chudej wręcz szczoteczce z maleńkimi igiełkami. Zapach jest standardowy jak w każdym tuszu. Niczym się nie wyróżnia, nie przeszkadza. Mam co do niego mieszane uczucia. Czasem bez problemu dam radę wymalować nim cudnie rzęsy, czasem z kolei niemiłosiernie mi je skleja. I weź tu być człowieku mądrym.
Ogólnie częściej jednak spisuje się dobrze, nakładam dwie warstwy, żeby kolor był mocniejszy,a rzęsy jeszcze bardziej wydłużone i pogrubione. Zdarza mu się czasem osypywać, ale ogólnie, ogólnie to dobrze nam się współpracuje.

Eyeliner od Eveline, zakup nagły,gwałtowny, niezbyt przemyślany. Podczas zakupów w Biedronce ujrzałam go na półce, patrzył na mnie niepozornie, pomyślałam od razu; CHOĆ TU PRĘDKO DO MNIE! :D Trafił w moje ręce dokładnie 6 kwietnia, a pamiętam bo były to urodziny koleżanki. Kałamarz, bo właśnie taki kształt ma opakowanie to 4ml czarnej mazi. W nich pędzelek, zakończony miękką, dosyć dużą gąbeczką, którą idealnie maluje się zarówno cienki jak i grube kreski.
Przyznać się, kto widzi moją bliznę? :P
Kolor po "jednym razie" trochę słaby, po dwóch o wiele lepszy, mocne czarne spojrzenie. Lubię go za to,że pomaluje się o 6 rano,a o 14 jest jeszcze w porządku. Lubię go za to,że używam go prawie codziennie,a on nadal się nie kończy. Ubolewam nad dniem,w którym zamoczę gąbeczkę a tam pustki. Na pewno jeszcze się spotkamy ;)




Miałyście tych dwóch cudaków? Lubicie ich?;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

Emulsja kojąca po opalaniu- Flos-Lek

środa, 4 września 2013

26
Cześć,
No i dziś dla Was specjalnie ze słonecznej (buahahahahahahaha;)) Zawoii jeszcze jeden post na temat letnich kosmetyków, na słońcu już siedziałyśmy, poopalałyśmy się i co dalej? :D

Dalej...

Emulsja kojąca po opalaniu SOS od Flos-Leku również z serii Sun Care.


Od producenta:
Opakowanie: Kolejna, poręczna 200 ml tubka.
Konsystencja: Kremowa.
Zapach: Słodki.
Cena/dostępność: Około 19zł za opakowanie. Podobnie jej jak i kremu stacjonarnie nie spotkałam:(
Moja opinia: Kojąca emulsja mieści się w 200ml tubce. Ta z kolei ma biało-niebieską szatę graficzną. Konsystencja jest gęstsza niż w przypadku kremu,ale również kremowa :D Zapach również o niebo lepszy. Słodki i przyjemny dla nosa, również długo utrzymuje się na skórze,ale w tym przypadku to się cieszę ;) Ta emulsja na szczęście szybko się wchłania, kojąc przy tym wszelkiego rodzaju podrażnienia. Niesamowicie chłodzi i po dniu na słońcu daje ogromną ulgę.

+5/6

Polubiłyście to SOS od Flos-Leku? ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

HITY sierpnia.

poniedziałek, 2 września 2013

61
Cześć,

Jaaa ten pierwszy dzień w szkole to był fajny, zawsze tak było jest i pewnie będzie :D

HITY sierpnia.


 Taka tam fajna ósemka, ósemka szczęśliwych :)

Moje KWC do włosów, kocham je całym serduszkiem. ♥
Post o szamponie.
Post o odżywce.


 Match perfection! Od Rimmela. Tusz od Lovely, który niedługo pojawi się na blogu.


Płyn z Biodermy, zostało go na max 3-4 użycia i bardzo nad tym ubolewam.
Woda termalna z Vichy, kto ją miał na pewno ją kocha.


 Mój cudny JJ ♥, i pomarańczowa wazelinka z Flos-leku, a o niej już niedługo :)


Jak tam Wasi ulubieńcy?

Addicted to cosmetics

Czytaj dalej »

Piąte denko.

niedziela, 1 września 2013

57
Cześć,
AAAAAAAAAAAAAAAAA jutro pierwszy dzień szkoły.

Mam dziś dla Was denko, w końcu jest pierwszy, więc dno musi być. Jestem z siebie bardzo zadowolona :) Wybaczcie mi słabe zdjęcia, ale były robione telefonem.


Tak się reprezentuje cała armia, armia wspaniałych.


Żel od Balei o zapachu guarany- pachniał cudnie.
Wiśniowo&migdałowy- też był fajny.
Marakuja od Joanny- lubim to,lubim!
Żel z C-Thru dobre myjadełko, dobre;)
Żel do higieny intymnej zużyłam będąc na wyjeździe. Mała, poręczna tubka, dobrze oczyszcza, na pewno do niego wrócę. Pokochałam te peelingi z Farmony, kiwi to już mój drugi i na pewno nie ostatni.


Arsenał włosowy!
Wcierka Jantar, znana lubiana :D
Łopianowa maska od Agafii, tego to ja nie lubię!
Kolejne cudne, serum od Biovaxu.
Olejek z GP, który moje włosy wielbią. Zużywam już drugie opakowanie.
Bardzo fajna, bardzo fajna, odżywka od Lotona.
I pianka od Welli,ale o tym, o niej innym razem :P



Serum antycellulitowe, to produkt, który również polubiłam.
Emulsja do opalania i mleczko utrwalające opaleniznę to wyrzutki.

Brzoskwinka od Balei, to mój number one, w kwestii kremowania włosów.
Kąpiel z Bingo wykończyłam, bo zaczynała mnie irytować.
Krem z Olay, to produkt, którym moja mama miziała się po twarzy, a ja po rękach :D Cudne uczucie :D No i moja duma, przekonałam familię do wyrzucenia tego oblepiacza z nivea, jaaa :D


Żurawinka od Venus- psikam sobie, psikam, a tu nagle przestaje psikać :(
Sól do stóp od Balei, moja ulubienica! KOCHAM JĄ.


Missy, Missy, cudny, nietrwały zapach.
Mydełko z Biedronki, średniaczek.
Mydełko od Orientany, które polubiłam.
I na koniec mój number one, fluid antybakteryjny od Under Twenty, kupię nowy i piszę dla Was recenzje.


Tak się wkręciłam,że nawet opakowania po paście zostawiam :D
Dalej dwa zmywacze, i masa próbek. Probkami też się można umyć, wiecie?:P Maseczka od Efektimy, którą bardzo lubię. Płatki od Marion, których byłam bardzo ciekawa, a nie spisały się wcale. I wiele innych...

Jak tam Wasze denka? :)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »
denko (112) nowości (151)