balneokosmetyki,

Malinowy regenerująco-odżywczy krem do rąk na noc- Balneokosmetyki

listopada 19, 2014 Ruda 19 Komentarzy

Cześć,
Wraz z nadejściem jesienni większą uwagę zwracam na kremowanie moich rąk. O ile latem często o tym zapominam, jesień, zima a i wiosna są czasem kiedy używam kremów codziennie, nawet po kilka razy. Przekonałam się również do rękawiczek, które zdecydowanie chronią moje dłonie :) Dziś przygotowałam dla Was recenzję kolejnego kosmetyku firmy Balneokosmetyki, jak nie trudno domyślić się po wstępie- właśnie do rączek :)

Malinowy regenerująco-odżywczy krem do rąk na noc- Balneokosmetyki


Od producenta: Balneokosmetyk z leczniczą, najsilniejszą na świecie wodą siarczkową, zawartością aż 20% czystego masła Shea ECO CERT, olejem avocado ECO CERT, mocznikiem, D-pantenolem i 100% sokiem owocowym.

Malinowy krem do rąk na noc:
- regeneruje skórę rąk dbając podczas snu
- skutecznie zmiękcza skórę rąk
- wykazuje wysoką zdolność leczenia podrażnień
- długotrwale nawilża
- stopniowo uwalniane witaminy A, E i F  wchłaniają się w głąb odwodnionej skóry dłoni, aktywnie ją odbudowując podczas snu
-  dzięki zawartości leczniczej wody siarczkowej, oleju avocado, mocznika i D-pantenolu krem łagodnie złuszcza, regeneruje i odbudowuje zmęczoną skórę dłoni.
- delikatnie unoszący się zapach leśnych malin i jeżyn pozwala się zrelaksować i przyjemnie zasnąć
- gęsta konsystencja zapewnia wysokie właściwości odżywcze i wydajność kremu.


Opakowanie: 70ml tubka.
Konsystencja: Niezwykle gęsta, treściwa.
Zapach: Malinowy.
Cena/dostępność: 28zł za opakowanie, do kupienia TUTAJ. 


Moja opinia: Na początku krem otrzymujemy w tekturowym opakowaniu, na jego odwrocie znajdują się wszystkie potrzebne informacje takie jak sposób użycia czy skład produktu. Już sam krem mieści się w szarej 70 ml tubce. Pierwotnie tubka jest zabezpieczona folijką, którą bardzo łatwo się usuwa. Ze względu na konsystencję tego kremu- niezwykle gęstą i treściwą, mam czasem problemy z wydobyciem go z tubki. Zwłaszcza gdy kosmetyk już się kończy.



Zapach tego kremu jest wspaniały- świeżo malinowy. Nie jest tak kwaskowy jak w przypadku peelingu, tej samej firmy, o którym ostatnio Wam pisałam. Ta przyjemna woń utrzymuje się długo na dłoniach, czuję ją jeszcze kolejnego dnia. Używam tego kosmetyku z przeznaczeniem :) Swoje dłonie smaruję wieczorem, używam do tego sporej ilości tego produktu. Krem bardzo ładnie się rozsmarowuje, wchłania powoli dlatego smaruję nim łapki gdy wiem, że zaraz kładę się do łóżka. Na szczęście nie pozostawia na moich dłoniach lepkiej, nieprzyjemnej warstwy. Jestem troszkę zawiedziona działaniem tego kremu- jeszcze tego samego dnia, wieczorem po dokładnym rozsmarowaniu- moje dłonie faktycznie stają się bardzo milutkie, przyjemne w dotyku. Są jedwabiście gładkie... liczyłam, że ten efekt będzie utrzymywał się długo. Niestety, po przebudzeniu- moje rączki są takie jak przed smarowaniem. Jedyną zmianą jaką wyczuwam jest pozostałość malinowej woni. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło :))) Po wykończeniu prawie całej tubki- moje dłonie mają się o wiele lepiej. Krem więc podziałał na nie niezwykle regenerująco. 

Jeśli lubicie malinowe aromaty- koniecznie wypróbujcie ten krem. Nie zniechęcajcie się jednak po kilkukrotnym użyciu, czas sprawi, że dłonie staną się o wiele przyjemniejsze niż przed poznaniem tego kremu :)

Addicted to cosmetics

19 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

HITY,

Kremowy żel pod prysznic Red Opuntia- Luksja

listopada 17, 2014 Ruda 23 Komentarzy

Cześć,
Dziś będzie o żelu, który totalnie mnie zauroczył ♥ Gdy pierwszy raz powąchałam go w Rossmanie, wiedziałam, że muszę go kupić. Nie liczyło się wtedy, że w domu czeka na mnie jeszcze nieotwarte dziesięć sztuk :) Po zakupie od razu zabrałam go do łazienki- taki zapach nie mógł czekać!


Kremowy żel pod prysznic Red Opuntia- Luksja


Od producenta: Luksja Lush Red Opuntia. Delikatny pielęgnacyjny żel pod prysznic. Połączenie mleczka ryżowego i czerwonej opuncji figowej. Doskonale nawilża skórę i pozostawia ją jedwabiście gładką. Poczuj jak skóra zostaje nawilżona i staje się jedwabiście gładka już w momencie mycia. Właściwości nawilżające produkty zostały potwierdzone w badaniach laboratoryjnych.


Opakowanie: Plastikowa, 500ml butelka.
Konsystencja: Gęsta, kremowa.
Zapach: OBŁĘDNY!
Cena/dostępność: Cena regularna to 11.49zł/500ml ja go kupiłam na promocji za 7.99zł w Rossie.


Moja opinia: Żel mieści się w plastikowej 500ml butelce. Z tego co się orientuje- jest ona typowa dla wytworów Luksji. Łatwo trzyma się ją w dłoni a i nie ma problemów z otwarciem, nawet wtedy gdy rączki są mokre. Konsystencja, jak już wskazuje sama nazwa- jest kremowa, gęsta i ma lekko różowy kolor. Zapach to jedna z największych ZALET tego produktu. Jest po prostu obłędny! Już bardzo dawno, nie miałam tak ślicznie pachnącego żelu. W aromacie dominują soczyste owoce opuncji figowej. Zapach jest zarazem słodki i orzeźwiający... to woń, która się nie nudzi :) Co więcej- utrzymuje się na skórze jeszcze jakieś 2/3 godziny po wyjściu z łazienki. Jestem oczarowana :) Jakby tego było mało to i działanie jest bardzo przyzwoite- żel świetnie się pieni, dobrze oczyszcza ciało. Pomimo dobrego oczyszczenia gwarantuje mojej skórze odżywienie- ciało po umyciu jest naprawdę przyjemne w dotyku. Jeżeli chodzi o wydajność- kupiłam go początkiem września, używam na zmianę z innymi produktami, jednak gościł pod moim prysznicem średnio 4 razy w tygodniu i dopiero ostatnio wrzuciłam go do reklamówki denkowej. 


 Mianuje go moim hitem :) Jest rewelacyjny! Znacie ten żel?

Addicted to cosmetics

23 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

Goodies.pl,

Piątki z Yankee Candle #3 czyli Champaca Blossom!

listopada 14, 2014 Ruda 18 Komentarzy

Cześć,
Ostatnio mało tutaj postów z mojej piątkowej serii. Miałam małe zawirowanie w życiu, choroba mnie wykończyła... na szczęście dziś jestem już zdrowa i mam dla Was kolejny post.

Champaca Blossom!


Wosk z kwiatowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: kwiaty magnolii champaca.

Dziś pora na zapach, który zdecydowanie nie przypadł mi do gustu. Mimo tego, że woń jest kwiatowa, może się wydawać- elegancka... jakoś mi się nie podoba, może dlatego, że nie jest zbyt intensywna.


Miałyście ten wosk? 


http://www.mikolaj.goodies.pl/


Kartka, długopis... ewentualnie klawiatura i word... piszemy! :)

Addicted to cometics

18 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

HITY

Hity, hity, hity :)

listopada 12, 2014 Ruda 47 Komentarzy

Cześć,
Ostatni post z serii ULUBIEŃCÓW pokazywałam Wam 4 lipca. Postanowiłam po raz któryś, przedstawić Wam w jednym poście kilka kosmetyków, które bardzo lubię- chętnie po nie sięgam i do nich wracam. Gdy zastanawiałam się, które produkty powinnam Wam opisać w tym poście dosłownie złapałam się za głowę... gdybym wybrała wszystkie powstałby post tasiemiec... Skrupulatnie więc wybrałam tylko kilka- najlepszych z najlepszych i chce Wam dzisiaj troszkę o nich opowiedzieć.

ULUBIEŃCY


Tym oto sposobem mamy dziewięć kosmetyków. Pięć z nich należy do pielęgnacji a pozostałe cztery to kolorówka, jak widać głównie lakiery...  głównie fioletowe lakiery :) No cóż, jeśli nie jesteście ze mną od dzisiaj na pewno wiecie, że to właśnie ten kolor na paznokciach kocham ponad wszystko.


1. Opalizujący olejek do kąpieli jeżyna&malina- Farmona
Ten zapach...powala na kolana. Olejku używam na dwa sposoby- jako płynu do kąpieli i zwykłego żelu pod prysznic. Wytwarza dużo piany, dobrze myje a przy tym otula skórę tą przepiękną wonią. Dodatkowo jest niedrogi, taka duża butelka kosztuje niecałe 12zł i nie ma problemu z dostępnością. Jest wiele wersji zapachowych więc każda z nas znajdzie coś dla siebie :)

2. Szampon nawilżający- Alterra
Jeden z nielicznych szamponów, który sprawia, że moje włosy tylko i wyłącznie po jego użyciu (bez późniejszych odżywek, masek itd) nie plączą się, są miłe w dotyku i dobrze się układają. Przygodę z nim rozpoczęłam od miniaturek (2.49zł za 50ml) gdy stwierdziłam, że spisują się doskonale zainwestowałam w pełnowymiarową butelkę. Trafiłam na promocje- 4.99zł za 250ml, cena standardowa to niecałe 10zł.

3. Energetyzująca pianka do mycia twarzy- Love Me Green
Na jej temat powstał już osobny post- TUTAJ. Dodam tylko, że ostatnio mi się skończyła i bardzo nad tym faktem ubolewam :(



4. Mgiełka do ciała Citrus Fresh- Mariza
Bardzo lubię mgiełki do ciała i używam ich nie tylko latem. Ta choć nie zatrzymuje zapachu zbyt  długo bardzo mi się spodobała. Pachnie cytrusowo, woń jest świeża, przyjemna dla nosa. Kiedy psikam się nią rano dodaje mi energii na cały dzień :) Ma 150ml pojemności i kosztuje ok. 21zł.

5. Masło do ciała mango i papaja- Love 2MIX Organic
Podobnie i na temat tego masła nie będę się już rozwodzić. Poświęciłam mu osobny post- TUTAJ. Od tamtej pory nic się nie zmieniło, nadal jestem nim zauroczona i chętnie się nim smaruję. Baaa! Robię to codziennie.




 6. Lakier do paznokci "Jeżyce"- Color Alike
KOCHAM! Pokazywałam TUTAJ.

7. Lakier do paznokci Extra Strong 324- Deni Carte
Kolejny fioletowy ulubieniec, którego pokazywałam TUTAJ.

8. Lakier do paznokci Jolly Jewels 112- Golden Rose
Lubię go zarówno wtedy gdy nakładam na wszystkie paznokcie jak i gdy nakładam tylko na poszczególne. Pokazywałam go TUTAJ.

9.  Cień w kremie Endless Purple 15- Maybelline
Nie, nie używam go na całe powieki. Robię sobie nim fioletowe kreseczki, które świetnie współgrają z moimi zielonymi tęczówkami :) Mimo tego, że nasze początki były trudne i ciężko było mi się nauczyć zmalować nim coś ładnego- opanowałam tę sztukę i teraz używam go bardzo często.


Tym oto sposobem poznałyście moich ostatnich ulubieńców. Znacie któryś z tych produktów? Lubicie? A może wręcz przeciwnie jest dla Was bublem? :)

Addicted to cosmetics

47 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

maska,

Szampon + odżywka OBJĘTOŚĆ i WZMOCNIENIE od Pat&Rub

listopada 10, 2014 Ruda 13 Komentarzy

Cześć,
Mimo tego, że moim włosom do życia nie jest niezbędna tylko naturalna pielęgnacja, wypróbowałam a w sumie nadal próbuję dwa kosmetyki, które mają niezwykle bogaty skład. Ich twórcą jest nasza rodzima firma, o której już kilkakrotnie mogłyście czytać na łamach mojego bloga- Pat&Rub, mimo tego, że wypróbowałam już kilka pozycji z ich sklepu, nadal mam chrapkę na więcej :))

Kosmetyki, o których Wam dziś napiszę mają za zadanie dodać naszym włosom objętości i wzmocnić je. Moim pasmom- objętości raczej nie brakuje, tylko czasem zdarza się, że stają się przyklapnięte i nieładnie wyglądają.

 Szampon Objętość i Wzmocnienie + Odżywka Objętość i Wzmocnienie- PAT&RUB


Od producenta:

Szampon Objętość i Wzmocnienie jest kosmetykiem naturalnym, który:

Przywraca witalność i wspomaga wzrost włosów
Zawiera organiczny kompleks pogrubiający i wzmacniający

Szampon wzmacnia i dodaje objętości włosom cienkim i rzadkim, wzmacnia i wspomaga ich rośnięcie. Stymuluje mieszki włosowe oraz przywraca równowagę skórze głowy.

Zawiera organiczny kompleks ziół, zwiększających wizualnie objętość włosów oraz stymulujących ich wzrost. Tak jak wszystkie ekologiczne kosmetyki PAT&RUB, zawiera tylko niedrażniące detergenty roślinne, delikatne dla skóry głowy.

Kompozycja:

 ekstrakt z bringraj* - wzmacnia włosy, wspomaga rośnięcie, regeneruje
 ekstrakt z żeń-szenia * - stymuluje mieszki włosowe, poprawia ukrwienie skóry głowy
 ekstrakt z babki płesznik* - pogrubia włosy, dodaje objętości i blasku
 ekstrakt z jasnoty białej * - poprawia wygląd włosów, wzmacnia
 ekstrakt z zielonej herbaty* – odświeża
 witamina B5 - dodaje objętości
 jogurt* – przywraca balans skórze
 naturalna betaina* - nawilża
 ekologiczne detergenty roślinne* - łagodnie myją

 *surowce z certyfikatem ekologicznym

INCI:
Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoamphoacetate, Betaine, Glycerin, Plantago Psyllium Seed Extract, Lamium Album Flower Extract, Panax Ginseng Root Extract, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Eclipta Prostrata Extract, Inulin, Cocoyl Proline, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum, Yogurt Powder, D-Panthenol, Sodium Phytate, Citric Acid, Limonene, Linalool


Odżywka Objętość i Wzmocnienie jest przeznaczona dla włosów osłabionych, z predyspozycją do wypadania.

Do głównych zadań Odżywki należą:

Przywraca witalność i wspomaga wzrost włosów
Zawiera organiczny kompleks pogrubiający i wzmacniający włosy

Odżywka dodaje objętości włosom cienkim i słabym, wzmacnia i wspomaga ich rośnięcie. Stymuluje mieszki włosowe oraz przywraca równowagę skórze głowy.

Zawiera organiczny kompleks ziół, zwiększających wizualnie objętość włosów oraz stymulujących wzrost włosów. Czyste oleje roślinne, witaminy oraz organiczne kondycjonery odżywiają włosy, dodają blasku i miękkości.

Tak jak wszystkie naturalne odżywki PAT&RUB nie obciąża włosów.


Kompozycja:

 ekstrakt z bringraj* - wzmacnia, wspomaga rośnięcie, regeneruje
 ekstrakt z żeń-szenia * - stymuluje mieszki włosowe, poprawia ukrwienie skóry głowy
 ekstrakt z babki płesznik* - pogrubia, dodaje objętości i blasku
 ekstrakt z jasnoty białej * - poprawia wygląd włosów, wzmacni
 jogurt* – przywraca balans skórze
 ekstrakt z zielonej herbaty* – odświeża
 masło shea* - nawilża, wygładza, chroni przed promieniami UV
 naturalna witamina E* – dodaje blasku, chroni przed promieniami UV
 naturalna betaina* – nawilża

*surowce z certyfikatem ekologicznym

INCI: 
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Betaine, Glycerin, Plantago Psyllium Seed Extract, Lamium Album Flower Extract, Panax Ginseng Root Extract, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Eclipta Prostrata Extract, Brassicamidopropyl Dimethylamine, Isoamyl Laurate, Butyrospermum Parkii , Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Yogurt Powder, Aspartic Acid, Citric Acid, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Limonene, Linalool


Opakowanie: Oba produkty mieszczą się w plastikowych tubkach. Szampon ma 250ml a odżywka 200ml.
Konsystencja: Brązowa, lejąca maź w przypadku szamponu. Biała, kremowa konsystencja w przypadku odżywki.
Zapach: Ziołowy.
Cena/dostępność: Szampon- 49zł za opakowanie, odżywka- 59zł za opakowanie. Zestaw- 84zł do kupienia TUTAJ. 
Moja opinia: Oba kosmetyki mieszczą się w plastikowych, wygodnych tubkach. Szampon ma 250ml a odżywka 200ml pojemności. Tubki są utrzymane w lekko czerwono-białej tonacji, ładnie wyglądają na półce a i nie ma większych problemów z wydobyciem produktów do końca. Z tyłu czekają na nas wszystkie potrzebne informacje- takie jak skład, sposób użycia danego produktu. Konsystencja szamponu nie jest specjalnie gęsta, raczej jest płynna, wodnista...zdarza się jej przelewać przez palce- ma brunatny kolor. Z kolei w przypadku odżywki, otrzymujemy o wiele bardziej gęstą, mleczną maź.


Zapach w obu produktach jest wręcz identyczny- dominują tutaj ziołowe nuty. Na początku woń jest niezwykle intensywna, można nawet powiedzieć, że za ciężka. Wystarczy jednak odczekać tylko kilka chwil, aby stała się o wiele lżejsza i przyjemniejsza dla nosa. Utrzymuje się długo- lekko ziołowy aromat pozostaję na moich pasmach jeszcze kolejnego dnia od umycia włosów. Jak to bywa przy okazji szamponów z naturalnym składem- do wytworzenia zadowalającej ilości piany, jest potrzebna całkiem spora ilość produktu, zwłaszcza gdy włosy są długie i grube tak jak w moim przypadku. Podczas mycia mam wrażenie, że moje włosy są takie suche i szorstkie w dotyku... wydaje mi się również czasem, że są niedomyte- zdecydowanie bardziej wolę sięgać po coś mocniejszego. Te wady sprawiają, że do zadowolenia z umytych włosów- konieczne jest użycie odżywki, z nią pielęgnacja włosów staje się o wiele przyjemniejsza. Odżywkę, która bardzo ładnie się rozprowadza na włosach- nie trzymam dłużej niż pięć minut, po jej użyciu efekt cieszy oko :)


Włosy po wysuszeniu są przyjemne w dotyku, miękkie i ładnie się układają. Nie zauważyłam jednak by te produkty dodały im objętości a to jest ich głównym zadaniem! Może to dlatego, że ja już mam pożądaną objętość i więcej się nie da? No nie wiem :) Jak dla mnie ten punkt obietnic producenta nie został w żaden sposób spełniony. Jeśli chodzi o wzmocnienie moich pasm tutaj przyznaję chwałę marce Pat&Rub, moich włosów zawsze wypadało niewiele, żeby nawet nie powiedzieć, że wcale. Z każdym użyciem tych dwóch produktów na szczotce pozostaje mniej moich włosów. Jestem pewna, że to efekt tych kosmetyków ponieważ prócz nich, nie używałam już więcej żadnych innych preparatów mających na celu zahamowanie wypadania włosów.


Reasumując- szampon w pojedynkę nie zdziała nic, odżywka jest do niego koniecznym zakupem. Jeśli zależy Wam na zniwelowaniu wypadania włosów- polecam :) Jeśli jednak marzycie o niezwykłej objętości... te produkty Wam tego nie zapewnią. Oczywiście jest opcja, że nie sprawdziły się  u mnie a dla Was będą doskonałe- tę kwestię pozostawiam do Waszej własnej oceny. Same dobrze wiecie co Wasze pasma lubią najbardziej i jakie kosmetyki im sprzyjają :)

Znacie te produkty? Jak się u Was sprawdziły?

Addicted to cosmetics

13 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

denko

Zużycia października.

listopada 04, 2014 Ruda 22 Komentarzy

Cześć,
Dziś chce Wam pokazać kosmetyki, które sięgnęły dna w październiku. Moje ostatnie denka były ogromne, z kolei to jest takie... w sam raz :)


Tak wygląda cała gromadka październikowych zużyć.


1. Farba do włosów "Złocisty brąz" Garnier Olia. RECENZJA
Kupię ponownie: TAK

2.Odżywczy balsam do włosów suchych i farbowanych Baikal Herbals. RECENZJA
Kupię ponownie: NIE

3. Odżywka do włosów zniszczonych normalnych i grubych Pilomax. 
Ta odżywka spisała się na moich włosach fantastycznie, zużyłam ją bardzo szybko.
Kupię ponownie: TAK


4. Żel pod prysznic Indie Bebeauty.
Miał bardzo przyjemny zapach, odpowiednią konsystencję i bardzo mało kosztuje :)
Kupię ponownie: TAK

5. Żel pod prysznic grejpfrut i trawa cytrynowa Anatomicals. RECENZJA
Kupię ponownie: TAK

6. Żel do higieny intymnej dla aktywnych Soraya. RECENZJA
Kupię ponownie: TAK


7. Antycellulitowy scrub do ciała Bania Agafii.
Nie, nie lubię go... niedługo recenzja.
Kupię ponownie: NIE

8. Malinowy peeling do ciała Balneokosmetyki. RECENZJA
Kupię ponownie: TAK


9. Pianka do mycia twarzy Love Me Green. RECENZJA
Kupię ponownie: TAK

10. Mydło do rąk mięta i cytryna Anatomicals. RECENZJA
Kupię ponownie: NIE


11. Masło do ciała mango i papaja Love 2MIX Organic. RECENZJA
Kupię ponownie: TAK

12. Marokańska maska do włosów Planeta Organica. RECENZJA
Kupię ponownie: NIE


13. Mini- relaksujący balsam do dłoni Pat&Rub. RECENZJA
Kupię ponownie: TAK

14. Zmywacz do paznokci Laura Conti.
Nie polubiłam go, wysuszał mi skórki... 
Kupię ponownie: NIE

15. Płatki, te bodajże z Rossmana.
Kupię ponownie: TAK, te albo jakieś inne.

I to by było na tyle. Mówiłam, że te moje październikowe zużycia są takie... normalne :D Jak tam Wasze denka? Znacie, któryś z kosmetyków, który ja zużyłam?

Addicted to cosmetics

22 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

nowości

Już październikowe nowości :)

listopada 01, 2014 Ruda 31 Komentarzy

Cześć,
Kolejny miesiąc dobiegł końca, ależ ten czas leci... niedługo koniec roku a pamiętam jak jeszcze szykowałam się na Sylwestra :) Koniec miesiąca to dla mnie pora na rozliczenie się z nowości i denek. Standardowo najpierw chce Wam pokazać co do mnie przybyło a potem co ubyło. Tytułem wstępu zapraszam Was na...

Październikowe nowości!


Moje comiesięczne nowości to zawsze w głównej mierze kosmetyki pielęgnacyjne, wyjątkowo jednak początkiem tego miesiąca moje zbiory zasiliła garstka kolorówki. 


Na początek produkty pochodzące z Niedrogiej Drogerii, flamaster do ust firmy Maybelline, o którym już mogłyście czytać TUTAJ. Nie jest idealny, ale i tak go bardzo polubiłam i często gości na moich ustach. Kolejny fioletowy lakier do paznokci z Rimmela, jego również mogłyście już oglądać w TYM POŚCIE.


Następnym produktem jest róż do policzków 008 Brown Berry firmy Astor. Ten kolega jeszcze nie miał swoich pięciu minut na blogu, ale już niedługo będzie miał możliwość zaistnieć :) Uwielbiam róże do policzków więc testowałam go z uśmiechem na twarzy. Na koniec mój ukochany eyeliner z Eveline, dzięki Ani mam jego zapas. Dziękuję :) O moim ulubieńcu pisałam Wam w TYM POŚCIE, zawsze do niego wracam. Kosztuje niewiele- 10zł.


Ten ogrom smakołyków jest wynikiem współpracy z Paletą Zdrowia. Miałam możliwość wyboru produktów aż do stu złotych i zdecydowałam się na kilka pozycji, które od dawna mnie intrygowały. Paczka dotarła do mnie w bardzo szybkim tempie a ja od razu zabrałam się za testowanie, niektórych kosmetyków.


Na początek coś do włosów- moje pasma bardzo lubią rosyjskie kosmetyki. Mój wybór padł na balsam fiński, który jest przeznaczony do włosów osłabionych i wrażliwej skóry głowy. Wybrałam go bo przypomniało mi się jak dobrze spisał się u mnie balsam marokański (recenzja w archiwum.) Drugi produkt to szampon tybetański ziołowy, którego zadaniem jest dodanie objętości i siły naszym włosom. Oba preparaty pochodzą z Planety Organicy.


Kolejne produkty są przeznaczone do pielęgnacji ciała- na pierwszy rzut odżywczo- ochronne masło do ciała Bania Agafii. Sama w to nie wierzę, ale bardzo polubiłam smarowanie się masełkami więc w mojej przesyłce nie mogło zabraknąć chociaż jednego :) Drugi produkt to wytwór firmy Love 2 MIX Organic czyli żel pod prysznic, wybrałam wersję- poprawiającą nastrój o zapachu gruszki i trawy cytrynowej. Lubię wszelkiej maści kosmetyki, które mają za zadanie polepszenie mojego nastroju.


Moja kolejna nowość to również wytwór Banii Agafi, mianowicie antycellulitowy scrub do ciała. Bardzo lubię scruby, doskonale o tym wiecie :) W obietnice o zmniejszeniu cellulitu rzadko kiedy wierzę, ale mimo to lubię takie produkty. Drugi produkt to również scrub, tym razem wytwór Planety Organicy- codzienny scrub do twarzy.


Na koniec moje pierwsze produkty z SYLVECO Bardzo chciałam poznać tę firmę więc jestem niezwykle zadowolona z jej obecności w mojej paczuszce. Pierwszy produkt czyli hibiskusowy tonik do twarzy wybrałam dla siebie sama. Zaintrygowały mnie obietnicy- o zapewnieniu nawilżenia, demakijażu... :) Drugi produkt to prezent dołączony do zamówienia czyli Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu- czyli taki kosmetyk, który zaczęłam używać parę chwil od otwarcia przesyłki :)


Kolejne nowości to piękny prezent, który otrzymałam na początku miesiąca . W końcu mam TT compact! Na dodatek w panterkę :) Bardzo się ucieszyłam bo jest idealna do torebki. Obok szczotki lakier firmy MUA- fioletowy. Na pewno pokaże Wam jak wygląda na paznokciach.


Kolejne smakołyki to moje zakupy z DM-u, za które bardzo dziękuję Monice :* Gdyby nie jej wyjazd, pewnie nie miałabym okazji wypróbować nowej limitki od Balei, która bardzo, bardzo mnie kusiła! No i mam, hyhy :)


Pierwszym produktem na który się skusiłam jest truskawkowy szampon. Właśnie z edycji limitowanej. Mój ukochany produkt od nich to szampon jagodowy. Wielka szkoda, że został wycofany :( Zapach był po prostu obłędny! Zresztą recenzję, znajdziecie w archiwum. Drugi produkt to również szampon- z figą i ekstraktem z pereł. Jego zadaniem jest dodanie blasku włosom :)


Żele, żele, żele! To na nich najbardziej mi zależało :) Naczytałam się, że wszystkie zapachy są wspaniałe. Jak dla mnie wygrywa WHITE PASSION- woń jest po prostu fantastyczna. PURPLE KISSES też ładnie pachnie, ale nie powala tak jak kolega wcześniej. Z kolei BLACK SECRET spodobał mi się najmniej. Pewnie dlatego, że nie lubię takich lekkich aromatów :)


Następnymi nowościami w październiku były moje zakupy z Rossmana czyli maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych z Alterry. Jestem pewna, że jest Wam dobrze znana. Bardzo lubię szampon z tej serii a w połączeniu z maską- moje włosy są idealne. Chyba zostanę wierna tym produktom. Kosztowała jakieś 9zł. Zdecydowałam się wtedy też na zmywacz do paznokci w żelu z Czterech Pór Roku, pisałam Wam o nim TUTAJ. Bardzo go lubię, kosztował niecałe 10zł. Na koniec zostawiłam peeling firmy Organique, który otrzymałam w prezencie od koleżanki. Nie znoszę kokosu... i ona dobrze o tym wie, ale stwierdziła, że gdy zużyję ten peeling to zakocham się w tej woni. No cóż... czeka na swoje pięć minut :)


Teraz czas na pokazanie mojej wygranej od Cammie, która organizowała konkurs razem z Biodermą. Udało mi się i znalazłam się w gronie dziesięciu zwycięzców powyższego zestawu. W jego skład wchodził krem Sebium Global oraz płyn micelarny Sebium H2O. Miałam już do czynienia z królową miceli- różową Biodermą, spisała się u mnie doskonale więc bardzo się ucieszyłam, że teraz będę mogła wypróbować inną wersję.

I to by było na tyle, na szczęście to produkty, które na pewno się szybko zużyją :)

Addicted to cosmetics

31 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.