środa, 27 listopada 2013

Jagodowy krem do ciała- Balea

Cześć,
O tym,że kocham zapach owocowych kosmetyków- wiecie doskonale. O tym, że moimi ulubionymi są borówki pewnie już nieraz również czytałyście.

Dziś pora na recenzję jagodowego kremu do ciała od Balei.


Od producenta: Krem do ciała z cennym olejkiem jojoba i witaminą E zapewnia skórze optymalny poziom nawilżenia, rozpieszcza zmysły intensywnym aromatem jagód. Testowany dermatologicznie. Edycja limitowana.


Opakowanie: 200ml słoiczek.
Konsystencja: Bardzo lekka.
Zapach:Lekko jagodowy.
Cena/dostępność: Około 15zł, do kupienia w DM, i sklepach zawierających niemieckie kosmetyki.


Moja opinia: Krem mieści się w uroczym, plastikowym 200ml słoiczku. W środku jest dodatkowo zabezpieczony sreberkiem, co daje nam gwarancję,że nikt wcześniej naszego produktu nie używał. Konsystencja koloru białego jest bardzo leciutka,ale na pewno nie wodnista. Sprawia,że produkt jest naprawdę wydajny. Jeśli chodzi o zapach, w pewnym stopniu przypomina on właśnie jagody, ale nie jest to ich 100% aromat. Mam wrażenie,że ich woń połączoną z czymś chemicznym nie mniej jednak w efekcie końcowym zapach i tak jest bardzo przyjemny, choć trochę bardziej liczyłam na porządną dawkę owoców ;) Krem bardzo dobrze i szybko się wchłania, nie tłuści skóry, idealnie odżywia skórę sprawiając,że staje się miękka i przyjemna w dotyku. Używałam go również do kremowania włosów, moje włosy po jego użyciu były niesamowicie lśniące a zapach utrzymujący się jeszcze długo po myciu powalał na kolana.

Zdecydowanie polecam, jeśli się uda na pewno jeszcze kiedyś po niego sięgnę.

Addicted to cosmetics

Czytaj dalej

wtorek, 26 listopada 2013

Balsam do ust- Himalaya Herbals.

Cześć,
Dziś przyszła w końcu pora na recenzję produktu, który został HITEM października.

Mowa o odżywczym balsamie do ust Himalaya Herbals od L'Biotica.


Od producenta: Unikalna kompozycja składników pomadki ochronnej do ust Himalaya Herbals zapewnia intensywną pielęgnację i ochronę w ciągu dnia. Balsam Himalaya głęboko nawilża i koi usta. Jeśli są one spierzchnięte i popękane, to ten balsam do ust przywróci im zdrowie i uczyni je miękkimi i elastycznymi. Zawiera olejek z kiełków pszenicy, bogate źródło witaminy E, która odżywia i wygładza skórę, oraz olejek z nasion marchewki – naturalny filtr przeciwsłoneczny. Nie zawiera konserwantów, nafty ani sztucznych barwników.

Opakowanie: 4,5g sztyft.
Konystencja: Zbita.
Zapach: Specyficzny.
Cena/dostępność: Około 12zł, do kupienia w aptekach czy Super-Pharm.
Moja opinia: Pomadkę otrzymujemy w sztyfcie, bardzo lubię ten sposób aplikacji. Jest ona bardzo twarda, w kontakcie z ustami jednak staję się o wiele miększa i idealnie po nich sunie. Zapach jest bardzo specyficzny, to chyba najlepsze słowo. Ciężko mi powiedzieć co mi przypomina, są to chyba jakieś egzotyczne owoce połączone z delikatną wonią kwiatów. Dużą zaletą jest fakt, iż pozostaje długo na ustach i nie trzeba co kilka minut znów ich smarować. Po użyciu usta są bardzo miękkie, odżywione i przyjemne w dotyku. Latem sprawdziła się u mnie idealnie, moim usteczkom nie straszne było gorące słońce, myślę,że zimą będzie równie dobrze.


Miałyście? Jak Wasze odczucia?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

poniedziałek, 25 listopada 2013

Żel pod prysznic pomarańcza&owoc granatu- Wellness Beauty

Cześć,
Dzisiejszy post nie dość,że będzie obfitował w piękne, nastrajające optymizmem letnie zdjęcia to na dodatek będzie o bardzo owocowym, godnym uwagi produkcie.

 Żel pod prysznic pomarańcza&owoc granatu- Wellness Beauty.



Od producenta: Spraw, by kąpiel stała się niezapomnianym doznaniem i zaczaruj swoje zmysły orzeźwiającym owocowym zapachem pomarańczy i owocu granatu. Specjalne połączenie ekstraktu z pomarańczy i granatu delikatnie oczyszcza skórę, a przyjazne dla skóry lipidy doskonale nawilżają i przywracają ciału naturalną równowagę. Podaruj sobie chwilę przyjemności każdego dnia. Produkt przebadany dermatologicznie, pH przyjazne dla skóry.


Opakowanie: 200ml butelczyna.
Konsystencja: Idealna.
Zapach: Owocowy.
Cena/dostępność: Około 6zł do kupienia w Rossmanie.


Moja opinia: Żel mieści się w przeźroczystej 200ml butelce, idealnie widać ile produktu pozostało. Zatyczka jest na tyle dobrze wyprodukowana,że bez problemu da się wydobyć produkt do końca. Konsystencja nie jest, ani specjalnie gęsta, ani rzadka. Jednym słowem, dla mnie idealna. Nie lubię jak coś trudno rozsmarować, a jeszcze bardziej jak coś przelewa się przez palce. Zapach jest kolejną z zalet tego produktu, jest owocowy, świeży i rześki. Choć producent wspomina o dwóch owocach, zdecydowanie bardziej wyczuwalna w tym duecie jest pomarańcza. Woń utrzymuje się jeszcze po umyciu. Bardzo dobrze myje, oczyszcza, świetnie się pieni, a przy tym jego cena jest bardzo niska.
Produkt idealny zarówno na lato, jak i na zimę ;)


Miałyście go? Pisząc tą recenzję przypomniałam sobie jak wspaniale pachniał. Szkoda,że się skończył :( Na szczęście na pewno się jeszcze spotkamy.

Addiceted to cosmetics
Czytaj dalej

niedziela, 24 listopada 2013

Duet od Aussie- szampon i odżywka.

Cześć,
Dawno nic nie było na temat włosów, o aktualizacji już nawet nie wspominam bo mnie zlinczujecie :D Muszę nadrobić zaległości. Niestety są produkty do włosów, które zużyłam w sierpniu a jeszcze nie zaistniały na moim blogu... Ehh.

Dziś będzie o dwóch produktach od firmy Aussie- szamponie i odżywce.


Od producenta:
Szampon przeznaczony jest do włosów suchych i zniszczonych. Zawiera ekstrakt z australijskich orzechów macadamia. Nawilżająca formuła pozostawia włosy gładkie i błyszczące.

3 - minutowa maseczka dzięki australijskiemu balsamowi miętowemu i unikalnej formule głęboko wnika w strukturę włosów, odżywia oraz odbudowuje zniszczone włosy nadając im wspaniały blask i elastyczność.

Opakowanie: Produkty, których ja używałam to 75ml miniaturki. Dostępne są również duże, 250ml.
Konsystencja: W przypadku szamponu jest ona średnio gęsta, z kolei odżywka to naprawdę gęsta maź.
Zapach: Orzechowy.
Cena/dostępność: Miniatury kosztują coś ponad 10zł, z kolei duże opakowania w granicach 25-30zł do kupienia w Rossmanie.


Moja opinia: Moje dwa produkciki są zamknięte w prawie identycznych opakowaniach. Są one poręczne w użyciu, łatwo otwiera się je nawet mokrymi dłońmi. Opcja miniaturek, jest też idealna na wszelkiego rodzaju wyjazdy. Taki zestaw starczył mi na około 4/5 myć moich całkiem długich włosów, wszystko to za sprawą konsystencji, która w obu produktach zachwyca. Szampon koloru lekko brązowego, mimo braku bardzo gęstej konsystencji, nie przelewa się przez palce, bardzo dobrze myje się nim włosy, wytwarza przy tym dużo piany. Z kolei konsystencja odżywki jest o wiele bardziej treściwa. Oba produkty muszę pochwalić również za zapach, szampon to delikatna woń orzechów, odżywka ma już trochę mocniejszy, jednak równie przyjemny zapach. Woń utrzymuje się długo, i włosy jeszcze po kilku godzinach fantastycznie pachną. Jestem zadowolona z działania tego duetu. Włosy bardzo łatwo się po nim układają, nie ma problemów z rozczesywaniem, są gładkie, ujarzmione i lśniące. Przy tym wszystkich wyglądają na bardzo zdrowe.

Polecam Wam zapoznać się z tymi produktami, na początek warto zakupić miniaturki, żeby samej ocenić jak sprawdzą się na naszych włosach ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

sobota, 23 listopada 2013

Nawilżająca pomadka do ust Eliksir od Wibo.

Cześć,
Doskonale wiem,że fala zachwytów nad tymi pomadkami już trochę temu zalała blogosfere, wiecie jednak,że ja z wszystkim jestem zawsze na czasie i pokazuje hmm.. po czasie ;) Gdy już wszyscy o pewnym produkcie zapominają to ja przypominam! :)

Nawilżająca pomadka do ust Eliksir od Wibo, odcień 07.


Jak widać moje opakowanie trochę przeszło,ale trzyma się, trzyma się dalej :D

Od producenta:
Pomadka:
- nie wysusza ust i dodatkowo sprawia, że stają się aksamitnie miękkie,
- trwalsza niż błyszczyk,
- najmodniejsze odcienie sezonu.
Nabłyszczająca formuła pomadki zapewnia ustom nawilżenie nadając im soczysty kolor. W kolekcji znajduje się 8 modnych i klasycznych odcieni – wystarczy wybrać jeden z nich dla siebie i czarować pięknym uśmiechem. W palecie kolorów znajdą się odcienie różu, brązu i czerwieni. Lekka konsystencja pozwala na łatwe rozprowadzenie się koloru tworząc ochronną powłokę na ustach by prezentowały się nie tylko pięknie ale i zdrowo
Opakowanie: No takie hmm niczym specjalnym się nie wyróżniające.
Zapach: Słodki.
Cena/dostępność: Około 9 zł do kupienia np. w Rossmanie.

Moja opinia: Pomadka mieści się w takim średnio wyglądającym opakowaniu, napisy się szybko ścierają i jest ono nieporęczne, ale to wszyscy przecież doskonale wiemy. A z racji tego,że nie ocenia się książki po okładce warto w nią zainwestować, bo zawartość pierwsza klasa! ;-)
Szminka, a raczej szminko-błyszczyk ma bardzo ładny, delikatny i słodki zapach.

Idealnie sunie po ustach, zostawiając na nich mokry połysk. Lubię w niej również to,że jest naprawdę trwała, nie trzeba co chwile znów się malować. Cena jest bardzo niska, a produkt bardzo dobry. Zdecydowanie polecam.

Addicted to cosmetics.
Czytaj dalej

środa, 20 listopada 2013

Puder prasowany Affinitone- Maybelline

Cześć,
Ten produkt miałam możliwość poznać dzięki Magdzie, spodobał mi się od samego początku i wiedziałam,że zostanie moim przyjacielem. Tak też się stało no i nawet trafił na listę HITÓW października.

Puder prasowany - True-to-skin perfecting powder - Affinitone od Maybelline.

Od producenta: Zapewnia perfekcyjne, naturalne wykończenie makijażu. Puder dopasowuje się do odcienia skóry. Dostępny w 3 odcieniach.
Opakowanie: Poręczne i z lusterkiem.
Cena/dostępność: Około 20zł, do kupienia np w Rossmanie.

Moja opinia: Puder mieści się w bardzo poręcznym opakowaniu, które zawiera lusterko więc jest proste w użyciu. Puder jest bardzo przyjemny w użyciu, matuję twarz na jakieś cztery godziny i dzięki temu nie muszę co chwilę spoglądać w lusterko. Jest wydajny, bo używam,używam a końca nie widać. Do wyboru jest dużo odcieni, więc każda z nas znajdzie coś dla siebie. Mój egzemplarz to numer 9 czyli Opal Rose :D Bardzo ładnie wtapia się w skórę i jest prawie niewidoczny. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, nie zapycha, nie uczula. Dużym plusem jest też zapach, który jest całkiem przyjemny jak na tego typu produkt. Podsumowując jest to fajny, tani produkt, który warto mieć w swojej torebce.


Miałyście go? Jak się u Was sprawdził?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

niedziela, 17 listopada 2013

Olej chłodzący do włosów- Amla Dabur

Cześć,
Znalazłam dziś chwilkę czasu więc postanowiłam napisać dla Was post poświęcony koledze, który sprzyja mi w dbaniu o moje włosy. Ten produkt wpadł do mnie końcem czerwca, musiał oczywiście odczekać swoje a teraz idealnie spisuje się w swojej roli. 

Mowa o oleju chłodzącym do włosów Amla od Dabur.



Od producenta: Olej do włosów AMLA Chłodząca Nowość firmy Dabur, rewelacyjny olej o właściwościach chłodzących – idealny na lato, Zawarta w olejku Amla- odżywia i odbudowuje strukturę włosa Mentol- chłodzi, a także jest bardzo pomocny przy bólach głowy. Olej Sandałowy- nadaje pięknego wygłądu, nabłyszcza i ma właściwości chłodzące, poza tym przepięknie- egzotycznie pachnie. Stosowanie olejku chłodzącego Amla przywróci Twoim włosom blask, zdrowie oraz piękny wygląd Poj. 200 ml TYLKO do UŻYTKU ZEWNĘTRZNEGO
Opakowanie:Kartonowe pudełko z 200ml butelką.
Konsystencja: Lejąca...
Zapach: Ziołowy.
Cena/dostępność: Około 20zł do kupienia TUTAJ.


Moja opinia: Pierwotnie 200ml butelka mieści się w tekturowym kartoniku, na którym są wszystkie potrzebne informacje, prócz tego jak owego produktu używać. W sumie od czego jest ten internet ;) Butelka jest poręczna, choć otwór mógłby być trochę bardziej dopracowany, ciężko przez niego wydobyć pożądaną ilość produktu. Olej ma konsystencję płynną, nie mniej jednak łatwo się go aplikuje na włosy. Jest koloru blado czerwonego i ma bardzo charakterystyczny ziołowy zapach. Jest mocny, orientalny i czuć go jeszcze po umyciu włosów. Według wszechwiedzącego internetu należy go trzymać na głowie około godziny. Ja przeciągam to zazwyczaj do dwóch. Efekt jaki zostawia na włosach jest bardzo zadowalający. Włosy łatwo się układają, są bardzo błyszczące a mój ogromny problem z puszącymi się włosami zminimalizował się wprost do zera. Efekt chłodzący, faktycznie występuje, zarówno po nałożeniu jak i już po umyciu,a może tylko to sobie wmówiłam :P


Jestem bardzo zadowolona z tego oleju i chętnie po niego sięgam. Miałyście z nim styczność?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

sobota, 16 listopada 2013

Co u mnie? ----> Elldżikowy mix któryś tam!

Cześć,
Dawno mnie tu nie było :) No cóż, szkoła,szkoła, i takie inne i czasu kompletnie brak :) Postanowiłam dziś w końcu pokazać przegląd zdjęć, trochę dłuższy, trochę obszerniejszy....

Jadymy! :P


Na początek moja cudowna paczuszka od Pat&Rub, znalazłam w niej swoją ogromną zachciankę czyli olejek rozświetlający♥, mleczną mgiełkę do ciała i serum regeneracyjne do ust, o paczce kompletnie zapomniałam tym bardziej przy jej otwieraniu byłam przeee szczęśliwa :)



Nic tak nie poprawia po ciężkich ośmiu lekcjach humoru jak ulubiony jogurt z Biedrony :D Owoce leśne i cały kubek wywołujący zadowolenie :)



Haa, takie mamy wspaniałe kopyta :D Nie ma to jak cały dzień w Wadowicach, wyjazd z przypadku i kupienie kurtki zimowej za 50 złł :PP 


Jak już idziemy do szkoły to uczymy się np. chemiii :D Wszystko to takie fascynujące :D 


Oj no przyłapałaś mnie... napiłem się trochę tej wody i prawie utknęła mi głowa w szklance.
Antoś mój maleńki :)


Peeling z Palmers- bardzo się zawioidłam :( Ale o tym może kiedy indziej.


Takie piękne jabłuszka w swoim sadzie miałam, no ale cóż zerwać je musiałam :DD 


Tyle właśnie piany wytwarza pewien płyn z Biedronki :D Lubię od czasu do czasu tak sobie poleżeć w wannie, na co dzień jednak prysznic  lepszy :D


Ha, znowu coś z Biedronki, prosto z tego wywnioskować,że spędzam tam dużo czasu :D A tak serio to zawsze po szkole się zahaczy bo to dwa kroki :) Zastanawiałam się nad kupnem tych butów, bo kosztowały niecałe 30zł, ostatecznie jednak zrezygnowałam i nie żałuje decyzji swej :D


Taka wielka paczka! A w niej same kosmetyki! No dobra, żartowałam. To nie dla mnie.


Jak już mowa o kosmetykach to patrzcie jakie ceny :D Aż oko można nacieszyć :D


Kocham uczyć się państw i stolic, Europa to była tylko krótka powtóreczka :D 


Takie tam śliczne serduszka z pizzerni, w której pizza była pyszna a obsługa FATALNA. Dostałyśmy jeden talerz, na którym była położona pizza, no to sorry jak my to mamy jeść? Podchodzę i mówię,że chce 2 talerzyki a ten dał jeden i z tekstem, że na drugim mam pizzę... no nigdy więcej!


Wiecie co ostatnio polubiłam matematykę:D Nie muszę się jej uczyć, poćwiczę jeden przykład i kolejne lecą jak oszalałe :D


Moje małe centrum dowodzenia, czyli produkty, których używam prawie codziennie :D Gdzieś się tusz tak teraz patrzę zapodział :P


Tak ten mój Antosiak urósł :) A takie to małe niedawno było... po kotach dobrze widać jak czas leci :D


No no sprawdzamy drogę :D Sucha Beskidzka, Zembrzyce, Budzów, Stronie, Lanckorona, Kalwaria Zebrzydowska, Zebrzydowice i jesteśmy w....


Przytkowicach, Energy 2000, Remady, Aga i ja! ♥ Jedna z najlepszych imprez w życiu!

Addicted to cosmetics and robienia elldżikowych mixów
Czytaj dalej

poniedziałek, 11 listopada 2013

Maska do twarzy do cery tłustej- BingoSpa

Cześć,
Fajnie jak poniedziałek jest wolny, niedziela kończy się o wiele przyjemniej ;)
Dziś mam dla Was pierwszą z recenzji produktów otrzymanych od BingoSpa, na pierwszy rzut ogromny niewypał...


Maska do twarzy do cery tłustej- BingoSpa


Od producenta: Maseczka BingoSpa przeznaczona do pielęgnacji skóry z rozszerzonymi porami i skłonnością do przetłuszczania się. Zawiera kolagen oraz ekstrakt z drożdży piwnych, które dzięki zawartości fosfolipidów, witamin z grupy B, witaminy D oraz siarki wpływają na metabolizm komórkowy, wykazują właściwości detoksykujące i regeneracyjne. Hamują czynność gruczołów łojowych, ograniczają tworzenie się zaskórników, działają oczyszczająco i ściągająco. 120g słoiczek z nakrętką bez dodatkowych zabezpieczeń.


Opakowanie:. 120g słoiczek z nakrętką bez dodatkowych zabezpieczeń.
Konsystencja: Żelowata.
Zapach: Nieprzyjemny.
Cena/dostępność: Około 10zł, do kupienia  TUTAJ.
Moja opinia: Maska od Bingo mieści się w 120g słoiczku, który jest zabezpieczony tylko i wyłącznie nakrętką. Wewnątrz nie ma już żadnego dodatkowego sreberka, plastiku ,nic a nic. To mi się nie spodobało. Konsystencja z kolei jest na plus, jest żelowata, nie spływa z twarzy i dobrze się ją nakłada. Zapach- bardzo nieprzyjemny. Pachnie jak jakieś popsute piwo, na szczęście w kontakcie z twarzą ta nieprzyjemna woń się ulatnia. Dalej działanie, i przyznaję się bez bicia użyłam tej maski tylko i wyłącznie jeden RAZ, a dlaczego? Bo po użyciu moja twarz była cała czerwona, piekła, szczypała i niemiłosiernie swędziała.


Razem z moją ukochaną Kalistą:* przeanalizowałyśmy skład,żeby dopatrzeć cóż to mogło tak na mnie podziałać :)

Aqua- no to Aqua wiadomo :D woda, rozpuszczalnik.
Faex Extract- wyciąg z drożdży, a one jak wiadomo są bogatym źródłem witamin i mikroelementów, zawierają wapń, białko, żelazo i inne cenne dla nas składniki.
Alcohol denat. - odkaża, pozwala składnikom wnikać w głąb skóry. Zanieczyszczony etanol, wysusza, podrażnia- zawłaszcza tak wysoko w składzie! Działa konserwująco jak na alkohol przystało.
Soluble Collagen(kolagen hydrolizowany)- działa na skórę regenerująco i wygładzająco, tworzy na skórze film, którzy chroni ją przed działaniem niekorzystnych czynników z otoczenia.
TEA- regulator ph pochodzenia chemicznego. Często powoduje reakcje alergiczne. Podrażniając przy tym oczy i przyczyniając się do wysuszenia skóry.
Acrylates/ Steareth-20 Mathacrylate Copolymer- regulatory lepkości, które tworzą ochronny film na skórze.
Propylene Glycol-(glikol propylenowy)- humekant, zwiększą penetracje składników aktywnych  w głąb skóry. Używany jako rozczynnik nadający kosmetykowi pożądaną konsystencję emulsji oraz jako składnik nawilżający skórę. Jest również rozcieńczalnikiem do gęstych tensydów. W wysokich stężeniach działa konserwująco. Może powodować podrażnienia. 
Citris Aurantium Dulcis (orange) Oil- olejek pomarańczowy.
Cała reszta to parabeny, o których chyba nie muszę się rozwodzić.
Sodium Benzoate- konserwant. 



Także no ja dziękuje za taki wspaniały skład i efekty ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

niedziela, 10 listopada 2013

Lakier do paznokci Jolly Jewels 107- Golden Rose

Cześć,
Po ostatnich rewelacjach z 112 JJ, byłam pewna,że jest to ostatni, który wyląduje na moich paznokciach. Trwałam w tym przekonaniu,aż do chwili,w której u mojej koleżanki zobaczyłam bohatera dzisiejszego postu, moja mina mówiła tylko: CHCE. CHCE. DAJ. DAJ. PROSZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ. Tym o to sposobem w mojej kolekcji zjawił się....

Lakier do paznokci Jolly Jewels 107 od Golden Rose.


Raczej nie gustuję, w takich kolorkach, a mimo to ten urzekł mnie już w opakowaniu. Piękne turkusowo&niebieskie połączenie wpadło w moje oko.


Po raz kolejny typowe 10.8ml opakowanie.


Rewelacyjnie pomalowałam, wiem wiem :D


Najbardziej w JJ denerwuje mnie ich tempo wysychania. Po nałożeniu grubszej warstwy czekam i czekam i doczekać się nie mogę.


Cenowo niczym się nie różni od swoich innych JJ braci, bo kosztuje niecałe 11 zł.


Mimo tego,że to kolor pasujący trochę  bardziej na lato ja dzisiejszej nocy czułam się doskonale prezentując go na paznokciach ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

piątek, 8 listopada 2013

Peeling- Farmona

Cześć,
Wreszcie piątek :) Wreszcie! Z racji tego jakże fajnego dnia będzie dziś o bardzo przyjemnym produkcie. Jak na złość ostatni post również był na temat peelingu, poprzednik dnia dzisiejszego jednak ani trochę się nie sprawdził. :)

Pamiętacie tych kolegów....




Jeśli tylko czytałyście te dwie powyższe recenzje wiecie,że pokochałam te peelingi całym swoim serduszkiem! ♥ Zdecydowałam się więc na kolejną wersję zapachową, gdybym wiedziała,że te produkty będą tak świetne zrobiłabym jedną recenzję wszystkich zapachów, a tak to pewnie będzie jeszcze jedna :)

Dziś więc będzie o wersji figowo&daktylowej.


Od producenta:


Peeling zamknięty w tradycyjnym 120ml opakowaniu, które prawie po brzegi wypełnione jest czerwoną, rzucającą się w oczy mazią. Zamykane na klik, proste w obsłudze nawet przy mocy mokrych dłoni. Konsystencja zawiera te małe drobinki, które choć są bardzo niepozorne radzą sobie idealnie z martwym naskórkiem. Pachnie bardzo ładnie, może nie tak idealnie, jak jeżynowo&malinowy, który do tej pory zachwycił mnie najbardziej nie mniej jednak zapach jest bardzo słodki i otula ciało na kilka godzin.


Ci koledzy wystarczają mi na jakieś 4 do 5 użyć, myje nimi całe ciało i jestem z nich naprawdę zadowolona. Nie dość,że w łazience unosi się piękny zapach, wytwarzają pianę i dobrze oczyszczają, to pozostawiają skórę miękką i przyjemną w dotyku. Jak już kiedyś pisałam- drobinki mają potencjał! ;)


W najbliższej przyszłości skuszę się jeszcze na wersję, której nie miałam.. :D ale o tym kiedy indziej ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej