wtorek, 30 grudnia 2014

Pianka do golenia z ekstraktem z melona i grejpfruta- Venus

Cześć,
Pianka do golenia i balsam po goleniu są moimi obowiązkowymi kosmetykami w mojej łazience. Wyszło tak, że oba produkty, których teraz używam są wytworem firmy VENUS. O balsamie łagodzącym podrażnienia pisałam Wam ---> TUTAJ. Dziś będzie o piance, kiedyś pisałam o wersji żurawinowej a dziś mam dla was melonową :)

Pianka do golenia z ekstraktem z melona i grejpfruta- Venus


Od producenta: Ułatwia usuwanie zbędnych włosów z nóg, pach i bikini. Ekstrakt z melona łagodzi podrażnienia. Ekstrakt z grejpfruta nawilża i oczyszcza skórę dzięki zawartym w nim aminokwasom i kwasom owocowym, a dzięki dużej zawartości witaminy C odpręża i tonizuje skórę. Formuła pianki nie zawiera konserwantów. 


Opakowanie: Wygodne.
Konsystencja: Gęsta pianka.
Zapach: Słodki.
Cena/dostępność: Około 8zł do kupienia wszędzie.
Moja opinia: Ta pianka mieści się w wygodnym 200ml opakowaniu. Dozownik w które to opakowanie jest zaopatrzone jest łatwy w obsłudze, nie zacina się i bez problemu możemy wydobyć pożądaną ilość produktu. Konsystencja... jak nie trudno się domyślić to pianka- gęsta, biała pianka. Niezwykle przyjemnym w tym produkcie jest zapach- najbardziej wyczuwalny jest tutaj melon. Woń jest słodka, ale nie dusząca i przyjemna dla nosa. Utrzymuje się jeszcze po goleniu, ale ja zabijam ten aromat balsamem. Działanie oceniam na bardzo dobre- pianka nie podrażnia skóry, nie wysusza jej. Doskonale sprawdza się w swojej roli, golenie z nią jest prostsze a skóra jest później przyjemna w dotyku. Nie wydaję mi się, żeby pianka jakoś szczególnie zmiękczała włoski, ale i tak jestem z niej zadowolona.


Lubicie kosmetyki VENUS? :)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Skoncentrowana odżywka do regeneracji paznokci i skórek- Cztery Pory Roku

Cześć,
Dziś przygotowałam dla Was kolejną recenzję kosmetyku z Czterech Pór Roku. Wydźwięk będzie bardzo pozytywny bo produkt, o którym chce Wam napisać spełnił zarówno obietnice producenta jak i moje oczekiwania. Niedawno na blogach pojawił się wysyp jej recenzji, ja postanowiłam z nią trochę poczekać, żeby dać Wam odpocząć :)

Skoncentrowana odżywka do regeneracji paznokci i skórek- Cztery Pory Roku


Od producenta: Odżywka skutecznie regeneruje słabe i zniszczone paznokcie, a także skórki wokół nich. Innowacyjna formuła z kompleksem 5 naturalnych olejków wzmacnia i uelastycznia płytkę paznokcia, chroniąc ją przed łamaniem i rozdwajaniem. 


Opakowanie: Pisak zakończony pędzelkiem.
Konsystencja: Średnio gęsta.
Zapach: Kwiatowy.
Cena/dostępność: Około 9.99zł do kupienia w Rossmanie czy w Hebe.
Moja opinia: Odżywkę, która ma formę pisaka zakończonego wygodnym w użyciu pędzelkiem pierwotnie otrzymujemy w tekturowym pudełeczku. Jak widzicie w składzie jest kilka olejków, mimo to konsystencja tej odżywki nie jest tłusta i nie można jej porównać do tradycyjnych oliwek, które są przeznaczone do pielęgnacji paznokci. Bardzo zauroczył mnie zapach- jest niezwykle przyjemny, kwiatowy a moje paznokcie po użyciu pachną nim jeszcze przez kilka godzin :) Działanie jest po prostu rewelacyjne! Ta odżywka bardzo mocno nawilża skórki wokół paznokci. Wiadomo- gdy są suche i brzydko wyglądają wpływa to na "wizerunek naszych dłoni." Kolejną zaletą jest fakt, że nabłyszcza płytkę moich paznokci. Krótko mówiąc- sprawia, że paznokcie ładnie się prezentują. Zużyłam jej dwa opakowania, nie mogę nie wspomnieć o tym, że bardzo pozytywnie wpłynęła na moją długość- dzięki niej, nie muszę się obawiać, że paznokcie się połamią. Są twarde i wytrzymałe. A jak wyglądają- możecie zobaczyć w postach lakierkowych :)


Miałyście już możliwość wypróbować tę odżywkę? Jak się u Was spisała? Doskonale? :))

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

niedziela, 28 grudnia 2014

Opalizujący olejek do kąpieli Jeżyna&Malina- Farmona

Cześć,
Uwielbiam pięknie pachnące kosmetyki do mycia ciała. Moje serce najbardziej porywają aromaty leśne... jagody, jeżyny, maliny. Bardzo lubię żele pod prysznic, płyny do kąpieli, które kuszą mnie taką wonią. Mycie od razu staję się przyjemniejsze, nawet jeśli zapach jest wyczuwalny tylko podczas kąpieli. Na szczęście z bohaterem dzisiejszego postu, tak nie jest. Zapach zostaje na skórze bardzo długo... między innymi ta zaleta sprawiła, że już zdążyłam się w nim zakochać

  Opalizujący olejek do kąpieli Jeżyna&Malina- Farmona


Od producenta: Opalizujący olejek do kąpieli o rześkim zapachu jeżyny i słodyczą maliny.

ODZYSKAJ SIŁY WITALNE I ROZKOSZUJ SIĘ SŁONECZNĄ RADOŚCIĄ!
Już starożytni Grecy wierzyli w uzdrawiającą moc jeżyny, która natychmiast wzmacnia osłabione ciało i przywraca siły witalne. Orzeźwiająca jeżyna i słodka, soczysta malina wraz z zawartymi  w olejku fitoendorfinami – cząsteczkami szczęścia, szybko przywracają siły, doskonały nastrój i chęć do działania. Soczysty i aromatyczny zapach dojrzewających w słońcu owoców przywraca słoneczną radość i odprężenie. Wyjątkowo lekka i puszysta piana z opalizującymi drobinkami  zmysłowo otula ciało zostawiając je skąpane  słoneczną poświatą. Owocowa kąpiel oczyszcza i regeneruje ciało, a zawarty w olejku kompleks nawilżający pozostawia skórę nawilżoną i wygładzoną.


Opakowanie: Plastikowa, 500ml butelka.
Konsystencja: Całkiem gęsta.
Zapach: Intensywny, owocowy.
Cena/dostępność: Około 14zł, drogerie, sklepy internetowe.


Moja opinia: Ten olejek mieści się w dosyć dużej butelce. Ma ona 500ml pojemności, jest przeźroczysta. Spodobała mi się bo możemy śledzić nasze zużycie kosmetyku. Etykietki są utrzymane w lekko niebieskiej tonacji, z tyłu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje, takie jak skład, sposób użycia. Po prostu- wszystko co może nas zainteresować :) Konsystencja jest całkiem gęsta, nie przelewa się przez palce. Dodatkowo jej kolor- zdecydowanie przykuwa wzrok. Jest ciemno-granatowy jednak już na pierwszy rzut oka, można w nim dostrzec lekko błyszczące drobinki. Teraz pora na opisanie największego atutu tego produktu czyli zapachu... jest fenomenalny! Nie sądziłam, że ten olejek będzie tak pięknie pachniał. Woń jest świeża, owocowa...zdecydowanie pierwsze skrzypce grają tutaj smakowite jeżyny. Maliny schodzą na drugi plan, jednak to połączenie jest wprost idealne. Jakby tego było mało...ten cudowny aromat, utrzymuję się na skórze jeszcze kilka godzin po wyjściu z kąpieli...z czasem po prostu staję się lżejszy, mniej intensywny. Polubiłam też ten kosmetyk za jego wszechstronne zastosowanie. Używam go czasem jako żelu pod prysznic- wtedy dobrze oczyszcza i dokładnie myje moją skórę. Przy tym jej nie wysusza... nie podrażnia. No i otula ją pięknym zapachem. Bardzo często jednak, po prostu- wlewam go do wanny. Zwłaszcza wtedy, gdy mam ochotę na aromatyczną kąpiel. Tworzy wtedy całkiem dużo piany, delikatnie barwi wodę na niebiesko i roznosi po mojej łazience cudowną woń... ♥ 


Zakochałam się! A Wy, zdążyłyście już go pokochać? :)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

piątek, 26 grudnia 2014

Piątki z Yankee Candle #6 czyli Simply Cinnamon!

Cześć,
Dziś piątek! Brzuszki pełne? Ja się przejadłam... znowu :) Mam nadzieję, że spędziłyście święta w miłej atmosferze a od stycznia... będzie co zrzucać, ale dziś nie o tym... Czas na kolejny piątek z Yankee Candle, już szósty!

Simply Cinnamon!


Wosk z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Simply Home. Wyczuwalne aromaty: cynamon.

Lubicie cynamon? Ja bardzo! Dlatego, byłam zadowolona z możliwości wypróbowania tego wosku. Tak jak się spodziewałam- woń jest bardzo intensywna, oczywiście cynamonowa. Na szczęście jest to zapach, który się nie nudzi. Idealnie wpasował się w świąteczną atmosferę i umilał wieczory... Obawiałam się, że może po nim boleć głowa, na szczęscie moje obawy były bezpodstawne.


7zł- TUTAJ.

Znacie ten zapach? Lubicie cynamon? :)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

wtorek, 23 grudnia 2014

Łagodny żel do higieny intymnej- Sylveco

Cześć,
Dziś mam dla Was recenzję kolejnego produktu marki Sylveco. Sądziłam, że w tym roku już nie zdążę poznać ich oferty a tymczasem to już chyba trzeci produkt, który recenzuje na blogu :) Oczywista oczywistość- chce więcej!

Łagodny żel do higieny intymnej- Sylveco


Od producenta:  Hypoalergiczny, łagodny żel do codziennej pielęgnacji, pozwala utrzymać fizjologiczną równowagę skóry i błon śluzowych miejsc intymnych. Zawiera bardzo delikatne, ale jednocześnie skuteczne składniki myjące. Gliceryna i panthenol zapobiegają wysuszeniu, koją i łagodzą. Ekstrakty z kory dębu i babki lancetowatej działają przeciwzapalnie, ściągająco i antyseptycznie. Kwas mlekowy zapewnia odpowiednio niskie pH (3.9), przywraca naturalną mikroflorę bakteryjną, zmniejszając ryzyko infekcji i chroniąc przed podrażnieniami. Żel stosowany regularnie zapewnia uczucie czystości, świeżości i komfortu.

Produkt przebadany dermatologicznie. Posiada delikatny zapach szałwii muszkatołowej.


Opakowanie: 150ml plastikowa butelka.
Konsystencja: Rzadka.
Zapach: Delikatny.
Cena/dostępność: W cenie 16,48zł do kupienia TUTAJ. 
Moja opinia: Ten żel mieści się w plastikowej butelce, ma ona 150ml pojemności i jest zaopatrzona w wygodną w użyciu pompkę, która na szczęście się nie zacina. Dzięki takiemu opakowaniu, bez problemu możemy wydobyć produkt do końca. Konsystencja- mimo tego, że nie wygląda tak w buteleczce, jest raczej bezbarwna. Rzadka, lejąca- lubi przelewać się przez palce. Mimo tej wady- bardzo dobrze się pieni więc do jednorazowego użycia nie musimy zużyć go zbyt wiele. 


Zapach nie wyróżnia się niczym szczególnym, jest delikatny i nie utrzymuje się zbyt długo. Warto zwrócić uwagę na skład, który jest bardzo prosty- nie ma tutaj żadnych niepotrzebnych chemikaliów czy detergentów. Działanie jest bardzo dobre- ten żel dobrze oczyszcza skórę, nadaje jej świeżości, jest delikatny i nie podrażnia skóry. 


Znacie ten żel? Jak się u Was spisał? Jakie produkty Sylveco polecacie? :)

Addicted to cosmetics 
Czytaj dalej

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Gruboziarnisty peeling do ciała- Anatomicals

Cześć,
Odkąd doceniłam zbawienne działanie peelingów, są one u mnie jednymi z ulubionych kosmetyków do pielęgnacji ciała. Mam nadzieję, że uda mi się wypróbować wszystkie, które mnie kuszą... choć jest ich tyle, że obawiam się, że to będzie niemożliwe :( Zwłaszcza, że na rynek wciąż wchodzą nowe. Ehh... biedna ja :D

Gruboziarnisty peeling do ciała- Anatomicals


Od producenta: Wyobraź sobie, że Twoja skóra jest jak kuchenna podłoga. Czasami zwykłe mycie jej nie wystarczy  –  od czasu do czasu wymaga zwyczajnie porządnego szorowania. Czas zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Czujesz już cudny zapach peelingu? Oj, widzę, że nie myjesz dokładnie! Wiesz, chyba nie byłaby z Ciebie najlepsza gosposia ;)   

Gruboziarnisty peeling do ciała skutecznie wygładzi Twoją skórę, delikatnie usuwając martwy naskórek i zanieczyszczenia. Zatopione w peelingu drobiny łagodnie wymasują Twoje ciało wprowadzając Cię w stan relaksu i odprężenia. Słodki, egzotyczny zapach ożywi Twoje ciało i umysł. Najlepsze efekty uzyskuje się przy regularnym stosowaniu peelingu.


Opakowanie: 200ml plastikowa tubka.
Konsystencja: Rzadka.
Zapach: Owocowy.
Cena/dostępność: 16zł do kupienia TUTAJ.


Moja opinia: Peeling mieści się w plastikowej, 200ml różowej tubce. Biorąc pod uwagę, że konsystencja jest lejąca... trochę przypomina miód- nie ma problemu z wydobyciem produktu do końca. Peeling ma w sobie małe, ostre drobinki, które nie rozpuszczają się podczas mycia. Zapach jest bardzo przyjemny- owocowy, egzotyczny. Niestety nie utrzymuje się zbyt długo na skórze. Raczej nazwałabym ten produkt żelem peelingującym a nie od razu peelingiem. Ze względu na swoją "ciągnącą się" konsystencję do porządnego umycia trzeba go zużyć całkiem sporo a co za tym idzie- jest niewydajny. Jeśli chodzi o działanie, sądzę, że najlepiej opisuje je zdanie SZAŁU NIE MA, jest to taki produkt do codziennego stosowania. Skóra po użyciu staję się trochę delikatniejsza, ale nie można tutaj mówić o porządnym zdzieraniu martwego naskórka. Tak szybko jak wzięłam się za jego używanie, tak szybko zniknął spod prysznica.


Cieszę się, że mogłam go wypróbować, byłam ciekawa jak się spisze- ale więcej pewnie po niego nie sięgnę. Znacie ten produkt?

Addicted to cosmetics

Czytaj dalej

niedziela, 21 grudnia 2014

Żel pod prysznic gruszka i trawa cytrynowa- Love 2MIX Organic

Cześć,
Dziś czas na recenzję żelu, który znalazł się w ostatnim denku. Kilka z Was zaintrygowała jego nazwa więc postanowiłam szybko napisać jego recenzję :)

Organiczny Żel Pod Prysznic – Poprawiający Nastrój – Gruszka i Trawa Cytrynowa od Love2MIX Organic


Od producenta: Soczysty żel pod prysznic z poprawiającym nastrój bogatym aromatem, podnosi na duchu, zwalcza stres i zmęczenie. Organiczny ekstrakt gruszki odświeża skórę, nasyca ją życiodajną wodą i witaminami. Organiczny ekstrakt z trawy cytrynowej pozostawia na ciele delikatnym aromat, poprawia elastyczność skóry i stymuluje jej właściwości ochronne. Żel pod prysznic delikatnie oczyszcza i zmiękcza skórę, daje długotrwałe uczucie świeżości.

Zalety produktu:

    Zawiera certyfikowane składniki organiczne.
    Nie zawiera SLS, parabenów, olei mineralnych, ftalanów, glikoli, lanoliny
    Oryginalne, odświeżające połączenie gruszki i trawy cytrynowej zmywa pozostałości zmęczenia, poprawia nastrój, daje siłę i pewność siebie.
    Doskonały aromatyczny żel, delikatnie oczyszcza i pielęgnuje skórę.


Opakowanie: 200ml plastikowa butelka.
Konsystencja: Lejąca.
Zapach: Owocowy.
Cena/dostępność: W cenie 11,80zł do kupienia TUTAJ.
Moja opinia: Żel mieści się w plastikowej butelce, ma ona 200ml pojemności, bez problemu otwiera się ją mokrymi dłońmi. Jego konsystencja jest lejąca, przelewa się przez palce... gdy wyciskałam go na dłoń trochę więcej miałam z kolei wrażenie, że konsystencja przypomina galaretkę, żółtą galaretkę. Z uwagi na swój stan- nie jest zbyt wydajny. Zapach jest bardzo przyjemny- owocowy a dominuje w nim aromat gruszki. Nie utrzymuje się zbyt długo na ciele, ale podczas prysznicu woń jest naprawdę intensywna. Czy poprawia nastrój? ;) Śmiało mogę stwierdzić, że takie zapachy umilają kąpiel. Jeśli chodzi o działanie- nie wyróżnia się niczym od przeciętnego żelu pod prysznic. Dobrze myje, oczyszcza... nie pieni się zbyt obficie.


Cieszę się, że miałam możliwość wypróbować ten żel. Jego aromat zdecydowanie umilał mi kąpiel, ale nie wiem czy zdecydowałabym się na niego drugi raz- rzadko kiedy wracam do jakiegoś żelu... na rynku jest tyle możliwości... umrę a nie zdążę wypróbować wszystkich, które bym chciała :)


Miałyście styczność z tym żelem? Jak Wam się spodobał?

Addicted to cosmetics

Czytaj dalej

piątek, 19 grudnia 2014

Piątki z Yankee Candle #5 czyli Sicilian Lemon!

Cześć,
Dziś pora na kolejną odsłonę piątków z Yankee Candle. Swoją drogą to już piąty post z tej serii na moim blogu :) Zapachy, które prezentowałam Wam w dwóch ostatnich postach- niestety nie przypadły mi do gustu. Jeśli jesteście ciekawe jak to jest z dzisiejszym bohaterem, zapraszam do lektury :)

 Sicilian Lemon!


Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: sycylijska cytryna. 


Uwielbiam owocowe kosmetyki!
Nie trudno więc się domyślić, że i woski o takiej woni bardzo mi się podobają. Sicilian Lemon pachnie wspaniale- zapach jest bardzo intensywny, oczywiście cytrynowy. Dzięki temu, pomieszczenie, w którym się go rozpala nabiera ogromnej świeżości. Woń podczas palenia nie traci na intensywności. Jest rewelacyjna, świeża, orzeźwiająca, iście letnia.


Bardzo polubiłam ten zapach, dlatego wosk... już mi się kończy :(
Do nabycia za 7zł TUTAJ.

Inne recenzje:

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

wtorek, 16 grudnia 2014

Masło do ciała odżywczo&ochronne- Bania Agafii

Cześć,
Tak sobie myślę, że dawno nie było tutaj recenzji masła do ciała. Czas więc na nadrobienie zaległości i przedstawienie Wam kosmetyku, który aktualnie pielęgnuje moje ciało.

Masło do ciała odżywczo&ochronne- Bania Agafii


Od producenta: MASŁO DO CIAŁA ZAWIERA 100% NATURALNYCH SKŁADNIKÓW
masło do ciała gęste pomarańczowe zapewnia skórze intensywne odżywienie i chroni przed przedwczesnym starzeniem się. Zmiękcza, wygładza, przywraca skórze elastyczność i napięcie.

składniki aktywne:

    Olej pomarańczowy –  źródło witamin, usuwa toksyny  i napina skórę.
    Wosk kwiatowy  - chroni i podtrzymuje nawilżenie skóry.
    Organiczny olej z nasion rokitnika - kopalnia witamin, wielonienasyconych kwasów i karotenoidów, aktywizuje procesy regeneracji  i gojenia się skóry.
    Korkowiec amurski  - nawilża i tonizuje.


Opakowanie: 300ml plastikowy słoik.
Konsystencja: Gęsta.
Zapach: Lekko ziołowy.
Cena/dostępność: Za 16zł, do kupienia TUTAJ.
Moja opinia: Masło mieści się w plastikowym słoiku, ma 300 ml pojemności a w środku czeka na nas dodatkowe zabezpieczenie. Opakowanie jest dobrze dopasowane do kosmetyku, nie ma żadnych problemów z wydobyciem go do końca. Konsystencja ma lekko pomarańczowy kolor, jest gęsta, ale w kontakcie z ciałem staje się lżejsze, idealnie po nim sunie. Mogę nawet powiedzieć, że jest trochę kremowe. Jeśli chodzi o wydajność- używam go i używam a końca nie widać ;) Swoją drogą nie doszłam nawet do dna w słoiczku a używam masła średnio 3/4 razy w tygodniu od października.



Ciężko mi opisać zapach... woń jest bardzo delikatna, są w niej zawarte ziołowe nuty. Ogólnie nie przeszkadza w korzystaniu z masła, nie utrzymuje się długo na skórze. Masełko bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia przy tym na skórze żadnej nieprzyjemnej, tłustej warstwy. Dobrze radzi sobie z nawilżeniem skóry, choć mam wrażenie, że ten efekt jest krótkotrwały. Zazwyczaj smaruję się wieczorem, tuż przed pójściem spać... po kilkunastu minutach skóra jest miła w dotyku, ale na następny dzień nie czuję już tego efektu. Na szczęście świetnie radzi sobie z odżywianiem- przy regularnym używaniu zauważyłam, że skóra faktycznie stała się taka miększa, bardziej wygładzona. Stosowałam je też kilka razy jako balsam łagodzący po goleniu ;) w tej roli sprawuje się idealnie- łagodzi wszystkie podrażnienia spowodowane depilacją. 


Reasumując- masło na dłuższa metę spisuję się dobrze, polecam je osobom, którym zależy na specjalnym odżywieniu swojej skóry. Jeśli jednak miałabym je porównać z MAKSYMALNIE NAWILŻAJĄCYM MASŁEM DO CIAŁA od LOVE 2MIX ORGANIC- to zdecydowałabym się na zakup tego drugiego.

Znacie ten produkt? Jak się u Was sprawdził?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

niedziela, 14 grudnia 2014

Hibiskusowy tonik do twarzy- Sylveco

Cześć,
Dziś mam dla Was recenzję toniku, który jest wytworem firmy Sylveco. Zaintrygowały mnie kosmetyki tej firmy i postanowiłam w końcu dać sobie możliwość je poznać. Ostatnio---> TUTAJ, mogłyście czytać o pomadce, dziś z kolei czas na kosmetyk, który wspomaga pielęgnacje buzi.

Hibiskusowy tonik do twarzy- Sylveco


Od producenta: Hibiskusowy tonik do twarzy jest hypoalergiczny, delikatny. Ekstrakty z hibiskusa i aloesu mają działanie ochronne, rewitalizujące i wzmacniające, jest przeznaczony do każdego rodzaju cery. Dzięki dużej zawartości składników nawilżających, skutecznie zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci, zapewniając jej odpowiedni poziom nawodnienia. Tonik o lekkiej żelowej formule odświeża i zmiękcza, łagodzi podrażnienia. Hibiskusowy tonik do twarzy Uzupełnia demakijaż, może być stosowany wielokrotnie w ciągu dnia na twarz, szyję i dekolt. Pozostawia skórę wyraźnie czystą i promienną, przygotowując ją do dalszych etapów pielęgnacji. Przebadany dermatologicznie.


Opakowanie: 150ml ciemna, plastikowa butelka.
Konsystencja: Lekko żelowa.
Zapach: Raczej bezzapachowy.
Cena/dostępność: Za 13,20zł do nabycia TUTAJ.
Moja opinia: Ten tonik mieści się w 150 ml butelce. Jest wykonana z ciemnego plastiku, jednak kiedy skierujemy butelkę pod światło możemy zobaczyć ile produktu ubyło. Konsystencja toniku ma lekko czerwone zabarwienie i żelową konsystencję. Po raz pierwszy spotkałam się z taką konsystencją w przypadku toniku więc byłam jeszcze bardziej ciekawa tego jak produkt się u mnie spisze. Do wydobycia produktu konieczne jest trochę mocniejsze ściśnięcie butelki, zużyłam już jakieś 3/4 opakowania i nie mam problemu z wydobyciem go ze środka. Taka konsystencja wpływa też na dużą wydajność toniku.


Jeśli chodzi o zapach- nie wyczuwam tutaj nic konkretnego... tonik jest raczej bezzapachowy. Jego działanie jest całkiem pozytywne- rzadko kiedy sięgam po toniki choć już naczytałam się wiele dobrego na ich temat. Ten z Sylveco jest niesamowicie delikatny, świetnie radzi sobie z usuwaniem resztek makijażu. Próbowałam również kiedyś usunąć nim cały makijaż- choć nie jest do tego przeznaczony, poradził sobie z tym doskonale. Po użyciu pozostawia na twarzy lekką warstwę ochronną, wchłania się trochę dłużej niż typowe toniki. Jedna z jego największych zalet- świetnie sprawdza się w roli eliminacji pozostałości po kosmetykach ściągających :)


Reasumując- uważam, że warto zainwestować w ten kosmetyk. Ma piękny skład, przyzwoite działanie i jest bardzo wydajny.

Znacie? Lubicie?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

piątek, 12 grudnia 2014

Piątki z Yankee Candle #4 czyli Under The Palms!

Cześć,
Dziś mam dla Was kolejny, choć dopiero czwarty post z serii: PIĄTKI Z YANKEE CANDLE. Na przekór całemu światu nienawidzę piątków. Zapach, o którym chce dzisiaj napisać pochodzi z serii Classic. Już sama jego nazwa kojarzy się z wakacjami, czasem letnim... ahh w tym roku wakacje miałam wyjątkowo udane, ale wiadomo- co dobre, szybko się kończy. Niestety.

Under The Palms! 


Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: trawa morska, liście palmowe, kokos.

No niestety, pora na kolejny zapach, który mnie rozczarował. Jakiej woni najbardziej na świecie nienawidzę? Tak... kokosu. W tym wosku jego nutka jest bardzo mocno wyczuwalna. Nie mogę tego znieść, zawsze byłam bardzo negatywnie nastawiona do tego owocu.

Na samym początku zapach jest dosyć intensywny, jego dominującą nutą jest jednak zapach świeżo skoszonej trawy. Co kto lubi... ja nie przepadam. Z czasem woń staje się lżejsza i dominuje w niej właśnie posmak tak bardzo znienawidzonego przeze mnie owocu.


Jeśli lubicie kosmetyki o zapachu kokosu- wypróbujcie ten wosk :) 7zł- TUTAJ.

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

czwartek, 11 grudnia 2014

Szampon + maska do włosów suchych i zniszczonych- Alterra

Cześć,
Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że w dzisiejszym poście po raz pierwszy poświęcę uwagę kosmetykom z Alterry. Choć są strasznie popularne, ogólnodostępne... rzadko po nie sięgałam. Kiedyś chciałam kupić szampon w miniaturowej wersji i wybór padł właśnie na A. Polubiłam go tak bardzo, że zdecydowałam się na standardową butelkę, później dokupiłam jeszcze maskę. I to właśnie o tych dwóch produktach chce Wam dzisiaj napisać.

Szampon + maska do włosów suchych i zniszczonych- Alterra


Od producenta: Do produkcji szamponu nawilżającego zastosowano specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości: wartościowa kompozycja pielęgnacyjna z wyciągami z aloesu, granatu i kwiatów akacji pielęgnuje włosy, nawilża je i dostarcza włosom zniszczonym nowej energii. 

Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Do produkcji maski nawilżającej do włosów Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości:
wartościowa kompozycja pielęgnująca z wyciągami z aloesu*, granatu* i kwiatów akacji* dodatkowo pielęgnuje włosy, nawilża je i dostarcza włosom zniszczonym nowej energii.
*z kontrolowanej biologicznej uprawy.



Opakowanie: Plastikowe butelki.
Konsystencja: Gęsta galaretka- szampon, gęsta maska.
Zapach: Słodki.
Cena/dostępność: Szampon- 9,49zł a maska 9,69zł (często są na promocji), Rossman.
Moja opinia: Oba kosmetyki mieszczą się w plastikowych biało-czerwonych tubkach. Szampon ma 200ml z kolei maska 150ml pojemności. Oba produkty są zamknięte w takich opakowaniach, z których bez problemu możemy wydobyć kosmetyk do końca. Z tyłu czekają na nas wszystkie potrzebne informacje- sposób użycia, skład. Szampon ma lekko galaretowatą konsystencję, jest bezbarwny, gęsty- niestety nie pieni się zbyt obficie, dlatego trzeba go całkiem sporo zużyć przy jednym myciu. Maska ma mleczny kolor, również zachwyca gęstością. Zapach w obu produktach jest identyczny niby słodki, ale ma w sobie lekko kwaśną nutę. Podoba mi się a co więcej utrzymuje się całkiem długo na włosach. Bardzo polubiłam oba produkty- szampon świetnie oczyszcza włosy, dobrze zmywa cały brud jak i oleje i inne specyfiki do pielęgnacji włosów. Sięgam po niego zawsze wtedy gdy nie mam ochoty nakładać już żadnych innych odżywek... on sam radzi sobie doskonale. Włosy po użyciu są miękkie w dotyku, łatwo się rozczesują. A z maską... to już- poezja :) Choć i jej muszę nałożyć na włosy całkiem sporo, żeby zobaczyć zadowalający efekt. Nakładam ją na jakieś 5-10minut, gdy włosy wyschną- rozczesywanie jest jeszcze prostsze niż po użyciu samego szamponu. Niesamowicie zmiękcza i wygładza moje pasma.


Jedno jest pewne... wrócę do tego duetu. Działa na moje włosy bardzo dobrze a i cena jest zadowalająca :)

Znacie te produkty?

Addicted to cosmetics

Czytaj dalej

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Balsam na ból głowy- Anatomicals

Cześć,
Dziś mam dla Was recenzję dosyć innowacyjnego kosmetyku. Gdy zobaczyłam go w ofercie Anatomicals, wiedziałam, że muszę go wypróbować. Bardzo często dokucza mi ból głowy, a nie zawsze mam ochotę faszerować się kolejnymi lekarstwami, dlatego stwierdziłam, że ten produkt będzie dla mnie idealny.

Balsam na ból głowy- Anatomicals
Od producenta: Stan rzeczy: Pęka Ci głowa. Nie ignoruj bólu i nie dolewaj oliwy do ognia. My wlewamy Ci olej do głowy i proponujemy, żebyś wmasowała w skronie nasz specyfik, a poczujesz natychmiastową ulgę. Bądź naprawdę łaska i weź do serca dobrą radę! Wbrew pozorom nie jest to zwykłe, metalowe pudełeczko z kojącym balsamem. Tak naprawdę dajemy Ci do dyspozycji podręcznego indyjskiego masażystę o imieniu Kuldip (taki indyjski specjał na wynos), który sprawia, że ból głowy po prostu się wynosi. Hej! Chyba nie posądzasz nas o oszustwo?!
Opakowanie: Metalowy, 20g słoiczek.
Konsystencja: Gęsta.
Zapach: Intensywny.
Cena/dostępność: 15zł za opakowanie, do kupienia TUTAJ.  
Moja opinia: Ten balsam mieści się w metalowym, 20 g słoiczku. Najpierw otrzymujemy go w tekturowym pudełeczku, na którym są wszystkie potrzebne informacje- takie jak skład itp. Balsam ma bardzo zbitą i gęstą konsystencję, staje się lżejsza dopiero w kontakcie z ciałem. Zapach jest intensywny, ciężko mi go opisać... mogłabym go porównać do zapachu jakiś mocnych, męskich perfum. Najsilniejszy jest podczas smarowania, później woń staję się mniej intensywna i nie drażni nosa. Działanie? Byłam go niesamowicie ciekawa. Po posmarowaniu skroni... przez pewien czas nie dzieję się nic nadzwyczajnego... po prostu czuję, że mam nałożoną na sobie tłustą warstwę "czegoś".... po kilku, czasem kilkunastu minutach balsam zaczyna przyjemnie mrozić główkę. Podczas bólu głowy, taki efekt bardzo mnie zadowala. Co prawda- nie sprawia, że ból całkowicie znika, ale zdecydowanie go zmniejsza. Muszę też wspomnieć, że niezwykle działa na psychikę... posmarowałam skronie- ból musi minąć :D :D Warto też wspomnieć o wydajności, taki 20g słoiczek starczy na bardzo długo, nawet przy codziennym smarowaniu... a przecież nie codziennie boli nas głowa :)


Znacie ten kosmetyk? 

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

niedziela, 7 grudnia 2014

Lakier do paznokci Cherry Flover- Kobo

Cześć,
Dziś chce Wam pokazać kolejny lakier do paznokci. Kolejny różowy, kolejny wytwór Kobo, kolejny, który bardzo mi się spodobał :) 

Lakier do paznokci Cherry Flover 39- Kobo


Możecie go znaleźć w Drogeriach Natura za niecałe 9.90 :))


Na paznokciach mam nałożone dwie warstwy tego cudaka. Bardzo łatwo się go rozprowadza.


Zdjęcia są robione trzeciego dnia od pomalowania.


Sympatyczny, co nie? ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej

sobota, 6 grudnia 2014

Antycellulitowy cukrowy scrub do ciała- Bania Agafii

Cześć,
Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją peelingu, już sama nie wiem ile ich zużyłam... w każdym razie bardzo dużo i jeszcze trochę. Kosmetyk, o którym chce Wam dzisiaj napisać jest rosyjskim smakołykiem. Czytałam już kilka recenzji o nim i stwierdziłam, że bardzo chcę go wypróbować. No i... mam :)

Antycellulitowy cukrowy scrub do ciała- Bania Agafii


Od producenta: Cukrowy scrub do ciała efektywnie walczy z cellulitem. Oczyszcza, rozszerza pory i usuwa toksyny. Naturalne składniki zmiękczają i wygładzają skórę, przywracając skórze sprężystość i elastyczność.


Opakowanie: 100ml saszetka.
Konsystencja: Gęsta, cukrowa pasta.
Zapach: Ziołowy.
Cena/dostępność: 7.99zł do kupienia TUTAJ. 
 

Moja opinia: Ten peeling mieści się w 100ml saszetce, jest ona zaopatrzona w wygodny w użyciu dozownik. Po otwarciu opakowania peeling ma jeszcze 9 miesięcy ważności więc raczej nie ma obaw, że nie zdążymy go zużyć, zwłaszcza, że pojemność nie jest zbyt duża. Samo opakowanie mi się nie podoba. Mimo tego, że łatwo wydobyć produkt ze środka, gdy zużyjemy większość kosmetyku opakowanie robi się bardzo nieestetyczne i na półce wygląda po prostu jak jakiś papierek, a jak jeszcze je zmoczymy.... to już w ogóle :) Konsystencja jest gęsta, przypomina mi trochę brązową pastę, w której są zatopione grube kryształki cukru. Zapach jest ziołowy, intensywny. Wyjątkowo choć lubię takie wonie, ta mi się nie spodobała. Jest dla mnie zbyt ciężka... i choć w kontakcie ze skórą staje się lżejsza i tak mi się nie podoba. Samo działanie jest już zadowalające- używałam tego peelingu głównie na uda, po zastosowaniu skóra była miękka w dotyku i przyjemna. Nie wystarczył mi na więcej niż 4,5 użyć. Zazwyczaj nakładałam grubą warstwę i masowałam się dopóki kryształki się nie rozpuściły.


Cieszę się, że mogłam go wypróbować jednak opakowanie i zapach są powodami, dla których więcej po niego nie sięgnę.

Znacie? Lubicie? Nie lubicie? :)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej