poniedziałek, 11 grudnia 2017

Antyperspiranty, które zapobiegają tworzeniu plam na ubraniach |Dove, Rexona, Axe|

Cześć,
Przychodzę do Was dzisiaj jeszcze z recenzją kilku antyperspirantów, które oprócz ochrony przed potem, mają za zadanie zapobiegać tworzeniu plam na ubraniach. Będzie mowa o produktach Dove, Rexony i Axe - tym razem znajdzie się i coś dla kobiet i coś dla mężczyzn. Jeżeli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszej części wpisu.

Rexona, Dezodorant spray MotionSense, Invisible Black & White
Dove Invisible Dry
Rexona Men, Invisible Black+White
Dove Men + Care Invisible Dry
Axe Signatura 

Czytaj dalej

Jak pachnie Pain Au Raisin? (w samplerze)

Cześć,
 Ostatnio w moje łapki w ramach mikołajkowego prezentu wpadł sampler Pain Au Raisin. Pamiętam, że miałam okazję poznać już ten zapach w wosku, ale nie do końca przypadł mi do gustu. Czytałam jednak wiele pozytywnych opinii i postanowiłam dać szansę samplerowi. Jesteście ciekawi czy mi się spodobał? No to zapraszam do dalszej części wpisu. :)

Pain Au Raisin - Yankee Candle

Czytaj dalej

sobota, 9 grudnia 2017

Jak pachnie Sea Air? (w dużej świecy)

Cześć,
Będąc ostatnio u mojej koleżanki wyhaczyłam, że ma w swojej kolekcji świecę, której zapachu byłam ciekawa. Wosk Sea Air zdecydowanie nie przypadł mi do gustu, ale wiele osób pisało, że świeca spisuje się lepiej. Powiedziałam jej o tym i postanowiłyśmy wspólnie odpalić duży egzemplarz tego zapachu :D

Sea Air - Yankee Candle  

Czytaj dalej

piątek, 8 grudnia 2017

60te urodziny kostki myjącej Dove!

Cześć,
Uwierzcie, że kostka myjąca z Dove obchodzi w tym roku 60te urodziny? Woooow! Powstawała w czasach, gdy moja Babcia miała mniej więcej tyle lat co ja teraz. Niezły wynik, prawda?

Kostka myjąca - Dove
Czytaj dalej

czwartek, 7 grudnia 2017

Jak pachnie Cosy By The Fire?

Cześć,
Czas na pachnący post! W końcu tak dawno go tutaj nie było. Dzisiaj w moim kominku wylądował kolejny świąteczny wosk od YC, o którym chciałabym Wam co nieco napisać. Mowa o zapachu Cosy By The Fire, który nie kusił mnie ani etykietką ani opisem producenta. Kupiłam go dosyć spontanicznie, pisałam Wam kiedyś, że chcę wypróbować wszystkie woski YC z regularnej oferty więc i na ten znalazł się na mojej liście do wypróbowania.

Cosy By The Fire - Yankee Candle
Czytaj dalej

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Nawilżająca maska keratynowa do włosów farbowanych - Bielenda

Cześć,
O jak ja bym chciała nie mieć zaległości we wpisach. Stwierdzam jednak, że dopóki będę codziennie używać kosmetyków to będę je mieć. Trudno ;) Na opublikowanie czeka też post z nowościami i z denkiem z zeszłego miesiąca... mam szczerą nadzieję, że zdążę jeszcze w tym tygodniu. Dziś jednak przychodzę do Was z recenzją maski do włosów, która niedawno dobiła dna więc jeszcze na świeżo chcę Wam o niej co nieco napisać.

Nawilżająca maska keratynowa do włosów farbowanych - Bielenda 

Od producenta: Keratynowa maska o niskim pH bogata w odżywcze proteiny i D-Panthenol (Prowitamina B5) skutecznie nawilża i regeneruje zniszczone, osłabione farbowaniem i innymi zabiegami włosy. Sprawia, że włosy stają się lśniące, gładkie i elastyczne. Chroni kolor przed blaknięciem, ułatwia rozczesywanie, zapobiega rozdwajaniu się końcówek i elektryzowaniu włosów.

Opakowanie: Maseczka jest zamknięta w wygodnym 200ml plastikowym słoiku.
Konsystencja: Ma jasny kolor, jest całkiem gęsta i treściwa.
Zapach: Świeży, słodki - bardzo przyjemny.
Cena/dostępność: Za opakowanie maski musimy zapłacić około 19zł - można ją upolować zarówno w drogeriach stacjonarnych jak i online i oczywiście na stronie producenta.


Moja opinia: Maska jest zamknięta w plastikowym słoiczku o pojemności 200ml. Opakowanie jest wygodne i bez problemu można z niego zużyć maskę do końca. Z tyłu opakowania czekają na nas wszystkie potrzebne informacje takie jak sposób użycia czy skład. A dodatkowo w środku maska ma zabezpieczenie w postaci wieczka, które daje nam gwarancję, że nikt wcześniej tej maski nie używał. Pisałam Wam już x razy, że bardzo lubię takie rozwiązania.  Konsystencja ma jasny kolor, sama maska jest dosyć gęsta, chociaż moje włosy dosłownie ją piły. Jej zużywanie poszło mi więc całkiem sprawnie - na włosach lądowała zazwyczaj jakieś 2 razy w tygodniu i niestety szybko dobiła dna :( Niestety bo bardzo się polubiłyśmy. Zapach jest przyjemny - trochę słodki, trochę świeży. Umilał mi stosowanie, zwłaszcza, że utrzymywał się na włosach całkiem długo. Nawet kolejnego dnia po umyciu czułam ją we włosach, a że zapach był przyjemny to byłam zadowolona. Maska zachwyciła mnie również swoim działaniem. Bardzo dobrze się rozprowadzała i już podczas spłukiwania było czuć, że włosy są śliskie w dotyku. Po wysuszeniu moje pasma wyglądały bardzo dobrze - za każdym razem były błyszczące, miłe w dotyku i nie miałam problemów z ich rozczesaniem. Mam też wrażenie, że dobrze wpłynęła na zniwelowanie puszenia się moich włosów więc... jestem w niej zakochana. Ciężko mi ocenić czy wpłynęła jakkolwiek na kolor bo jej używanie przypadło na okres, w którym byłam zaraz o farbowaniu odrostów. Ja tak czy siak włosy farbuję średnio co 3 miesiące i nie mam z tym żadnych problemów jeśli to np. musi przesunąć się w czasie.

Pisałam Wam już x razy, że jestem uzależniona od kupowania kosmetyków do włosów. Na moje szczęście schodzą one u mnie jak woda - zwłaszcza wszelkiego rodzaju maski i odżywki. Nawet robiąc zdjęcia tej maseczki, jak zresztą możecie zauważyć - miałam ją już na wykończeniu. Czasem się zastanawiam czy ten mój zakupoholizm nie potrzebuje lekarza ;) No właśnie, tak nawiasem gdyby ktoś z Was był z Warszawy i szukał specjalisty to psychiatra w Warszawie pomaga w różnych zaburzeniach - snu, leku, nerwicy i depresji. Lekarze są doświadczeni a ja zawsze uważam, że warto sobie pomóc. Ciekawe czy jest jakiś lekarz od mojego nałogu? Pewnie tak ;)

Wracając - w masce jestem wręcz zakochana, moje opakowanie dobiło już co prawda dna, ale mam ochotę na kolejny egzemplarz. A Wy miałyście okazję ją poznać? Jak się u Was sprawdziła?

Ruda
Czytaj dalej

niedziela, 3 grudnia 2017

Jak pachnie Fireside Treats? (w małej świecy)

Cześć,
Było już o zapachu, którego nie znoszę, a który lubi moja Mama więc teraz na zmianę recenzja zapachu, który lubimy obie :) W sumie to o zapachu, który jest baaardzo lubiany wśród świecomaniaków. Mowa o słynnych piankach, które mam w formie dużego słoju, małego i kilku wosków, które chętnie odpalam. O wosku pisałam Wam jakiś czas temu, a dzisiaj przychodzę z recenzją małego egzemplarza.

Fireside Treats - Yankee Candle

Czytaj dalej

Jak pachnie Lavender? (w dużej świecy)

Cześć,
Dzisiaj będzie o świecy, która nie należy do mnie a do mojej Mamy. Ja pisałam Wam chyba x razy, że nie znoszę zapachu cynamonu, lawendy... a dzisiaj właśnie będzie o lawendzie. Ba! O lawendzie w dużym rozmiarze.

Lavender - Yankee Candle

Czytaj dalej

sobota, 2 grudnia 2017

Moja perfumowa chciejlista na najbliższy czas

Cześć,
Chociaż w sumie powinnam napisać, że pokażę Wam dzisiaj moje perfumowe plany zakupowe na najbliższy czas. :D Aktualnie na mojej liście są trzy buteleczki - o ile się uda to jedną z nich kupię jeszcze w tym roku, a dwie pozostałe będą musiały poczekać do następnego roku. Jeśli jesteście ciekawi co aktualnie mam na chciejliście to zapraszam do dalszej części wpisu. Będzie pachnąco - mam nadzieję :D Może znacie już zapachy, o których dzisiaj napiszę?

Czytaj dalej

Jak pachnie Christmas Memories? (w wosku)

Cześć,
Zapach, o którym chce Wam dzisiaj napisać miałam już okazję testować jakiś czas temu w samplerze. Niedawno w moje łapki wpadł jeszcze wosk i chociaż nie miałam większych nadziei związanych z tym zapachem - postanowiłam go wypróbować. Jesteście ciekawi jak pachną świąteczne wspomnienia?

Christmas Memories - Yankee Candle
Czytaj dalej

Jak pachnie Christmas Eve? (w samplerze)

Cześć,
Nie wiem jak u Was, ale u mnie jest już świątecznie. Wczoraj pokupowałam dużo ładnych ozdób, a dzisiaj postanowiłam, że i na blogowych zdjęciach musi zapanować trochę zimy i świąt. Idąc tym tropem i odpalony sampler musi być świąteczny, a jakżeby inaczej!
Christmas Eve - Yankee Candle

Czytaj dalej

piątek, 1 grudnia 2017

Rękawiczki regenerujące dwustopniowy zabieg wygładzający - Lirene

Cześć,
Przychodzę dzisiaj do Was w sumie z recenzją gościnną, bo produkt, o którym napiszę zużyła moja Mamcia. Jakiś czas temu wybierając kosmetyki od Lirene - skusiłam się na rękawiczki regenerujące, które wybrałam właśnie z myślą o niej. Moja Mama zafundowała sobie ten zabieg przed weselem brata, a konkretnie przed wizytą u manicurzystki. Jesteście ciekawi czy była zadowolona? Jeśli tak to zapraszam do dalszej części wpisu.

Rękawiczki regenerujące dwustopniowy zabieg wygładzający - Lirene

Czytaj dalej