Preparat opóźniający odrost skórek - Cztery Pory Roku

Cześć,
Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją kosmetyku z Czterech Pór Roku. Firmę polubiłam przede wszystkim za produkty przeznaczone do dłoni i paznokci :) Jakiś czas temu skusiłam się na kolejny produkt z tej serii - miałam okazję wypróbować już odżywkę do paznokci, którą uwielbiam i żel do usuwania skórek. Tym razem skusiłam się na żel opóźniający ich odrost, bo byłam ciekawa jak wypadnie na tle swoich kolegów.

Preparat opóźniający odrost skórek - Cztery Pory Roku

Co pod prysznicem #11 - Balea, Tołpa

Cześć,
Zapraszam Was dzisiaj na kolejny post z serii co pod prysznicem. Aktualnie mam otwarte dwa żele pod prysznic - pierwszy to arbuzowa wersja z Balei, o której pisałam Wam już tutaj, klik. Drugim otwartym kosmetykiem jest żel pod prysznic z Tołpy, który będzie głównym bohaterem dzisiejszego postu. :)

Odżywczy żel pod prysznic - Tołpa

Od producenta: Odżywczy żel pod prysznic oczyszcza, regeneruje, odżywia i przywraca gładkość. Hypoalergiczny. Przeznaczony do skóry wrażliwej i suchej. W swoim składzie posiada roślinne składniki takie jak: miód, czarna porzeczka.

Opakowanie: Plastikowa tubka o pojemności 200ml.
Konsystencja: Mleczna, całkiem gęsta - ma jasnyk olor.
Zapach: Delikatny, lekko kwiatowy - przyjemny.
Cena/dostępność: Za opakowanie tego żelu zapłacimy około 10zł - jest dostępny w aptekach, niektórych drogeriach online i chyba w empiku. ;)

Moja opinia: Żel jest zamknięty w plastikową tubkę o pojemności 200ml. Opakowanie jest wykonane z grubego plastiku i tubka jest całkiem wytrzymała - nie ma obaw o to, że coś się z nią stanie podczas upadku na ziemię. ;) Jest odwrócona do góry nogami więc nie powinno być też problemu z wydobyciem żelu do końca. Konsystencja ma mleczny kolor - jest całkiem gęsta i taka przyjemnie kremowa. Co za tym idzie - żel z Tołpy jest bardzo wydajny i do dokładnego umycia wystarczy niewielka ilość produktu.


Zapach żelu jest delikatny - nienachalnie kwiatowy, taki bardzo typowy dla Tołpy. Utrzymuje się na skórze głównie podczas użycia, ale czuć go jeszcze trochę po wyjściu spod prysznica. Podoba mi się więc nawet się z tego cieszę. :) Jeżeli chodzi o działanie - również jest jak najbardziej pozytywne. Tak jak pisałam wcześniej - żel jest wydajny i do dokładnego umycia wystarczy tylko kilka kropel. Całkiem dobrze się pieni więc prysznic z nim jest przyjemny. Już podczas mycia czuć, że tak miło natłuszcza skórę. Natłuszcza a nie oblepia na szczęście. ;) Po umyciu skóra jest miękka w dotyku i nie jest konieczne nakładanie balsamu, czy tam masła ochronnego. Moja tubka praktycznie dobija dna i odnoszę nieodparte wrażenie, że podczas używania tego kosmetyku moja skóra była lepiej odżywiona niż zazwyczaj.

Oba otwarte teraz kosmetyki bardzo lubię. Balea pięknie pachnie i zawsze jak mam ochotę na orzeźwienie pod prysznicem to wybieram tego arbuzowego kolegę. :) Tołpa z kolei zaserwowała mi dawkę porządnego odżywienia skóry więc i po żel tej marki chętnie sięgam. Oba zużyję i do obu chętnie wrócę. Arbuza zresztą mam po raz kolejny. :)

A tak nawiasem to przepraszam Was trochę za jakość zdjęć w dzisiejszym poście - robiłam je jak już nie było słońca i stąd te małe niedociągnięcia. ;) Swoją drogą, jak już jestem w temacie zdjęć i filmów to zainteresowała mnie oferta http://www.dronexvision.pl/uslugi-oferta/fotografowanie-filmowanie-z-powietrza/zdjecia-filmy-z-drona/reklamowe-promocyjne-korporacyjne - wiem, że link jest mega długi, ale zdecydowanie warty otwarcia :D Firma zajmuje się realizacją filmów reklamowych, które są realizowane za pomocą ... drona. Tak właśnie - drona :) Dla mnie była to totalna innowacja, ale taka forma reklamy była używana chociażby przy okazji Światowych Dni Młodzieży w Krakowie :)

Dajcie znać czy macie wyrobione zdanie o bohaterach dzisiejszego postu i co sądzicie o takiej ofercie reklamowej :) Jestem ciekawa Waszych opinii.

Ruda

Porównanie dwóch dezodorantów - Dove Original i CD Orange Blossom

Cześć,
Dezodorant to taki kosmetyk, do którego zbytnio się nie przywiązuje - prawie za każdym razem wybieram jakąś inną wersję tego produktu. Zmieniam też formy - czasem kupuję zwykłe butelki, czasem kulki, czasem sztyfty. Zależy. :) Nie mam problemów z nadmierną potliwością skóry, ale lubię dezodoranty, które mocno chronią, nie zostawiają śladów na ubraniach i nie zabijają zapachem. Aktualnie mam otwarte dwa kosmetyki, o których chciałabym Wam dzisiaj co nieco napisać.

Antyperspirant Original - Dove
Dezodorant Happy Deo Orange Blossom - CD

Dlaczego mieszkając w górach chciałam zawsze mieszkać nad morzem? :)

Cześć,
Czy tylko mi wydaję się, że bardzo często chcemy tego, czego akurat przeciwieństwo posiadamy? Jak wiecie, albo i nie wiecie - pochodzę z gór. Konkretnie to w Zawoi, która jest położona u stóp Babiej Góry, czyli Królowej Beskidów Niskich. Chociaż bardzo podoba mi się otoczenie, w którym się wychowałam... jakoś zawsze bardziej ciągnęło mnie do morza :D

Maska do włosów Omega - Kallos

Cześć,
Masek z Kallosa poznałam w sumie sporo. Miałam okazję używać już - algową, borówkową, keratynową i bananową. Aktualnie mam w użyciu wersję omega, która pomalutku sięga dna, dlatego postanowiłam Wam dzisiaj o niej co nieco opowiedzieć. Lubię maski tej firmy przede wszystkim za to, że są dostępne w dużej pojemności i nie muszę się martwić o to, że za dwa czy tam trzy zużycia dana odżywka mi się skończy. Do tego większość, które używałam była jak najbardziej ok, dlatego postanowiłam skrupulatnie wypróbować wszystkie wersje. Następna będzie chyba wiśniowa. :) Na ten moment na pierwszym miejscu pod względem działania postawiłabym wersję borówkową i keratynową - obie świetnie radziły sobie ze zniwelowaniem puchu na moich włosach, ale tę pierwszą używałam częściej. Z keratyną nie chciałam przesadzić ze względu na chociażby proteiny w składzie. Nie tak dawno maski zmieniły trochę swoje opakowania - bohaterka dzisiejszego postu jest jeszcze w starej odsłonie. :)

Maska do włosów Omega - Kallos