nowości,

OGROMNE nowości czyli czy udało mi się przeżyć Maj za 50zł?

maja 31, 2015 Ruda 62 Komentarzy

Cześć,
Miesiąc maj już za nami, minął w tempie ekspresowym. Mam wrażenie, że ostatnio czas leci mi szybciej niż zwykle. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej chciałabym czasem wrócić do tego co było. Pamiętam jak jeszcze niedawno mówiłam do znajomych, że za pół roku moje osiemnaste urodziny. A teraz? Swoją osiemnastkę obchodziłam prawie cztery miesiące temu...Dziś przygotowałam dla Was majowy przegląd nowości, starałam się ograniczać w zakupach, żeby znowu udało mi się zmieścić w pięćdziesięciu złotych, niestety nie do końca mi się to udało. W ostatnim miesiącu było sporo promocji, otrzymałam też wiele kosmetycznych prezentów, tytułem wstępu zapraszam Was na przegląd tego co nowe w mojej kosmetyczce.


Jeszcze w ostatnich dniach kwietnia, otrzymałam piękną przesyłkę od Le Petit Marselliais, którą pokazywałam Wam już na swoim FB. W paczce znalazł się żel po prysznic o zapachu werbeny i cytryny oraz żel 2 w 1 pod prysznic i do kąpieli o zapachu grejpfrutów. Oprócz tych kosmetyków w pudelku znalazłam opaskę na oczy oraz całą masę próbek tej firmy. Całość była ślicznie zapakowana i zdecydowanie ucieszyła moje oko


W Rossmanie ze względu na promocje kosmetyków kolorowych, byłam kilka razy. Na początku dostrzegłam, że wszystkie szampony i odżywki z serii Ultra Doux są w promocji za 6.99zł za opakowanie. Do koszyka wrzuciłam wersję z olejkiem awokado i masłem karite, które są przeznaczone do pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych. Moje do końca takie nie są, aczkolwiek uwielbiam kosmetyki, które nawilżają włosy. Za oba produkty zapłaciłam 13.98zł więc jak na dwie duże butelki to bardzo mało. Do koszyka wpadł też mały, antybakteryjny żel do rąk firmy Clean Hands. Tego typu produkty są obowiązkowe w mojej szkolnej torebce, a że kupuję je na spółkę z koleżanką, to doliczam tylko połowę ceny- 1,50zł. 


Kolorowe zapasy z zeszłorocznej promocji się pokończyły więc wyruszyłam na łowy. Jako pierwszy do koszyka wpadł puder prasowany Affinitone firmy Maybelline, w kolorze 09, o którym pisałam Wam jakiś czas temu TUTAJ. Dla mojej normalnej skóry jest idealny. Nie jestem pewna ile za niego zapłaciłam bo wyrzuciłam paragon, ale cena nie przekraczała 16zł. Kupiłam też kolejne opakowanie sławnego już tuszu z Lovely, o którym mogłyście poczytać TUTAJ. Mascara kosztowała 4.51zł. Miałam ochotę na kredkę do oczu, bardzo miła Pani ekspedientka, poleciła mi produkty z Manhattanu.


Wybór padł na dwa kolory. Oczywiście na fiolet i tradycyjną czerń. Obie kredki bardzo mi się spodobały i bardzo chętnie po nie sięgam. Najlepsze jest to, że każda kosztowała zaledwie 8.15zł, co po pomnożeniu przez dwa daje wynik 16zł i 13zł.


Najbardziej, zresztą jak nie trudno się domyślić czekałam na przecenę lakierów i produktów do ust. Miałam niby jakieś plany zakupowe, ale i tak wyszło, że po wejściu do Rossa, kupiłam te kolory, które akurat mi wpadły w oko. Na zdjęciu widzicie moje łowy, lakiery z GR pochodzą z innego sklepu :)


Na początek dwa piaski z Wibo, od lewej numer 3 i 2. Bardzo lubię piaskowe lakiery więc żal było nie skorzystać z takiej promocji. Cena regularna to 7.99zł, na paragonie widzę odjęte 49% raz 3.91zł a za drugim razem 3.92zł... no nie wiem co to za różnica, zresztą miałam już tak w przypadku kredek, o których wcześniej pisałam. W każdym razie z oba te lakiery zapłaciłam 8,17zł.


Po lewej lakier z kolekcji HELLO summer z numerkiem 4, za który zapłaciłam 3,05zł. (5.99zł-cena regularna) Druga butelka pochodzi z kolekcji Extreme Nails, numerek 534 i kosztowała 3,06zł. (5.99zł)


W Rossmanie pokusiłam się jeszcze na matowy top coat z Lovely, za który zapłaciłam 3.67zł (7.19zł) oraz lakier z Miss Sporty, "cena na papa" wynosiła zaledwie 3.49zł, co jeszcze po obniżce dało wynik 1,78zł!


Te dwa maluszki kupiłam w drogerii Koliber. Uwielbiam te lakiery! Od lewej numerek 49 i 79. Cena za jeden to 3.99zł x2= 7.98zł.


Matowa pomadka z Wibo, urzekła mnie na tyle, że musiałam ją kupić. Mój odcień to numerek 03, szminek nie kupuję często więc... żal było nie brać :D Cena regularna to 9.99zł, ja zapłaciłam za nią 5.09zł.


Tego samego dnia, w Kosmyku zdecydowałam się na zakup peelingu myjącego z najnowszej serii Farmony, który pachnie cytrynami i żurawinami. Jest boski, poleciał do łazienki jeszcze tego samego dnia, w którym go kupiłam :) Buteleczka kosztowała 4.99zł. Do koszyka wpadł też płyn micelarny z Lirene, który był na promocji za 6.99zł. Cena zachęcała do zakupu a mój micel wtedy się kończył.


No tak, przecież mam strasznie mało żeli... dlatego korzystając z promocji w Biedrze, dorwałam ten olejek pod prysznic, kosztował 4.50zł, bo za zestaw dwóch takich samych żeli płaciło się 9zł, ale ja kupiłam na pół z koleżanką. W Rossie na promocji postanowiłam w końcu dorwać zestaw do pielęgnacji włosów. Skusiłam się na szampon i odżywkę, oba kosmetyki są przeznaczone do pielęgnacji suchych i zniszczonych włosów. Szampon kosztował 5.99zł a odżywka 6.99zł. Ewentualnie na odwrót;D


Kupiłam również kolejne opakowanie mydła do rąk z Isany, zużyłam już sporo butelek i nadal chętnie po nie sięgam. Mydełko kosztowało 2.49zł, do koszyka wpadły też płatki kosmetyczne, które kosztowały 2.39zł. Tego samego dnia, kupując w Tesco bułki do szkoły, spostrzegłyśmy z koleżanką, że żele z Nivea  są pakowane po dwa za 13zł. Po raz kolejny kupiłyśmy i się podzieliłyśmy, kremowy olejek pod prysznic kosztował mnie więc 6.50zł.


Mini szopinnnng w galerii Krakowskiej. W jednym z supermarketów, dorwałam antyperspirant z Nivea, który kosztował zaledwie 4.99zł. Stwierdziłam, że jak się nie sprawdzi to i tak nie będę tej piątki żałować, a nuż będzie fajny ;) Na stoisku flormara, dorwałam trzy fioletowe lakiery. Wiem, że miałam ich już nie kupować, no ale nie mogłam przejść obojętnie.


Wszystkie trzy butelki były na promocji i zapłaciłam za nie w sumie 16.90zł. Myślę, że biorąc pod uwagę to, że przybyły mi aż trzy nowe butelki to nie jest tak źle. Koledzy czekają na swój pierwszy raz na moich paznokciach ;)


Te wspaniałości dostałam jeszcze w ramach prezentu urodzinowego od Madzi♥, w paczce znalazłam piernikowy balsam do ciała z Farmony, lakier z My Secret, maseczkę do twarzy i peeling z Organique, to ostatnie ucieszyło mnie najbardziej :))) W prezencie znalazłam też słuchawki, fioletowe! 


Udało mi się wygrać rozdanie u Dominiki, w moje ręce wpadły te oto wspaniałości. Paletka Revolution- przepiękne brązy, uwielbiam nosić je na powiekach. Obok szminka w brązowym kolorze, którą podarowałam mamie oraz pięknie pachnący żel pod prysznic.


W rozdaniu do wygrania były woski i świeczki, ale że ja ich nie lubię to w zamian dostałam właśnie żel i te dwa piękne lakiery z Golden Rose. Uwielbiam fiolety a tych jeszcze nie miałam, niedługo na pewną pojawią się na paznokciach.


Jak już wiecie, po spotkaniu blogerek, które organizowałam odwiedziła mnie AGA, podarowała mi wtedy całą torebkę wspaniałości... kilka punktów z mojej chciejlisty :) Na pierwszy rzut peeling do twarzy z Sylveco, jestem ciekawa jak się spisze bo bardzo lubię ich kosmetyki. Dalej olej kokosowy do włosów, bo mój akurat sięgał dna :)  ♥♥♥Serduszko♥♥ z Revolution, czyli przepiękny róż w kolorze Candy Queen Of Hearts. Fioletowy lakier z Miyo, którego jeszcze nie mam w swojej kolekcji... dalej dwie szminki matowe z Golden Rose, kolory 17 i bodajże 13. Oba są wspaniałe. Na koniec zestaw gumek z invisbobble, które również miałam na swojej chciejliście. Agusiu, raz jeszcze bardzo Ci dziękuje za ten ogrom wspaniałości ♥

Teraz, już bez opisów, pokażę Wam kosmetyki, które otrzymałyśmy na organizowanym przeze mnie spotkaniu, za wszystkie upominki bardzo dziękuje firmom. Część z nich już rozdałam, nie byłabym w stanie ich zużyć :)













Dziękuję pięknie, wszystkim sponsorom spotkania.




Podczas spotkania, każda z uczestniczek przygotowywała prezent anonimowy dla koleżanki. Na poniższym zdjęciu, możecie zobaczyć co wpadło w moje ręce.


Bardzo ucieszyłam się z odżywki do paznokci z Czterech Pór Roku ♥ to będzie już moje piąte opakowanie tej odżywki i zawsze chętnie do niej wracam. Recenzję możecie znaleźć w archiwum. Ujędrniające serum wygładzające do rąk z Tołpy, musi trochę odczekać w kolejce, zanim zacznę je używać, ale będę używać na pewno- lubię tołpę. W prezencie znalazłam też turkusowy lakier do paznokci, kolejne gumeczki do włosów i wosk.

 Czas na kolejne nowości, zakupy, wygraną z rozdania i wymianę. Zdjęcia robiłam w środku, ponieważ gdy te produkty wpadły w moje rączki na zewnątrz była ulewa, a ja chciałam je porozkładać do pudełek.


Zakupy z Drogeri Koliber, chciałam a w sumie też musiałam w końcu zafarbować włosy. Wybór padł oczywiście na garnier olię, w kolorze złocistego brązu, o której pisałam Wam już nie raz. Gdy kupowałam te produkty trwała fajna promocja, szampon z Garniera można było dokupić za jedyne 1.99zł. Tym sposobem za 33,96zł mam dwie farby do włosów i dwa pełnowymiarowe szampony.


Wspaniała wygrana z rozdania u Czerwonej Filiżanki, zdjęcie mojego królika zwyciężyło i tym oto sposobem otrzymałam cztery książki, kominek, woski, pyszną herbatę, piankę z Organique, dwie maseczki oraz olejek pod prysznic z Nivea. Było też coś dla mojego gryzonia, dziękujeMY :)


Teraz czas na cały ogrom wspaniałości, który otrzymałam w związku z wymianą z Leokadją:* której po pierwsze dziękuje za paczkę, a po drugie przepraszam, że moją otrzymała z opóźnieniem. Na początek żele, letnia edycja limitowana, która mnie zachwyciła oraz zupełna nowość czyli żel o zapachu arbuza. Jest świetny!


Wspaniale pachnący, fioletowy żel nieznanej mi dotąd firmy- treaclemoon. Jest cudowny <3 dalej dwa peelingi z alverde, cieszę się, że w końcu będę mogła poznać jakiś ich produkt.


Dezodorant z Balei, pianka z Aveo i kolejny peeling, tym razem z Balei. Produkty czekają na swoją kolej, ale piankę już wąchałam... truskawki z bitą śmietaną. JEST CUDOWNA! Kończę moją piankę z Isany i się za nią biorę.


Nooo przecież mam mało lakierów. Z tych produktów na zdjęciu, sama kupiłam te dwa maluszki z Golden Rose- nie lubię niebieskich lakierów, ale tylko ten odcień pasuje mi do sukienki. Zapłaciłam za nie 3.98 x2= 7.96zł. Reszta to wszystko od Leokadji, widzicie ile tu fioletowych perełek?!


Na koniec arbuzowa pomadka i jajeczko ebelin. Moje serce oszalało :D

Na zakupy kosmetyczne wydałam łącznie 189,94zł odejmując 50zł, PRZEKROCZYŁAM LIMIT O  139,94zł.... HEHE :D

Ruda

62 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

kallos,

Algowa maska do włosów- Kallos

maja 29, 2015 Ruda 25 Komentarzy

Cześć,
Najbardziej ze wszystkich recenzji, lubię pisać o tych kosmetykach, który już sięgnęły dna. Dlaczego? W momencie wrzucania pustego opakowania do denka, mam już w zupełności ugruntowaną opinię na temat danego preparatu. Miałam kilka razy tak, że jakiś kosmetyk na początku spisywał się SUUUUPER, a po zamieszczeniu postu- przestawał działać :D byłam zdziwiona i musiałam edytować wpisy. W dzisiejszej notce chce Wam napisać parę słów o mojej pierwszej, ale na pewno nie ostatniej masce firmy Kallos. Niedawno sięgnęła dna więc to najwyższy czas na opublikowanie recenzji!


Od producenta: Maska z aktywnym składnikiem - ekstrakt z alg, który przenika do włosa nawilżając, odżywiając i odbudowując zniszczone, martwe włosy. Zawartość oliwy nadaje włosom jedwabisty połysk.


Opakowanie: 1000ml zielony słoik.
Konsystencja: Całkiem gęsta.
Zapach: Mydlany.
Cena/dostępność: Kosmyk, Koliber, Allegro, sklepy internetowe- cena oscyluje w granicach 10-12zł.
Moja opinia: Maska mieści się w dużym bo aż 1 litrowym zielonym słoiku. Nakrętka jest dobrze wykonana, nie ma obaw, że produkt się wyleje. Z tyłu czekają na nas takie informacje jak skład czy sposób użycia. Podoba mi się takie opakowanie, oraz sam jego wygląd- maska algowa no to słoiczek w kolorze jasnej zieleni ;) Konsystencja jest całkiem gęsta, chociaż moje włosy dosłownie tę maskę piły. Lubię nakładać dużą ilość takich kosmetyków na włosy, dlatego nic dziwnego, że szybko mi się skończyła. Zapach jest mydlany, niezbyt przyjemny, ale też specjalnie nie utrudniał mi stosowania. Moja aktualna pielęgnacja wygląda tak: OLEJ, MASKA, SZAMPON. Zauważyłam, że ta maska z Kallosa ułatwia pozbycie się oleju z włosów, zmiękcza i wygładza włosy. Najbardziej żałuję, że nie dodawała moim pasmom blasku i to jeden z powodów, dla których więcej po nią nie sięgnę. Działanie jest zadowalające, ale czegoś mi w tym kosmetyku brakuje, dlatego mam zamiar wypróbować inne warianty masek z tej firmy.


Lubicie tę maskę? Jak się u Was sprawdziła?

Ruda

25 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

elldżikowy mix

Elldżikowy mix part XI

maja 28, 2015 Ruda 14 Komentarzy

Cześć,
Ostatni post z tej serii pojawił się na blogu ponad rok temu, 12 maja 2014 roku. Przez ostatni rok wydarzyło się wiele rzeczy, jedne były miłe, sprawiły, że byłam szczęśliwa, ale dla równowagi napatoczyło się też kilka nieprzyjemnych spraw, które w gruncie rzeczy sprawiły, że teraz jestem silniejsza i z optymizmem patrzę w przyszłość :-) Tytułem wstępu zapraszam Was na przegląd zdjęć, które zrobiłam w przeciągu całego kwietnia. Jedne były robione telefonem, inne aparatem dlatego znacznie różnią się jakością.


Przełomowym wydarzeniem kwietnia było zdecydowanie pojawienie się nowego domownika. Psiak ze zdjęcia wabi się Rufus i jest owczarkiem niemieckim. Przywieźliśmy go do domu 3 kwietnia a na zdjęciach możecie zobaczyć w jakim szybkim tempie on rośnie. Wszystkie zdjęcia, które połączyłam są robione w bardzo krótkich odstępach czasowych. Dokładnie 17 czerwca, skończy cztery miesiące. Mój Rufus jest najukochańszym psem na świecie i choć jest z nami, ledwo ponad miesiąc czasem zastanawiam się... jak to było bez niego?


Lubicie kwiaty? Ja bardzo! Zwłaszcza gdy ich kolor to odcień fioletu i pięknie pachną. Tak właśnie było z tymi ze zdjęcia, dostałam je w prezencie od kolegi. Obok tej fotki, powinno pojawić się jeszcze zdjęcie bukietu weselnego, który złapałam u mojej kuzynki na weselu... niestety zapomniałam zrobić zdjęcia nim sam bukiet zwiędnął. Od czasu do czasu z moją koleżanką lubimy się czegoś napić, zazwyczaj gdy jest ku temu okazja. O tyle o ile barmańska wódka cytrynowa jest nawet dobra, to szampan ze zdjęcia zdecydowanie nie nadawał się do spożycia. Na ostatnim zdjęciu możecie zauważyć kubek mojej koleżanki, czyż nie jest uroczy?


W jeden z kwietniowych weekendów, postanowiłam zrobić porządki w mojej lakierowej kolekcji. To co widać na zdjęciu to tylko mała część, wszystkich lakierów które posiadam... jak nie trudno zauważyć najwięcej z nich jest fioletowych. Dwa zdjęcia na dole to moje zakupy z wyprzedaży od blogowych koleżanek. Uwielbiam lakiery Colour Alike, mam chrapkę na większość z ich kolekcji!


Jedna z nauczycielek w mojej szkole ma na nazwisko KOT, uczniowie bez problemu poznają jej klasę :-) Po prawej stronie czekoladowa kura w mojej szkolnej szafce. Kupiłam ją rano, przed szkołą i cały dzień czekała na to kiedy zabiorę ją do domu. Malinowy Redds, niestety jest okropny. Nie mogłam go dopić. Na ostatnim zdjęciu widzicie kilka przepysznych placków z Galicjanki, która znajduje się w Wadowicach. Uwielbiam ich wypieki i zawsze gdy tam jestem zabieram kilka porcji do domu.


Mój króliczek Franciszek został zamknięty za kratami, a przecież jest niewinny :( obok dumnie wyleguje się moja ukochana kotka Tymona, która niedawno została MAMĄ!

Co ciekawego wydarzyło się u Was w przeciągu kwietnia? ;-)

Ruda

14 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

Rozdanie z okazji dnia Mamy :)

maja 26, 2015 Ruda 59 Komentarzy

Cześć,
Razem z firmą Eveline, zapraszam Was na konkurs. Do wygrania są dwa zestawy z poniższego zdjęcia. E zasponosorowało każdej z uczestniczek mojego spotkania  taki zestawik, a do tego znalazły się dwa dla Was. Zasady są proste, w sumie można zdobyć trzy losy :)

*wygrany zestaw może różnić się kolorem lakierów

W skład jednego zestawu wchodzą trzy produkty przeznaczone do depilacji, serum wyszczuplające, błyszczyk, dwa lakiery oraz maseczka żelowa do twarzy. 

To rozdanie potrwa do 26 czerwca, wyniki zostaną ogłoszone maksymalnie dwa tygodnie później.

Jeżeli chcesz zgarnąć jeden z dwóch zestawów wystarczy, że:

1. Zaobserwujesz mojego bloga i napiszesz pod jaką nazwą go obserwujesz.
2. Dokończysz zdanie: Chcę wygrać ponieważ...

Odpowiedzią na pytanie może być jedno słowo, a może być elaborat. To już zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

Jeżeli chcesz zgarnąć dodatkowy los:

1. Udostępnij informację o konkursie na swoim FB, albo w formie banneru z linkiem na blogu.(+1los)
2. Polub na FB mój profil oraz profil Eveline. (+1los)





 W sumie możecie zdobyć  trzy losy.

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Chcę wygrać ponieważ...
Udostępniłam informację: tak+link/ nie
Polubiłam profile: tak jako.../nie
Adres e-mail:

Powodzenia!

Ruda



EDIT:

rozdanie wygrywają....

KALISTA:

Chcę wygrać ponieważ jest piękna pogoda, wszystko rozkwita, nabiera wdzięku i ja pragnę oczarować otoczenie gładkimi i jędrnymi nogami, odżywioną cerą oraz paznokciami i ustami w żywych soczystych kolorach, a ten zestaw idealnie by się do tego nadawał :)

oraz

SWIRUSAN


Chce wygrać ponieważ, gdy te kosmetyki ujrzałem od razu o mojej Ukochanej pomyślałem.Ostatnio na brak różowych lakierów narzekała, a tutaj trafiła się taka zabawa niemała. Oprócz lakierów maseczka ją zadowoli, a krem do depilacji ciało ze zbędnego owłosienia wyzwoli. Skórę cudowną smarowidełkiem by ujędrniła i błyszczykiem doskonały kształt ust podkreśliła. Jestem pewien i nadzieje taką mam, że ten zestaw sprawi jej wiele radości, dlatego wyrażam swoją wolę do gry 
gotowości :)


Dziękuje wszystkim za zabawę a do zwycięzców wysłałam już wiadomości prywatne.

59 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

delia,

Piaskowy lakier do paznokci S06 Coral Prosilk- Delia

maja 25, 2015 Ruda 20 Komentarzy

Cześć,
Dawno nie pokazywałam Wam piaskowego lakieru, prawda? Kiedyś miałam na ich punkcie hopla i często je kupowałam, teraz mój entuzjazm już opadł, ale w mojej kolekcji nadal jest sporo buteleczek z piaskową emalią. Bohater dzisiejszego postu, trafił do mnie jeszcze wiosną 2014 roku, a dopiero teraz miał swój debiut... standard ;-)

Piaskowy lakier do paznokci S06 Coral Prosilk- Delia


Zdaje się, że nigdy nie prezentowałam Wam żadnego lakieru z DELI, swoją drogą nie mam ich zbyt wiele. Tylko kilka sztuk. Ta butelka mieści w sobie 11ml fioletowej, piaskowej mazi.


Za taką buteleczkę zapłacimy mniej niż 7zł więc opłaca się kupić. Ja mam chrapkę jeszcze na inne lakiery z tej serii, a jest ich dokładnie osiem :)


Pędzelek jest płaski i szeroki, dobrze rozprowadza lakier na płytce. Zresztą sama nie pamiętam, żebym miała kiedyś lakier z pędzelkiem, którym się źle malowało ;p


Ten lakier jak to wszystkie piaskowe lakiery- bardzo szybko wysycha.


Na paznokciach mam nałożone dwie warstwy. Zmywanie też nie było najgorsze, wystarczyło mocniej przycisnąć wacik a zdjęcia są robione trzeciego dnia od pomalowania :) 


Podoba Wam się? Mnie zauroczył!

Ruda

20 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.