Peeling do ciała - Bingospa

niedziela, 23 lutego 2014

27
Cześć,
Ufff dobrze mieć wreszcie komputer ;) Teraz czas na nadrobienie zaległości, tych blogowych i nie tylko. Peelingi...jest ich tyle...tyle zapachów, tyle możliwości do wyboru. Dziś chciałabym Wam napisać o jednym moim peelingowym koledze, jest to produkt od Bingospa, i chwali się obecnością pyłu ze skały wulkanicznej i ekstraktem z czerwonej herbaty.


Od producenta: Peelingu BingoSpa z pyłem ze skały wulkanicznej i ekstraktem z czerwonej herbaty. Peeling, czyli złuszczanie, polega na usuwaniu z powierzchni skóry martwych komórek naskórka. W wyniku naturalnego procesu regeneracji skóry, który powtarza się cyklicznie co 28 dni, powstają nowe komórki, zaś stare obumierają.
Peeling BingoSpa pomaga się ich pozbyć, odsłaniając jaśniejszą i zdrowszą skórę. Poprawia również mikrokrążenie - po jego użyciu skóra ma natychmiast ładniejszy koloryt i jest gładsza. Ponieważ peeling oczyszcza ją głębiej niż zwykłe mycie, jest dzięki temu lepiej przygotowana na wchłanianie substancji aktywnych zawartych w preparatach BingoSpa.


Opakowanie: Przeźroczysty 580g słoiczek.
Konsystencja: Jest to peeling solny.
Zapach: Bardzo chemiczny.
Cena/dostępność: 12zł za opakowanie, do kupienia TUTAJ. 


Moja opinia: Peeling mieści się w dużym, przeźroczystym słoju. Drobinki peelingu są małych i średnich rozmiarów, na tle biało-kremowych drobinek wyróżniają się większe, czerwono-pomarańczowe. W tym produkcie nie do zniesienia jest jego zapach, dla którego słowo OKROPNY, jest zbyt łagodne... Nie jestem w stanie jednoznacznie określić tej woni, ale jest ona niesamowicie przykra dla mojego nosa, i zdecydowanie bardzo chemiczna. A co gorsza ten odór (wybaczcie, nie da się tego inaczej określić) utrzymuje się zarówno podczas używania jak i jeszcze chwilę po...JESTEM NA NIE. Plusem jaki w nim dostrzegam jest fakt iż pomimo tego,że jest peelingiem solnym to jego używanie nie sprawia zbyt wielkich problemów, łatwo aplikuje się go na mokrą skórę. Niestety jego działanie jest znikome. Skóra przed użyciem i po właściwie niczym się nie różni, aaaa no oczywiście nie zapominając o tym,że po użyciu NIESAMOWICIE śmierdzi.

Produkt ląduje w koszu. Ewentualnie zużyję go jako sól do stóp...choć nie wiem co na to mój nos.

Miałyście go? Też się tak nie sprawdził?

Addicted to cosmetics

Czytaj dalej »

Piaskowy lakier do paznokci- Wibo

wtorek, 18 lutego 2014

40
Cześć,
Bardzo Was przepraszam za moje małe milczenie, niestety...zepsuł mi się komputer i najprawdopodobniej straciłam cały folder zdjęć do nowych postów...
Dzisiejszy wpis mam możliwość dodać tylko i wyłącznie dzięki mojemu Bratu, który użyczył mi swojego komputera i dosyć ładnej pogodzie, która pozwoliła mi pstryknąć zdjęcia mani ;)
Bardzo lubię piaskowe lakiery, są to chyba jedne z moich ulubionych. Dzięki kochanej Ani♥, która podarowała mi na urodziny piękny prezent w mojej kolekcji znalazł się...

Lakier do paznokci Wow Glamour Sand, z numerkiem 4 od Wibo.


Nie będę ukrywać,ale pokochałam go od pierwszego użycia. Łatwo się rozprowadza na płytce, pędzelek jest dobrze wyprofilowany, a do tego ten efekt...


Jego kolor to ciemny grafit, wpada wręcz w czerń. Najlepsze jest w nim to,że nasycenie koloru zależy od  tego jak grubą warstwę nałożymy. Ten lakier pozwala na robienie ombre :)


Lubię go też za to,że nie tworzy zacieków na paznokciach. Do tego czas wysychania jest całkiem w porządku, nie musimy długo czekać,aby móc oddać się innym czynnością.


Wygląda naprawdę zjawiskowo, a w słońcu jego drobinki po prostu tak lśnią,że nie da się oderwać wzroku!


Kosztuje około 7-8zł i możecie go kupić w Rossmanie :)


Jak Wam się podoba?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

Olejek rozświetlający- Pat&Rub

piątek, 14 lutego 2014

26
Cześć,
Dziś dzień, który jest propagowany jako ten,w którym wyznajemy sobie miłość, ten w którym spędzamy czas z wybrankami życia... z tej okazji przygotowałam dziś post o kosmetyku, w którym również zdążyłam się zakochać nie mając go jeszcze w dłoni. Czytanie kolejnych pozytywnych recenzji powodowało tylko,że moja chrapka na ten produkt ciągle rosła... W końcu, gdy udało mi się go zdobyć czułam ogromną radość. Mowa o...
Olejku rozświetlającym od Pat&Rub.


Od producenta:   SUN FUN - Opalizuje, Odżywia, Pielęgnuje

Seria kosmetyków naturalnych SUN FUN PAT&RUB to olśniewająca porcja lata każdego dnia.

Olejek Rozświetlający to prawdziwa uczta dla skóry twarzy, dekoltu i całego ciała.

Upiększający olejek do ciała i twarzy skomponowany został z najlepszych tłoczonych na zimno olejów oraz naturalnych rozświetlających cząsteczek mineralnych. Odżywia, regeneruje i chroni skórę, a mieniące się drobinki minerałów dodają skórze słonecznych refleksów.

Rozświetlający olejek idealnie i szybko się wchłania.


Kompozycja:


    olej babassu*– uelastycznia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV
    olej z oliwek* – wygładza i koi
    olej sezamowy* - uelastycznia, nawilża, naturalny antyoksydant
    olej z pestek winogron* – źródło przeciwutleniaczy
    naturalna witamina E* – wygładza, ujędrnia, natłuszcza i nawilża
    mika* i mineralne pigmenty* – rozświetlają

*surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym

Sposób użycia:

Nałóż i delikatnie masując wybrane partie ciała lub twarzy. Przed użyciem wstrząśnij buteleczką.


Opakowanie: 100ml buteleczka.
Konsystencja: Ciekłe złote...?
Zapach: Bardzo delikatny.
Cena/dostępność: 89zł, do kupienia TUTAJ.


Moja opinia: Olejek mieści się w szklanej, solidnie wykonanej buteleczce o pojemności 100ml. Jest ona zaopatrzona w korek. Otwarcie nie jest zbyt wielkich rozmiarów, dzięki czemu mamy możliwość,że na dłoni znajdzie się pożądana ilość produktu, a nie wyleję się od razu pół butelki... Dodatkowo przez kilka miejsc jest widoczne zużycie produktu, taki wgląd na to ile kosmetyku pozostało to bardzo fajna opcja. Konsystencja przypomina mi przetopione, ciekłe złoto. I faktycznie taka jest. Olejek nie jest tłusty, szybko się wchłania. Małe świecące drobinki, nie są nachalne i ładnie prezentują się na skórze, dodatkowym pozytywnym aspektem jest fakt,że pozostają na tej skórze długo. Posmarowałam się nim kiedyś idąc na 18-nastkę koleżanki wieczorem, gdy nad ranem wróciłam do domu olejek nadal był obecny i równie pięknie się prezentował. Wręcz identycznie jak chwilę po aplikacji na ciało. Ten kolega powoduje,że nasza skóra wygląda pięknie, jest rozświetlona, błyszczy. Na szczęście nie jest to "tandetne" błyszczenie, a bardzo subtelne i kobiece....


Olejek również lekko brązowi skórę, dzięki takiemu produktowi nawet taki bledzioch jak ja może nabrać trochę koloru. Jego zapach różni się od jego kosmetycznych braci. Pat&Rub kojarzy mi się w większości z mocnymi, bardzo charakterystycznymi zapachami. W olejku woń jest delikatna, mogłabym powiedzieć,że lekko kwiatowa. Jest przyjemna dla nosa i nie sprawia mi żadnych niechcianych problemów. Nie sposób nie wspomnieć o tym jak ten cudak działa na skórę. Piękne rozświetlenie to tylko jedna z jego pierwszorzędnych cech. Przy tych wszystkich wymienionych już wyżej zaletach olejek pozostawia skórę bardzo miękką i przyjemną w dotyku. Nawilżenie i odżywienie skóry jest takie,że nie jest już konieczne używanie balsamów czy innych mazideł, a dla takiego lenia jak ja jest to bardzo duża zaleta. Skóra jest natłuszczona, ale na szczęście nie jest to nieprzyjemny efekt. Nie musimy obawiać się,że olejek pobrudzi nasze ubrania, czego na pewno żadna z nas by nie chciała. Marzyłam o tym olejku, i moja radość z jego posiadania jest ogromna... już wyobrażam go sobie nałożonego na opalone ciało...

Kalista♥ zabieram go do Ciebie nad morze!


Posiadacie ten olejek? Jak Wasze wrażenia?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

Peeling żurawinowa odbudowa- Ekoa

czwartek, 13 lutego 2014

24
Cześć,
Zakochać się w kosmetyku nie mając go w dłoni i tylko czytając jego opis? Czy to możliwe? Dzisiejszy post będzie dowodem na to,że owszem można się tak szybko zakochać. Mowa o produkcie od Ekoa, peelingu do ciała z serii żurawinowa odbudowa.


Od producenta: Łagodny dla skóry, peeling solny z drobinkami żurawiny. Oczyszcza, nawilża i głęboko regeneruje.Naturalny olej z nasion Moringa Oleifera nadaje skórze niezwykłej elastyczności. Witaminy C i E zapobiegają powstawaniu stanów zapalnych, wzmacniają procesy odnowy i regeneracji komórek skóry oraz hamują rozwój wolnych rodników. Lecytyna i kompleks HydromanilTM  poprawiają stopień nawilżenia skóry, przywracając jej gładkość i jędrność.

Sposób użycia: Niewielką ilość peelingu nanieś na oczyszczoną i wilgotną skórę. Delikatnie masuj, a następnie zmyj ciało letnią wodą. Stosuj 1-2 razy w tygodniu lub częściej – w zależności od potrzeb skóry.

INCI: Sodium Chloride, Brassica Campestris (Oleifera Oil), Silica, Hydromanil, Tocopherol,  Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Lecithin, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Powder, Parfum, D-Limonene, Benzylalcohol, Isoeugenol, Citral, Citronellol, Linalool, CI 26100, CI 61565 (200 g)

Opakowanie: Plastikowy słoiczek z metalową nakrętką.
Konsystencja: Peeling solny.
Zapach: Bardzo naturalny, świeży, mocny i orzeźwiający.
Cena/dostępność: Możecie go kupić za 31zł,  TUTAJ.


Moja opinia: Peeling mieści się w plastikowym słoiczku o pojemności 200g, jest zabezpieczony metalową nakrętką, mam małe zastrzeżenia co do etykietki, która znajduje się na opakowaniu, jak doskonale widzicie na zdjęciu pod wpływem wody bardzo łatwo się niszczy. Konsystencja jest bardzo gęsta, zbita, w kontakcie z wodą jednak staje się miększa, idealnie sunie po ciele. Najbardziej do tego peelingu przyciąga mnie jego zapach... który czuć już przez opakowanie. Woń jest naturalna, świeża, mocna i orzeźwiająca- przepiękny zapach żurawinowy utrzymuje się zarówno podczas stosowania produktu jak i już po... czasem mam wrażenie,że budzę się rano a moje ciało nadal wspaniale pachnie. Dodatkowo w peelingu są zawarte olejki, dzięki którym skóra po użyciu tego produktu nie wymaga już smarowania balsami czy innymi tego typu produktami....rewelacja! Jego działanie jest równie fenomenalne, i znowu muszę rozpływać się w zachwytach. Jeśli użyjecie go na suchą skórę jego ścieranie będzie naprawdę mocne, skóra będzie bardzo miękka w dotyku, przyjemna, a do tego będzie pięknie pachnieć. Ja jednak częściej używałam go na mokre ciało, efekt był równie zadowalający. Pozostawia skórę  nawilżoną, pachnącą i niesamowicie odżywioną.


Zdecydowanie jestem na TAK! Uważam go za jeden z lepszych peelingów jaki do tej pory używałam i żałuję,że już się skończył...

Jeśli macie ochotę wypróbować kosmetki tej firmy, zapraszam Was na
                                                        KONKURS WALENTYNKOWY NA FB ♥
Możecie tam wygrać nawet cały zestaw kosmetyków... warto spróbować.


Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

Lakier do paznokci Stylish Grey 168- Joko

wtorek, 11 lutego 2014

29
Cześć,
Ostatnio skróciłam moje paznokcie. Na szczęście powoli, powoli wracają do mojej ulubionej długości. Moje ulubione lakiery do paznokci to te w fioletowym kolorze, niemniej jednak od czasu do czasu wybieram inny kolor, ze względu na strój w jaki wskakuję. W piątek chciałam założyć  brązowy sweterek i tym o to sposobem na moich paznokciach zagościł lakier do paznokci od Joko, z numerkiem 168 czyli Stylish Grey.


Zaopatrzony jest on w gruby pędzelek, który pozwala na ładnie pomalowanie płytki. Swoją drogą jest to lakier, który w mojej kolekcji dobija dna... bardzo polubiła go również moja mama :)


Jego kolor to zdecydowanie nie typowy szarak. Jest to raczej połączenie szarego i beżu, brązu. W każdym razie wygląda całkiem ładnie.


Urzekł mnie również tym,że do pomalowania wystarczy jedna troszkę mocniejsza warstwa. Zdjęcia są robione po 3 dniach o malowania i jak widzicie uszczerbek nie jest duży.


10ml buteleczka lakieru kosztuje około 11zł.

Jak Wam się podoba?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »
denko (112) nowości (151)