Perfumowany peeling do ciała- Perfecta

środa, 6 listopada 2013

45
Cześć,
O tym,że przez ostatnie kilka miesięcy bardzo polubiłam peelingi wiecie doskonale. Tym bardziej ucieszyłam się gdy w jednej z paczuszek z ostatniego spotkania znalazłam ten produkt, mowa o perfumowanym peelingu do ciała "Lady Berry" od Perfecty.

 
 Od producenta: Uwodzący zapachem sorbetu ze świeżych owoców leśnych, peeling drobnoziarnisty do ciała z L-karnityną, kofeiną i algami.
• Usuwa martwe komórki naskórka.
• Pobudza mikrokrążenie i regeneracje.
• Rewelacyjnie wygładza skórę.
• Pozostawia na skórze kuszący zapach, któremu trudno się oprzeć.
Jak stosować? Nałożyć peeling na zwilżoną skórę i masować okrężnymi ruchami przez 1-2 minuty, po czym dokładnie spłukać.
Opakowanie: Poręczna 200g tubka.
Konsystencja: Lejąca...
Zapach: Bardzo chemiczny...
Cena/dostępność: Około 15zł, do kupienia wszędzie.
Moja opinia: Peeling od Perfecty mieści się w 200g tubce. Łatwo otwiera się ją mokrymi dłońmi, jest poręczna i bez problemu można wydobyć produkt na zewnątrz. Konsystencja koloru lekko fioletowego jest bardzo lejąca, zatopione są w niej maleńkie drobinki ścierające. Przelewa się przez palce, a pachnie niezbyt przyjemnie. Szczerze liczyłam na jakiś słodko-orzeźwiający zapach, a w tej tubce czeka na nas tylko bardzo chemiczna woń. Ten produkt jak dla mnie nie zasługuje na miano peelingu, albo i zasługuje,ale na bardzo słabego. Te drobinki są tak małe, że nie da się z nich wykombinować nic ciekawego. Ścieranie jest wręcz prawie zerowe. Mimo wszystko zużyłam go, traktując jako zwykły żel pod prysznic. Nie polecam, ja na pewno więcej po niego nie sięgnę.


 Miałyście go? A może spotkałyście się z innymi wersjami? ;)

Addicted to cosmetics

Czytaj dalej »

Masło do ciała Liczi&Arbuz- Flos-Lek

wtorek, 5 listopada 2013

40
Cześć,
Dziś mam dla Was recenzję jednego z ulubieńców września. Na temat maseł do ciała od Flos-Leku naczytałam się dużo dobrego, gdy miałam możliwość kosmetyków, wiedziałam,że jednym z nim będzie właśnie masełko. Zastanawiałam się tylko, którą wersję zapachową wybrać, postawiłam na Liczi&Arbuz i nie żałuję.

Od producenta:
Zdecydowanie poprawia kondycję skóry, ukrwienie i wygląd. Ekstrakt z owoców liczi bogaty w witaminę C, pozwala utrzymać prawidłowe nawilżenie skóry, naturalne oleje słonecznikowy, babassu, masło Shea i oliwa z oliwek zmiękczają i wygładzają skórę. Latem doskonale regeneruje skórę przesuszoną i odwodnioną wskutek intensywnego opalania, zimą wygładza, uelastycznia i zapewnia prawidłowe nawilżenie i natłuszczenie skóry poddanej działaniu centralnego ogrzewania.

- intensywna regeneracja skóry (97% badanych) - zmniejszenie uczucia napięcia i szorstkości (97% badanych) - bardzo dobre nawilżenie skóry (po 5h nawilżenie jest o 60% większe od początkowego) Skóra sprężysta i aksamitna w dotyku, odpowiednio nawilżona i natłuszczona.

 Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Cyclomethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate , PEG-100 Stearate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Octyldodecanol, Hydrogenated Polyisobutene, Lanolin Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Parfum, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Propylene Glycol, Mangifera Indica Fruit Extract, Methylparaben, Propylparaben, CI 14720.


Opakowanie: W tekturowym opakowaniu czeka na nas 240ml słoiczek.
Konsystencja: Zachwyty na jej temat trochę niżej ;-)
Zapach: Świeży, owocowy.
Cena/dostępność: Około 23zł za opakowanie, do kupienia TUTAJ.
Moja opinia: Masło pierwotnie otrzymujemy w kartonowym pudełeczku, dodatkowo jest one zabezpieczone folią, co daje nam pełną gwarancję,że wcześniej nikt nie używał naszego produktu. Plastikowy słoiczek jest dodatkowo zabezpieczony nakrętką, która daje nam kolejne 100 % gwarancji. Teraz czas na konsystencję, a spodobała mi się ona bardzo,bardzo,bardzo! Jest naprawdę bardzo gęste, puszyste, a przy tym świetnie rozprowadza się na skórze. Masło pozostawia na skórze tłusty film, który wchłania się po niecałych 20 minutach. Dzięki naprawdę świetnej konsystencji masełko jest wydajne, niewielka ilość wystarcza na otulenie ciała tym cudnym owocowym a przy tym rześkim i świeżym zapachem, który utrzymuje się jeszcze długo po użyciu. Polubiłam je również za działanie. Świetnie nawilża, skóra jest  bardzo miękka i przyjemna w dotyku.


Jakie wersje zapachowe goszczą w Waszych zapasach? ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

Błyszczyk do ust- FM

niedziela, 3 listopada 2013

41
Cześć,
Dziś mam dla Was recenzję bardzo smacznego błyszczyka, błyszczyku :D Ostatnio podczas porządków się na niego natknęłam i postanowiłam znów zacząć go używać.
Mowa o produkcie firmy FM, mój kolega to raspberyy ;)


Od producenta:
Zalety:
- ma kuszący zapach przepysznych poziomek, bananów, wiśni, brzoskwiń lub malin,
- lśniące kolory subtelnie podkreślają barwę i kształt ust oraz nadają im fantastyczny blask, który optycznie je powiększa,
- witaminowo - regenerujący kompleks odżywia i zmiękcza,
- specjalna receptura zawierająca masło shea poprawia wygląd suchych i spierzchniętych warg, kojąc je i nawilżając,
- rozpieszcza zmysły apetycznym aromatem i delikatnym smakiem,
- łatwi się rozprowadza, dzięki wygodnej dozującej końcówce.


Opakowanie: 15ml tubka zakończona wygodnym aplikatorem.
Konsystencja: Gęsta.
Zapach: Malinowy.
Cena/dostępność: Około 13zł do kupienia u konsultantów FM.
Moja opinia: Błyszczyk mieści się w sporej, bo 15ml tubce, która jest zakończona przyjemnym i wygodnym w użyciu aplikatorem. Jego konsystencja jest bardzo gęsta, na usta wystarczy nałożyć naprawdę odrobinę, żeby pokryć całą ich powierzchnię. Zapach jest rzeczywiście malinowy, nie czuć w nim żadnej chemii a w tego typu produktach zwracam na to uwagę, podczas "zlizywania" ;-) czeka na nas bardzo smaczny i słodki posmak. Na ustach wygląda bardzo delikatnie.


Nadaje im ślicznego połysku, błyszczyk utrzymuje się w stanie nienaruszonym parę godzin. Z racji tego,że ja jednak często się oblizuję, na moich ustach trzyma się krócej ;-) Na szczęście mała kropelka wystarczy i znowu wszystko jest w należytym porządku. Dostępna jest wersja malinowa, bananowa, truskawkowa,wiśniowa i brzoskwiniowa.


Miałyście którykolwiek z tych błyszczyków? ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

HITY października.

sobota, 2 listopada 2013

44
Cześć,
Były nowości, było denko, więc na co dziś czas? Na HITY, dokładnie na ulubieńców października ;)


To cała ósemka, tym razem nie ma tutaj żadnego lakieru do paznokci, choć kusiło mnie,żeby dodać... ale nie! Jak osiem produktów to osiem, a nie dwadzieścia ;)


Na pierwszy rzut żel-krem do mycia twarzy BeBeauty, ostatnio o nim pisałam,  jest to bardzo dobry, a przy tym tani i ogólnodostępny, perfumowany peeling do dłoni z Synesis, to również bardzo przyjemny produkt, cena niestety powala na kolana, ale o tym już niedługo.


Tutaj dwóch kolegów do włosów. Lakier z Welli, który jest stałym bywalcem na moich włosach. Nigdy nie lubiłam tego typu produktów, ale ten sprawdza się IDEALNIE. Kokosowy olej do włosów Vatika- nie cierpię go za zapach, ale kocham za działanie.


Na tym zdjęciu Affinitone od Maybeline, który kocham całym sercem, a obok niego BB od Sorayi, o którym mogłyście ostatnio poczytać. 


I na koniec bardzo, bardzo fajna pomadka Himalaya Herbals a obok niej borówkowa Balea.

Jakie produkty stały się Waszymi ulubieńcami? ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

Siódme denko.

piątek, 1 listopada 2013

46
Cześć,
Pierwszy dzień nowego miesiąca, nadszedł listopad! Październik był dla mnie bardzo ciężki, dużo się wydarzyło, ale nie o tym dziś.. ;) Zeszły miesiąc był też ciężki pod względem zużywania produktów, dlatego dzisiejsza gromadka jest bardzo uboga.


A teraz jak zwykle przeanalizujmy produkty podzielone na kategorie ;)


Arsenał włosowy, czyli dwa produkty od Aussie- szampon i odżywka, zapasu już uzupełnione, a niedługo recenzja. Dalej szampon do włosów farbowanych od Balei, który spisał się całkiem,całkiem. Później szampon do włosów normalnych z FMU, który się chyba recenzji nie doczeka, taki średniak za duże pieniądze. I na końcu odżywka z Mariona, którą w końcu wykończyłam!


Tutaj coś do mycia, czyli cukrowy scrub do ciała od Skarbów Syberii, ukochany peeling borówkowy z Farmony, i żel pod prysznic Wellness Beauty, który był całkiem przyjemny.


Teraz pora na drobnoziarnisty peeling do twarzy z Marizy, i wspaniały borówkowy krem z Balei, o którym już niedługo będziecie miały możliwość poczytać więcej.


No i na koniec perfumy z FMU numerek 75, z serii kwiatowej. Całkiem przyjemny Carmex , i pomadka Himalaya Herbals, która stała się ulubieńcem października ;)



I to by było na tyle, jak tam Wasze denka? ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »
denko (112) nowości (151)