Nowości trochę kwietniowe, bardziej majowe :)

niedziela, 1 czerwca 2014

27
Cześć,
Kwietniowe nowości były tak minimalne, że postanowiłam je pokazać przy okazji tych majowych. Kupiłam wtedy tylko dezodorant, róż do policzków i dwa lakiery, także no...nie było na co pisać postu. Na dzień dzisiejszy, biorąc pod uwagę cały maj- nowych kosmetyków jest całkiem sporo. Zważając jednak na to, że moje zapasy ostatnio bardzo się wyszczupliły, nie jest tak źle :)


Powyższe zdjęcie przedstawia właśnie zakupy, które poczyniłam w kwietniu i początkiem maja. Oczywiście same bardzo potrzebne rzeczy, także czuje się rozgrzeszona w 200 procentach!


Pamiętacie ogromne promocje w Rosie? I ja dałam się skusić! Z racji tego, że mój ukochany róż z FM-u dobił dna, SERIO! Postanowiłam wypróbować taki z Lovely (4.50zł(?)) Kolejnym produktem jest eyeliner z Missy Sporty, w całkiem spoko fioletowym kolorze (4.70zł(??)) Następnym zakupem był jeszcze dosyć sławny tusz z Lovely, który naprawdę okazał się hitem! Uwielbiam go. (4.80zł(?))


Nie. Nie za bardzo przepadam za tym sławnym micelem z Biedronki. Kupiłam go tylko dlatego, że podczas zakupów zorientowałam się, że nie mam już nic do oczyszczania buźki, a niespecjalnie chciało mi się wracać do kosmetycznego. (4.50zł) Obok niego żel pod prysznic Synergen, który jest po prostu fenomenalny...Zresztą już o tym wiecie. (3.99zł) Na samym końcu nowy ochraniacz od Garnier, który skusił mnie swoim kolorem, a dał się pokochać za działanie. (7.99zł)


Dałam się też wtedy skusić na dwa lakiery....fioletowe. Nowość, co nie? Oba są wytworami firmy Wibo, pierwszy pochodzi z serii Express growth (2.99zł) a drugi z Candy Shop (6.99zł). 


Kolejna wizyta w Rosie, miała miejsce przy okazji przeceny na lakiery i produkty do ust. Swoją drogą,  to właśnie na obniżki tych produktów, najbardziej czekałam.


Płyn do higieny intymnej- Facelle. Akurat wtedy, mój płyn dobijał dna, więc dałam się skusić na ten, o którym czytałam już masę pozytywnych opinii, a jeszcze go nie miałam. Udało mi się, bo był na promocji! (3.49zł) Pokusiłam się również na chwalony zmywacz z Isany. Butla ogromna, a cena bardzo niska. (3.50zł)


No i oczywiście..LAKIERY. Przecież, to głównie po nie tam poszłam. Dorwałam wtedy nudziaka z Wibo, cena "na do widzenia", właściwie kupiłam dwie sztuki, jedną dla koleżanki ;)) (2.85zł) Dalej dwa piaseczki z Wibo, o których doskonale wiecie, że były w planach zakupowych. Nie udało mi się upolować wtedy brzoskwinki ;(((( (ok.3.50zł za sztukę)


Wrzosik z Golden-rose, nie miałam jeszcze lakieru z tej serii, więc...musiałam go kupić. Co by nie było- w Rosmanie, go nie kupiłam. Tam, niestety nie ma lakierów GR. (5.99zł) Ale za to w Rosie dorwałam jeszcze dwie inne perełki. W środku kolorek z Manhatanu! Również "cena na papa:D" kosztował jakieś 5 zł i już na końcu trochę błyskotek od Lovely, z kolekcji Rio! (4zł?)


Chciałam kupić dwa eliksiry z Wibo, ale...skusiłam się na jeden :) Jest to róż IDEALNY! O takim właśnie marzyłam. Mój numerek to 04, a w zbiorach mam jeszcze 07, którą Wam już pokazywałam. (Ok. 4.50zł) W prezencie od koleżanki, dostałam fioletową kredkę z Astora, która ma śliczny kolorek i kilka wad...


"Hej! Będę w DM, chcesz coś?" takie pytanie padło ostatnio w moim kierunku od Kamiliiiiiiii ♥, moja odpowiedź była prosta... JASNE, ŻE CHCE! Tym oto sposobem, w moje łapki, wpadły powyższe kosmetyki. No, może prócz mgiełki z Pat&Rub, ją otrzymałam od innej kumpeli, dziękuję raz jeszcze :*


Kupiłam dwa żele pod prysznic. Żel...wiadomo, przecież to produkt, który bankowo się zużyję. Zdecydowałam się na wersję truskawkową i mandarynkową. W gust, wpadła o wiele bardziej- ta druga. Będziecie mogły o tym poczytać!


Miałam już kilka szamponów z Balei, stwierdzam, że różnią się tylko zapachem.Tym razem zdecydowałam się na kolejną edycję limitowaną, czyli szampon o zapachu zielonego jabłuszka. Jest w użyciu, ahhh....w zachwytach rozpłynę się kiedy indziej :D Obok, mgiełka o której już kiedyś pisałam. Recenzję, możecie znaleźć w archiwum.


Na stówę, wiecie, że Kamila specjalizuje się w malowaniu paznokci. Więc pewnie nie zdziwi Was, że podarowała mi kilka lakierów. Jestem bardzo zadowolona, bo jeszcze nie miałam styczności z firmą Astor na pazurkach. Do  tego ten piękny piasek.... Lakier p2, kupiła dla mnie jeszcze w drogerii DM. Swoją drogą, dwa żele, szampon i lakier, kosztowały niecałe 15zł, deal życia :)


Coś czuję, że z Donegalem się polubimy. Ten kolor! :D Lovely i jego kolor, to coś czego nie preferuję, ale przecież...zmiany są potrzebne :)


No tak...jakby było mało promocji to i Biedronka postanowiła coś dla nas przygotować. Ja oczywiście, pokusiłam się na peelingi, które tak bardzo lubię... O tych dwóch, nie wiedziałam zupełnie nic. Wcześniej nie czytałam żadnej recenzji, wybrałam te wersje ze względu na kompozycje zapachowe. Nie zawiodłam się :) (5.99zł za sztukę)


W moje łapki wpadł również organiczny scrub solny z oliwą z oliwek. Uwielbiam peelingi, doskonale o tym wiecie. A ten zdaje się być kolejnym ulubieńcem, no ale o tym innym razem :) Udało mi się również wygrać rozdanie, w którym nagrodą była maska z powyższego zdjęcia-  złota ajurwedyjska. Czytałam na jej temat dużo, skrajnych opinii. Jedni ją kochają, inni nienawidzą- jak narazie powędrowała do magicznego pudełka i będzie musiała poczekać na swoje pięć minut.


Kilka dni później znowu mi się poszczęściło! W pracowni porannych przyjemności wygrałam zestawik z powyższego zdjęcia. Na fotce zaplątał się jeszcze tusz do rzęs z Lovely. Nie planowałam jego zakupu, ale jeden majowy weekend spędziłam poza domem, kiedy zaglądłam do kosmetyczki, zauważyłam,że brakuje w nim tuszu. STRZAŁ W GŁOWĘ I GOŁ TU SKLEP.


Który kolor lakieru Wam się podoba? Do mnie chyba najbardziej przemawia ten biały. Jeszcze nie zdążyłam wypróbować ich na pazurkach, ale przecież...to kwestia czasu :) Jestem zadowolona bo z tego co się orientuje to nie miałam wcześniej żadnego lakieru tej firmy.


Patrzcie jakie dwa małe słodziaczki :D :D


Wcześniej już wspomniany tusz i piękny błyszczyk.


Róż? Róż? Róż zawsze spoko!


Naklejki na paznokcie? Zobaczymy co to będzie... i cienie, takieeee fajne cienie!


Kiedyś... znowu poszłam do Biedronki tylko po płatki kosmetyczne. (3zł?) Upatrzyłam jeszcze fajną promocję, farba- Garnier Olia+odżywka za 19.99zł. Niezły deal! Normalnie kupuję farbę za 20zł, a cena tych odżywek oscyluje w granicach 10zł, także no... opłacało się.



Znowu mi się poszczęściło! Smakołyki z powyższego zdjęcia wygrałam u Ewelinki :*,   Kochana odlała mi jeszcze olejku do włosów i nałożyła peelingu :D :D Bardzo dziękuję!


24 maja byłam na spotkaniu blogerek, a stamtąd przywiozłam z 10 kg kosmetyków....raz jeszcze dziękuje dziewczyny! Pokażę Wam otrzymane produkty, ale nie będę ich opisywać, bo jest tego zwyczajnie za dużo... wszystkiego dowiecie się w recenzjach :)



Uff...to koniec prezentów ze spotkania! Od samego patrzenia przypomina mi się ból, który towarzyszył niesieniu paczek. Stwierdzam, że jak to wszystko zużyję to będę mega opalona i chuuda :D Jestem za! Nie byłabym w stanie tego wszystkiego sama zdenkować więc część poleciała do bratowej i przyjaciółek :)


Podczas spotkania odbyła się też licytacja produktów, zebrane pieniądze zostaną przekazane na chorego zwierzaka. Ja wylicytowałam płyn z tołpy i kredkę do oczu- wydałam 35zł ;) Do tego
Aja przywiozła mi moje zamówienie z ezebry.pl czyli fioletowy tatuaż od Maybelline. 

I to koniec... wydałam ponad 160zł... hm....

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »
denko (112) nowości (151)