Moja weselna fryzura :)

piątek, 8 maja 2015

24
Cześć,
W jedną z kwietniowych sobót wybrałam się na wesele do mojej kuzynki. Postanowiłam wcześniej wybrać się jednak do fryzjera, żeby jakoś ładnie upiąć moje długie i grube włosy. Tak jak obiecałam na FB, poniżej przedstawiam Wam co moja fryzjerka zrobiła z moimi pasmami :)


Tak właśnie wyglądała moja fryzura w całej okazałości. Do tego upięcia fryzjerka wykorzystała całą masę małych warkoczyków, wszystko było pozapinane wsuwkami.


Byłam zadowolona, bo wszystko się na początku w miarę trzymało a mnie pomimo ogromnej ilości wsuwek nie bolała głowa :)


Sprawa skomplikowała się gdy po około 5 godzinach cały tył fryzury odpadł- tzn. kilka warkoczyków... na szczęście wystarczyło trochę je podpiąć wsuwkami i było okej :)




Podoba Wam się?

Ruda
Czytaj dalej »

Gorącej lasce nie wyskoczysz- Roll On- Anatomicals

środa, 6 maja 2015

16
Cześć,
Wybierając ostatnią ambasadorską paczkę od Anatomicals, mój wzrok zatrzymał się na produkcie, który jest przeznaczony do pielęgnacji twarzy. Z Anatomicals miałam tylko jeden produkt, który był do tego przeznaczony, konkretnie to balsam na ból głowy, dlatego roll-on, o którym chce Wam dzisiaj napisać, był dla mnie dużą ciekawostką. 

Gorącej lasce nie wyskoczysz- Roll On- Anatomicals


Od producenta: Dzięki tej serii kosmetyków nie jesteś po prostu gorącą laską. Osiągnęłaś temperaturę wrzenia! Jesteś tak gorąca, że nie używasz zapałek. Jesteś bardziej gorąca niż jądro Ziemi - niebezpiecznie gorąca! Dziewczyno, jesteś wybuchowa!

Jest to produkt do stosowania punktowego (miejscowego). Nakładać na zmienione miejsce (wyprysk) . Działa dosyć intensywnie, często wystarczy  jedna aplikacja i wyprysk jest wysuszony.


Opakowanie: Tekturowe pudełeczko, w którym mieści się 10ml roll-on. Niżej zamieszczam dla Was zdjęcie ze strony producenta, ponieważ gdzieś zgubiłam swoje pudełeczko.


Konsystencja: Wodna...
Zapach: Niezbyt przyjemny.
Cena/dostępność: 15zł do kupienia tutaj.
Moja opinia: Roll-on firmy Anatomicals, otrzymujemy zapakowany w tekturowe, różowe pudełko. Sama buteleczka jest szklana, ma 10 ml pojemności. Na opakowaniu czekają na nas takie informacje jak skład czy zabawna historyjka. Ciężko wypowiedzieć mi się na temat konsystencji, jest ona wodnista(?) sposób aplikacji jest identyczny jak w przypadku dezodorantów w kulce. Zresztą to też jest dla mnie pierwszą i bardzo dużą wadą tego produktu. Producent mówi o tym, żeby nakładać go bezpośrednio na wypryski, dobra... nałożę na jeden, a potem co? Mam nakładać na drugi? Taki sposób aplikacji jest dla mnie niehigieniczny, dlatego używam tego produktu w ten sposób, że nakładam go na oczyszczony palec, potem na konkretne miejsce na twarzy. To rozwiązanie wydaje mi się lepsze, choć również nie jest idealne.


Zapach jest lekko chemiczny, niezbyt przyjemny... na szczęście czuć go tylko podczas aplikacji. Nie polubiłam tego produktu. Dlaczego? Bo według mnie nie robi nic, nałożony na twarz- lubi wywoływać szczypanie, dlatego trzeba uważać, żeby nie nałożyć go na otwarte, rozdrapane ranki bo ból będzie nie do zniesienia. Nałożony na wypryski, również się nie spisuję, miałam wrażenie, że jedynie minimalizuje czerwone obrzęki. Nic więcej. Nic a nic. Szkoda.


Nie jestem zadowolona z tego produktu i więcej po niego nie sięgnę. Znacie ten roll-on? Polubiłyście się z nim?

Ruda
Czytaj dalej »

Lakier do paznokci WOW Nail Color 78- Golden Rose

poniedziałek, 4 maja 2015

24
Cześć,
Dziś po raz kolejny chce Wam zaprezentować fioletowy lakier. Kolejny wytwór z Golden Rose, który nie tak dawno nosiłam na paznokciach. Ostatnio bardzo często pokazuje Wam czym maluję swoje pazurki... nie, nie- nie przebranżowię bloga, nadal będę pisać o kosmetykach, które uwielbiam, ale lakiery też są częścią mojej pielęgnacji, genialnym ozdobnikiem! 

Lakier do paznokci WOW Nail Color 78- Golden Rose


To już chyba trzeci lakierów z serii WOW, którym Wam pokazuję. Zdjęcia robiłam chyba w okresie świąt Wielkiej Nocy, jak widzicie śniegu na święta było co nie miara, szkoda tylko, że na złe :P


Kolor 78, urzekł mnie już w buteleczce. Jest fioletowo. Przypomina mi pięknie pachnące bzy.  Jest idealnie!


Na temat właściwości tych lakierów, nie chce mi się powtarzać :) Szeroki i krótki pędzelek, dobra trwałość, szybkie wysychanie.


Zdjęcia są robione trzeciego dnia od pomalowania.


Podoba Wam się?

Ruda
Czytaj dalej »

Kwietniowe zużycia :)

niedziela, 3 maja 2015

38
Cześć,
W ostatnim poście prezentowałam Wam nowości z całego miesiąca, dlatego dzisiaj czas na przedstawienie kosmetyków, które sięgnęły dna w kwietniu. To już kolejne denko na moim blogu, kolejny miesiąc nieubłaganie dobiegł końca... czasami mam wrażenie, że czas przecieka mi przez palce. Niedawno witałam Nowy Rok, a tutaj już maj... Szybko, zdecydowanie za szybko. Tytułem wstępu zapraszam Was na kwietniowe denko, z którego jestem zadowolona. Zużyłam sporo kosmetyków i w końcu zrobiłam czystkę w lakierach.


Tak wyglądają wszystkie kosmetyki, które skończyły się w kwietniu. Niektóre zużyłam w przeciągu miesiąca, inne był otwarte od dawna, ale tak wyszło, że to właśnie w przeciągu ostatnich trzydziestu dni sięgnęły dna.


1. Farba do włosów Złocisty Brąz 5.3 Garnier Olia. RECENZJA
Moja ulubienica, którą kupuję od ponad roku. Świetnie pokrywa odrosty, ładnie pachnie i jest jej bardzo dużo w opakowaniu. W promocji można ją upolować nawet za 15zł.
Kupię ponownie: TAK

2. Codzienny szampon do włosów ciemnych Pilomax.
Nawet przy użyciu niewielkiej ilości, miałam wrażenie, że włosy kolejnego dnia są przetłuszczone. Zapach był przyjemny, konsystencja zdecydowanie za gęsta, uniemożliwiło to też wydobycie kosmetyku do końca. Opakowanie wydaje się być idealne, aczkolwiek tubka z małym otwarciem typu "klik", również przeszkadzała w wylewaniu szamponu na dłoń.
Kupię ponownie: NIE

3. Satynowe mleczko do kręconych włosów. RECENZJA
To mleczko, pomogło ujarzmić mi mój puch na włosach. Opakowanie jest poręczne, zapach przyjemny a cena produktu oscyluje w granicach 6zł. 
Kupię ponownie: TAK


4. Żel pod prysznic Carambola Shower Original Source. RECENZJA
Pięknie pachnący żel z letniej edycji limitowanej na 2014 rok. Mimo tego, że konsystencja nie przypadła mi do gustu, aromat rewanżował mi wszystko. Zużyłam dwie butelki tego wariantu i już więcej po niego nie sięgnę, niemniej jednak pewnie skuszę się na jakąś inną wersję.
Kupię ponownie: NIE

5. Żel pod prysznic Wild Berries Original Source. RECENZJA
Tak jak pisałam w recenzji, jeden z najlepiej pachnących żeli jaki miałam w życiu :) Konsystencja typowa dla OS. Jest to edycja limitowana wprowadzona wiosną  tego roku. Gdy jeszcze znajdę go w Rossmanie to na pewno do niego wrócę.
Kupię ponownie: TAK

6. Żel pod prysznic Pink Passion Fa. RECENZJA
Bardzo ładnie pachnący żel, który można upolować w atrakcyjnej cenie. Tego już nie kupię, ale zdecyduję się na inne wersje.
Kupię ponownie: NIE


7. Płyn do kąpieli Ewe Skin.
Pięknie pachnący kosmetyk, który wytwarzał ogromną ilość piany. Recenzja jednak się nie pojawiła a ja więcej po niego nie sięgnę. Dlaczego? Nie podoba mi się w jaki sposób przedstawiciele tej firmy podchodzą do klientów, ale nie chce mi się na ten temat szerzej rozwodzić... szkoda słów :-)
Kupię ponownie: NIE

8. Mydło do rąk Ewe Skin.
Równie dobry produkt, którym przyjemnie myło się ręce, aczkolwiek historia taka sama jak wyżej.
Kupię ponownie: NIE

9. Płyn do higieny intymnej Ziaja. RECENZJA
Bardzo dobry produkt, ładnie pachnie, nie podrażnia, nie uczula. Odświeża i daje uczucie ukojenia.
Kupię ponownie: TAK


10. Krem do rąk i paznokci Cztery Pory Roku. RECENZJA
Maluszek, który towarzyszył mi w torebce. To już drugie opakowanie tego kremu, które zużyłam. Bardzo ładnie pachnie, nawilża dłonie, jest tani i można go wszędzie dopaść.
Kupię ponownie: TAK

11. Balsam łagodzący po goleniu i depilacji Venus. RECENZJA
Balsam o średnio gęstej konsystencji i przyjemnym zapachu, który idealnie radzi sobie z łagodzeniem podrażnień po goleniu.
Kupię ponownie: TAK

12. Masło do ciała wiśniowo&porzeczkowe Farmona. RECENZJA
Byliśmy razem bardzo długo, lubiliśmy się. Nic jednak nie trwa wiecznie ;-) Na tę wersję już się nie skuszę, ale wypróbuję inne.
Kupię ponownie: NIE


13. Oceaniczna sól do kąpieli BingoSpa. RECENZJA
Sól, która wytwarza sporą ilość piany i nieprzyjemnie pachnie.
Kupię ponownie: NIE

14. Codzienny scrub do twarzy Planeta Organica. RECENZJA
Pięknie pachnący peeling, przeznaczony do pielęgnacji twarzy. Wygładza i nawilża skórę. 
Kupię ponownie: TAK


15. Perfumy FM.
Niestety, nie pamiętam który numer miały te perfumy, ale tak jak wszystkie  tej firmy- ładnie pachniały, aromat był trwały 
Kupię ponownie: TAK

16. Pianka do golenia Isana.
Któraś z kolei pianka Isany, którą zużyłam. Bardzo je lubię i chętnie do nich wracam, są wydajne, wspomagają golenie a do tego ładnie pachną i są  tanie.
Kupię ponownie: TAK

17. Dezodorant Dove Original.
Bardzo lubię produkty Dove, choć rzadko zamieszczam tutaj ich recenzję. Dezodorant dobrze radził sobie z nadmiernym poceniem, nie zostawiał też śladów na ubraniach.
Kupię ponownie: TAK


18. Eliksir z jedwabiem Wibo.
Kupiłam ten lakier, gdy kiedyś chciałam poprawić stan swoich paznokci. Niestety nie spisał się, nie robił nic dobrego dla moich pazurków.
Kupię ponownie: NIE

19. Lakier do paznokcji Jolly Jewels 115 Golden Rose. RECENZJA
Ukochany, piękny. Żałuję, że się skończył.
Kupię ponownie: NIE

20. Piasek do paznokci 3 Wibo. RECENZJA
Jeden z nielicznych lakierów, którym malowałam więcej niż dwa razy. Bardzo go lubiłam.
Kupię ponownie: NIE

21/22/23/24/25/26/27.Lakiery Opi, Avon, Donegal, no name.
Z tych wszystkich na uwagę zasługują maluszki z Donegala, bardzo miło się nimi malowało.
Kupię ponownie: NIE

28. Marmurek Lemax. RECENZJA
Piękniś mój, który również wylądował na paznokciach więcej niż dwa razy.
Kupię ponownie: NIE

29. Eyeliner Eveline. RECENZJA
Ukochany, zawsze do niego wracam.
Kupię ponownie: TAK

30. Błyszczyk truskawkowy Essence.
Bardzo lubię te produkty, są smaczne, tanie i ładnie wyglądają na ustach.
Kupię ponownie: TAK



Uff... dobrnęłyście do końca? :)

Podsumowanie Kwietnia:
Przybyło: 47 kosmetyków...
Ubyło: 30kosmetyków...

ZAWSZE NA MINUSIE:DD

Ruda

Czytaj dalej »

Nowości czyli czy udało mi się przeżyć Kwiecień za 50zł?

piątek, 1 maja 2015

70
Cześć,
Nie... nie udało mi się przeżyć całego miesiąca pod względem kosmetycznym za pięćdziesiąt złotych. W maju chyba muszę nie wchodzić do żadnego kosmetycznego sklepu... bo zawsze jest tak, że wchodzę po jedną rzecz a wychodzę z co najmniej trzema. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to zwalczyć i zanim wrzucę do koszyka dwudziesty nowy żel to przemyślę pięć razy czy faktycznie jest mi potrzebny. Hmm.. ale to kiedyś ;-) tytułem wstępu zapraszam Was na przegląd kwietniowych nowości.


W sumie to jeszcze końcem marca, wybrałam się "na spacer" do Rossmana. Planowałam wtedy zakup, tylko płynu do higieny intymnej, bo ten z Ziaji, który recenzowałam TUTAJ, dobijał dna. Owszem, do koszyka wpadł płyn z Facelle- 3.99zł, ale prócz niego wypatrzyłam nową limitkę od Isany. Piękne opakowanie, kwaskowy wiśniowy zapach... jak mogłam się mu oprzeć? Żel kosztował 2.99zł. Na moje nieszczęście Wibo wypuściło wtedy nową serię lakierów HELLO summer, zdecydowałam się oczywiście na fiolet, który pokazywałam Wam TUTAJ. Buteleczka kosztowała 5.99zł. 


Teraz czas zaprezentować moje kolejne zamówienie z DM. Dzięki uprzejmości LEOKADII, przywędrowało do mnie sporo niemieckich kosmetyków. Na początek coś do włosów... skusiłam się na zakup szamponu z edycji limitowanej o zapachu mango i słodkiego ananasa. Kolejne produkty również są przeznaczone do pielęgnacji włosów, zestaw- szampon+odżywka o zapachu granatu i jagód goi.


Nie chce mi się nawet mówić ile mam już żeli... a tutaj czas na kolejne! Zapachy z letniej limitowanej edycji tak bardzo mi się spodobały, że dokupiłam jeszcze cztery sztuki. Z tych trzech wersji najbardziej podoba mi się chyba Cabana Dream, chociaż wszystkie aromaty są wspaniałe :)


Jeszcze trochę kosmetyków myjących bo przecież... mam ich mało. Wybrałam dla siebie olejek o zapachu granatu, który pachnie rewelacyjnie! Nie mogę się doczekać kiedy go otworzę. Dalej jeszcze trzy żele, pomarańczowy o owocowym zapachu, zimowa limitka czyli purple kisses i jeszcze jeden relaksujący :) Ciężko mi powiedzieć czym pachnie, ale woń jest świetna, słodko-orzeźwiająca, idealna. Żałuję, że te zapachu nie utrzymują się długo na skórze...


Nie byłabym sobą, gdybym nie pokusiła się na kupno lakierów z p2, mam już kilka innych sztuk z tej firmy i ogólnie jestem z nich zadowolona. Tym razem mój wybór a raczej Leokadii, padł na te dwie fioletowe butelczyny. Nie wiedziałam jakie lakiery otrzymam, ale z obu jestem zadowolona no bo są śliczne! Te wszystkie wspaniałości z DM-u, po przeliczeniu na złotówki kosztowały mnie 44 zł :) Biorąc pod uwagę, że powiększyłam swoje zapasy żelowe i włosowe- deal jest niezły :)


No tak, Leokadia nie byłaby sobą gdyby nie dołożyła czegoś w prezencie. Wspomniałam jej kiedyś, że nidy nie używałam żadnych produktów z Alverde a intrygują mnie te do włosów. Efekt? W moje łapki trafiły dwa produkty, właśnie tej niemieckiej firmy, przeznaczone do pielęgnacji włosów :) Jeszcze ich nie używałam, ale jak narazie mogę powiedzieć, że dosyć ładnie pachną i mają poręczne opakowania. DZIĘKUJĘ RAZ JESZCZE! :)


Pewnego razu poczłapałam do Rossmana po waciki 2.39zł, ale wyszło tak, że kupiłam coś jeszcze... NORMA. Do koszyka wpadł kolejny limitowany żel z Isany, który bardzo ładnie pachnie, kosztował 2.49zł. Dobrze, że te żele idą jak woda :) Postanowiłam też wspomóc rozczesywanie moich włosów i skusiłam się na szampon ułatwiający rozczesywanie z Babydream, kosztował bodajże 4.99zł.


Te piękne Golden Rosiaki pochodzą z wymianki z Anią Której raz jeszcze dziękuję za piękne lakiery. Od lewej 136, 69, 27. Serię Rich Color znam i bardzo lubię, dlatego ucieszyłam się z tego, że kolejne sztuki przywędrowały do mojej kolekcji.



I jeszcze dwa, również z wymianki. Pierwszy to wytwór Miss Sporty o numerku 0031, z kolei drugi również Rich to numerek 52, który był bardzo długo na mojej chciejliście, a nie mogłam go zdobyć. Jest cudowny!


Wymieniłam się również z moją koleżanką, która nie prowadzi bloga. W moje łapki wpadła algowa maska z Kallosa, którą moja kumpela użyła raz. Ja oddałam jej kilka odlewek odżywek z PO :) Taką samą maskę możecie wygrać w moim konkursie! Mimo tego, że idąc na wesele kuzynki, miałam zamówioną wizytę u fryzjera, postanowiłam w razie W, kupić jakiś lakier. Zdecydowałam się na taki, który był w moim domu od zawsze... kosztował 4.99zł. 


Mało lakierów, mało mam! Dlatego zdecydowałam się na kupno dwóch (nie są fioletowe!!!) maluszków z GR, uwielbiam tę serię i mam chrapkę na wszystkie :D Od lewej numerek 07 i 17. Cena za sztukę to 3.90 x2= 7.80zł. 


Lubicie paczki niespodzianki? Bo ja bardzo :) Gdy w połowie kwietnia męczyło mnie okropne zapalenie zatok, przywędrowała do mnie tak pięknie zapakowana przesyłka. Sprawczynią tego zamieszania była właścicielka bloga Dobre Dla Urody, znana Wam jako Tanika


Paczka niespodzianka, skrywała w sobie wiele wspaniałych, nieznanych mi dotąd kosmetyków. Na początek wytwór firmy Aussie czyli odżywka do włosów suchych i zniszczonych. Jestem niesamowicie ciekawa jak się spiszę bo kiedyś miałam ich inną odżywkę i była rewelacyjna. Szampon z ekstraktem z malin Angry Birds... powiem Wam, że pachnie wspaniale! Opakowanie, które cieszy moje oko dumnie stoi w łazience i czeka na swój pierwszy raz :-) Szarlotkowy żel do mycia ciała z Farmony, na szczęście nie pachnie bardzo słodko. Zapach jest słodkawy, ale delikatny. 



Kawior do paznokci firmy Mollon Pro, jest po prostu obłędny! nie mogę się doczekać kiedy pierwszy raz użyję go na moje paznokcie. Korektor wygładzający z Sephory... również czeka na swój pierwszy raz. Aktualnie mam w użyciu kamuflaż z Catrice, który na pewno doczeka się osobnej recenzji. Balsam do ust o smaku waniliowej Coca-Coli, jest przepyszny! Kosmetyk, z całej paczki, który poszedł w ruch jako pierwszy :) Tanika, raz jeszcze pięknie Ci za wszystko dziękuję! :*


Niespodziewany prezent od Bandi, wywołał duży uśmiech na mojej twarzy. W paczce znalazłam stymulator wzrostu rzęs i brwi oraz całą masę próbek tej firmy. Niespecjalnie przepadam za wszelkiego rodzaju odżywkami do rzęs, ale może to znak, że w końcu pora zainwestować w spojrzenie?:)


Znowu lakiery, oszalałam na ich punkcie... te pochodzą z wyprzedaży u Kamili, której bardzo dziękuje za udaną transakcję :) Zdecydowałam się na jedną sztukę Colour Alike, która nosi nazwę "Żabianka", dalej lakiery Golden Rose z serii Galaxy, numerek 14 oraz czarnuch do zdobień, również z Golden Rose.



Kamila, dołożyła mi gratis piękny koralowy róż z Miyo, a ja sama kupiłam jeszcze róż do policzków z Lovely, którego odcień bardzo mi się spodobał, no a niestety jest już niedostępny. Kosmetyki kupione na tej wyprzedaży kosztowały mnie 15,50zł. Nie wliczając przesyłki :)



Na kolejnej wyprzedaży, tym razem u Sylwii, zdecydowałam się na trzy sztuki z Colour Alike. Bardzo lubię ich lakiery i systematycznie powiększam swoją kolekcję :) Od lewej "o w bombkę!" "figa z makiem" i "Typografia A". Te kolory strasznie mi się podobają i gdy tylko moje niedawno spiłowane paznokcie odrosną to na pewno Wam je zaprezentuję :) Za te trzy buteleczki zapłaciłam 15zł. 



Na sam koniec zostawiłam już zdecydowanie jedne z najlepszych nowości kwietnia, mowa tutaj o dwóch produktach firmy Pat&Rub, które pokazywałam Wam już na FB. W kolejnej paczce niespodziance znalazłam punkt z mojej chciejlisty czyli rewitalizujący scrub cukrowy ♥ i pięknie pachnące masło o zapachu trawy cytrynowej i kokosu, w archiwum możecie znaleźć recenzję mini balsamu do rąk, właśnie z tej serii zapachowej. Rozpływałam się w zachwytach nad aromatem :) 

Podsumowując w kwietniu przybyło mi 47 kosmetyków a na zakupy wydałam łącznie 110zł i 13 groszy odejmując przysługujące mi miesięcznie 50zł, przekroczyłam limit o 60 zł i 13 groszy, bożeeeeeeeee :D

Znacie, któryś z moich nowych kwietniowych kosmetyków? :)

Ruda 
Czytaj dalej »
denko (112) nowości (151)