Olej chłodzący do włosów- Amla Dabur

niedziela, 17 listopada 2013

28
Cześć,
Znalazłam dziś chwilkę czasu więc postanowiłam napisać dla Was post poświęcony koledze, który sprzyja mi w dbaniu o moje włosy. Ten produkt wpadł do mnie końcem czerwca, musiał oczywiście odczekać swoje a teraz idealnie spisuje się w swojej roli. 

Mowa o oleju chłodzącym do włosów Amla od Dabur.



Od producenta: Olej do włosów AMLA Chłodząca Nowość firmy Dabur, rewelacyjny olej o właściwościach chłodzących – idealny na lato, Zawarta w olejku Amla- odżywia i odbudowuje strukturę włosa Mentol- chłodzi, a także jest bardzo pomocny przy bólach głowy. Olej Sandałowy- nadaje pięknego wygłądu, nabłyszcza i ma właściwości chłodzące, poza tym przepięknie- egzotycznie pachnie. Stosowanie olejku chłodzącego Amla przywróci Twoim włosom blask, zdrowie oraz piękny wygląd Poj. 200 ml TYLKO do UŻYTKU ZEWNĘTRZNEGO
Opakowanie:Kartonowe pudełko z 200ml butelką.
Konsystencja: Lejąca...
Zapach: Ziołowy.
Cena/dostępność: Około 20zł do kupienia TUTAJ.


Moja opinia: Pierwotnie 200ml butelka mieści się w tekturowym kartoniku, na którym są wszystkie potrzebne informacje, prócz tego jak owego produktu używać. W sumie od czego jest ten internet ;) Butelka jest poręczna, choć otwór mógłby być trochę bardziej dopracowany, ciężko przez niego wydobyć pożądaną ilość produktu. Olej ma konsystencję płynną, nie mniej jednak łatwo się go aplikuje na włosy. Jest koloru blado czerwonego i ma bardzo charakterystyczny ziołowy zapach. Jest mocny, orientalny i czuć go jeszcze po umyciu włosów. Według wszechwiedzącego internetu należy go trzymać na głowie około godziny. Ja przeciągam to zazwyczaj do dwóch. Efekt jaki zostawia na włosach jest bardzo zadowalający. Włosy łatwo się układają, są bardzo błyszczące a mój ogromny problem z puszącymi się włosami zminimalizował się wprost do zera. Efekt chłodzący, faktycznie występuje, zarówno po nałożeniu jak i już po umyciu,a może tylko to sobie wmówiłam :P


Jestem bardzo zadowolona z tego oleju i chętnie po niego sięgam. Miałyście z nim styczność?

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

Co u mnie? ----> Elldżikowy mix któryś tam!

sobota, 16 listopada 2013

55
Cześć,
Dawno mnie tu nie było :) No cóż, szkoła,szkoła, i takie inne i czasu kompletnie brak :) Postanowiłam dziś w końcu pokazać przegląd zdjęć, trochę dłuższy, trochę obszerniejszy....

Jadymy! :P


Na początek moja cudowna paczuszka od Pat&Rub, znalazłam w niej swoją ogromną zachciankę czyli olejek rozświetlający♥, mleczną mgiełkę do ciała i serum regeneracyjne do ust, o paczce kompletnie zapomniałam tym bardziej przy jej otwieraniu byłam przeee szczęśliwa :)



Nic tak nie poprawia po ciężkich ośmiu lekcjach humoru jak ulubiony jogurt z Biedrony :D Owoce leśne i cały kubek wywołujący zadowolenie :)



Haa, takie mamy wspaniałe kopyta :D Nie ma to jak cały dzień w Wadowicach, wyjazd z przypadku i kupienie kurtki zimowej za 50 złł :PP 


Jak już idziemy do szkoły to uczymy się np. chemiii :D Wszystko to takie fascynujące :D 


Oj no przyłapałaś mnie... napiłem się trochę tej wody i prawie utknęła mi głowa w szklance.
Antoś mój maleńki :)


Peeling z Palmers- bardzo się zawioidłam :( Ale o tym może kiedy indziej.


Takie piękne jabłuszka w swoim sadzie miałam, no ale cóż zerwać je musiałam :DD 


Tyle właśnie piany wytwarza pewien płyn z Biedronki :D Lubię od czasu do czasu tak sobie poleżeć w wannie, na co dzień jednak prysznic  lepszy :D


Ha, znowu coś z Biedronki, prosto z tego wywnioskować,że spędzam tam dużo czasu :D A tak serio to zawsze po szkole się zahaczy bo to dwa kroki :) Zastanawiałam się nad kupnem tych butów, bo kosztowały niecałe 30zł, ostatecznie jednak zrezygnowałam i nie żałuje decyzji swej :D


Taka wielka paczka! A w niej same kosmetyki! No dobra, żartowałam. To nie dla mnie.


Jak już mowa o kosmetykach to patrzcie jakie ceny :D Aż oko można nacieszyć :D


Kocham uczyć się państw i stolic, Europa to była tylko krótka powtóreczka :D 


Takie tam śliczne serduszka z pizzerni, w której pizza była pyszna a obsługa FATALNA. Dostałyśmy jeden talerz, na którym była położona pizza, no to sorry jak my to mamy jeść? Podchodzę i mówię,że chce 2 talerzyki a ten dał jeden i z tekstem, że na drugim mam pizzę... no nigdy więcej!


Wiecie co ostatnio polubiłam matematykę:D Nie muszę się jej uczyć, poćwiczę jeden przykład i kolejne lecą jak oszalałe :D


Moje małe centrum dowodzenia, czyli produkty, których używam prawie codziennie :D Gdzieś się tusz tak teraz patrzę zapodział :P


Tak ten mój Antosiak urósł :) A takie to małe niedawno było... po kotach dobrze widać jak czas leci :D


No no sprawdzamy drogę :D Sucha Beskidzka, Zembrzyce, Budzów, Stronie, Lanckorona, Kalwaria Zebrzydowska, Zebrzydowice i jesteśmy w....


Przytkowicach, Energy 2000, Remady, Aga i ja! ♥ Jedna z najlepszych imprez w życiu!

Addicted to cosmetics and robienia elldżikowych mixów
Czytaj dalej »

Maska do twarzy do cery tłustej- BingoSpa

poniedziałek, 11 listopada 2013

27
Cześć,
Fajnie jak poniedziałek jest wolny, niedziela kończy się o wiele przyjemniej ;)
Dziś mam dla Was pierwszą z recenzji produktów otrzymanych od BingoSpa, na pierwszy rzut ogromny niewypał...


Maska do twarzy do cery tłustej- BingoSpa


Od producenta: Maseczka BingoSpa przeznaczona do pielęgnacji skóry z rozszerzonymi porami i skłonnością do przetłuszczania się. Zawiera kolagen oraz ekstrakt z drożdży piwnych, które dzięki zawartości fosfolipidów, witamin z grupy B, witaminy D oraz siarki wpływają na metabolizm komórkowy, wykazują właściwości detoksykujące i regeneracyjne. Hamują czynność gruczołów łojowych, ograniczają tworzenie się zaskórników, działają oczyszczająco i ściągająco. 120g słoiczek z nakrętką bez dodatkowych zabezpieczeń.


Opakowanie:. 120g słoiczek z nakrętką bez dodatkowych zabezpieczeń.
Konsystencja: Żelowata.
Zapach: Nieprzyjemny.
Cena/dostępność: Około 10zł, do kupienia  TUTAJ.
Moja opinia: Maska od Bingo mieści się w 120g słoiczku, który jest zabezpieczony tylko i wyłącznie nakrętką. Wewnątrz nie ma już żadnego dodatkowego sreberka, plastiku ,nic a nic. To mi się nie spodobało. Konsystencja z kolei jest na plus, jest żelowata, nie spływa z twarzy i dobrze się ją nakłada. Zapach- bardzo nieprzyjemny. Pachnie jak jakieś popsute piwo, na szczęście w kontakcie z twarzą ta nieprzyjemna woń się ulatnia. Dalej działanie, i przyznaję się bez bicia użyłam tej maski tylko i wyłącznie jeden RAZ, a dlaczego? Bo po użyciu moja twarz była cała czerwona, piekła, szczypała i niemiłosiernie swędziała.


Razem z moją ukochaną Kalistą:* przeanalizowałyśmy skład,żeby dopatrzeć cóż to mogło tak na mnie podziałać :)

Aqua- no to Aqua wiadomo :D woda, rozpuszczalnik.
Faex Extract- wyciąg z drożdży, a one jak wiadomo są bogatym źródłem witamin i mikroelementów, zawierają wapń, białko, żelazo i inne cenne dla nas składniki.
Alcohol denat. - odkaża, pozwala składnikom wnikać w głąb skóry. Zanieczyszczony etanol, wysusza, podrażnia- zawłaszcza tak wysoko w składzie! Działa konserwująco jak na alkohol przystało.
Soluble Collagen(kolagen hydrolizowany)- działa na skórę regenerująco i wygładzająco, tworzy na skórze film, którzy chroni ją przed działaniem niekorzystnych czynników z otoczenia.
TEA- regulator ph pochodzenia chemicznego. Często powoduje reakcje alergiczne. Podrażniając przy tym oczy i przyczyniając się do wysuszenia skóry.
Acrylates/ Steareth-20 Mathacrylate Copolymer- regulatory lepkości, które tworzą ochronny film na skórze.
Propylene Glycol-(glikol propylenowy)- humekant, zwiększą penetracje składników aktywnych  w głąb skóry. Używany jako rozczynnik nadający kosmetykowi pożądaną konsystencję emulsji oraz jako składnik nawilżający skórę. Jest również rozcieńczalnikiem do gęstych tensydów. W wysokich stężeniach działa konserwująco. Może powodować podrażnienia. 
Citris Aurantium Dulcis (orange) Oil- olejek pomarańczowy.
Cała reszta to parabeny, o których chyba nie muszę się rozwodzić.
Sodium Benzoate- konserwant. 



Także no ja dziękuje za taki wspaniały skład i efekty ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

Lakier do paznokci Jolly Jewels 107- Golden Rose

niedziela, 10 listopada 2013

36
Cześć,
Po ostatnich rewelacjach z 112 JJ, byłam pewna,że jest to ostatni, który wyląduje na moich paznokciach. Trwałam w tym przekonaniu,aż do chwili,w której u mojej koleżanki zobaczyłam bohatera dzisiejszego postu, moja mina mówiła tylko: CHCE. CHCE. DAJ. DAJ. PROSZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ. Tym o to sposobem w mojej kolekcji zjawił się....

Lakier do paznokci Jolly Jewels 107 od Golden Rose.


Raczej nie gustuję, w takich kolorkach, a mimo to ten urzekł mnie już w opakowaniu. Piękne turkusowo&niebieskie połączenie wpadło w moje oko.


Po raz kolejny typowe 10.8ml opakowanie.


Rewelacyjnie pomalowałam, wiem wiem :D


Najbardziej w JJ denerwuje mnie ich tempo wysychania. Po nałożeniu grubszej warstwy czekam i czekam i doczekać się nie mogę.


Cenowo niczym się nie różni od swoich innych JJ braci, bo kosztuje niecałe 11 zł.


Mimo tego,że to kolor pasujący trochę  bardziej na lato ja dzisiejszej nocy czułam się doskonale prezentując go na paznokciach ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »

Peeling- Farmona

piątek, 8 listopada 2013

29
Cześć,
Wreszcie piątek :) Wreszcie! Z racji tego jakże fajnego dnia będzie dziś o bardzo przyjemnym produkcie. Jak na złość ostatni post również był na temat peelingu, poprzednik dnia dzisiejszego jednak ani trochę się nie sprawdził. :)

Pamiętacie tych kolegów....




Jeśli tylko czytałyście te dwie powyższe recenzje wiecie,że pokochałam te peelingi całym swoim serduszkiem! ♥ Zdecydowałam się więc na kolejną wersję zapachową, gdybym wiedziała,że te produkty będą tak świetne zrobiłabym jedną recenzję wszystkich zapachów, a tak to pewnie będzie jeszcze jedna :)

Dziś więc będzie o wersji figowo&daktylowej.


Od producenta:


Peeling zamknięty w tradycyjnym 120ml opakowaniu, które prawie po brzegi wypełnione jest czerwoną, rzucającą się w oczy mazią. Zamykane na klik, proste w obsłudze nawet przy mocy mokrych dłoni. Konsystencja zawiera te małe drobinki, które choć są bardzo niepozorne radzą sobie idealnie z martwym naskórkiem. Pachnie bardzo ładnie, może nie tak idealnie, jak jeżynowo&malinowy, który do tej pory zachwycił mnie najbardziej nie mniej jednak zapach jest bardzo słodki i otula ciało na kilka godzin.


Ci koledzy wystarczają mi na jakieś 4 do 5 użyć, myje nimi całe ciało i jestem z nich naprawdę zadowolona. Nie dość,że w łazience unosi się piękny zapach, wytwarzają pianę i dobrze oczyszczają, to pozostawiają skórę miękką i przyjemną w dotyku. Jak już kiedyś pisałam- drobinki mają potencjał! ;)


W najbliższej przyszłości skuszę się jeszcze na wersję, której nie miałam.. :D ale o tym kiedy indziej ;)

Addicted to cosmetics
Czytaj dalej »
denko (112) nowości (151)