nowości

Małe nowości! nie tylko kosmetyczne :)

lipca 31, 2014 Ruda 39 Komentarzy

Cześć,
Dziś pora na kolejny przegląd dwumiesięcznych nowości. Nie ma tego specjalnie dużo z czego nie ukrywam, że się cieszę. Z pudełek z zapasami kosmetyki się wysypują, także no... nic mi nie potrzeba :D Dzisiejsze nowości to głównie produkty, które na sto procent szybko się zużyją.


Na początek przesyłka od CosmoSpa, znalazłam w niej olej shea, suszone algi morskie :D olej arganowy i masło shea, o niektórych z tych produktów mogłyście już czytać. Jeśli interesują Was recenzje zapraszam do archiwum, dzięki niemu dowiecie się, który produkt się sprawdził, a który wręcz przeciwnie.


Kolejnymi nowościami były trzy lakiery czyli prezent od mojej A :) Od lewej nowość Rimmela czyli lakier by Rita Ora, kolorek owszem...śliczny, ale to co zafundował mi na paznokciach. Ło bożeee, już nigdy nie użyje go bez wcześniejszego nałożenia bazy. Never! Dalej dwie perełki z miss sporty, czyż nie są cudowne? I pomyśleć, że ten fiolecik jeszcze nie wylądował na moich paznokciach. Jestem pewna, że to kwestia kilku dni :)


Szampon marki head&shoulders to zakup mojego brata. Poprosiłam go o kupno "jakiegoś" szamponu i to właśnie ten wpadł w moje ręce. Jakoś jestem sceptycznie nastawiona do tej firmy, ale szampon... już się kończy. Kosztował około 18zł. Obok niego perfumy z FM, numerek 200...z hakiem :D W cenie promocyjnej i dystrybutorskiej :D Kosztowały niecałe 40zł za 100ml. 


Zdążyłam już naczytać się ochów i achów na temat nowych żeli Le Petit Marseillais, sama wybrałam dla siebie wersję o zapachu mandarynki i limonki. Idealny zapach na ciepłe dni. Daje duuuużo orzeźwienia wiec sięgnęłam po niego z wielką przyjemnością. Żel kupiłam na promocji w Rosie, kosztował niecałe 7zł, tam też kupiłam plastry do depilacji twarzy i bikini z Isany. Z myślą o tym drugim ;)) Skusiłam się na nie po przeczytaniu pozytywnej recenzji u xkeylimex, zdecydowanie nie żałuję zakupu. Plastry kosztowały niecałe 9zł. Z kolei ochraniacz z Adidasa trafił w moje łapki tylko dlatego, że tego typu produktu zabrakło w moich zapasach...zdecydowałam się na niego ze względu na opakowanie... :D Kosztował niecałe 10zł. 


Początkiem lipca otrzymałam swoją nagrodę za konkurs organizowany na fanpagu Sorayi. Dziewczyny, raz jeszcze dziękuje Wam za wszystkie polubienia i przepraszam za zawracanie głowy. Spotkałam się z ogromnym, pozytywnym odzewem i po raz kolejny dziękuje za wszystkie polubienia. Nie ukrywam, że bardzo ucieszyłam się z przesyłki, która dotarła do mnie w zastraszająco szybkim tempie.


W paczuszce znalazłam żel pod prysznic i balsam do ciała, wersja cytrynowa. Miałam już z tej serii inne wersje zapachowe z których jestem zadowolona. Te kosmetyki pachną przepięknie...chciałabym je jeść! Woń jest idealna na aktualne dni. Mocno orzeźwia!



Serum do ciała, które zapobiega rozstępom i ujędrniający krem do biustu :D No nie powiem....ten drugi produkt bardzo mi się spodobał i jestem na etapie jego intensywnych testów. Niedługo o nim napiszę i dowiecie się czy faktycznie...ujędrnia i modeluje :)



Żel do higieny intymnej dla aktywnych, tak się złożyło, że to moja druga buteleczka. Jestem na etapie kończenia pierwszej dlatego pewnie i o tym produkcie niedługo co nie co Wam napiszę. Zielona maseczka do twarzy, kuracja matująca- to dla mnie zupełna nowość. Nigdy nie widziałam i nie czytałam o tym produkcie, zobaczymy jak się sprawdzi. 


Znalazło się też coś dla mamy... przeciwzmarszczkowe serum rozświetlające i wygładzający krem. Mama się ucieszyła ponieważ już kiedyś otrzymała ode mnie te produkty, dostałam je na którymś spotkaniu blogerek. Zdecydowanie jest zadowolona. Zwłaszcza z tego pierwszego.


Na koniec dwie maseczki do twarzy... ostatnio je uwielbiam! W wakacje mam dużo czasu i lubię sobie "nakładać na twarz" :D Ta pierwsza to ekspresowy lifting do każdego typu cery, z kolei druga to perfekcyjne oczyszczanie do cery tłustej i mieszanej. Coś dla mnie :)  


Kolejne nowości lakierkowe od Allepaznokcie.pl wybrałam dla siebie cztery, piękne sztuki... :D Pierwszy od lewej...czyli jestem prawie jak Lemax... :) dalej standardowo fiolet, później szary holoś a na koniec niebieski piasek. Który podoba Wam się najbardziej?  

  
Kiedyś odpowiedziałam na dwa pytania w ankiecie od Dove... później o tym zapomniałam. Przypomniało mi się gdy otwarłam tę cudownie pachnącą przesyłkę! Aromat pistacji połączonych z magnolią rozniósł się po całym pudełku. Nie omieszkam przygotować dla Was recenzji tych produktów, a zdecydowanie jest o czym pisać! :) Otrzymałam żel pod prysznic, balsam do ciała i saszetkę zapachową do szafy.


Te pięć cudownych lakierów z nowej edycji Wibo, udało mi się wygrać w jednym z blogowych rozdań. Julio, jeszcze raz dziękuję za błyskawiczną przesyłkę, nagrodę i przepiękny liścik. Który z lakierów najbardziej wpadł Wam w oko? Moim faworytem jest jak narazie pierwszy od prawej, cudo! 

Coooooś do włosów! Koniecznie :D Te dwie błyskawiczne odżywki z Isany to druga część nagrody od Julki :*  Nowa farba do włosów....ostatnie farbowanie odbyło się 23 maja! Chciałam, żeby moje włosy trochę odpoczęły...i dobrze im to zrobiło :) Ostatnio ciągle decydowałam się na Olię i jej złocisty brąz...nie wiem co mnie podkusiło do zakupu tej farby. Pokażę Wam efekty przygody z nią. Kosztowała niecałe 24zł.


Wiecie jak wielką miłością darzę peelingi, dlatego niezwykle się ucieszyłam gdy zostałam wybrana do testów Perfecty organizowanych na FB. W moje łapki wpadł właśnie cukrowy peeling do ciała o zapachu pina colady oraz krem matujący +25, myślę, że posłuży mamuśce ;) Przesyłka dotarła do mnie w tempie ekspresowym.


Jeszcze trochę kosmetyków... udało mi się też załapać do testów masełka z The Body Shop, akcja również była organizowana na FB. Cieszę się, że udało mi się zostać jedną z 200 testerek tego małego cuda :) Obok jeszcze żel pod prysznic z Isany, z letniej, limitowanej edycji... bardzo spodobał mi się jego zapach, a kosztował niecałe 2.50zł. 

  
Skończyły mi się prawie wszystkie szampony... nie do wiary, co nie? :) A jednak! Kiedyś czytałam o nim ,że dobrze się spisuje więc postanowiłam zaryzykować. Do "ryzykowania" nakłoniła mnie sympatyczna cena- 4.20zł i piękny kolor :)


Teraz coś z innej beczki, mianowicie współpraca z ROSEWHOSALE, bo przecież nie samymi kosmetykami człowiek żyje. Wybrałam dla siebie trzy produkty, bluzkę i dwa zegarki. Bluzka jest rozmiaru uniwersalnego, ja mam 182 cm wzrostu i zazwyczaj noszę rozmiar L i wygląda idealnie. Możecie ją obejrzeć TUTAJ.



Okropnie spodobał mi się jej motyw przewodni...."pewnego razu..." :) Czyż nie jest urocza? Jest wykonana z przyjemnego materiału i dobrze leży. Pokażę Wam ją na sobie w jednym z elldżikowych mixów.


Dwa zegarki w stylu retro. Dlaczego wybrałam dwa identyczne? Po prostu urzekły mnie już na stronie firmy. Niby są proste...ale tak naprawdę wyglądają cudownie. Będą pasować do wielu stylizacji.


Zegarki możecie obejrzeć TUTAJ I TUTAJ.  Który Wam się bardziej podoba?


Nic tak nie uprzyjemnia czasu na lekcji jak patrzenie na przesuwające się wskazówki... a przecież już niedługo :((( trzeba będzie wrócić do szkoły. Wtedy te cuda będą jak znalazł! Jestem w nich zakochana po uszy :D Uwielbiam tego typu dodatki.


Wiecie, że uwielbiam koty? Wiecie...Nic więc dziwnego, że ze sklepu AllBag, wybrałam torbę właśnie z motywem kota. Torba jest świetna, jest dobrze wykonana i idealnie nadaje się na zakupy. Jeśli Wam się spodobała, zapraszam Was na mojego FB, tam możecie wygrać taką dla siebie.


I to już koniec... mało? Nie w moim stylu :D

Addicted to cosmetics

39 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

bielenda,

Winogronowy peeling do ciała- Bielenda

lipca 30, 2014 Ruda 25 Komentarzy

Cześć,
Pamiętacie duże promocje w Biedronce? Jestem pewna, że tak! :) Widziałam jak szalałyście z zakupami, ja skusiłam się wtedy tylko na dwa peelingi, o jednym chce Wam dziś napisać.

Winogronowy peeling do ciała- Bielenda


Od producenta: Nie znalazłam informacji w internecie. Peeling ma jednak za zadanie pielęgnować i nawilżać naszą skórę.


Opakowanie: 100g plastikowy słoiczek.
Konsystencja: Słabo zbita maź.
Zapach: Średnio winogronowy...
Cena/dostępność: 5.99zł w B ;)
Moja opinia: Peeling mieści się w plastikowym, 100g słoiczku. W środku jest zabezpieczony dodatkowym sreberkiem. Co rzuca się w oczy po otwarciu? Bardzo mała ilość peelingu... jak już mówiłam do Ani: 'peelingu tak mało, a ja taka duża!:D"


Tyle właśnie było go w opakowaniu, zdjęcie jest robione kilka chwil po otwarciu sreberka. Konsystencja ma bordowy kolor, jest średnio zbita. Łatwo się ją wydobywa i rozprowadza po ciele. Peeling ten używałam na mokro. Jego działanie niestety było średnie...niespecjalnie radził sobie ze ścieraniem martwego naskórka. Skóra po jego użyciu co prawda była milsza w dotyku, ale nie zauważyłam też spektakularnego nawilżenia. Można powiedzieć, że czego ja chciałam za 6zł ;) Ale skoro producent coś obiecuje to tak powinno być. Mimo wszystko zużyłam tego kolegę, i choć jego zapach również nie powalał na kolana- możemy zapomnieć o świeżym aromacie winogron, jego używanie nie sprawiło mi większych kłopotów. 


Jak się u Was sprawdził?

Addicted to cosmetics

25 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

KONKURS!

lipca 30, 2014 Ruda 4 Komentarzy

Cześć,

Zapraszam Was na rozdanie na moim FB :)






Addicted to cosmetcs

4 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

suchy szampon,

Suchy szampon do włosów- Syoss

lipca 29, 2014 Ruda 19 Komentarzy

Cześć,
Suche szampony zyskały dużą popularność w blogosferze. Zwłaszcza te z Batiste. W moich kosmetycznych zbiorach znajduje się jeden tego typu produkt, jest to wytwór firmy Syoss.


Od producenta:  

Syoss Professional Performance Anti Grease Suchy Szampon Do Włosów

    daje 1 dodatkowy dzień świeżości
    zapobiega przetłuszczaniu się włosów bez konieczności ich mycia


Opakowanie: 200ml butelka.
Konsystencja: Lotna.
Zapach: Cytrynowy.
Cena/dostępność: Około 15zł, wszędzie.
Moja opinia: Szampon mieści się w dosyć dużej, 200ml butelce. Wyglądem przypomina dezodorant, jego użycie następuje poprzez "psikanie" jakkolwiek to brzmi :D Butelka jest duża i nie nadaje się do zabierania w podróże. Konsystencja oczywiście jest lotna. Ten suchy szampon przypomina lakier do włosów, na moich włosach po użyciu tego produktu pojawiał się biały nalot... tak jakbym nagle zrobiła się siwa ;) Na szczęście po krótkiej chwili znika z włosów. Zapach jest przyjemny, lekko cytrynowy. Włosy pachną nim jeszcze długo po aplikacji. Spodobało mi się jego działanie, jest natychmiastowe. Włosy kilka sekund po zastosowaniu szamponu są wyraźnie odświeżone, oczyszczone, prezentują się o niebo lepiej. Po pewnym czasie stają się jednak matowe i nieprzyjemne w dotyku. Reasumując produkt spisuję się w ekstremalnych sytuacjach. Np. gdy jesteśmy chore i nie po drodze nam do mycia włosów... polecam wtedy wypróbowanie tego kolegi. Wiadomo jednak, że nic nie zastąpi prawdziwego szamponu i WODY :)


Używałyście go? Jak się u Was sprawdził? :)

Addicted to cosmetics

19 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

Allepaznokcie.pl,

Granitowy lakier do paznokci 10- Allepaznokcie

lipca 28, 2014 Ruda 26 Komentarzy

Cześć,
Dziś chce Wam pokazać mój kolejny lakier, który do złudzenia przypomina Lemaxa. Choć wygląda identycznie, sporo się od niego różni...


Granitowy lakier do paznokci 10- Allepaznokcie


Lakier ma 8ml pojemności, jest zaopatrzony w długi, niezbyt szeroki pędzelek. Maluje się nim bez większych problemów.


Granitowy lakier z efektem pieprzu w kolorze lawendowym...brzmi fajnie, co nie? :D 


Do pełnego krycia są potrzebne dwie warstwy. Lakier bardzo szybko wysycha. 


Trzyma się na paznokciach całkiem dobrze, niestety ten maczek...bardzo szybko znika :(


Nie miałam za to większych problemów z jego całkowitym zmywaniem. W cenie 6.90zł możecie go zdobyć TUTAJ.


Jak Wam się podoba?

Addicted to cosmetics

26 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

eveline,

Peeling-masaż myjący od Eveline!

lipca 27, 2014 Ruda 24 Komentarzy

Cześć,
Dziś będzie o kolejnym produkcie do mycia i o kolejnym produkcie od Eveline. Z tego co się orientuje jest to nowość na rynku, którą już miałam okazję przetestować :)

DIAMENTOWY PEELING-MASAŻ MYJĄCY ANTYCELLULIT od EVELINE!


Od producenta: DIAMENTOWY PEELING-MASAŻ MYJĄCY ANTYCELLULIT to innowacyjny produkt wyszczuplający łączący skuteczność naturalnych składników aktywnych z najnowszymi osiągnięciami kosmetologii i medycyny estetycznej. Peeling-masaż skutecznie oczyszcza skórę, przygotowując ją do dalszych etapów pielęgnacji. Mikrokryształy diamentu usuwają martwe i suche komórki naskórka, pobudzają mikrokrążenie oraz aktywnie dotleniają komórki skóry. Kofeina stymuluje proces spalania tkanki tłuszczowej. BioHyaluron Slim Complex™ intensywnie nawilża i chroni naskórek przed wysuszeniem. Duo Active Moist® długotrwale nawilża i zabezpiecza skórę przed utratą wody, poprawia elastyczność i sprężystość naskórka. Wyciąg z jedwabiu dzięki wysokiej zawartości aminokwasów wygładza skórę.

Pachnący peeling-masaż działa jak energetyzujący zabieg, pozwalający zapomnieć o zmęczeniu i osłabieniu, po którym ciało sprawia wrażenie lżejszego i pełnego energii. Natychmiast po użyciu, skóra staje się aksamitnie gładka i miękka w dotyku.


Opakowanie: 250ml tubka.
Konsystencja: Żelowa.
Zapach: Cytrusowy.
Cena/dostępność: Około 12zł, do kupienia wszędzie...


Moja opinia: Peeling mieści się w typowej dla Eveline, 250ml tubce. Swoim wyglądem przypomina ich inne produkty do "wyszczuplania, ujędrniania" :) Peeling łatwo wydobywa się z tubki, nie ma też większych problemów ze zużyciem go do końca. Jego konsystencja jest żelowa, są w niej zatopione małe, kryształowe drobinki. Dużym zaskoczeniem był dla mnie zapach, przy pierwszym użyciu wydawało mi się, że ten produkt pachnie pastą do zębów... na szczęście już przy dokładnym używaniu ujawniła się lekko cytrusowa woń. Całkiem przyjemna i orzeźwiająca. Jestem zadowolona z jego działania, mimo tego, że kryształki są naprawdę maleńkie można nim wykonać przyjemny masaż całego ciała. Po użyciu skóra jest mięciutka, przyjemna w dotyku. Bardzo dobrze napina skórę na udach. Wydajność jest średnia bo używam go średnio 3 razy w tygodniu, od 3 tygodni i niestety już jestem "na dnie." Mimo to i tak go polubiłam, najbardziej za przyjemne napięcie skóry i orzeźwienie, które funduje mi w ciepłe dni.


Używałyście go? Sprawdził się? :)

Addicted to cosmetics

24 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

PAT&RUB,

Różany piling do ust- Pat&Rub

lipca 25, 2014 Ruda 4 Komentarzy

Cześć,
Jeśli jesteście ze mną trochę dłużej niż od dwóch czy trzech postów pewnie wiecie, że lubię firmę Pat&Rub, miałam już kilka ich produktów, które świetnie się u mnie sprawdziły. Wiecie też pewnie, że mam chrapkę na więcej... Jeśli chodzi o peelingi na stówę, zdajecie sobie sprawę z tego, że je uwielbiam. Dziś więc połączę te dwie lubiane przez siebie rzeczy :)

Różany piling do ust- Pat&Rub


Od producenta:  Piling do Ust Różany PAT&RUB LIPS to kosmetyk naturalny, który delikatnie złuszcza skórę ust, a następnie nawilża ją i wygładza.

100% natury tak ważne na ustach!

Piling jest kompozycją zdrowego cukru z brzozy oraz olejów i maseł roślinnych.

Zawiera ksylitol – cukier z brzozy o działaniu przeciwpróchniczym.

Kolor nadaje nawrot lekarski, który ma działanie kojące. Aromat pilingu pochodzi od olejku z róży damasceńskiej.

Kosmetyk błyskawicznie wygładza i odżywia usta. A ile przy tym przyjemności! Naturalne aromaty uwodzą, ksylitol osładza dzień.


Opakowanie: Zakręcany słoiczek.
Konsystencja: Różowa.
Zapach: Różany.
Cena/dostępność: 49zł do kupienia TUTAJ, lub w Super-Pharm. 


Moja opinia: Peeling a właściwie to piling... mieści się w tekturowym pudełeczku, na którym są zawarte wszystkie potrzebne informacje. W środku czeka na nas mały, 25ml odkręcany słoiczek. Nakrętka łatwo opuszcza swoje miejsce, nie mam więc problemu z otwarciem. Konsystencja ma różowy kolor, drobinki są mocno zbite a przy tym malutkie. Jak sama nazwa wskazuje peeling pachnie różami. Aromat jest przyjemny, słodki. Bardzo dobrze radzi sobie ze złuszczaniem, usuwa niechciane suche skórki z ust. Usta po jego użyciu są przyjemne w dotyku, nawilżone. Warto jeszcze podkreślić, że peeling- można jeść :D Owszem próbowałam...smak jest słodki, ale lepiej z nim nie przesadzać. Po dłuższym używaniu wargi są gładsze i odżywione a co za tym idzie każda pomadka wygląda lepiej.


Lubicie? :)

Addicted to cosmetics

4 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

emulsja matująca,

Emulsja matująca- Iwostin

lipca 23, 2014 Ruda 17 Komentarzy

Cześć,
Przy okazji recenzji żelu do twarzy firmy Iwostin, wspominałam Wam, że niedługo pojawi się recenzja drugiego produktu, który pozwala mi dbać o ładny wygląd mojej buźki. Dziś więc Was na nią zapraszam.

Emulsja matująca- Iwostin

 
Od producenta:     

 Natychmiastowo i długotrwale matuje tłuste partie skóry
 Reguluje wydzielanie sebum
 Ogranicza rozwój bakterii P. acnes
 Nie zatyka porów
 Nie powoduje przesuszenia skóry
 Nowa, przyjemna konsystencja i zapach
 Idealna pod makijaż


Opakowanie: 40ml tubka.
Konsystencja: Lekka.
Zapach: Słabo wyczuwalny.
Cena/dostępność: Około 40zł, apteki.


Moja opinia: W pudełeczku czeka na nas emulsja, która jest zamknięta w 40ml tubkę. Jej wygląd przypomina opakowanie żelu, o którym ostatnio pisałam. Zresztą cała seria PURRTIN ma opakowania biało-zielonego koloru. Emulsja jest zamykana na zatrzask, który łatwo urwać... no niestety, zdarzyło mi się to. Konsystencja jest lekka, delikatna. Bardzo szybko się wchłania więc bez problemu mogę ją używać rano, zaraz przed nałożeniem makijażu. Produkt ma bardzo delikatny zapach, który ciężko mi zdefiniować, nie przeszkadza mi a co więcej bardzo szybko się ulatnia. Działa... tak jak bym tego chciała! Długotrwale matuje moją skórę, (około 6-7godzin) działa łagodząco na wszelkiego rodzaju zaczerwienienia, rany. Przy tym wszystkim nawilża też skórę dzięki czemu staje się ona przyjemna w dotyku.


Miałyście z nią styczność? Jak się sprawdziła?

                                                                                                                          Addicted to cosmetics

17 Komentarzy:

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.