Cześć,
przychodzę do Was dzisiaj z recenzją pierwszego produktu od Crazy Hair. Pierwszego, bo w zanadrzu mam jeszcze co najmniej kilka, osobnych wpisów. :D Może pamiętacie, że końcem roku dostałam do przetestowania sporo nowości od tej marki, no i jestem właśnie na etapie ich zużywania. Swoją drogą to na moim instagramie trwa teraz konkurs, w którym można wygrać 6 boxów tej marki, czyli pudełek... wypchanych po brzegi kosmetykami. Zerknijcie koniecznie! ;) A u mnie dziś będzie o peelingu, który znalazł się już w styczniowej reklamówce denkowej.
przychodzę do Was dzisiaj z recenzją pierwszego produktu od Crazy Hair. Pierwszego, bo w zanadrzu mam jeszcze co najmniej kilka, osobnych wpisów. :D Może pamiętacie, że końcem roku dostałam do przetestowania sporo nowości od tej marki, no i jestem właśnie na etapie ich zużywania. Swoją drogą to na moim instagramie trwa teraz konkurs, w którym można wygrać 6 boxów tej marki, czyli pudełek... wypchanych po brzegi kosmetykami. Zerknijcie koniecznie! ;) A u mnie dziś będzie o peelingu, który znalazł się już w styczniowej reklamówce denkowej.
Trychologiczny peeling do skóry głowy limonka&mięta — Crazy Hair