Balsam Tisane w nowej odsłonie - czy nadal taki dobry?

środa, 29 stycznia 2020

Cześć,
Czy jest tutaj ktoś, kto jeszcze nie miał okazji wypróbować kultowego balsamu od Tisane? Podejrzewam, że nie. :) Ja miałam okazję poznać ich balsamy już jakiś czas temu... odsyłam Was do recenzji z archiwum, klik. Jeszcze w zeszłym roku, w moje łapki wpadła nowa odsłona tego produktu — tym razem w tubce. Produkt w słoiczku był uciążliwy dla wielu osób, dla mnie zresztą też, dlatego cieszę się, że firma pomyślała o zmianie. Jesteście ciekawi, jak się sprawdził? Jeśli tak, to zapraszam do dalszej części dzisiejszego wpisu. 

Balsam do ust w sztyfcie - Tisane Classic 


Od producenta: Klasyczny balsam od Tisane to kultowy już produkt, zalecany do codziennej pielęgnacji ust, tak aby były one miękkie, zadbane i chronione.

Pomadka polecana jest szczególnie przy pielęgnacji ust spierzchniętych, suchych, popękanych i narażonych na uszkodzenia. Naturalna formuła zawiera ziołowe ekstrakty, które działają wygładzająco, nawilżająco i odżywiająco na delikatną skórę ust. Pomadka chroni usta przed niekorzystnymi czynnikami warunków atmosferycznych takich jak mróz, wiatr lub słońce a także wspomaga regeneracje uszkodzonego naskórka wskutek otarć lub opryszczki.


Moja opinia: Balsam jest zamknięty w wygodnym sztyfcie. Opakowanie jest wprost idealne do torebki. Nawet przy końcówce, nie ma żadnego problemu z tym, żeby wydobyć kosmetyk ze środka więc super. Zapach jest delikatny i całkiem przyjemny - wyczuwam go właściwie tylko podczas aplikacji. Sztyft ma dosyć treściwą konsystencję, dlatego przy jednorazowym użyciu nie ma potrzeby nakładania zbyt dużej ilości. Efekt na ustach jest jak najbardziej zadowalający. Wargi ust są nawilżone i przyjemne w dotyku. Kosmetyk fajnie działa również w przypadku nadmiernego przesuszenia - np. po użyciu matowej pomadki. Praktycznie natychmiastowo wszystko jest z powrotem ok i nie muszę martwić się tym, że moja usta są narażone na pękniecie. Efekt jest zauważalny nawet przy używaniu raz dziennie, ale ja zazwyczaj sięgam po ten balsam częściej.


Miałyście już okazję poznać którąś z wersji tego kultowego balsamu?

--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

12 komentarzy:

  1. Kultowy balsam, jednak ja jeszcze go nie miałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam klasyczną wersję i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kultowy balsam, ale nie każdy go zna, bo np. ja nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie miałam Tisane, ostatnio w opakowaniu w słoiczku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja go nigdy nie miałam, ale jakoś wolę inne produkty tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam go kiedyś w słoiczku i zdecydowanie bardziej preferuję pomadki (a już najbardziej te wykręcane). W sumie nie zachwycił mnie jakoś szczeógólnie. Przerzuciłam się na lanolinę z ziaji i dopiero odczułam prawdziwą ulgę w pielęgnacji ust :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja do tej pory miałam wersję jedynie w słoiczku muszę na dniach wypróbować wersję w tubce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam klasyczną wersję w słoiczku i lubiłam :D Choć faktycznie było trochę zabawy z aplikacją :p

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o nim dużo dobrego, ale nie testowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja tisane miałam wiele razy ale w słoiczku :D i jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W końcu będę mogła ją zabrać do torebki. :)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.