CO pod prysznicem #28 - Balea

środa, 24 czerwca 2020

Cześć,
Ostatni żelowy przegląd pojawił się tutaj w kwietniu, dlatego stwierdziłam, że praktycznie końcówka czerwca będzie idealną okazją do tego, żeby pokazać Wam, co aktualnie gości, a właściwie gościło niedawno pod moim prysznicem. Dzisiaj skupię się na trzech żelach z Balei, które w ostatnim czasie dobiły u mnie dna... jeżeli jesteście ciekawi, jak te żele się u mnie sprawdziły, to zapraszam do dalszej części dzisiejszego wpisu. 

CO pod prysznicem #28 - Balea


Od producenta: Nie będę Wam tutaj zamieszczać skopiowanych opisów każdego z tych żeli, ponieważ każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakie jest podstawowe zadanie takich produktów. Wrzucę Wam tylko zdjęcia składów, żebyście nie musiały ich szukać na innej stronie. :)




Opakowania: Cała trójka jest zamknięta w poręcznych butelkach o pojemności 300 ml każda.
Konsystencje: Te żele nie należą do najgęstszych, ale też nie przelewają się przez palce... są po prostu takie sam w raz.
Zapachy: Myślę, że w tym zestawieniu każdy znajdzie coś dla siebie! Dream Big to zapach słodkiego kokosa, wersja Mystic Night pachnie orchideą i jeżynami, a ten różowy koleżka uracza nas migdałowo-kwiatową kompozycją.
Ceny/dostępność: Ja kupowałam te żele w czeskim DM i tam w przeliczeniu na złotówki zapłaciłam około 3,50 zł za opakowanie. W Polsce możemy dostać te produkty na allegro, albo w drogeriach z chemią niemiecką, ale ceny zazwyczaj zaczynają się od co najmniej 6 zł za sztukę.


Moja opinia: Żele z Balei są zapakowane w standardowe opakowania o pojemności 300 ml. Z tyłu czekają na nas podstawowe informacje, takie jak sposób użycia, czy krótki opis od producenta. Nigdy nie miałam żadnych problemów z tym, żeby zużyć te żele do końca... butelki są bardzo wygodne. Konsystencja tych trzech żeli jest podobna — żelowa, niezbyt gęsta, ale z drugiej strony nie jest też na tyle rzadka, żeby przelewała się przez palce. Moim zdaniem ta konsystencja jest po prostu taka w sam raz, do umycia nie muszę zużywać jakiejś wielkiej ilości tych produktów, ponieważ całkiem przyjemnie się pienią. Zapachy tej trójki są zupełnie różne, ale wszystkie bardzo mi się podobały. Kiedyś nie znosiłam kokosa, a teraz ten kokosowy żel wręcz mnie oczarował. Chyba dlatego, że ten aromat był słodki, ale jednocześnie nie był przesłodzony i naprawdę miło sięgało mi się po tę butelkę. Bardzo ciekawą kompozycją jest również ta z orchideą i jeżynami — wcześniej chyba nie miałam nigdy żelu o podobnym zapachu. Wersja z migdałami i kwiatami jest już taka trochę oklepana, ale i tak mi się podobała. Jedyne, nad czym ubolewam to fakt, że te aromaty niestety utrzymują się na ciele praktycznie tylko podczas prysznicu, a szkoda. ;) Samo działanie tych produktów jest już takie samo i nie mam się do czego przyczepić. Żele przyjemnie się pienią i dobrze oczyszczają skórę, a jednocześnie jej przy tym nie wysuszają. Żadnych dodatkowych właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam, ale wiele razy pisałam Wam już o tym, że w żelach nie szukam nawilżenia, czy rozświetlenia skóry. :)


Uważam, że to przyjemne żele w bardzo atrakcyjnej cenie, które warto wypróbować... jeśli tylko mamy taką możliwość. :) Miałyście okazję już je poznać?

---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

18 komentarzy:

  1. Dawno już nie miałam nic z Balea, ale to się zmieni w najbliższym czasie. :D Kusi mnie ten kokosowy, mam nadzieję, że będzie jeszcze dostępny w DM. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele razy już tą firme widziałam, ale jednak nic nie kupiłam hah

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam 2 na 3 żele i muszę przyznać, że trafiłaś chyba na te najmniej udane żele z moich nowości. Ten Big dream niby kokosowy, ale też z cukierkami lodowymi.. straaasznie dziwny! A ten z orchidea to już wgl mega mocny :D Nie mój gust do końca, ale może mi się odmieni :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Żele pod prysznic Balea mają ładne opakowania i kuszące zapachy, ale niestety nie mam obecnie dostępu do tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie miałam żeli Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej marki, ale bardzo zaciekawiły mnie te żele :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam zapachy tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja w lipcu jadę do dm i się obkupię;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam żel Dream Big, ale w innym opakowaniu, więc to chyba inna wersja :D Jeszcze go nie otwierałam, więc nie wiem czy pachnie kokosem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie miałam okazji poznać Balea, choć wiele dobrego słyszałam/czytałam na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię kokos, więc mogłoby mi to przypaść do gustu. :)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrówka!
    Jelonkowa

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znałam wcześniej tej marki i chętnie przetestowałabym zaprezentowane przez Ciebie żele :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Te opakowania do mnie mówią :) a wersje limitowane zawsze mnie kuszą :D Z Balea mam mało do czynienia, ale te żele, które miałam lubiłam.

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.