Naturalne serum rewitalizujące — Miya Cosmetics

wtorek, 20 kwietnia 2021

Cześć,
dziś przychodzę do Was z recenzją serum z Miya, które na początku mnie w sobie rozkochało, a potem... zdradziło. ;) No, ale o tym, o co chodzi, przeczytacie w dalszej części dzisiejszego wpisu. 

Naturalne serum rewitalizujące — Miya Cosmetics

Od producenta: Eliksir skomponowany z 11 składników: naturalnych antyoksydantów, witamin i kwasów Omega 3+6, które sprawiają, że kosmetyk ma prawdziwą moc upiększania. Skoncentrowana konsystencja Serum o zapachu cytrusów zmienia się na skórze w delikatny, jedwabisty olejek. Dodaje energii i blasku, ożywia skórę, rozświetla i wygładza. Jest także kołem ratunkowym na wszelkie przesuszenia (także przy skórze wrażliwej lub atopowej), redukuje ślady zmęczenia, ujędrnia i napina. Eliksir doskonale sprawdza się do pielęgnacji skóry twarzy, szyi, dekoltu, do delikatnej i wrażliwej skóry wokół oczu, a nawet na usta. Idealny zarówno zamiast kremu jak i pod krem. W zależności od sposobu aplikacji z klasycznego serum zamienia się w olejek, maseczkę, a nawet rozświetlacz.

Opakowanie: Serum jest zamknięte w poręcznym słoiczku o pojemności 50 ml.
Konsystencja: Ma jasny, lekko pomarańczowy kolor i jest stała, ale pod wpływem ciepła dłoni staje się olejkiem.
Zapach: Przyjemny, lekko cytrusowy.
Cena/dostępność: Za opakowanie o pojemności 15 ml, w regularnej cenie musimy zapłacić około 40 zł, a za większy 50 ml słoiczek nawet 99 zł. Ja swój egzemplarz upolowałam w Hebe, ale tak naprawdę można go dostać też w wielu innych drogeriach.

Moja opinia: Serum czeka na nas w kartonowym pudełku, a docelowo sam słoiczek jest już szklany. Ja skusiłam się na wersję 15 ml i szczerze mówiąc... cieszę się, że nie kupiłam od razu większej pojemności, ale o tym... dalej. ;) Wspomniany już słoiczek jest wygodny, możemy bez problemu nabierać z niego kosmetyk, wyglądem nawet przypomina trochę krem. Na opakowaniu czekają na nas wszystkie podstawowe informacje, takie jak sposób użycia, czy skład. Konsystencja ma jasny, taki w sumie trochę pomarańczowy kolor i w słoiczku jest stała, ale pod wpływem ciepła dłoni staje się oleista. To też przekłada się na bardzo dobrą wydajność tego produktu, bo do nałożenia go na całą twarz i szyję, wystarczy wyciągnąć dosłownie odrobinkę. Bardzo spodobał mi się zapach tego serum, jest cytrusowy, delikatny, no i co tu dużo mówić — zdecydowanie umila stosowanie tego produktu. :) Z tym serum poznałam się w taki sposób, że kiedyś, ktoś dorzucił mi jego próbkę do zamówienia. Szybko ją zużyłam i byłam totalnie oczarowana konsystencją, zapachem, no i działaniem! Skóra już po użyciu tej jednej próbeczki była niesamowicie miękka, odżywiona i bardzo przyjemna w dotyku. Nie będzie więc chyba dla nikogo zaskoczeniem fakt, że postanowiłam zdecydować się na pełnowymiarowe opakowanie. :D Ależ byłam szczęśliwa, że w końcu mam to serum... no i używałam go namiętnie do czasu, gdy zauważyłam, że... niemiłosiernie zapycha mi pory i doprowadza do powstawania całej masy podskórnych, bolących zaskórników/ :( Niestety jestem pewna, że to serum tak działa, ponieważ po jego odłożeniu, problem znikał jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wracałam do niego kilkukrotnie i niestety za każdym razem był klops. Mega szkoda, bo na początku w ogóle nie było takiego efektu. :( Baaa, nawet pisałam Wam na instagramie, że jestem nim totalnie oczarowana. No i w sumie to jak działa na skórę, zdecydowanie zasługuje na plus, ale skutki uboczne używania są okropne. Podejrzewam, że to przez olej kokosowy w składzie, którego moja skóra za bardzo nie toleruje.

Ubolewam bardzo, bo jak narazie miałam tylko krem i serum z tej firmy, no i cóż... do żadnego z tych produktów więcej nie wrócę. :D A! Miałam jeszcze dwie maseczki, zieloną i różową. O ile dobrze pamiętam, to ta zielona była okropna i nie mogłam jej później domyć z buzi. :D

 Miałyście okazję poznać to serum? Jak się u Was sprawdziło? Lubicie kosmetyki z Miya?

---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

9 komentarzy:

  1. Marke znam, miałąm ich kremy i są super, ale tego produktu jeszcze nie znam D:

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego serum nie miałam, do tej pory stosowałam jedynie kremy do twarzy Miya ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. moja skóra też nie lubi oleju kokosowego...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam ich kilka produktów i miło wspominam. Krem z kokosem był super, ale moja skóra akurat lubi olej kokosowy i czasami nawet solo aplikuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet mnie nie strasz, bo też się skusiłam na to serum ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze żadnego produktu tej marki. Na to serum się nie zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię kosmetyki których skład bazuje na olejach i masłach. Z zapychaniem porów to każdy ma idnywidulane skłonności.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ogólnie lubię ich produkty choć olejek do demakijażu nie emulguje z wodą i mnie wkurzył, a teraz mają nowy krem z SPF ale zero info o PDD no też czekam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele o marce słyszałam, ale z Miya nie miałam jeszcze nic.

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

denko (106) nowości (148)