Pianka do mycia twarzy z wąkrotką azjatycką — Feedskin

środa, 7 stycznia 2026

Cześć,
w wieczornej pielęgnacji twarzy najchętniej sięgam po emulsje i żele. Rano z kolei, zazwyczaj myję twarz samą wodą, ale kiedy moja skóra jest w trochę gorszej kondycji, albo po prostu więcej wymaga, to przechodzę na pianki. Tak jest też teraz i mam w użyciu piankę od Feedskin, o której chciałabym Wam dzisiaj trochę opowiedzieć! A znalazłam ją w pudełku Pure Beauty by HUSHAAABYE#9, które jakiś czas temu Wam pokazywałam.

Pianka do mycia twarzy z wąkrotką azjatycką — Feedskin
 
 
Od producenta: Lekka pianka do mycia twarzy, została stworzona z myślą o potrzebach skóry wrażliwej, tłustej i skłonnej do niedoskonałości. Jej przyjemna, puszysta formuła nie tylko dokładnie usuwa zanieczyszczenia, resztki makijażu i nadmiar sebum, ale także delikatnie złuszcza.
 

Opakowanie: Pianka jest zamknięta w klasycznej butelce o pojemności 150 ml, ale z bardzo ciekawą, silikonową szczoteczką. Nigdy wcześniej nie miałam produktu z takim aplikatorem. :)
Konsystencja: No co tu dużo mówić, jest leciutka niczym chmurka i bardzo przyjemna!
Zapach: Jest delikatnie miętowy i odświeżający. Wyczuwam go głównie podczas mycia twarzy.
Cena/dostępność: W cenie regularnej ta pianka kosztuje 25,99 zł, ale na promocji można ją upolować nawet za 19,49 zł. Co prawda nie widziałam jej stacjonarnie, ale jest dostępna na stronie Sylveco! Ja swój egzemplarz testuję dzięki Pure Beauty.
Moja opinia: Pianka od Feedskin jest zamknięta w wygodną butelkę o pojemności 150 ml. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie podstawowe informacje, takie jak sposób użycia czy skład. Tutaj nie ma się nad czym rozwodzić, dlatego skupię się na samym aplikatorze, który jest dla mnie sporą innowacją! To bardzo miękka, silikonowa szczoteczka, która ma pomagać w dokładnym oczyszczaniu porów, a do tego delikatnie masować skórę i wspomagać mikrokrążenie. Wszystko po to, aby nasza cera mogła być jeszcze zdrowsza i bardziej promienna. Brzmi ciekawie, prawda?! :D Myślę, że warto w tym miejscu dodać, że ten aplikator bardzo łatwo i szybko się myje, dzięki czemu stosowanie tej pianki z jego pomocą, jest higieniczne.
 

Pianka jest puszysta... masło maślane, lekka i przyjemnie się aplikuje. :) Aplikator pozwala cieszyć się takim miłym masażem skóry, ale ja nie sięgam po niego codziennie, raczej sporadycznie. Na co dzień stawiam na klasyczne mycie za pomocą dłoni. Oczyszczanie twarzy zdecydowanie umila zapach, który jest przyjemnie miętowy. Wyczuwam w nim też trochę limonki i trawy cytrynowej? Ta kompozycja jest bardzo ciekawa i taka idealna do porannego stosowania, bo zdecydowanie dodaje energii!

Oprócz samej wąkrotki azjatyckiej, którą szczerze uwielbiam, mamy tutaj też kwas salicylowy, dzięki czemu skóra po użyciu jest naprawdę DOBRZE oczyszczona, a zarazem nie jest nieprzyjemnie ściągnięta. Bardzo nie lubię tego uczucia i cieszę się, że tutaj go nie ma. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że dzięki tej otulajacej piance, moja skóra jest jeszcze taka zaopiekowana. Mamy tutaj też niacynamid, który bardzo lubię, a także kwas hialuronowy, pantenol i glicerynę. W efekcie skóra może mniej się przetłuszczać i być odpowiednio nawilżona.

Ja stosuję tę piankę głównie rano, ale wypróbowałam ją też jakieś dwa razy wieczorem i dodam, że super poradziła sobie z resztkami makijażu. Jednocześnie ona nie szczypie w oczy i nie powoduje podrażnienia, co jest dla mnie bardzo ważne!


Napisałabym na koniec, że zużyję ją do końca bez problemu, ale ja po prostu... zużyję ją z przyjemnością! A czy Wy już miałyście okazję ją poznać?
 
--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

denko (112) nowości (151)