Energetyzujący, enzymatyczny, a może drobnoziarnisty? Który peeling Tropical Island od Marion sprawdził się u mnie najlepiej?

poniedziałek, 16 marca 2020

Cześć,
Pisałam Wam już wiele razy, że uwielbiam peelingi... chętnie sięgam nie tylko po te do ciała, ale i do twarzy. W dzisiejszym wpisie, chciałabym Wam opowiedzieć co nieco na temat trzech saszetek od Marion, które ostatnio zużyłam. Na co dzień raczej wolę duże pojemności, ale taka saszetka to świetne rozwiązanie wyjazd, gdy nie chce zabierać ze sobą tony kosmetyków. Jeżeli jesteście ciekawi, która wersja peelingu sprawdziła się u mnie najlepiej, to zapraszam do dalszej części dzisiejszego wpisu. 

Peeling energetyzujący, enzymatyczny, drobnoziarnisty - Marion


Od producenta: Jesteś odkrywcą? Podążaj szlakami rytuałów pielęgnacyjnych, na których poznasz moc energetycznego orzeźwienia. Luksusowy eliksir esencji z arbuza i pomelo zapewni ucztę dla zmysłów, a naturalne drobinki z bambusa złuszczą martwy naskórek, wygładzając skórę.

Jesteś odkrywcą? Podążaj szlakami rytuałów pielęgnacyjnych, na których poznasz wyjątkowo delikatną formułę peelingu enzymatycznego. Zawarte w nim enzymy papainy otula Twoją i wspomogą subtelne złuszczenie martwego naskórka a egzotyczne aromaty zapewnią moc  pielęgnacyjnego uniesienia.

Black Coco Peeling drobnoziarnisty do twarzy Jesteś odkrywcą? Podążaj szlakami rytuałów pielęgnacyjnych, na których poznasz wygładzające właściwości peelingu o drobnoziarnistej formule. Eksplozja wody kokosowej przyniesie orzeźwienie, a węgiel aktywny usunie zanieczyszczenia ze skóry.

Wrzucam Wam tylko jedno opakowanie z tyłu, żeby post nie był zbyt długi. ;) 


Opakowania: Peelingi są zamknięte w saszetkach po 8 g każda.
Konsystencje: Były kolorowe i niezbyt gęste. ;) Najwięcej drobinek zdzierających znalazłam w arbuzowej wersji tego kosmetyku.
Zapachy: Jeżeli lubicie owocowe aromaty, to koniecznie powinnyście wypróbować te scruby. Pachną cuuudownie!
Ceny/dostępność: Za jedną saszetkę musimy zapłacić około 5 zł. Moje trzy wersje pochodzą ze sklepu seniorita.com.pl - znajdziecie tam całą masę fajnych kosmetyków do pielęgnacji twarzy. :)
Moja opinia: Peelingi są zamknięte w wygodnych saszetkach o pojemności 8 g każda. Wspomniane 8 g to taka idealna ilość na jedno użycie - produktu nie jest ani za dużo, ani za mało. Z tyłu saszetek czekają na nas wszystkie potrzebne informacje, takie jak sposób użycia, skład, czy data ważności. Zapachy tych peelingów są bardzo przyjemne, aromatyczne i owocowe. Każda z woni utrzymuje się głównie podczas aplikacji i bardzo te aplikację uprzyjemnia. Recenzję zacznę od wersji energetyzującej, czyli arbuzowej. Jeżeli lubicie słodkie wydanie tego owocu, to zdecydowanie powinnyście wypróbować ten peeling. Jego konsystencja miała czerwony i taki całkiem ładny kolor. Peeling dobrze zdzierał martwy naskórek, sprawiał, że twarz była wygładzona i rozjaśniona. Wersja enzymatyczna była w kolorze lekkiej pomarańczy, a jeżeli chodzi o zapach to dominowała w niej papaja. Buzia po jego użyciu była bardzo przyjemnie nawilżona i gładka w dotyku. Najbardziej ciekawiła mnie jednak wersja z czarnym kokosem i....


polubiłam ją w sumie najbardziej. ;) Peeling miał co prawda ciemnoszary kolor i zmywał się najdłużej, ale pachniał słodko i przyjemnie, a twarz po użyciu była gładka i miękka w dotyku. Nie jestem wielką fanką peelingów drobnoziarnistych, bo raczej wolę mocniejsze zdzieraki, ale ten Tropical Island przyjemnie mnie zaskoczył. 

Ogólnie stwierdzam, że wszystkie trzy wersje spisują się fajnie, a co za tym idzie... możliwe, że do nich kiedyś wrócę. Jak już wspominałam, taka pojemność jest idealna na wyjazdy, a że często podróżuję — chętnie nabędę je ponownie. ;) Dajcie koniecznie znać, czy miałyście okazję wypróbować te peelingi w saszetkach, i jak się u Was spisały.

---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

6 komentarzy:

  1. Nie miałam okazji ich testować, ale przy okazji je kupię i wypróbuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie przekonuje mnie do końcu i ta marka i ta seria. Miałam z niej maseczki - galaretki i nie były szałowe :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają super, ale nie widziałam ich nigdzie stacjonarnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja ich jesczez nie miałam :D i nie wiem czy to się zmieni :DDD

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię saszetkowe peelingi i maski. Wolę mniejszą wersję niż pełnowartościowy produkt.

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.