Lutowe nowości - czy udało mi się przeżyć miesiąc za 50zł?

niedziela, 1 marca 2020

Cześć,
No nie wierzę, że już jest marzec. Serio — nie wierzę. W zeszłym miesiącu długo zwlekałam z opublikowaniem nowości i denka, ale w tym postanowiłam, że ogarnę to już na samym początku miesiąca, dlatego zapraszam Was na przegląd tego, co przybyło do mnie w lutym. Ostrzegam, że tym razem... jest tego bardzo, bardzo dużo. Przygotujcie kubek kawy albo herbaty i zapraszam do oglądania.

Nowości lutego


Zakładając, że się nie mylę, to w pierwszej kolejności w moje łapki wpadły 3 kosmetyki z wymiany. Czarne mydło i peeling 3 enzymy już znam i lubię, a maseczki byłam niesamowicie ciekawa, bo nigdy nie miałam okazji używać masek ze skin79. Spisała się fajnie. :) 


W lutym obchodzę urodziny, ale na szczęście... w prezentach nie znalazłam zbyt wielu kosmetyków. Cieszę się, że moi najbliżsi wiedzą, że mam wszystkiego za dużo :D W jednym z upominków znalazłam maskę do włosów Insight, która była dodatkiem do jakiejś gazety, chciałam ją kupić, ale niestety mi się nie udało więc bardzo ucieszyłam się z tego upominku.


W paczce od Marion znalazłam ich trzy, stosunkowo nowe maseczki peel-off z serii #glowgirl :) Pierwsze użycia już za mną, dlatego na pewno dam Wam znać, jak się u mnie spisują. Nie ma co ukrywać, ich wygląd jest iście karnawałowy. ;)


Teraz czas na moje ogromne zamówienie z Notino.pl :) Dawno nie robiłam tam zakupów, dlatego postanowiłam skusić się na coś właśnie z okazji moich urodzin. Głównym punktem zamówienia była szczoteczka Foreo Luna Play Plus, która była od dawna na mojej chciejliście. Używam jej niecały miesiąc i jestem z niej szalenie zadowolona. Za jakiś czas napiszę Wam na jej temat osobny wpis. :)


W koszyku znalazło się też kilka kosmetyków do pielęgnacji twarzy z Bielendy. Wybrałam dla siebie krem odżywczy z serii Botanic Formula, dwa kosmetyki z serii Fresh Juice - płyn micelarny i hydroesencję, a także żel i peeling z serii Cucumber&Line, który już kiedyś miałam i żel do mycia twarzy z serii Black Sugar Detox.


Lubię kosmetyki z serii Botanic Therapy, dlatego tym razem w koszyku wylądował zestaw z zieloną herbatą, eukaliptusem i cytrusami. Obok jeszcze pomarańczowy peeling z Organic Shop - uwielbiam te zdzieraki.



W moim zamówieniu nie mogło oczywiście zabraknąć i maseczek do twarzy. ;) Skusiłam się na cztery z Bielendy - chmurki już znam i lubię, a tych z serii Holohraphic Mask byłam po prostu ciekawa. Z L'biotici wrzuciłam do koszyka ich stosunkowo nowe płatki pod oczy i skarpetki do stóp, po które chętnie sięgam. Z Misshy wybrałam jeszcze dwie maski w płachcie.


I na koniec jeszcze dwa kosmetyki z kolorówki. Mój korektor dobijał dna, dlatego zdecydowałam się na wersję z Catrice, do tego pędzel do pudru z Makeup Revolution. Mój dotychczasowy już powoli umierał, dlatego zdecydowałam się na inny. :) Na Notino.pl kupiłam jeszcze kilka kosmetyków na prezenty, za całość wyszło coś ponad 600zł, ale płaciłam bonem upominkowym więc... nic nie doliczam. ;)


Będąc w Warszawie, wybrałam się do Hebe po nowy suchy szampon. Zdecydowałam się na różowego ananasa z Batiste, a oprócz tego na... cztery nowe maski z Bielendy. ;) Akurat wszystkie były wtedy w promocji więc chociaż tyle, że nie zapłaciłam dużo. Za całość ze zdjecia wyszło około 23,55 zł.


Gdy zobaczyłam, że cała marka Love Beauty and Planet jest mocno przeceniona... nie wahałam się ani chwili. ;) Do koszyka wpadł żel oczyszczający do mycia twarzy i nawilżająca maseczka w płachcie. Za ten duet zapłaciłam zaledwie 9,98 zł więc to zdecydowanie był dobry deal.


Mój chłopak z okazji Walentynek podarował mi przepiękny prezent, w którym znalazłam między innymi całą serię do pielęgnacji twarzy Black Sugar Detox z Bielendy. Idąc od lewej mamy tutaj krem na dzień i na noc, kolejny już żel do mycia twarzy i serum detoksykująco-nawilżające :)


Ten zbiór wspaniałości to z kolei kolejny prezent urodzinowy, który dostałam od koleżanki. :) Cała masa maseczek bardzo mnie ucieszyła. :) Do tego jeszcze zabieg olejowania włosów na ciepło Enjoy Coco, o którym Wam już kiedyś pisałam. Jest naprawdę rewelacyjny!


I jeszcze trochę masek... tych w lutym przybyło mi zdecydowanie za dużo. W Naturze wyhaczyłam w fajnej promocji maski z Polki, których jeszcze nie używałam i trzy nowe maski z Bielendy. No cóż. Nie mogłam się nie skusić. Za całość zapłaciłam ok. 21,53 .


To zdjęcie pokazywałam Wam już na instagramie. :) Taaak, w lutym mój kochany zabrał mnie na wycieczkę do Czech, której obowiazkowym punktem była oczywiście wizyta w DM-ie. Byłam oczarowana ilością cudowności, jakie są w tym sklepie. ;) Rozsądek jednak wziął górę i zdecydowałam się tylko na kilka rzeczy. Tak, na kilka :D Wiem, że na zdjęciu jest tego ogrom, ale zakupy zrobiłam nie tylko dla siebie, ale i dla moich najbliższych, a tak po prostu prezentuje się całość. U mnie zostało bodajże 12 sztuk - głównie żele pod prysznic. :) Całość ze zdjęcia kosztowała 230 zł, a rzeczy, które u mnie zostały ok. 36 zł więc... nie żałuję ani trochę. ;)


Kolejne lutowe nowości... tym razem od Oriflame. W paczce znalazłam trzy maseczki do pielęgnacji twarzy, stosunkowo nowy zapach tej firmy i serum do twarzy. Całość musi trochę poczekać, ale na pewno dam Wam znać, jak sprawdzą się u mnie te produkty. :)


Piękną przesyłką uraczyła mnie również Tołpa. W środku znalazłam całą serię do pielęgnacji twarzy Physio Mikrobiom. Idąc od lewej mamy tutaj łagodny żel do mycia twarzy i oczu, płyn micelarny, tonik-serum i peeling. W paczce były też waciki wielokrotnego użytku, których jestem niesamowicie ciekawa. 


Moje ostatnie lutowe zakupy to kolejne dwie nowe maseczki z Bielendy. Nie nadążam z tymi ich nowymi seriami. Tym razem maski Botanical Clays z glinkami. Za obie zapłaciłam 7,98 zł. Jestem ich bardzo ciekawa.




Na koniec, albo właściwie... na taki deser zostawiłam ogromną przesyłkę od sklepu seniorita.com.pl ♥ Ilość wspaniałości przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Skusiłam się na baaaardzo dużo, mam nadzieję baaardzo fajnych kosmetyków. Wybrałam dla siebie kosmetyki z Yope, Bielendy, Marion, Dr.Sante, Delii, AA, Sorayi, Laq, Green Pharmacy, Vis Plantis, Eveline, Białego Jelania, Organic Shop, Ecolab i Flos-leku. Chyba nic nie pominęłam. :) Na pewno dam Wam znać, jak spisują się u mnie te produkty - zarówno tutaj, jak i na instagramie.

Ufff!!!! To chyba tyle. Zdaje sobie sprawę z tego, że jest tego ogrom, niemniej jednak na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć jedynie tyle, że i moje lutowe denko jest całkiem sporych rozmiarów. W ubiegłym miesiącu rozdałam też dużą część moich zapasów najbliższym, co zdecydowanie... wyszło mi na dobre. ;) W lutym przybyło do mnie 109 nowych produktów, a na zakupy wydałam łącznie 99,04 zł. Pierwszy raz w tym roku - mocno przekroczyłam swój limit. Pocieszające jest jednak jeszcze to, że sporą część tych nowości stanowią saszetki, które zużywam bardzo regularnie. ;) Znacie coś z tych kosmetyków? Co przybyło do Was w lutym?


--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

18 komentarzy:

  1. No mało tego nie jest xD Mnóstwo maseczek - bardzo ciekawych ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. No no u Ciebie ogrom nowości :) jestem pod wrażeniem.
    Foreo jest boska, czekam na Twoja recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo fajnych, ciekawych nowości. Zpierwszego zdjęcia znam peeling i czarne mydło. Z marką Insight sie zapoznaję, zużyłam już prawie cały szampon i mam też odżywkę z pompką. Niedługo sięgnę po kolejne ich kosmetyki.
    Jak te produkty z Balea pięknie wyglądają, urocze mają te opakowania! Czechy i DM - wiem coś o tym ;D Ale dawno nie byłam - może i lepiej ;D.
    Ciekawią mnie te produkty z nowej serii z Tołpy - wkradł Ci się chyba mały błąd ( "do pielęgnacji włosów" a to do twarzy ;))
    I jaka cudowna paczka ze sklepu Seniorita, tyle wspaniałości!

    OdpowiedzUsuń
  4. O wow!! Haha ;D
    Tego jest całe mnóstwo! :DD
    Te maseczki z Mariona wyglądają cudownie :D Wiem, że książki się po okładce nie ocenia, no ale... ;p
    Bardzo podobają mi sie zdjęcia zrobione na śniegu ;)
    Żadnej z tych rzeczy (oprócz żeli do kąpieli) nie miałam, wiec nie mam jak się wypowiedzieć:(
    Twój facet jest kochany!! :D

    Blog
    Nowy filmik na kanale- zapraszam:>

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne nowości, miłego testowania! :) U mnie w tym miesiącu zdecydowanie mniej, ale nadal za dużo. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ile maseczek wow:D a dm cudeńka to już w ogóle:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo tego :D To czarne mydło używam od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo sporo nazbierało się tych kosmetyków. Miałam kilka i wspominam je dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Według mnie sporo tego się zebrało. Jestem pod wielkim wrażeniem. Z chęcią sama przetestowałabym wiele maseczek! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa jestem jak spiszą się te maski Marion :) Czekam z niecierpliwością na recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sporo tych nowości, miłego testowania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej dużo tego :D Miłego używania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od siebie dodamy, że klientki chwalą bardzo sobie produkty Bielendy z serii Botanic Formula i Fresh Juice. Ciekawa też jest nowość, czyli seria Vegan Muesli.
    Ogólnie bardzo ciekawy, aktualny i wartościowy artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O Wow ile nowości! Szczególnie zazdroszczę kosmetyków Balea i szczoteczki Foreo :) Ogólnie znam i lubię peeling 3 enzymy Tołpa :) Mi nie przypadł do gustu ten płyn micelarny z Bielendy z limonką :P Maseczki bąbelkujące miałam i polubiłam Mango i Mojito :)Te nowe maseczki z Bielendy mam i czekają na użycie :) Miłego testowania!

    OdpowiedzUsuń
  15. Gorąco polecam żel pod oczy ze świetlikiem, który chroni delikatną skórę wokół oka. Nawilża i chłodzi skórę wokół oka.

    OdpowiedzUsuń
  16. sporo tego, faktycznie. mi się tylko udało wypróbować świetlik z algami na skórę wokół oczu

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.