Malinowy peeling do ciała z kawałkami owoców — Auna

poniedziałek, 9 listopada 2020

Cześć,
Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnego, naprawdę fantastycznego peelingu. Nigdy wcześniej nie miałam okazji wypróbować żadnych kosmetyków z Auny, a zachciałam mieć na nie ochotę przez Alę. ;) Mówiła, że bohater dzisiejszego wpisu sprawdził się u niej fantastycznie, dlatego i ja postanowiłam go wypróbować.

Malinowy peeling do ciała z kawałkami owoców — Auna 


Od producenta: Wielozadaniowy peeling do ciała nie tylko złuszcza naskórek, ale również doskonale go nawilża i odżywia. Podczas zabiegu uwalnia się cudownie pachnący aromat, który na dlugo pozostanie na Twojej skórze. Substancje złuszczające znajdujące się w peelingu są wyłącznie pochodzenia naturalnego i rozpuszczają się podczas użycia, więc nie pozostawiając osadu. Olej z awokado oraz ze słodkich migdałów doskonale zadba o elastyczność, wygładzenie i zmiękczenie naskórka. Twoja skóra stanie się aksamitna i bardzo przyjemna w dotyku. Ach… i ten zapach!
 
 
Opakowanie: Peeling jest zamknięty w szklanym słoiczku o pojemności 350 g.
Konsystencja: Lekko zbita i całkiem tłusta.
Zapach: Malinowy, słodki i... przepiękny. :)
Cena/dostępność: Za opakowanie musimy zapłacić około 39 - 40 zł. Mój peeling pochodzi ze sklepu No Waste i tam też możecie kupić swój. :)
 
 
Moja opinia: To cudo jest zamknięte w całkiem wygodnym słoiczku o pojemności 350 g. Ten słoik jest wykonany ze szkła, co oczywiście przekłada się na to, że jest cięższy, no i na to, że trzeba uważać, aby nam nie spadł i się nie potłukł. Na szczęście mi się to nie zdarzyło, a przy tym nie miałam też żadnych problemów z tym, żeby odkręcić wieczko. Wiele razy pisałam Wam o tym, że moim zdaniem taka forma zapakowania peelingu jest najwygodniejsza, ponieważ nie mam żadnych problemów z tym, żeby zużyć kosmetyk do końca. Z tyłu czekają na nas podstawowe informacje takie jak skład, czy sposób użycia. W kwestii tego składu to nie mogę po prostu nadmienić, że jest świetnie opisany, dzięki czemu każdy może bez problemu zrozumieć, co jest w środku. :) A mamy tutaj samo dobro... olej ze słodkich migdałów, olej awokado, olej ryżowy i inne. Konsystencja jest zbita i taka trochę tłusta w dotyku, a przy tym już na pierwszy rzut oka widać, że ten scrub ma w sobie całe mnóstwo drobinek soli i cukru. Aromat jest po prostu przepiękny — słodki i bardzo malinowy. Nie jest to taka rzeczywista woń tych owoców, ale i tak bardzo mi się podoba, kojarząc się przy tym z jakimiś balonowymi gumami. Nie mogę nie wspomnieć również o tym, że ten zapach utrzymuje się na ciele całkiem długo, bo czułam go jeszcze przez jakieś kilka godzin. Zresztą cała łazienka pachnie po prostu przecudownie po użyciu tego kosmetyku. :) Jak już zapewne się domyślacie — również samo działanie tego kosmetyku zachwyciło mnie na tyle, że mam bardzo ochotę wypróbować inne kosmetyki tej firmy. Drobinki zdzierające są całkiem ostre, dzięki czemu możemy swobodnie dopasowywać interesującą nas moc masażu. W momencie, gdy miałam ochotę na mocne zdzieranie — używałam tego kosmetyku na suchej skórze. Wtedy, gdy miałam ochotę na coś lżejszego — po prostu najpierw polewałam się wodą. Ten peeling w obu przypadkach po prostu fantastycznie radzi sobie ze złuszczaniem martwego naskórka. Skóra po jego użyciu jest gładziutka, miękka i taka wręcz jedwabista. Stosowałam ten peeling również na bardziej problematyczne części ciała, takie jak stopy, czy łokcie i tutaj również sprawdził się bosko! Zawarte w składzie oleje, o których Wam wcześniej pisałam, sprawiają z kolei, że skóra po użyciu jest odżywiona i nawilżona, dzięki czemu nie muszę już sięgać po żadne dodatkowe masła, czy balsamy. Wiem, że dużo osób nie lubi takiego tłustego filmu, który osadza się czasem na skórze po niektórych peelingach — tutaj zupełnie tego nie ma, a po użyciu doświadczam tylko naprawdę odżywionej i wypielęgnowanej skóry. Bajka! ;)
 
 
Jak widać... ja się w tym peelingu totalnie zakochałam. ;) Wiem, że w sprzedaży są też inne wersje zapachowe i bardzo chciałabym je wypróbować. A czy Wy znacie już kosmetyki z Auny?

--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

9 komentarzy:

  1. Oj tak, ten peeling jest cudowny, kuszą mnie inne wersje, szczególnie mango. Cieszę się, że u Ciebie również się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna konsystencja. Lubię takie mocniejsze peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię mocne zdzieraki o pięknym zapachu, ale niekoniecznie te solne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o nich, ale po Twoim wpisie zachęciłaś mnie ogromnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla samego zapachu przypominającego gumę balonową bym go kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze okazji używać tych peelingów, ale słyszałam o nich tyle dobrego, że prędzej czy później będą moje! W szczególności ciekawi mnie wersja z mango :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli nie jest skóra bardzo tłusta, to super, w sumie lubię i tłuste, i nietłuste :D Malinki i dobre zdzieranie zdecydowanie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie kojarzę tej marki, jednak po Twojej recenzji wiem, że warto się z nią zaprzyjaźnić! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj juz czuję ten zapach. U siebie nigdzie go nie znajdę pozostaje tylko internet

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.