Ochronny krem do rąk malina i kolendra — Eveline

czwartek, 19 listopada 2020

Cześć,
Dziś przychodzę do Was z krótką recenzją kremu do rąk z Eveline Cosmetics, który znalazł się w ostatnim denku. Mowa o wersji ochronnej z maliną i kolendrą z serii I LOVE VEGAN FOOD. :) W archiwum znajdziecie również recenzję tego kremu o zapachu awokado i hibiskusa. Ten poprzedni bardzo polubiłam, dlatego stwierdziłam, że muszę zdecydować się na kolejny. Czy sprawdził się równie dobrze? ;)

Ochronny krem do rąk malina i kolendra — Eveline


Od producenta: Biolipidowa formuła kremu działa niczym naturalna tarcza ochronna, intensywnie poprawiając kondycje i wygląd skóry narażonej na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych. Ekstrakt z kolendry działa antyoksydacyjnie, ekstrakt z maliny nordyckiej doskonale wygładza i działa wzmacniająco. Panthenol koi i wspomaga regeneracje, a masło cupuacu nawilża i wzmacnia barierę ochronna. Rozpieszczająca konsystencja kremu i aromatyczny zapach poprawiają nastrój przy każdej aplikacji. 

Opakowanie: Wygodna tubka o pojemności 50 ml.
Konsystencja:
Ma jasny kolor, jest lekka i przyjemna w dotyku.
Zapach:
Cukierkowy, malinowy i bardzo przyjemny. Na skórze utrzymywał się kilkanaście minut.
Cena/dostępność:
Za opakowanie musimy zapłacić niewiele, bo około 7 zł. Krem ten można upolować w większości drogerii, ja swój kupiłam chyba w Rossmannie.                                                                                                                                                 


Moja opinia: Ten krem jest zamknięty w wygodnym opakowaniu o pojemności 50 ml. Nie miałam żadnych problemów z tym, żeby zużyć tę tubkę do samego dna. Z tyłu czekają na nas podstawowe informacje, takie jak sposób użycia, czy skład, a szata graficzna nawiązuje oczywiście do maliny. :) Konsystencja jest lekka i przyjemna, szybko się wchłania, dzięki czemu ten kosmetyk sprawdził się u mnie wprost idealnie do takiego codziennego stosowania. Tubka leżała na biurku i sięgałam po nią zawsze wtedy, gdy wydawało mi się, że moje dłonie zaczynają być lekko suche. Dzięki temu, że ten krem ekspresowo się wchłania, już po chwili mogłam wracać do swoich obowiązków. Zapach tej wersji jest przyjemny, lekko cukierkowy i malinowy. Aromat niestety utrzymuje się zaledwie przez kilkanaście minut, ale i tak bardzo lubiłam ten krem... wąchać. :D Wspomnę jeszcze o tym, że skóra moich dłoni nie jest zbyt wymagająca, a krem sprawdza się bardzo dobrze. Moje dłonie są nawilżone i przyjemne w dotyku. Obawiam się jednak, że osoby, które mają tendencje do nadmiernego przesuszania dłoni, mogłyby nie być wystarczająco zadowolone z działania tego kosmetyku. Uczucie nawilżonych rąk niestety jest dosyć krótkotrwałe, dlatego po kilkudziesięciu minutach, konieczne jest powtórzenie aplikacji. W sprzedaży jest jeszcze jedna wersja zapachowa, która mnie kusi, ale nie wiem, czy po nią sięgnę. Teraz na zimę raczej skupię się na czymś bardziej odżywczym, ale wiosną, czy latem... kto wie. :)

Miałyście okazję poznać kremy z serii I LOVE VEGAN FOOD? Jak się u Was sprawdziły? 

--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda


6 komentarzy:

  1. Lubię te kremy, ale tak jak piszesz na wiosnę/lato są idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ze skórą dłoni mam różnie... Raz jest wymagającą, raz nie. Nawet w sezonie jesienno zimowym. Więc mimo wszystko chętnie bym poznała ten krem, bo u mnie nie jest oczywiste,że się nie sprawdzi, mimo że przeważnie stawiam na coś mocno treściwego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja bym takie gagatki w torebce nosiła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam go aktualnie - super pachnie! Działanie też bez zarzutu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wybrałam wersję regenerującą. Całkiem fajny krem, na dzień, choć dla wymagającej skóry oraz w zimowym okresie także trochę za słaby :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam go, ale dobrze wiedzieć, że tak fajnie się spisuje.

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.