Październikowe denko — co udało mi się zużyć w poprzednim miesiącu?

poniedziałek, 16 listopada 2020

Cześć,
Ostatnio pokazywałam Wam moje październikowe nowości, dlatego dzisiaj dla równowagi czas na denko. ;) Po raz kolejny udało mi się zużyć naprawdę sporo kosmetyków, z czego oczywiście — bardzo się cieszę. Zwłaszcza że w tym zestawieniu znalazły się nawet kosmetyki kolorowe. Nie będę jednak niepotrzebnie przedłużać i zwyczajnie zapraszam Was do dalszej części dzisiejszego wpisu. :)

Październikowe denko  


Tak prezentują się wszystkie kosmetyki, które dobiły dna w październiku. Już totalnie standardowo wspomnę o tym, że nie jest tak, że te wszystkie produkty zużyłam w ciągu miesiąca. Po prostu skończyły się w jednym miesiącu, ale niektóre z nich miałam otworzone dużo wcześniej. :)  

1. Szampon kofeinowy Revitax. RECENZJA
Przyjemny, aczkolwiek mocno przeciętny szampon. Dobrze oczyszczał moje włosy, ale lubił je plątać.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

2. Aloesowa maska do włosów Garnier. RECENZJA
Uwielbiam maski z tej serii, a i ta spisała się u mnie świetnie. Przepięknie pachniała, odżywiała włosy, ułatwiała ich rozczesywanie.
KUPIĘ PONOWNIE

3. Olej z pestek moreli Anwen
Nigdy wcześniej nie miałam okazji używać takiego olejku więc postanowiłam go wypróbować, ale szczerze mówiąc to kolejny produkt, który wypadł u mnie tak, o. Moje włosy zdecydowanie wolą inne specyfiki.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

4. Odżywczy balsam do włosów Aleppo Planeta Organica
No i znowu przeciętniak. Miałam ten balsam strasznie długo, dlatego cieszę się, że w końcu udało mi się go zużyć. ;) Delikatnie nawilżał moje włosy i ułatwiał ich rozczesywanie.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

5. Żel pod prysznic Berry Love Isana
Dawno nie kupowałam żeli z tej firmy, ale obok tej wersji po prostu nie mogłam przejść obojętnie. Pachnie obłędnie, a przy tym oczywiście standardowo całkiem dobrze oczyszcza i nie wysusza.
KUPIĘ PONOWNIE

6. Kremowy żel pod prysznic z mango i kokosem My Bath Sense
Żele z tej firmy kupiłam w Carrefour i bardzo się z nimi polubiłam. Ta wersja przepięknie pachniała, była kremowa i przyjemna w dotyku. Skóra po użyciu była mięciutka i świetnie oczyszczona.
KUPIĘ PONOWNIE

7. Żel pod prysznic i płyn do kąpieli Seyo
Szampan z truskawkami umilił mi niejedną kąpiel, ponieważ fantastycznie się pienił i przepięknie pachniał. ;)
KUPIĘ PONOWNIE

8. Żel pod prysznic Dove Original
Bardzo lubię żele z Dove, a ta standardowa wersja gości u mnie od lat. To kosmetyk, który fantastycznie oczyszcza i odżywia skórę, a przy tym rewelacyjnie się pieni.
KUPIĘ PONOWNIE

9. Malinowy peeling cukrowy Organic Shop. RECENZJA
Bardzo lubię peelingi z OS i często do nich wracam. Wersję malinową poznałam jeszcze w 2017 roku i to zdecydowanie jedna z moich ulubionych. Przepięknie pachnie, dobrze zdziera martwy naskórek i zostawia skórę niesamowicie przyjemną w dotyku.
KUPIĘ PONOWNIE

10/11. Peelingi do ciała Soraya Plante. RECENZJA
Soraya zdecydowanie poszalała w tym roku z nowościami. Peelingi z tej serii są świetne, a wersja z owsem już totalnie podbiła moje serducho. ;) Skóra po użyciu była gładziutka, nawilżona i mięciutka. Te scruby świetnie radzą sobie ze zdzieraniem martwego naskórka... zdecydowanie warto je wypróbować.
KUPIĘ PONOWNIE

12. Kremowy szampon i płyn do kąpieli Sylveco
Kolejny kosmetyk z serii tych, które zdecydowanie za długo czekały na użycie. No i z tych, których nie darzę zbyt wielką miłością. ;) Używałam tego produktu głównie do kąpieli, niezbyt ładnie pachniał, ale mocno się pienił.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

13. Pianka dla dzieci Nivea
To cudo kupiłam na jakiejś ogromnej wyprzedaży w Rossmannie i zużyłam do golenia. Pianka pachniała wanilią, ładnie zmiękczałą włoski i dobrze oczyszczała skórę.
KUPIĘ PONOWNIE

14. Borówkowa mgiełka do ciała Biolove

Kupiłam ją w 2018 roku, a zużyłam końcem 2020. Czy muszę coś w ogóle dodawać? :D Co prawda ładnie pachniała, ale ten aromat nie utrzymywał się zbyt długo więc sięgałam po nią naprawdę sporadycznie.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

15. Płyn micelarny 3w1 Cien
Lubię kosmetyki z Lidla, a i ten płyn był całkiem spoko. Dobrze zmywał makijaż, a przy tym nie podrażniał mojej skóry. Ot, taki zwyklaczek za kilka złotych.
KUPIĘ PONOWNIE

16. Żel myjący normalizujący Ziaja
Kiedyś bardzo lubiłam kosmetyki z Ziaji, teraz w sumie coraz mniej mnie kuszą. Ten żel dobrze oczyszczał skórę i jej nie wysuszał, ale zwyczajnie... mocno mi się znudził.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

17. Złuszczający peeling do twarzy Equilibra. RECENZJA
Polubiłam się z tym peelingiem, bo z jednej strony był taki trochę kremowy, a z drugiej naprawdę dobrze radził sobie ze zdzieraniem martwego naskórka. Pewnie już do niego nie wrócę, ale to dlatego, że jest jeszcze sporo kosmetyków tego typu, które bardzo chciałabym wypróbować. :)
NIE KUPIĘ PONOWNIE

18. Krem do twarzy ujędrnienie + wzmocnienie P♡lka. RECENZJA
Przyjemny krem, w którym raczej się nie zakochałam. Zużyłam go do końca, ale działał na tyle przeciętnie, że nie mam ochoty mieć go ponownie. ;)
NIE KUPIĘ PONOWNIE

19. Dezodorant Dove
Stały bywalec mojego denka. :) Sprawdza się u mnie świetnie od lat.
KUPIĘ PONOWNIE

20. Kokosowy krem do rąk Bielenda
Całkiem przyjemny krem. Dobrze nawilżał i odżywiał skórę moich dłoni, a przy tym ładnie pachniał. Wchłaniał się kilka minut, dlatego zazwyczaj używałam go na noc.
KUPIĘ PONOWNIE

21. Malinowy krem do rąk Eveline
Ten krem z kolei idealnie nadawał się do używania w ciągu dnia, bo wchłaniał się w tempie ekspresowym, a przy tym dobrze nawilżał dłonie.
KUPIĘ PONOWNIE

22. Podkład Total Cover Golden Rose
To cudo dzielnie towarzyszyło mi przez ponad rok. Zakochałam się w tym podkładzie i muszę Wam o nim napisać osobną recenzję. :) Buzia po jego użyciu wygląda po prostu perfekcyjnie, kolor idealnie dopasowuje się do skóry. Kocham!
KUPIĘ PONOWNIE

23. Baza niwelująca oznaki zmęczenia Bourjois. RECENZJA
A tu baza, którą w sumie kupiłam przypadkiem, a używam teraz już jej drugie opakowanie. Bardzo ładnie i naturalnie wygląda na buzi, a przy tym bez problemu się rozsmarowywuje.
KUPIĘ PONOWNIE

24-34. Na koniec oczywiście maseczki i różne saszetki. Z tego zestawienia na uwagę zasługują, chociażby maski z Bielendy, które sprawdziły się u mnie bardzo przyjemnie. Polubiłam też płachty z Sally's Box, maskę Bebeauty i tę borówkową maskę Purederm więc chętnie KUPIĘ je PONOWNIE. Dalej mamy średnia maskę z Cien, płachty z Koriki i Jumiso, których NIE KUPIĘ PONOWNIE. W kwestii próbek raczej też nic nie zainteresowało mnie na tyle, żebym miała ochotę na pełnowymiarowe opakowanie. 

Dotrwałyście do końca? Mam szczerą nadzieję, że tak. ;) Jestem całkiem zadowolona ze swojego październikowego denka. Pewnie mogłoby być jeszcze lepiej, ale ponad 20 pustych opakowań bardzo mnie satysfakcjonuje. Znacie te kosmetyki? 

--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

12 komentarzy:

  1. Lubie takienposty. Wiem conkupicz a co nie

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, sporo udało Ci się zużyć. Znam i lubię ten malinowy krem do rąk Eveline. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę moje ulubione peelingi! Znam też deo dove i lubię oraz krem Eveline - cudnie pachnie. Z masek miałam cien - fakt słaby, a w zapasach czekają te z bielenda i konopie z biedronki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam niektóre z tych kosmetyków, kilka sama miałam i używałam bardzo lubiłam peelingi do ciała Soraya Plante i pewnie kupie jeszcze jedno opakowanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też polubiłam bardzo maskę aloesową Hair Food. Lubię też peelingi OS, a te z Soraya Plante muszę w końcu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Płyn micelarny Cien i krem do rąk Eveline miałam, ale w innych wersjach i nie do końca mi przypasowały. Za to peelingi Organic Shop i żel Berry Love uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Przymierzam się do kupna tej serii plante ;p szkoda, że ten kofeinowy szampon tak słabo wypadł i plącze włoski ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielkie WOW! Soraya mnie dalej kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Klasyczny żel Dove jest niesamowicie wydajny. Długo zajęło mi kiedyś zużycie 750 ml :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam kilka produktów :) szampon sylveco baby u mnie (i u synka też) super się sprawdzał, zużyliśmy kilka butelek :) Koniecznie muszę spróbować maskę aloesowa z Garniera, mam papaje i jak jej wiatr zawieje, ale jak się wpasuje to robi sztos na włosach! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O Wow, poszalałaś z ilością zużytych produktów ale bardzo fajnie bo równowaga3 w zapasach musi być;) krem do rąk z Bielendy jestem moim ulubionym tylko wersja żółta ❤ peeling z Soraya mam w swoich zapasach i jeszcze nie miałam okazji używać.

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.