piątek, 9 maja 2014

Krem dla cery tłustej i mieszanej Featherlight- MAKE ME BIO

Cześć,
Nie lubię kremować buźki, zwyczajnie jestem na to zbyt leniwa. Na spotkaniu w lutym, otrzymałam jednak taki produkt, który zmobilizował mnie do regularnego kremowania. Zwłaszcza, że jego data ważności była tylko do maja... Na szczęście przy pomocy Mamuśki, przed upływem ważności udało nam się wykończyć prawie calutki krem, więc chce Wam dziś o nim trochę opowiedzieć!

Krem dla cery tłustej i mieszanej Featherlight- MAKE ME BIO 


Od producenta: Składniki/Ingredients (INCI): Citrus Aurantium Dulcis (Orange Blossom) Flower Water, Corylus Americana (Hazelnut) Seed Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Tocopherol (Vitamin E), Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Citrus Grandis (Grapefruit) Oil, Limonene*    *Naturalnie występujące olejki eteryczne


Opakowanie: Zakręcany, szklany słoiczek.
Konsystencja: Dosyć gęsta...
Zapach: Lekka woń, z wyraźną nutką pomarańczy.
Cena/dostępność: 69zł, do kupienia online na stronie MMB ;)
Moja opinia: Na początek, jak zawsze zaczynamy od opakowania. W przypadku tego kremu jest to szklany słoiczek o pojemności 60ml, obwiązany sznurkiem, do którego jest przyczepiona karteczka, na której znajdują się informacje na temat produktu. Wygląd jak najbardziej na plus. Początkowo konsystencja wydaje się być bardzo lekka, ale jest to tylko kilku milimetrowa warstwa, po jej zużyciu krem jest całkiem gęsty i czasem zdarza się w nim napotkać grudki...które na szczęście w nieszczęściu łatwo znikają na twarzy. Ogólnie konsystencja jest całkiem fajna, łatwo nabiera się krem na palec, on nie spływa, dobrze się rozprowadza. Nie wchłania się jednak w tempie błyskawicznym, i zostawia na skórze tłustą warstwę. Zapach jest dosyć charakterystyczny, czuć go już po otwarciu słoiczka. Jest mocny, zdecydowanie wyczuwałam w nim nutkę pomarańczy. Woń jednak gubi się razem z upływem czasu, podczas którego krem wchłania się w twarz.


Działanie...ach...polubiłam Cię za działanie. Niezwykle komfortowo działał na moją buźkę. Świetnie ją nawilżał i było to czuć już kilka chwil po użyciu produktu. Biorąc pod uwagę jednak to,że czas wchłaniania nie należał do najkrótszych, używałam go głównie na noc, z racji tego, że wczesnym rankiem nie mam czasu na tak długi czas oczekiwania. Ładne opakowanie? Fajnie. Dobra konsystencja? Fajnie. Bardzo dobre nawilżenie? Fajnie.  Na początku wydawało mi się, że minimalizuje wągry i inne niepotrzebne dziadostwa. Po pewnym czasie jednak zorientowałam się, że to tylko złudzenie...on ich nie wybiela, nie usuwa.... A szkoda, bo miałam taką nadzieję :D W każdym razie reasumując...całkiem dobry produkt. I moja Mama też go polubiła!


Miałyście?

Addicted to cosmetics

21 komentarzy

  1. Miałam używałam, ale u mnie nie sprawdził się. Mocny zapach zniechęca... i dodatkowo ta tłusta warstwa o której piszesz :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że długo się wchłania ;/ chociaż faktycznie na noc nie przeszkadzałoby mi to ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam go ale wersję pomarańczową i niestety bardzo mnie skrzywdziła :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyjemny krem, jednak niczym się szczególnym nie wyróżnił :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nic nie napisałaś o działaniu matującym. zauważyłaś coś takiego? chyba powinien coś działaś i w tym kierunku skoro przeznaczony jest do cery tłustej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam cerę mieszaną, on raczej nie działa w tym kierunku :)

      Usuń
  6. od As dostałam próbkę kremu różanego z make me bio - i świetny był! :) ale już się skończył ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. ale duży! musi starczać na wieki!

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda, że się długo wchłania, moja cierpliwość rano jest malutka, nie wiem jak to zniosę bo chcę go kupić własnie do stosowania pod makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa recenzja jak i produkt ; )) . Ja także mam taką cerę , szczerze ciężko jest coś znaleźć , ale moja cera bardzo polubiła się kremem Siarkowa Moc ;)) .

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam na niego ochotę !:-) szkoda tylko , ze jest drogi :/

    OdpowiedzUsuń
  11. to coś dla mnie :*pierwszy raz go widzę

    OdpowiedzUsuń
  12. ja miałam pomarańczowy i działał super, mam też różany - ale leży prawie cały w denku :/ nie sprawdził się i przez datę ważności leci do kosza :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam chorobę chciejstwa na punkcie tych kremów!

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że długo się wchłania ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam tego kremu, ale nie kupię, bo nie jest przeznaczony do mojej cery :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy ten kremik. Z chęcią bym go wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie ten krem spowodował mega wysyp niedoskonałosci...

    OdpowiedzUsuń
  18. ja mam różany i nie mogę się doczekać aż zacznę go używać *.*

    OdpowiedzUsuń
  19. Wygląda wspaniale, ale niestety na mnie nie działa, a raczej działa z nieprzyjemnymi skutkami...podobnie jak u jednej z poprzedniczek. Miałam dużą wysypkę po jego zastosowaniu i minęło kilka dobrych dni zanim skóra doszła do normalności. Żałuję, bo moje oczy są zachwycone tego typu kremami, a skóra jakoś ich nie toleruje... W moim przypadku ratunkiem są kosmetyki hypoalergiczne - mam skórę strasznie przesuszoną i baaardzo wrażliwą. Ostatnimi czasy stosuję taki krem do cery suchej Emolium i całe szczeście na mnie działa i nie mam negatywnych skutków. Chyba bym się załamała jakby nawet hypoalergiczne kosmetyki na mnie nie działały ;]

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.