poniedziałek, 4 września 2017

[OGROMNE] sierpniowe nowości - czy udało mi się przeżyć miesiąc za 50zł?

Cześć,
Idea tego, żeby przeżyć każdy miesiąc pod względem kosmetycznym za pięćdziesiąt złotych jest po prostu boska. Szkoda tylko, że praktycznie co miesiąc dzieje się"coś" (promocja, chęć uzupełnienia braków, wizyty w niedostępnych w Polsce sklepach) co sprawia, że wydaje o wiele więcej. Moje półki z zapasami są już caaałe zapełnione, ale co chwile znajduje nowe miejsce na upchnięcie trzydziestego żelu czy dwudziestej odżywki. No cóż, takie to uzależnienie. :-) Jeżeli jesteście ciekawi co przybyło do mnie w sierpniu to zapraszam do dalszej części wpisu.

Pierwsze sierpniowe nowości to wygrana z rozdania u Cathy (:*) Udało mi się wygrać zestaw dwóch kosmetyków, który składał się z regenerującego balsamu do ust Fresh&Natural i żelu do mycia twarzy z drobinkami ryżu od Orientanty. Tego produktu byłam bardzo ciekawa i praktycznie od razu powędrował ze mną do łazienki. Aplikacja to koszmar, ale o tym poczytacie więcej przy okazji recenzji.

Kolejne nowości sierpnia to 11 kosmetyków od Dove, Rexony, Vaselline - dla niej i dla niego. Razem z kosmetykami dostałam uroczą, plażową torbę, która towarzyszy mi praktycznie codziennie. Recenzje wszystkich produktów możecie znaleźć TUTAJ, klik. W paczce znalazłam zarówno produkty do włosów jak i do ciała.

Jak zapewne czytałyście już na kilku blogach - podczas spotkania blogerek, które odbyło się 20 sierpnia każda z dziewczyn przygotowywała dla innej anonimowy upominek. Ja w swoim prezencie znalazłam waniliowy żel z Balei, pastę węglową z Bielendy, którą miałam na chciejliście, moją ukochaną pomadkę z Golden Rose, o której pisałam Wam TUTAJ, klik i kolejny fioletowy lakier do paznokci.

Ze względu na jakość i wielkość tego zdjęcia musiałam zrobić je telefonem - stąd brak obróki, którą mam nadzieję mi wybaczycie. Pokazywałam Wam już to foto na instagramie, no ale muszę je wrzucić też tutaj. Kosmetyków uzbierało się całą masę, chociaż sporą częścią podzieliłam się z Bratową i koleżankami i tak została mi jeszcze sporo! Najbardziej ucieszyłam się chyba z produktów Tołpy bo bardzo lubię kosmetyki tej marki. Oczy uśmiechnęły mi się też do paletek Freedom, kosmetyków do włosów i myjadeł, które na pewno zużyję. Chociaż nie wiem ile czasu mi to zajmie. :) Fajnym akcentem były też np. herbatki hello slim, które piję regularnie od kilkunastu dni.

Promocja w Rossmanie - tak, tak. Nie ominęła i mnie. Na usprawiedliwienie napiszę tylko tyle, że zużywam baaardzo dużo produktów do włosów - właśnie najwięcej masek i odżywek. Podczas pierwszej wizty skusiłam się na mleczną odżywkę do włosów z Nivea, która jest przeznaczona do włosów grubych. Do koszyka wpadła też kolejna odżywka z Nivea - tym razem do włosów farbowanych. Podczas zakupów nie mogłam się nie skusić na chociaż jedną odżywkę z Garniera - wybór padł na oil repair, która kiedyś fajnie się u mnie sprawdziła. Chciałam też wypróbować kurację z Isany i na szczęście udało mi się ją dorwać. Z kosmetyków do włosów kupiłam też ole-krem z Biovaxa, który w blogosferze zbiera same pozytywne opinie i trzy odżywki w sprey'u od Gliss Kura. Pisałam Wam niedawno, że już nie wyobrażam sobie rozczesywania włosów ebz ich pomocy dlatego skusiłam się na trzy warianty. Kupiłam też wtedy zestaw do masażu z Lirene w skład, któego wchodzi olejek antycellulitowy i bańka chińska oraz kilka maseczek. Postawiłam na ulubione maseczki z Ziaji, na dwie maski z Bielendy i na jedną z AA. Zobaczymy jak sie sprawdzą. Za całość na zdjęciu zapłaciłam około 80zł więc zdecydowanie się opłacało.

W sierpniu skusiłam się też na kremowy szampon i płyn do kąpieli z Sylveco, którego byłam ciekawa od dłuższego czasu. Szata graficzna kosmetyków przeznaczonych dla dzieci jest po prostu obłędna więc nie mogłam się nie skusić. Kosztował około 26zł. W Rossmanie dopadłam też odżywkę z Nivea w sprey'u, która kusiła mnie podobnie jak wersja do spłukiwania. Kosztowała około 7zł. Do koszyka wpadły też dwie maseczki z Biovax, które w połączeniu z obiema promocjami kosztowały jakies 4.50zł za sztukę. Żałuję, że nie udało mi się upolować trzeciej wersji, ale pewnie prędzej czy później ją przetestuję.

Jak już pewnie wiecie sukcesywnie staram się testować kosmetyki z Sylveco i jego pośrednich marek - w sierpniu do mojej kolekcji dołączył kojący żel do higieny intymnej z Vianka, za który zapłaciłam około 17zł i łagodzący olejek do demakijażu, który kosztował około 20zł. Po wycieczce w Pradze i przejściu około 40 kilometrów moje stopy były w opłakanym stanie dlatego skusiłam się na kolejne opakowanie skarpetek złuszczających - tym razem wybór padł na te z Lirene. Kosztowały 15.89zł.

Ten ogrom nowości to kosmetyki, które przywiozłam z DM-u w Pradze. Wizyta w tym sklepie sprawiła mi sporo radości, ale przywiezienie tego do Polski było nie lada wyzwaniem :) Skusiłam się na piankę pod prysznic, peeling do ciała, dwie maseczki, trzynaście żeli pod prysznic i pięć mydeł w płynie. Ktoś może uznać, że zwariowałam, ale nie codziennie zdarza mi się odwiedzać tę drogerię a poza tym za te wszystkie produkty zapłaciłam około 79zł, kiedy to w Polsce za jeden fajny żel płacę czasami około 10zł. Lubię kosmetyki z Balei, ślicznie pachną i chociaż konsystencje żeli nie należą do najgęstszych - zawsze chętnie się nimi myję. We wrześniu jadę z chłopakiem do Budapesztu i tam też planuję odwiedziny w DM :)

Uff... dotrwaliśmy do końca. To by było na tyle :D Życzę Wam miłego wieczoru a sama lecę spać bo jutro przed pracą muszę ogarnąć z mamą nową bramę do naszego garażu. Idzie zima a nasza brama sama prosi się o wymianę. Ciekawe modele znalazłam też na cels.pl Brama jaka przypadła nam do gustu wersja garażowa rozwierana.

W sierpniu więc przybyło do mnie +/- 63 produkty plus rzeczy, które dostałam na spotkaniu blogerek. Ciężko jednak mi je policzyć sztukowo. Na zakupy kosmetyczne wydałam 249,39zł, ale porobiłam takie zapasy, że długo nie będę musiała się martwić o brak odżywek do włosów czy masek. Limit przekroczony więc o prawie 200zł... trudno :P


Ruda

31 komentarzy

  1. Zapas chyba na pół roku :) Nie wiedziałam, że w Pradze jest DM

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale kosmetykowe szaleństwo:)! wow

    OdpowiedzUsuń
  3. LImit przekroczony, ale widać że warto było :D Super nowości, aż nie wiadomo co komentować xd Ciekawi mnie najbardziej chyba ten oleo-krem i żele z Balea - 'ptasi' (co to za zapach wgl?) i ten z limonką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ tego dużo :O widzę swój ukochany, waniliowo-kokosowy żel Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  5. o matko kochana! jeszcze więcej nowości niż u mnie!:P

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow ile wspaniałych nowości, aż w głowie się od nich kręci :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehehe... Ogromne zapasy, chyba pomyszkujemy w Twojej łazience.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, ile kosmetyków. Upominki ze spotkania oszałamiające!Uwielbiam odżywki Gliss Kur.

    OdpowiedzUsuń
  9. To zaszalałas ;) mnóstwo cudowności!

    OdpowiedzUsuń
  10. O Kochana... nie ma to jak porządne nowości:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Boziu,ile wszystkiego :D Imponująco wygląda fotka z prezentami z naszego spotkania blogerek :D
    Kochana,daj znać jak się sprawuje olejek do demakijażu Vianek,mam na niego ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ile wspaniałości. Czasami wydajemy zbyt dużo i przekraczamy swoje limity ale później oszczędzamy tym samym nie kupując nic więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  13. o masakra! :) aż mi się oczy zaświeciły, ale zazdroszczę :D choć na promocji w Rossmannie też trochę się obkupiłam ;) nawet wzięłam tą samą odżywkę z Nivea i Isany :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O mamo, faktycznie dużo tego :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow! Sporo tego! Moje oczy to kochają! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak to na zapas to można uznać, że przeżyłaś za 50 zł, haha! :P
    Mi się ostatnio pokończyło chyba wszystko, co tylko mogło, poszalałam też z innymi zupełnie niepotrzebnymi mi zakupami i tak jakoś kasa rozpłynęła się we mgle... Hmm :P Liczę, że nie będę musiała już za dużo kupować, ale upatrzyłam sobie paletkę i tła na bloga i tak.... wiesz.... :P Ale rzeczywiście nie chciałabym chyba już za dużo kupować, bo sama widzę, że przesadziłam.

    Tych Twoich nowości jest po prostu mnóstwo, sama nie wiem, czego Ci bardziej zazdroszczę :D Chyba balei :P i tej torby plażowej :D

    OdpowiedzUsuń
  17. O rany, dni w roku Ci zabraknie by to wszystko zużyć hihi

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawa jestem olejku do demakijażu z Vianka. Sama mam na niego ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. na bogato, znów zaszalałaś :) balea <3

    OdpowiedzUsuń
  20. haha kochana ja zaszalałam podobnie w DM xd

    OdpowiedzUsuń
  21. Możesz otworzyć mini drogerię składającą się z samych sierpniowych nowości :) Budżet przekroczony, ale najważniejsze, że jesteś zadowolona i nie żałujesz tych zakupów. Miłych testów :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ojoj aż mi sie w głowie zakręciło od tych wszystkich nowości i wspaniałości :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj, faktycznie sporo rzeczy do Ciebie trafiło :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Wizyta w DM zawsze się tak kończy :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Sporo tego :) Ja też skusiłam się na kawiorowy oleo-krem Biovaxa ( moje włosy chyba go polubiły) oraz żel z Vianka (tylko, że wybrałam wersję nawilżającą). Odżywkę mleczną Nivea do włosów normalnych wykończyłam niedawno z przyjemnością ;)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.