Przegląd maseczkowy #7 - [Dermaglin, Freeman, Marion, Isana, Selfie Project, AA, Bielenda, Evree, Ziaja, L'Biotica]

czwartek, 8 listopada 2018

Cześć,
Dawno nie było tutaj maseczkowego przeglądu, dlatego najwyższa pora nadrobić zaległości. Znowu uzbierało mi się dwanaście maseczek, o których chciałabym Wam nieco opowiedzieć. Wszystkie z tych masek, pokazywałam Wam już wcześniej na instagramie, a teraz nadszedł czas na ich pięć minut na blogu. 


1. Przeciwzmarszczkowa maseczka Dermaglin
Ta maska czekała w zapasach baaardzo długo, nad czym ubolewam bo spisała się super. Gęsta konsystencja fajnie rozsmarowywała się na twarzy, ale trochę ciężko zmywała. To nic, bo działanie zdecydowanie zrekompensowało. Buzia po jej użyciu była rozpromieniona, wyraźnie oczyszczona i mięciutka w dotyku. No sztos.
KUPIĘ PONOWNIE

2. Oczyszczająca maseczka Freeman
Nigdy wcześniej nie miałam w sumie żadnej maseczki z tej firmy więc byłam jej bardzo ciekawa. Miała całkiem ok konsystencję - nie miałam później problemu z tym, żeby ją zmyć, a i zapach był całkiem spoko. Działanie z kolei bez większego wow - buzia była później oczyszczona, ale ten efekt nie utrzymał się zbyt długo. 
NIE KUPIĘ PONOWNIE

3. Szpinakowa maseczka Marion
Po jej otwarciu, od razu rzuca się mega dziwny, lekko ziołowy zapach, który na szczęście nie utrzymuje się zbyt długo na twarzy. Skóra po jej użyciu była mięciutka i miła w dotyku, ale tak jak już pisałam na instagramie - brakuje jakiegoś większego love.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

4. Złuszczająca maseczka beauty shot Marion
Czyli mój sierpniowy hit! Maska przepięknie pachnie jabłkami, a skóra po jej użyciu jest mega mocno oczyszczona i świetnie się prezentuje. Do tego to mega wygodne opakowanie, które jest świetnym rozwiązaniem. 
KUPIĘ PONOWNIE

5. Odświeżająca maseczka Isana Young
Czyli zdecydowanie maska z najpiękniejszym nadrukiem. :D Pytanie tylko czy to żaba, czy klaun? W każdym razie tkanina fajnie przylegała do buzi, nie odstawała we wszystkie strony i nie spadała podczas noszenia, a twarz była później odświeżona, oczyszczona i promienna. 
KUPIĘ PONOWNIE

6. Wygładzająca maseczka do twarzy Selfie Project
W kwestiach technicznych wypadła bardzo słabo - ta wersja niesamowicie się kleiła i trudno było mi ją później ściągnąć. Efekt po jednak trochę to zrekompensował, bo buzia była ładnie rozświetlona i całkiem przyjemnie się prezentowała.
NIE KUPIĘ PONOWNIE


7. Maseczka bąbelkująca AA
Z wszystkich wersji masek bąbelkowych od AA, ta ciekawila mnie w sumie najbardziej, a spisała się mocno średnio. Po pierwsze te bąbelki były wyjątkowo słabe, a po drugie twarz po jej użyciu była tylko lekko wygładzona i ten efekt nie utrzymał się zbyt długo.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

8. Maska z zieloną herbatą Bielenda
Bardzo lubię kosmetyki z Bielendy, a i ta maska mnie nie zawiodła. Przepięknie pachnie zieloną herbatą i ładnie schodzi z twarzy. Buzia po jej użyciu jest dobrze oczyszczona i odświeżona, a pory wyraźnie zminimalizowane.
KUPIĘ PONOWNIE

9. Nawilżająca maseczka Selfie Project 
Ostatnia już brokatowa maska z SP na szczęście spisała się całkiem spoko. Tym razem nie miałam już problemów z tym, żeby zmyć ją z twarzy i się tak nie kleiła. Twarz po użyciu była wypoczęta, mięciutka w dotyku i całkiem przyjemna
KUPIĘ PONOWNIE

10. Detoksykująca czarna maska Evree  
Wiele z Was pytało o tę maskę na instagramie. Z kwestii technicznych na pewno słabo wypada to, że maska brudzi wszystko w koło. ;) Na szczęście nie miałam problemu z późniejszym zmyciem jej z ręcznika, ani z twarzy. Efekt po jej użyciu jest bardzo fajny - buzia jest mocno oczyszczona, pory są zminimalizowane, a skóra wygląda na wypoczętą i odświeżoną.
KUPIĘ PONOWNIE

11. Enzymatyczna maseczka z ogórkiem Ziaja
Maski z Ziaji bardzo lubię i chętnie po nie sięgam. Ta również mnie nie zawiodła. Miała bardzo przyjemny, świeży zapach, a buzia po jej użyciu prezentowała się wyjątkowo przyjemnie. Była oczyszczona, świeża i rozpromieniona.
KUPIĘ PONOWNIE

12. Bąbelkująca maseczka L'Biotica
Ta maska była na mojej chciejliście zdecydowanie za długo. :) Cieszę się, że w końcu ją wypróbowałam, bo efekt po użyciu był super. Tkanina dobrze przylegała do twarzy, nie odstawała w każdą stronę, a buzia była potem wyraźnie oczyszczona, odświeżona i przyjemna w dotyku.
KUPIĘ PONOWNIE

Ufff... udało się Wam dobrnąć do końca? Maseczek było sporo, cieszę się, że aż 8/12 spisało się na tyle fajnie, że mam ochotę do nich wrócić. Kolejny przegląd pojawi się gdy znowu uzbieram dwanaście sztuk. Ps... mam już jedną :D

--------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK     
Ruda

10 komentarzy:

  1. Miałam maseczki z Isany, wersja z pandą i lwem. Jestem zachwycona ich wyglądem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym sięgnęła po enzymatyczną maseczkę z ogórkiem od Ziaja

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tych maseczke co wymieniłaś to interesuje mnie tylko Bąbelkująca maseczka L'Biotica. Poza tym reszta średnio :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporo maseczek zużyłaś, a mimo to żadnej z nich osobiście nie używałam, choć chyba kilka mam w zapasach, gdzie czekają na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Evree bardzo lubię muszę do niej wrócić ;) Ziaję też miło wspominam z ogórkiem, za to ta z aa faktycznie nie była szałowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się ta maseczka L'Biotica, całkiem możliwe, ze się na nią skuszę

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się chyba skuszę na maskę Evree :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawe maseczki :) Najbardziej interesuje mnie ,,Black Rose"

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.