Październikowe denko - co udało mi się zużyć w poprzednim miesiącu?

piątek, 16 listopada 2018

Cześć,
Dobra połowa listopada już za nami, dlatego to najwyższa pora, aby pokazać Wam denko z zeszłego miesiąca. Szału z zużytymi kosmetykami brak, ale cieszy mnie każde puste opakowanie. W końcu... robi miejsce na nowe. ;) Jeżeli jesteście ciekawi co zużyłam w poprzednim miesiącu to zapraszam do dalszej części dzisiejszego wpisu.


Dziś wyjątkowo zacznę od przedstawienia rzeczy, które zużyłam w domu rodzinnym - nie ma ich co prawda na powyższym, grupowym zdjęciu, ale skoro je obfociłam to dlaczego by ich nie pokazać? ;)


1. Kremowy żel pod prysznic o zapachu truskawek Palmolive. RECENZJA
Moja totalna miłość. :D Wcześniej używałam już wersji z owocami leśnymi, którą Wam podlinkowałam. Ten egzemplarz przepięknie pachniał truskawkami i super oczyszczał.
Kupię ponownie: TAK 

2. Aloesowy szampon do włosów Equilibra. RECENZJA
Zużyłam w sumie już dwa, albo trzy opakowania tego szamponu i chętnie do niego wrócę. Bardzo przyjemnie oczyszcza włosy i rewelacyjnie odbija je od nasady. Moje pasma po jego użyciu zawsze bardzo dobrze się prezentują.
Kupię ponownie: TAK 

3. Maska w płachcie Garnier 
Wcześniej nie miałam okazji używać maseczek w płachcie z Garniera więc postanowiłam skusić się na ten egzemplarz. Niestety zdecydowanie się u mnie nie sprawdziła. Ciężko było dopasować ją do twarzy, a efekty po użyciu były bardzo mizerne. :/
Kupię ponownie: NIE 


4/5. Szampon i odżywka Toni&Guy. RECENZJA
Przyjemny zestaw, który sprawiał, że moje włosy były dobrze oczyszczone i mięciutkie w dotyku. Jedyne co na minus to niewygodne opakowania, które utrudniały wydobycie kosmetyków ze środka. Techniczny szczegół do poprawy. ;)
Kupię ponownie: TAK 


6. Odżywiające mleczko do mycia AA. RECENZJA
Ten kosmetyk również pojawia się w denku już po raz drugi, albo trzeci. Uwielbiam go ;) Przepięknie pachnie truskawkami, bardzo dobrze myje i zostawia skórę niezwykle milutką w dotyku. 
Kupię ponownie: TAK

7. Żel pod prysznic Sugar Plum Isana
O tej wersji akurat Wam nie pisałam, ale ogólnie w archiwum znajdziecie całą masę recenzji żeli z Isany. Sugar Plum to zapach luksusowej śliwki, który bardzo mi się spodobał. Zużyłam w sumie dwa opakowania. :D 
Kupię ponownie: TAK 


8. Galaretka peelingująca Perfecta 
Ten kosmetyk zdecydowanie za długo czekał na zużycie. Nie polubiliśmy się zbytnio - konsystencja była dziwna, zapach mocno sztuczny, a działanie przypominało delikatny żel peelingujący.
Kupię ponownie: NIE

9. Peeling do ciała Dove. RECENZJA 
Bardzo cieszę się, że Dove wypuściło swoje peelingi. Ten przepięknie pachniał, miał mega przyjemną kremową konsystencję i sprawiał, że skóra po użyciu była mięciutka w dotyku i aksamitna.
Kupię ponownie: TAK


10. Krem-mus do mycia twarzy głębokie oczyszczanie Le Cafe de Beaute
Ten kosmetyk miał bardzo dziwny, lekko mentolowy zapach, ale świetnie oczyszczał buzię. Radził sobie nawet z mocniejszym makijażem.
Kupię ponownie: TAK

11. Krem na popękane pięty Shefoot
Całkiem przyjemny krem, który całkiem szybko się wchłaniał i zostawiał skórę miękką w dotyku. Używałam go w sumie na całe stopy i mogę śmiało polecić.
Kupię ponownie: TAK

12. Krem do rąk Fruity Jungle. RECENZJA
Przyjemny kremik do rąk, który dobrze nawilżał i całkiem ladnie pachniał.
Kupię ponownie: TAK

13. Dezodorant Dove. RECENZJA
Nie bez powodu mam go  w prawie każdym denku. Ukochany. :) 
Kupię ponownie: TAK


14. Kawowy scrub do ciała Bare Care. RECENZJA
Nie przekonałam się do takiej formy peelingowania. Chociaż skóra była dobrze oczyszczona i przyjemna w dotyku to jakoś kawowe peelingi to nie moja bajka. :)
Kupię ponownie: NIE


Na koniec standardowo maseczki (15-18) na pewno wrócę jeszcze do Ziaji, Efektimy i Bielendy bo bardzo je lubię, a Selfie Project nie do końca przypadła mi do gustu. ;) Znacie któryś z produktów, który zużyłam w październiku?

--------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK     
Ruda

31 komentarzy:

  1. Miałam szampon Equilibra i działał fajnie, ale przez aloes lubiła mnie po nim swędzić głowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może używanie od czasu do czasu by pomogło? :)

      Usuń
  2. Sporo udało Ci się zużyć, u mnie niestety w październiku kiepsko :/ Kusi mnie ten peeling z Dove :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam tylko krem do rąk Fruity Jungle. Sama go nie miałam, ale siostra używała dwóch zapachów, więc czasami jej podkradałam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. znam szampon aloesowy, który bardzo lubiłam, Dove to również mój ulubieniec ;) Koniecznie muszę kupić żel Isana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Żałuję, że nie załapałam się na te śliwkowe żele Isany ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo szkoda, bo myślałam o tej galaretce z Perfecty :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Te peelingi Dove strasznie mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie Ci poszło :) Też się cieszę, że Dove wypuściło peelingi.
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Szampon alosowy był świetny! :) Znam też maseczki Efektima, ziaja i bielenda - były bardzo fajne. Kusi mnie bardzo peeling dove, chociaż nie koniecznie w Twojej wersji.

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam ten peeling dove, cudownie pachnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Może teraz jesienią może wreszcie uda mi się sięgnąć po te kremy Fruity :). Śliwkowy żel też bym przygarnęła :P

    OdpowiedzUsuń
  12. żel z isana... myślę o nim często :D, galaretka z perfecty totalny niewypał! a w szafce gdzieś mam ten krem z she foot, muszę go odkopać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też nie lubię peelingów kawowych :D
    A peeling Dove kupiłam wczoraj,przetestowałam na razie raz,Boże co za zapach! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam tylko maskę w płachcie z Garniera, ale używałam jej tak dawno temu, że niewiele z tego pamiętam. Wiem tylko, że szału u mnie nie zrobiła i do nich raczej nie wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo tego, miałam kilka z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba musze ponownie siegnac po T&G :)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.