Krem głęboko nawilżający, naturalny krem z retinolem, regenerujący balsam do ust — jak sprawdziły się u mnie kosmetyki Pure Story?

wtorek, 26 maja 2020

Cześć,
Przeglądając zdjęcia do recenzji, zauważyłam, że zdecydowanie najwięcej zaległości mam w pielęgnacji twarzy. Zużyłam sporo produktów, o których chciałabym Wam jeszcze coś napisać, a zaraz dojdą do tego kolejne... :) Mam nadzieję, że w czasie wakacji uda mi się trochę nadgonić recenzję, a już dzisiaj zapraszam Was do poznania mojej opinii na temat kosmetyków od Pure Story. Miałam w sumie okazję używać ich trzech produktów, no i dzisiaj zapraszam Was na taką zbiorczą recenzję. 

Krem głęboko nawilżający, naturalny krem z retinolem, regenerujący balsam do ust — Pure Story

 
Od producenta: Głęboko nawilżający krem zawierający substancje wchodzące w skład Naturalnego Czynnika Nawilżającego (NMF), takie jak ultraniskocząsteczkowy kwas hialuronowy, mocznik, kwas laktobionowy. Dlatego szybko i skutecznie wiąże wodę w skórze, czyniąc ją jędrną i gładką.  Dzięki zawartości niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT),  kwasu retinowego, witamin C, E oraz flawonoidów, chroni komórki skóry przed wolnymi rodnikami, spowalniając procesy jej starzenia się. Szybko penetruje w głąb skóry, wspierając jej naturalne procesy regeneracyjne, przez co zwiększa jej elastyczność i napięcie. Zalecany jest do codziennej pielęgnacji skóry przesuszonej, z oznakami przedwczesnego starzenia i utraty elastyczności.

Skład: Aqua, Rosa Damascena (Rose) Flower Water, Squalane, Panthenol, Lactobacillus Ferment &Lactobacillus & Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Urea, Glyceryl Stearate, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Sorbitan Olivate, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Oryza Sativa Bran Oil, Lactobionic Acid, Musk Rose (Rosa moschata) Seed Oil, Hyaluronic Acid, Cetearyl Alcohol, Cinnamomum Zeylanicum Bark Oil, Eugenia Carypophyllus Oil, Rosa Damascena Flower Oil, Rosa Damascena Flower Oil.


FACE SERUM MULTI ACTION N o 1 to koncentrat bioaktywnych substancji o wszechstronnym działaniu przeciwstarzeniowym, takich, jak retinol 0,025%, azjatykozyd, koenzym Q 10, tokoferole. Przyspiesza regenerację skóry, poprawia ukrwienie i ją dotlenia. Redukuje drobne zmarszczki, zwiększa napięcie i elastyczność skóry oraz rozjaśnia przebarwienia. Zalecany dla skóry z oznakami utraty jędrności, drobnymi zmarszczkami i przebarwieniami. Również dla skóry ze skłonnością do przetłuszczania się i tworzenia zaskórników.

Skład: Aqua, Rosa Damascena (Rose) Flower Water, Caprylic/Capric Trigliceride, Propanediol, Lactobacillus Ferment & Lactobacillus & CocosNucifera (Coconut) Fruit Extract, Hydrogenated Lecithin, Glycerin, Tocopherol, Panthenol, Gliceryl Stearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Asiaticoside, Retinol, Lactobionic Acid, Ubiquinone, Hyaluronic Acid, Xanthan Gum. 

Zmiękcza, nawilża, wygładza i poprawia elastyczność ust przynosząc natychmiastową ulgę i komfort.
Skład: Simmondsia Chinensis Seed Oil, , Cocos Nucifera Oil, Cera Alba, Theobroma Cacao Seed Butter, Persea Gratissima Butter, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Cholesterol, Copernica Cerifera Wax, Bisabolol. 



Opakowania: Kosmetyki są zamknięte w bardzo ładnych biało-czarnych opakowaniach.
Konsystencje: Krem był całkiem gęsty i miał jasny kolor, serum/krem z kolei był leciutko żółtki i podobnie gęsty. Balsam do ust był praktycznie przeźroczysty, kremowy i przyjemny w dotyku. 
Zapachy: Cała trójka moim tych produktów pachnie podobnie... czuć delikatny aromat róży, który jest wymieszany z czymś, co bardzo trudno mi zidentyfikować.
Ceny/dostępność: Kosmetyki tej marki znajdziecie oczywiście w ich sklepie internetowym, szczerze powiedziawszy, to nie widziałam ich nigdzie indziej. Ceny są wysokie... za krem musimy zapłacić 280 zł, za serum 300 zł, a za balsam do ust 40 zł.



Moja opinia: Kosmetyki od Pure Story są zamknięte w bardzo ładnych i eleganckich opakowaniach. Słoiczki są proste, ale przykuwają wzrok. Każdy z tych produktów opiszę Wam po kolei i zacznę od głęboko nawilżającego kremu, który otrzymujemy zapakowany w 50 ml opakowanie. Właśnie takie opakowania w kremach lubię najbardziej, bo jak widzicie na zdjęciach... nie miałam żadnych problemów z tym, żeby zużyć go do końca. Konsystencja tego kremu miała jasny kolor i była przyjemnie kremowa... taka ani nie za gęsta, ani zbyt wodnista więc przy jednorazowej aplikacji nie zużywałam zbyt dużo tej mazi. ;) Zapach kremu był przyjemny, ale specyficzny. Wyczuwałam delikatny aromat róż, który był wymieszany z czymś ostrym... trudno powiedzieć z czym i całość wypadała tak hm... perfumowanie. Ogólnie to ten aromat wyczuwałam czasem jeszcze kolejnego dnia rano, w momencie gdy smarowałam się wieczorem. ;) Ten krem potrzebował kilka minut na to, żeby dobrze się wchłonąć, dlatego gdy używałam go rano - sięgałam po niego możliwie najszybciej po przebudzeniu, żeby móc później spokojnie robić makijaż. O ile dobrze pamiętam, to sięgałam po niego w styczniu, lutym i jeszcze trochę w marcu, no i nie ukrywam, że bardzo się polubiliśmy. To idealny krem na mróz i brzydką pogodę. Moja twarz po użyciu była dogłębnie nawilżona, niesamowicie przyjemna w dotyku i taka wręcz jedwabiście gładka. Przy używaniu wieczorem - ten efekt był wyczuwalny jeszcze kolejnego dnia. Z pomocą tego kremu pozbyłam się wszelkich suchych skórek i praktycznie w ogóle nie narzekałam na stan swojej cery. Zdarzało się również, że sięgała po niego także moja mama (50+) i również była pod wrażeniem tego, jak mięciutka w dotyku jest po użyciu jej skóra. Szczerze żałuję, że cena regularna tego kosmetyku jest tak wysoka... bo na pewno zagościłby w mojej pielęgnacji częściej... a już na pewno w czasie trwania zimowych miesięcy. Latem moja skóra nie potrzebuje aż takiego nawilżenia. Kolejnym kosmetykiem, o którym chciałabym Wam dzisiaj trochę napisać jest naturalny krem z retinolem, który ja stosowałam w sumie jako serum. Czasem solo, czasem używałam później jeszcze jakiegoś kremu. Tutaj ponownie - sięgałam po nie zarówno rano, jak i wieczorem... czasem tylko rano, czasem tylko wieczorem. ;) Nie wiem jak to się stało, że nie zrobiłam zdjecia konsystencji, ale miała ona lekko żółty kolor i przypominała krem pod względem swojej gęstości. Podobno był również zapach. Tego produktu byłam bardzo ciekawa przede wszystkim dlatego, że producent obiecuje, że działa on rozjaśniająco na przebarwienia. No i faktycznie tak jest. Może ten efekt nie był jakiś spektakularny, ale zauważyłam, że moje drobne pozostałości po niedoskonałościach zrobił się  mniej widoczne, z czego no nie ukrywam... bardzo się ucieszyłam. Ogólnie skóra po użyciu była ładnie napięta i elastyczna w dotyku, ale jakiejś ogromnej miłości między nami nie było na tyle, abym miała ochotę po ten kosmetyk sięgnąć ponownie. Ja polecam go osobom, które borykają się z przebarwieniami - myślę, że w takiej sytuacji warto w niego zainwestować. Moje drobne zmiany na twarzy zostały ładnie złagodzone.


Ostatnim już kosmetykiem, o którym chciałabym Wam dzisiaj coś napisać jest balsam do ust, który towarzyszył mi przez kilka zimowych tygodni. Ja co prawda nie jestem fanką takiej formy aplikacji, ale sięgałam po niego zawsze przed pójściem spać i w takim wydaniu jak najbardziej mi odpowiadał. Na usta nakładałam zawsze grubą warstwę, a one były później mocno nawilżone, wygładzone i naprawdę przyjemne w dotyku. Balsamu używał też mój chłopak, gdy miał zimą popękane usta i wszystko się ładnie zagoiło. To treściwy i jedwabisty w dotyku produkt, który bardzo dobrze nawilża i odżywia.

Z dzisiejszego trio zdecydowanie najbardziej zauroczył mnie krem głęboko nawilżający i szczerze żałuję, że jego cena regularna jest dosyć wysoka. Dajcie mi koniecznie znać, czy miałyście już okazję poznać te produkty? Jak się u Was sprawdziły?

--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

16 komentarzy:

  1. Dla mnie totalna nowość, ale czujs sie zaciekawiona

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie miałam okazji poznać, a szkoda :). Bardzo ciekawe produkty i też żałuję, że ten krem kosztuje tak dużo, bo z chęcią bym sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nic tej marki, ale zapowiada się pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No niestety, nieraz trzeba zapłacić więcej za coś bardzo dobrego. Ja nie miałam tych produktów

    OdpowiedzUsuń
  5. Również ostatnio testowałam i mamy bardzo podobną opinię na temat tej marki kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  6. Produktu wydają sie ciekawe ale szkoda ze cena taka wysoka

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajną konsystencje ma ten krem, opakowania przyciągają wzrok, są takie eleganckie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale mi się spodobały składy! Kocham takie kremy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że produkty są takie drogie. Krem najbardziej mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znam kompletnie tych produktó ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tej marki kosmetycznej. Cena faktycznie wysoka, ale jeśli działa to może warto :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ceny są rzeczywiście wysokie, ale czasem warto sprawić sobie trochę luksusu :D

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.