Kwietniowe nowości - czy udało mi się przeżyć miesiąc za 50zł?

środa, 6 maja 2020

Cześć,
Kwiecień skończył się kilka dni temu, dlatego to najwyższa pora, aby pokazać Wam moje  nowości z ubiegłego miesiąca. Skusiłam się na kilka ciekawych produktów, niemniej jednak starałam się za bardzo nie szaleć z nowościami. Jeżeli jesteście ciekawi, co do mnie wpadło w kwietniu, to zaprasza do dalszej części dzisiejszego wpisu.
Kwietniowe nowości 


O ile dobrze pamiętam, a myślę, że tak... moimi pierwszymi nowościami kwietnia była kolejna oliwka pielęgnacyjna z Rossmanna i krem do ciała z Isany. Oliwkę już zużyłam, pokazywałam Wam ją w denku - towarzyszyła mi przy masażu bańką chińską i na pewno kiedyś do mnie wróci. Krem z Isany kupiłam z myślą o kremowaniu włosów, ale używam go też czasem do smarowania ciała. Za te dwa produkty zapłaciłam chyba około 26 zł.


Kolejne, trochę większe zakupy w Rossmannie. Na usprawiedliwienie mogę dodać, że praktycznie wszystko od razu poszło w ruch, a niektóre rzeczy już zużyłam. ;) Skusiłam się w końcu na wychwalaną wszędzie szczotkę do masażu na sucho For Your Beauty, kolejną oliwkę do masażu bańką chińską, mini płyn micelarny z Bielendy i pomadkę z tej samej firmy. Wzięłam też dwie nowe sole do kąpieli z Alterry i maseczkę z Eveline. Z takich akcesorii do koszyka wpadł też pumeks i gumki do włosów. Za całość ze zdjęcia zapłaciłam 49,81 zł. Nadprogramowym zakupem była właściwie tylko maseczka i może sole do kąpieli, bo reszty z tych rzeczy po prostu potrzebowałam. ;)


Moja kolejna nowość to podkład o działaniu nawilżającym z Lancome, który znalazł się u mnie dzięki Notino.pl ♥ Jeszcze nigdy nie miałam okazji używać kolorówki tej marki, dlatego wypróbowałam go praktycznie od razu. Myślę, że w czerwcu, albo w lipcu napiszę Wam o nim coś więcej.



Ten ogromny zbiór nowości to moje małe, tak... małe :D Uzupełnienie kosmetyków z Lidla. Jeżeli chodzi o produkty pełnowymiarowe to wzięłam żel do mycia twarzy i płyn micelarny - tych kosmetyków nie mam już praktycznie w ogóle w zapasach. Skusiłam się też na kilka masek do włosów, no i oczywiście na maseczki do twarzy. Niektóre z nich już znam i lubię, inne dopiero poznam. Część tych rzeczy kupiłam z myślą o prezencie dla kogoś bliskiego więc na pewno nie wszystko zostanie u mnie. Za całość ze zdjęcia zapłaciłam 56 zł.


Przy okazji zakupów na Minti Shop... wyjątkowo nie były to moje zakupy :D Wrzuciłam dla siebie do koszyka cztery saszetki od Anwen. Wybrałam kawowy szampon enzymatyczny i trzy wersje maski, żeby zobaczyć, która z nich spisze się u mnie najlepiej. Została mi już do przetestowania tylko jedna saszetka, ale napiszę Wam o nich coś więcej przy okazji majowego denka. Za te cztery próbki zapłaciłam 19,86 zł więc zdecydowanie bardziej korzystnie wychodzi zakup pełnowymiarowego produktu. ;)


Moimi ostatnimi nowościami kwietnia były dwa płyny do kąpieli, które znalazłam w Biedronce. Jeżeli tylko je zobaczycie, to bierzcie w ciemno, bo pachną obłędnie! Truskawka z miętą to tak cudowne połączenie, że pewnie skuszę się na zapas tego kosmetyku. Te płyny planuję używać również pod prysznic więc na pewno nie będę miała problemu z tym, żeby je zużyć. Za oba zapłaciłam 11,98 zł.

No i to by było na tyle... w kwietniu przybyły do mnie 53 nowe kosmetyki, ale większość z nich to saszetki, które zużywam bardzo regularnie. Na zakupy wydałam łącznie 163,35 zł. Jeżeli mam być szczera to zupełnie tego nie odczułam, ale to dlatego, że nie kupowałam tych produktów jednocześnie. Limit przekroczyłam i to sporo, dlatego mam nadzieję, że w maju tak nie będzie. Narazie nie kupiłam nic, a jedyne co planuję to te kosmetyki, których faktycznie nie mam już w zapasach. Znacie coś z moich nowości? Na co skusiłyście się w kwietniu?


--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

13 komentarzy:

  1. Uuuu limicik przekroczony 3 razy :D U mnie po raz pierwszy od dawna nie przekroczony :D Ale tak na poważnie przy takich nawet 'standardowych' potrzebach, bez jakiś zachciewajek jego nieprzekroczenie jest na prawdę trudne. Tak ostatnio stwierdziłam, jak nie nie możliwe :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo! Szczotka z Rossmanna mnie zainteresowała, bo kiedyś mieli taką jeszcze z wypustkami i średnio się nadawało do szczotkowania na sucho.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku ile nowości :D Oby się dobrze sprawowały :P A budżet lekko przekroczony pójdzie w niepamięć :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Same niezbędne produkty. Muszę się za nimi również rozglądnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo nowości! Ciekawią mnie te kosmetyki z Lidla, nigdy nie miałam okazji ich testować. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę w końcu coś Cien spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Płyny do kąpieli wyglądają interesująco, muszą pięknie pachnieć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podwójne maski-peelingi Cien uwielbiam! Tych na dole nie znam, ale jak będę w Lidlu, poszukam :)
    Z Twoich rzeczy miło wspominam maskę z winogronami i keratyną, muszę sobie upić dla przypomnienia :) Bo kawowy szampon enzymatyczny u mnie się nie spisał :(

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, ile saszetek! Jestem kiepska w zużywaniu takich rzeczy tak samo miniaturki.. Te tylko na wyjazdy dla mnie się sprawdzają. Nie znam żadnego produktu, ale przyznaję, że nie jestem ostatnio na bieżąco z kosmetykami. U mnie pojawiło się kilka rzeczy z Ziaji, Faceboom i kilku innych polskich marek :) koniecznie daj znać jak ten podkład z Lancome :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O matulu, ogromna ilość kosmetyków. Mam nadzieję, że chociaż wszystkie będą się sprawdzać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Również przymierzam się do zakupu szczotki. Z tego co zauważyłam, szczotkowanie ciała na sucho stało się bardzo popularne wśród blogerek. Jestem bardzo ciekawa efektów. :)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.