piątek, 17 czerwca 2016

CO pod prysznicem? #6- zimowa limitka Balei 2016

Cześć,
Przychodzę do Was dzisiaj z kolejnym postem z lubianej przez Was serii. Aktualnie pod prysznicem mam otwarte trzy żele z zimowej edycji limitowanej Balei i olejek z Farmony, ale to właśnie o tych trzech Wam dzisiaj co nieco napiszę. Jak już wiecie, albo i nie wiecie, jeżeli chodzi o żele pod prysznic, to zależy mi wyłącznie na tym, aby ładnie pachniały i miały jakąś względną konsystencję. Kwestię nawilżenia i tego typu spraw pozostawiam innym kosmetykom. :)



Od producenta: Jak to zwykle bywa w przypadku niemieckich żeli nie znalazłam konkretnych opisów od producenta. W każdym razie są to żele za kilka złoty więc jak nie trudno się domyślić ich podstawowym zadaniem jest po prostu mycie i oczyszczanie naszego ciała. ;)

Cool blossom- mrożone kwiaty wanilii/neroli/moreli i czerwona pomarańcza.


Frozen breeze- mrożone maliny i fiołki.


Frost flower- mrożone kwiaty róży i marakui .


Wybaczcie jakoś ostatniego zdjęcia, ale zobaczyłam jak wyszło dopiero przy przerabianiu zdjęć. :)

Opakowania: Wszystkie żele z tej limitki, jak i innych zresztą są zamknięte w plastikowych, 300ml butelkach, które mają przepiękną szatę graficzną. Opakowania zdradzają jaki zapach kryje się w środku.
Konsystencje: Żaden z żeli nie jest zbyt gęsty, każdy ma za to inny kolor.
Zapachy: Cool bloosom pachnie trochę cukierkowo, najmocniej czuć właśnie pomarańcze. Frozen breeze to typowo malinowy, słodki zapach, z kolei Frost flower pachnie specyficznie, jest to trochę gorzki zapach, lekko męski, ale nie jest zły.
Ceny/dostępność: Cena wszystkich żeli oscyluje w graniach 3zł za sztukę, są dostępne w DM, albo drogeriach z niemieckimi kosmetykami.


Moja opinia: Wszystkie trzy żele są zamknięte w kolorowych, ślicznych butelkach. Są plastikowe i mają pojemność 300ml. Tubki są wygodne w użyciu, łatwo wydobyć pożądaną ilość kosmetyku na zewnątrz. Z tyłu czekają na nas podstawowe informacje o tych żelach, of course nie po polsku. ;) Konsystencje odzwierciedlają kolor opakowania, są śliczne, ale nie są zbyt gęste. Te żele czasem przelewają się mi przez palce, ale są tanie jak barszcz i bardzo je lubię. Cool blossom to aromat wanilii wymieszany z czerwoną pomarańczą, która zdecydowanie dominuje. Zapach mi się podoba, ale gdybym miała je oceniać, to ta wersja byłaby u mnie na drugim miejscu.

Frozen breeze to woń, która zdecydowanie zasługuje na pierwsze miejsce. Uwielbiam owocowe zapachy, a mrożone maliny wymieszane z wonią fiołków to po prostu świetne połączenie. Żel ma niecodzienny i przepiękny zapach, zaczęłam go używać jako pierwszego i bardzo szybko go skończyłam. Nad czym nie ukrywam- ubolewam! Ostatnia wersja czyli Frost flower spodobała mi się najmniej. Jest to trochę gorzki aromat, w którym wyczuwam dozę cytrusów i taki jakiś męski aromat... Nie jest to złe połączenie, nawet mi się podoba, ale jak dla mnie z tej limitki po prostu wypada najsłabiej. Wszystkie trzy żele mają jednak kolejną wspólną cechę- żaden z zapachów nie utrzymuje się długo na ciele, ale podczas kąpieli zapachy wypełniają całą łazienkę więc jestem im w stanie to wybaczyć. W kwestii mycia niczym się nie różnią. Dobrze oczyszczają i odświeżają skórę, nie powodując przy tym podrażnień więc jak zwykle jestem zadowolona.

Tak nawiasem to ostatnio szukałam nowego krzesła przed komputer i wiele ciekawych modeli znalazłam na https://www.centrumkrzesel.pl/ :)
Ciężko mi jednak do końca zdecydować się jaki model bym chciała więc zakup trochę potrwa. :D Może Wam coś się spodoba? Zerknijcie koniecznie!


  Frozen breeze to mój ulubieniec i na szczęście mam jego zapas. :) A Wy, znacie te żele? Która wersja najbardziej Wam się podoba?

-----------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:

*FACEBOOK- KLIK  
*INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

43 komentarze

  1. jeszcze nie miałam tych żeli, ale zapach Frozen Breez mogłabym polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale mi narobiłaś ochoty tymi żelami! Muszę rozejrzeć się u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żele Balea chodzą za mną bardzo długo, wszyscy o nich piszą, a ja ich jeszcze nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię zele tej firmy za ich ciekawe zapachy, ale z tymi wersjami nie miałam styczności. Obecnie stosuję kokos z nektarynką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze najbardziej kuszą limitki. :)

      Usuń
  5. Mają ślicznie kolory :) O wiele przyjemniej używa mi się żelu, którego kolor to coś więcej niż biel :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, faktycznie, też na to zwracam uwagę. :D

      Usuń
  6. Zapach żelu w środeczku bardzo mi się podoba :) Teraz będę go używała :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojjj mi też na pewno malinowy przypadłby najbardziej do gustu :) uwielbiam malinowe kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  8. myślę, że mnie zapachowo najbardziej odpowiadałby wariant Cool blossom, bo uwielbiam ciężką, słodką wanilię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej wersji bardziej od wanilii dominuje pomarańcza, ale połączenie samo w sobie jest świetne. :)

      Usuń
  9. znam dwa z nich i jeden strasznie.. ekhm śmierdzi :p frost flower konkretnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zapach nie znalazł wielu zwolenników.. :)

      Usuń
  10. bardzo udana jest ta zimowa limitka! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam wszystkie <3 Z pomarańczą już zużyłam, reszta czeka w zapasach - wszystkie bardzo mi się podobają ze wzgl. na zapach :) Baaardzo udana limitka jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz kończę pomarańcze, a malina już zużyta. :)

      Usuń
  12. Bardzo lubię żele tej marki ale zimowej edycji nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypróbuj, póki jest jeszcze dostępna. :)

      Usuń
  13. Ja ich nie miałam ale czytałam u kilku dziewczyn same dobre opinie :) kuszą mnie bo u mnie takie produkty idą jak woda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakie świetne to zdjęcie co łączą się ze sobą te żele :D mini tęcza!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam 3 żele (inne) i zapachy mają naprawdę świetne, choć mam wrażenie ze delikatnie wysuszają mi skórę, która ma do tego ostatnimi czasy skłonności. Jednak nie ma tragedii i wystarczy balsam by problem zniknął ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już miałam wiele wersji zapachowych, jedne pasują mi mniej, inne bardziej, ale zawsze chętnie do nich wracam. :)

      Usuń
  16. Mam wszystkie trzy, ale jeszcze nie używałam :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam wersję z marakuja, ale jakos mnie nie zaurozyła specjalnie

    OdpowiedzUsuń
  18. Frost Flower nie polubiłam, właśnie ze względu na zapach.. Gdzieś w zapasach mam Frozen Breeze, ale czeka na swoją kolej .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie szybko otwórz ten wariant, jest super! :)

      Usuń
  19. Jak ja dawno nie miałam nic z dm...!

    OdpowiedzUsuń
  20. Frozen Breeze miałam i się zakochałam. Cudowny zapach!: )

    OdpowiedzUsuń
  21. Będę w Wiedniu we wrześniu, ale się obkupię!

    OdpowiedzUsuń
  22. Zarówno mnie, jak i mojej mamie przypadł do gustu i żel i balsam Frozen breeze do tego stopnia, że szukałam go po niemieckich hurtowniach. Kiedy znalazłam w vivien.pl zamówiłam po kilkanaście sztuk. są rewelacyjne! wymarzony prezent na gwiazdkę dla mojej mamy.

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.