Hydrolat z róży damasceńskiej i naturalny olej z pestek śliwek- MydłoStacja & Majru

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Cześć,
Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją kolejnych kosmetyków, które miałam okazję poznać tylko dzięki spotkaniom blogerek. O MydłoStacji i Majru nigdy wcześniej nawet nie czytałam, a dzisiaj mam dla Was recenzję dwóch kosmetyków, które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły.

Hydrolat z róży damasceńskiej i naturalny olej z pestek śliwek- MydłoStacja & Majru


Od producenta:  Hydrolat różany to wodno-roślinne ukojenie dla naszej skóry. Płatki róż, zbierane raz w roku w słynnej bułgarskiej Dolinie Róż mają właściwości kojące, oczyszczające oraz tonizujące skórę. Ponadto woda przejmuje właściwości danej rośliny, które w tym przypadku są ogromne. Zawiera ona bowiem znaczne ilości witaminy, C, B i K, karoten, taniny, wielonienasycone kwasy tłuszczowe oraz flawonoidy. Wszystkie te składniki powodują, że hydrolat jak i olejek eteryczny mają właściwości przeciwzapalne, antyoksydacyjne, antybakteryjne oraz regenerujące.

Olej z pestek śliwek zimnotłoczony, nierafinowany 100%. Surowiec kosmetyczny. Tylko do użytku zewnętrznego. Opakowanie: butelka z ciemnego szkła farmaceutycznego z biało-złotą pompką i bezbarwną nasadką.


Opakowania: Hydrolat jest zamknięty w plastikowej butelce o pojemności 50ml, z kolei olejek otrzymujemy w butelce z ciemnego szkła o pojemności 30ml.
Konsystencje: Hydrolat ma po prostu wodną konsystencję, a olejek chociaż nie jest specjalnie gęsty, jest niezwykle treściwy i wydajny. 
Zapachy: Oba kosmetyki pachną bosko. Hydrolat pachnie po prostu najprawdziwszą, świeżo zerwana różą a śliwkowy olejek to zapach przepysznego marcepanu. Oba aromaty utrzymują się długo na skórze.
Ceny/dostępność: Za hydrolat musimy zapłacić 22zł, z kolei za olejek około 25zł. Oba kosmetyki można kupić na stronach producentów - Mydłostacji i Majru :) 
Moja opinia: Hydrolat jest zamknięty w wygodnej butelce o pojemności 50ml. Olejek z kolei ma 30ml i otrzymujemy go w szklanej buteleczce. Oba kosmetyki są zaopatrzone w wygodne atomizery, które sprawiają, że wydobycie kosmetyków z opakowania jest banalnie proste. Na etykietkach czekają na nas podstawowe informacje takie jak sposób użycia, skład, czy info o danym produkcie.


Konsystencja hydrolatu jest typowo wodna - dzięki atomizerowi bardzo łatwo aplikuje się go na twarz, a kosmetyk nie ucieka i nie "pryska" na każdą stronę. Zapach jest bardzo realistyczny - czuć świeżo ścięte róże i aromat zostaje na skórze jeszcze długo po użyciu. Efekt po jest równie fajny, jak i zapach. Skóra jest odświeżona, rozjaśniona i przyjemna w dotyku. Gdy coś na niej wyskakiwało to miałam wrażenie, że przy używaniu hydrolatu szybciej znika.

Z kolei konsystencja olejku nie jest specjalnie gęsta, ale jest on treściwy, mocno oleisty i wydajny. Do dokładnego posmarowania buzi zawsze wystarcza mi jedna, maks dwie pompki. Używam go zazwyczaj  wieczorem, albo pod krem, albo zamiast kremu. Jeżeli chce go nałożyć pod krem to czekam około 30-40 minut bo ze względu na swoją treściwą konsystencję nie wchłania się szybko. Zapach jest równie rewelacyjny i długo utrzymuje się na skórze - jeżeli jesteście fanami marcepanu to na pewno Wam się spodoba. Nigdy wcześniej nie używałam śliwkowego olejku, a ten działa bardzo fajnie. Świetnie nawilża i zmiękcza nawet bardzo suchą skórę. Mam też wrażenie, że przy regularnym używaniu sprawia, że moja skóra trochę mniej się świeci i kolorowe kosmetyki wyglądają na niej o wiele lepiej więc chętnie po niego sięgam.


Polubiłam się z tymi kosmetykami - hydrolat fajnie wygładza buzię, odświeża ją i rozjaśnia, a olejek bardzo dobrze nawilża i zmiękcza. Miałyście okazję poznać już kosmetyki z tych firm? Jak się u Was sprawdziły?
---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

18 komentarzy:

  1. Oba kosmetyki bym posiadła chętnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je właśnie kończę i chętnie do nich wrócę :)

      Usuń
  2. Hydrolat różany jest moim ulubionym :), stosuję od dawna, ale od nich jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle bardzo polubiłam się ostatnio z różanymi kosmetykami :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam je stosować dopiero w tym roku - ubolewam, że nie zrobiłam tego wcześniej :)

      Usuń
  4. HYDROLAT Z RÓŻY bardzo chętnie bym przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię hydrolaty z róży i często po nie sięgam, ale oleju z pestek śliwek jeszcze nigdy nie miałam i chyba pora to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy też się z nim polubisz, tak jak ja :)

      Usuń
  6. Nie znam jeszcze tej marki, ale uwielbiam hydrolaty różane.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę w końcu dorwać jakiś śliwkowy olejek lub peeling i poznać ten słynny zapach marcepanu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest naprawdę zaskakujący i mega przyjemny :)

      Usuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.