Balsam ochronny do ust - Tisane Sport

sobota, 25 sierpnia 2018

Cześć,
Nie wiem jak Wy, ale ja mam zawsze otwarte naraz kilka pomadek do ust. Rzadko kiedy ograniczam się do jednej bo w prawie każdej torebce mam wrzuconą jakąś co najmniej jedną sztukę. Ostatnio trochę przystopowałam i staram się nie otwierać nowych egzemplarzy, ale wychodzi mi to różnie. ;) Praktycznie całe wakacje towarzyszył mi za to balsam do ust od Tisane, o którym chciałabym dzisiaj co nieco opowiedzieć. 

Balsam ochronny do ust - Tisane Sport 


Od producenta: Pomadka ochronna Tisane polecana jest dla miłośników sportów letnich i zimowych. Zarówno dla amatorów sportu, jak i profesjonalistów. Zawiera filtry ochronne (UVA/UVB) SPF 30. Chroni usta przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych i niekorzystnym wpływem innych czynników atmosferycznych. Regeneruje i chroni naskórek ust uszkodzony wskutek działań słońca, wody, wiatru, mrozu, soli morskiej. Pomaga w przypadku otarć i opryszczki. Zmiękcza, odżywia i nawilża spierzchnięte usta. 


Opakowanie: Pomadka jest zamknięta w sztyft o pojemności 4,3g.
Konsystencja: Jest bardzo przyjemna, mięciutka i fajnie sunie po ustach.
Zapach: Jest lekko słodkawy, ale nie utrzymuje się zbyt długo.
Cena/dostępność: Za opakowanie musimy zapłacić około 12zł - pomadka jest dostępna w większości aptek online.
Moja opinia: Balsam Tisane Sport czeka na nas w tekturowym opakowaniu. Docelowo pomadka jet zamknięta w wygodny sztyft o pojemności 4,3g. Konsystencja jest bardzo przyjemna, miękka, ale sztyft się nie łamie i bezproblemowo sunie po ustach. Zapach jest lekko słodkawy - mam wrażenie, że trochę miodowy, nie utrzymuje się jednak zbyt długo na ustach. Pomadka nie topi się pod wpływem nawet bardzo gorącej temperatury więc super bo mogłam jej używać przez większość wakacji. Na ustach pomadka jest niewidoczna - nie daje nawet lekkiego połysku, a film, który zostawia jest bezbarwny. Polubiłam się z nią bo bardzo dobrze nawilża usta i chroni wargi. Często sięgam po matowe pomadki, a wiadomo, że takie pomadki lubią wysuszać usta - Tisane świetnie je regeneruje i zostawia bardzo mięciutkie w dotyku. Doskonale sprawdzi się na wakacjach bo ma filtr SPF 30, czyli całkiem spory :)



Polubiłam się z tą pomadką i chętnie po nią sięgam. Niedługo moje opakowanie dobije dna i pewnie wyląduje u mnie znowu za rok.

---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

11 komentarzy:

  1. Ja jestem wierna pomadce ochronnej z Alterry, ale siostra ma właśnie tę z Tisane i bardzo chwali ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna bardzo, ja mam pomadki Vianka teraz w czterech odsłonach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nic Tisane. Przy opakowaniu napisałaś 4,3 h.
    Sama mam otwartych kilka balsamów i muszę je ogarnąć ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam wszystkie warianty Tisane, ten balsam także choć wersje słoiczkowe są moimi ulubionymi

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo o niej czytałam ostatnio. Ogólnie to planowałam jej zakup na urlop, ale jakoś nam nie wyszło :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez nie używałam, ale ciekawa całkiem. Zajrzyj i do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry balsam do usta to podstawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam to samo, w każdej torebce jakaś pomadkowa niespodzianka :P miałam jakąś pomadkę Tisane i bardzo byłam z niej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.