Nowość w drogeriach Hebe - maski When, jak się u mnie sprawdziły?

niedziela, 23 września 2018

Cześć,
Jakiś czas temu dotarły do mnie nowe maseczki marki When, które możemy upolować w Hebe. W mojej paczce znalazły się trzy wersje - rozświetlająca, nawadniająca i wzmacniająca. Jak zapewne wiecie - jestem ogromną fanką maseczek, dlatego praktycznie od razu zabrałam je ze sobą do łazienki, a dziś krótko opowiem Wam, którą z nich polubiłam najbardziej i dlaczego, no i oczywiście czy jeszcze do nich wrócę. 


Od producenta: Niestety nie znalazłam żadnych dodatkowych informacji o tym maskach, ale na pewno można je dostać tylko w Hebe, w cenie 29.99zł za sztukę, a niżej wrzucę Wam ich składy.




Jeżeli chodzi o kwestie techniczne to cała trójka niczym się nie różni. Maseczki otrzymujemy w płachtach, które są bardzo mocno nasączone esencją. Sporo zostawało jej w opakowaniu więc po zrobieniu maseczki po prostu wklepywałam ją jeszcze w buzię i w szyję. Żadna z masek specjalnie nie pachniała. Pisałam Wam już kilka razy, że nie do końca przepadam za maseczkami w takiej formie, ale na szczęście nie miałam problemu z tym, żeby dobrze dopasować je do twarzy. Nawet specjalnie nie spadały - o ile oczywiście nie próbowałam zbyt dużo mówić. ;) Każdą z masek trzymałam na buzi około 20 minut - raczej nie więcej i nie mniej.

Najlepiej wypadła maska rozświetlająca, którą w sumie robiłam jako pierwszą ---> skóra po jej użyciu była ładnie oczyszczona, nawilżona, a dodatkowo miałam wrażenie, że koloryt jest bardzo ujednolicony. Skóra była odświeżona i naprawdę różnica przed i po zrobieniu maseczki była baardzo widoczna. :) Całkiem dobrze wypadła też wersja nawadniająca, która jest zamknięta w niebieskim opakowaniu. Użyłam jej, gdy miałam wrażenie, że moja skóra zrobiła się sucha po mocnym peelingu, efekt był taki, że po jej użyciu buzia była już bardzo miła w dotyku i dobrze nawilżona. Efekt utrzymał się na skórze kilkanaście h więc bardzo spoko. Najsłabiej wypadła maska wzmacniająca, po użyciu której miałam tylko wrażenie, że buzia jest lekko nawilżona. Może po prostu u mnie nie dała żadnych spektakularnych efektów temu, że moja skóra w momencie jej robienia była w całkiem spoko kondycji. No nie wiem. :) 


Cieszę się, że miałam okazje je wypróbować. Chociaż nie do końca jestem przekonana do masek w płachcie, to te spisały się całkiem fajnie. Najchętniej wrócę jeszcze do wersji rozświetlającej - poczekam zapewne na jakąś promocję, bo jednak 30zł za jednorazową maseczkę to trochę sporo. Ale nawet teraz można je upolować o wiele taniej więc jeśli Was nimi zainteresowałam to pędźcie do Hebe. :) 

---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

16 komentarzy:

  1. No to rzeczywiście ta rozświetlająca brzmi kusząco:) ja z kolei uwielbiam maski w płachcie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba też poczekam na promocję, chociaź też nie przepada. za tą formą maseczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że też nie jestem fanką masek w płachcie, a ta rzeczywiście kosztuje jak dla mnie nie mało. Będę pamiętać, że w razie czego warto skusić się na wersję rozświetlającą :D

    OdpowiedzUsuń
  4. też je testowałam! Są mega nawilżone!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj cenowo bardzo nie kuszą :/ Bardzo lubie maski w płachcie, ale 30 zł ciezko mi by było wydać za jednorazowke.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdzieś już rzuciły mi się w oczy ale nie miałam okazji używać 😉

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja pokochałam ich bardziej ekskluzywną wersję. Nigdy nie spotkałam się z podobną płachtą. Jest warta każdej złotówki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. 30 złotych to naprawdę wiele i raczej ich nie wypróbuję, mimo że bardzo mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Choć zdecydowanie bardziej wolę tradycyjną formę MASECZEK,to te bardzo chętnie poznałabym bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam takie maseczki:) ale za drogie dla mnie mimo wszystko

    OdpowiedzUsuń
  11. nie do końca przepadam za taki maskami

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzadko używam maseczek w płachcie, szczególnie o tej porze roku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię maski w płachcie, chociaż zwykle są kosztowniejsze niż inne i to pewien minus. Ale ta wygoda...

    OdpowiedzUsuń
  14. kocham maski w płachcie, więc na pewno wypróbuje

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię maski w takiej formie, ale minusem jest głównie cena, dlatego rzadko po nie sięgam. Za 30 zł mogę mieć porządną maskę o dużej pojemności, która wystarczy na długi czas :)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.