Październikowe denko - co udało mi się zużyć w poprzednim miesiącu?

czwartek, 14 listopada 2019

Cześć,
Stało się... kolejny miesiąc za nami, a co za tym idzie - czas na październikowe denko. Ilość zużyć, która wpadła do reklamówki denkowej w ubiegłym miesiącu jest jak najbardziej zadowalająca, mam nadzieję, że w listopadzie pójdzie mi podobniej. :) Jeżeli jesteście ciekawi, co zużyłam, do czego chętnie wrócę, a do czego niekoniecznie - zapraszam do dalszej części wpisu. 

Październikowe denko


Tak prezentuje się całość. Jak zwykle dominuje pielęgnacja, ale znalazło się i coś z kolorówki. ;)


1. Micelarny żel pod prysznic Dove. RECENZJA
Bardzo lubię żele tej marki, ta wersja również była dla mnie zadowalająca. Ślicznie pachniała i dobrze oczyszczała skórę. :) 
KUPIĘ PONOWNIE 

2/3. Żele pod prysznic Isana
O żelach z Isany również pisałam tu wiele razy. Chętnie po nie sięgam, a jednocześnie cieszę się, że moje ogromne zapasy ich myjadeł znacznie się uszczupliły. Obie wersje były spoko.
KUPIĘ PONOWNIE


5. Toksańska maska do włosów Planeta Organica
Czyli mocny średniak. Zużyłam ją do końca, bo nie chciałam, żeby mi zalegała, ale szczerze mówiąc nie wywołała u mnie żadnego większego wow. Niezbyt przyjemnie pachniała i zostawiała włosy miękkie w dotyku. Efekt nie był na tyle powalający, żebym chciała do niej wrócić.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

6/7. Szampon i maska oczyszczająca Delia. RECENZJA
Teraz z kolei duet, który bardzo polubiłam. Po tych kosmetykach moje włosy były bardzo dobrze oczyszczone, odbite od nasady i świeże. Nie miałam też problemów z ich rozczesywaniem.
KUPIĘ PONOWNIE


8. Peeling naturalny do stóp Shefoot 
Ten scrub przewijał się w moim denku już kilka razy i zawsze chętnie do niego wracałam, ale ostatnio wyjątkowo mi się znudził. ;) Skóra co prawda była dobrze wygładzona, ale mam ochotę wypróbować inne kosmetyki.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

9. Arbuzowy peeling energetyzujący BeBeauty Care
Bardzo się z nim polubiłam. Przepięknie pachniał i przyjemnie zdzierał martwy naskórek. Może efekt nie był jakiś bardzo dogłębny, ale jak najbardziej zadowalający.
KUPIĘ PONOWNIE

10. Śmietanka do demakijażu Lavera
Teraz kosmetyk, który moim zdaniem jest totalnym nieporozumieniem. Konsystencja była wodnista, a przy tym produkt zupełnie nie radził sobie ze zmywaniem makijażu.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

11. Oczyszczający płyn micelarny z zieloną herbatą Bielenda
Czyli bardzo fajny, wydajny i pięknie pachnący micel. Radził sobie nawet z mocniejszymi kosmetykami kolorowymi.
KUPIĘ PONOWNIE

12. Kokosowy krem do twarzy Delia. RECENZJA 
Bardzo się polubiłam z tym kremem. Przepięknie pachniał i mocno nawilżał skórę. Sprawdzał się również pod makijażem.
KUPIĘ PONOWNIE


13. Nawilżająca mgiełka kokos&aloes Bielenda. RECENZJA
Bardzo fajny i uniwersalny kosmetyk, którego używałam zarówno do twarzy, jak i do ciała. Mgiełka dobrze nawilżała skórę i pięknie pachniała. Służyła mi bardzo długo.
KUPIĘ PONOWNIE

14/15. Dezodoranty Dove
O deo tej marki pisałam Wam już x razy. Bardzo je lubię i chętnie po nie sięgam. Dobrze chronią, nie kolorują ubrań.
KUPIĘ PONOWNIE

16. Mgiełka do ciała LiLi Jfenzi
Chociaż trwałość nie była zbyt zadowalająca - chętnie po nią sięgałam. Swoim zapachem przypomina moje ukochane Si Giorgo Armani. ;) na ciele utrzymywała się jakieś 2 h.
KUPIĘ PONOWNIE


Teraz czas na trochę wyrzutków 17-21. Do kosza powędrowała próbka masła shea z Majru, trzy kosmetyki z Maybelline i cień z Paese. Tusz, cień tatuaż oraz eyeliner wysuszyły się na wiór, a masło i cień dziwnie zmieniły swoją konsystencję. ;)

22. Tusz do rzęs Yves Saint Laurent
Żałuję, że miałam tylko miniaturkę, bo to jeden z fajniejszych produktów do oczu, jaki miałam okazję używać. Przepięknie rozdzielał rzęsy, miał kruczoczarny kolor i cudownie je wydłużał.
KUPIĘ PONOWNIE

23. Korektor Conceal & Define. RECENZJA
Bardzo go lubię i to już moje drugie opakowanie. Szkoda tylko, że nie grzeszy wydajnością.
KUPIĘ PONOWNIE


24-27. Z tego zdjęcia zdecydowanie warto zwrócić uwagę na zabieg olejowania włosów na ciepło z Marion, o którym Wam już kiedyś pisałam. Jeżeli chodzi o pozostałe produkty - nie urzekły mnie na tyle, żebym miała ochotę do nich wracać. Maska w płachcie od BioDermic była fajna, ale jej regularna cena jest za wysoka. :)


28-31. Jeżeli chodzi o zdjęcie powyżej to zdecydowanie polecam plasterki na nos z Korean Energy. To moje ulubione plastry, które kilka razy już się tutaj przewijały. Polubiłam się też z solą do kąpieli z Balei - cudownie pachniała arbuzem. Maseczka na okolice ust z Isany i ten zabieg do dłoni z Biotanique były spoko, ale bez większego szału więc do nich nie wrócę. :)


32-39. Jeżeli chodzi o maseczki powyżej to w sumie każda była całkiem fajna i chętnie użyłabym ich ponownie. Na taką największą pochwałę zasługuje maska na tkaninie z Cien, która cudownie nawilżyła moją buzię. Któryś raz użyłam też maski z BeBebeauty Care, bo bardzo dobrze i dogłębnie oczyszcza moją skórę. Z zestawienia najsłabiej wypadła ta z Eveline - zauważyłam jedynie, że nawilżyła moją twarz, ale nie był to jakiś spektakularny efekt. Była po prostu przeciętna. :)


Postanowiłam też trochę ogarnąć moje próbki, których mam zbyt dużo. :) Efekt jest taki, że nabrałam ochoty na duże opakowanie kremu z Biodermic oraz na kosmetyki z Miya. Zainteresował mnie też krem z Bieledny, ale... duże opakowanie czeka w zapasach :D


40. Balsam z masłem shea Avon. RECENZJA
Balsam działał fajnie, ale niestety bardzo krótko. Skóra szybko wracała do swojej suchej wersji. :(
NIE KUPIĘ PONOWNIE 

41. Peeling do ciała z sycylijską pomarańczą. RECENZJA
Zakochałam się w nim totalnie! Jeden z fajniejszych peelingów i szczerze mówiąc żałuję, że już mi się skończył.
KUPIĘ PONOWNIE


Na osobnym zdjęciu jeszcze zużycia wyjazdowe. ;) 42-47 + próbki. Standardowo chętnie wrócę do deo z Dove, godny uwagi był też żel z Oriflame, który przepięknie pachniał. O musie do mycia twarzy pisałam Wam jakiś czas temu więc odsyłam do recenzji.


Jestem bardzo zadowolona ze swoich październikowych zużyć. Miałyście okazję poznać te kosmetyki? Jak się u Was spisują? 

---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

15 komentarzy:

  1. Ładne zużycia :) Bardzo lubiłam ten płyn Bielenda, jak większość płynów tej marki, deo dove też bardzo lubię. Miałam też kilka maseczek z Twojej gromadki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo zużycie naprawdę konkretne, ja teraz też się staram wykończyć to co już prawie puste i nie zabierać tego do nowego mieszkania

    OdpowiedzUsuń
  3. Mało co miałam, ale ilość imponująca :P

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko, ja przez pół roku tyle nie zużywam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Skuszę się na maskę Delia, bo od dawna za mną chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bożesz Ty mój, ale denko :D U mnie w październiku 11 rzeczy :D Listopadowe się zbiera ale szału tez nie przewiduję, jak Wy dziewczyny to robicie,podziwiam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW! Mega denko! Postarałaś się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Spore denko. Niektóre kosmetyki miałam i fajnie się spisały. Pozdrawiam.
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. dużo z Twoich zasobów zużyłam/miałam, maybelline color tattoo używałam namiętnie, niestety szybko robił się z niego kamyk wysuszony 😐

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja swoje "denka" od razu wywalam... jakby mąż zobaczył, ile tego tak naprawdę schodzi, to by jeszcze zawału dostał... :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię Isanowe żele, a ten peeling arbuzowy muszę kupić, bo ostatnio nawet się nad nim zastanawiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O wow. Mega denko. Ja nie mam takiego przerobu

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.