wtorek, 2 września 2014

Sierpniowe pustaki!

Cześć,
Dziś kolejny post z projektu denko. To już chyba siedemnasty na moim blogu. Po raz kolejny kosmetyków, uzbierało się całkiem sporo. Czy się ciesze? Oczywiście! ♥ Uwielbiam wyrzucać puste opakowania i na ich miejsce... kupować nowe :) Często pod postami denkowymi pytacie jak ja to robię, że zużywam w przeciągu miesiąca tyle kosmetyków... odpowiedź jest prosta. Takie produkty jak żele pod prysznic... nie są używane tylko przeze mnie. Sięgają po nie też domownicy czy goście, którzy mnie odwiedzają. Z kolei z szamponami jest tak, że gdy, któryś z moich się u mnie nie spisze- trafia w ręce rodzinki. Inne produkty, są już zużywane przeze mnie samodzielnie. Zazwyczaj jednak to właśnie pustych opakowań po żelach i szamponach wyrzucam najwięcej


Jak to zwykle na początku mam dla Was zdjęcia całej gromady. Ehh... po raz kolejny myślę nad zmianą mojego planu zdjęciowego... bo ten, jest taki ledwo na... STYK!



Prawie cały arsenał włosowy... zaczynając od lewej szampon firmy head&shoulders, który pojawił się u mnie przypadkiem. Kupił mi go brat... jestem pewna, że więcej się nie spotkamy. Niczym mnie nie zachwycił. Dwa szampony z Balei- wersja zielone jabłuszko i mango z dodatkiem aloesu. Polubiłam obie. Po raz kolejny jestem zachwycona szamponami niemieckiej firmy, pachną wspaniale i dobrze sobie radzą z moimi włosami. Szkoda, że już nie ma wersji borówkowej :( bo chętnie bym się na nią skusiła. Ostatni szampon to wytwór Joanny, wersja z miętą i wrzosem, która była całkiem sympatyczna. Na dole znajduje się jeszcze ekspresowa odżywka z Isany, która w sumie... nie zdziałała nic. 


Żele pod prysznic... na początku wytwór On Line, jego harmonijny zapach... sprawił, że bardzo szybko się rozstaliśmy a używanie było przyjemnością. Dwaj koledzy od Isany, lubię żele tej firmy. Są tanie, jest dużo zapachów do wyboru a i konsystencja jest całkiem przyjemna. Z tych dwóch bardziej polubiłam edycję limitowaną, która urzekła mnie słodkim zapachem. Na samym końcu żel Le Petit Marseillais. O tej marce, zrobiło się ostatnio głośno... musiałam wypróbować i ja. Zapach bardzo mi się spodobał i pewnie skuszę się jeszcze na jakiś ich produkt, w cenie promocyjnej. Standardowe mnie nie kuszą :) 



Jak się kończy... to wszystko na raz ;) Znacie to? Pewnie temu w tym miesiącu w reklamówce denkowej znalazły się dwa produkty firmy Venus. Pierwszy to żel do golenia, drugi to pianka. Oba te kosmetyki, towarzyszyły mi bardzo długo i na pewno jeszcze po nie sięgnę. Kolejna rzecz to żel do mycia twarzy.... nieznanej mi firmy. W każdym razie kupiłam go w Tesco, za niecałe 8zł, nie spisał się specjalnie... więc więcej już go nie kupię. Ostatni produkt z powyższego zdjęcia to trochę ochrony od Nivea. Ciesze się, że wykończyłam ten antyperspirant bo jego zapach mnie męczył. 



Hipoalergiczny płyn do kąpieli... sama jestem w szoku, że udało mi się go w końcu zużyć. Niczym specjalnym się nie wyróżniał, zapach nie był zbyt przyjemny a sam płyn miał gęstą konsystencję i tworzył dużo piany. Być może... jeszcze się spotkamy. Obok mydło do rąk, które zauroczyło mnie zapachem, lubiło jednak trochę wysuszać moje dłonie więc nie jestem pewna czy do niego wrócę. Na koniec perełki do kąpieli stóp, które pokochałam i chce więcej!


Kolejne zużyte kosmetyki czyli jedna z moich ulubionych odżywek do włosów z Garniera. To już jej któreś opakowanie a nadal nie doczekała się recenzji... muszę ją w końcu kupić i Wam o niej napisać! Ulubieniec z Sorayi czyli peeling orzechowo-morelowy, chyba nie muszę Wam mówić jak bardzo go kocham! ♥ Na końcu krem witaminowy z Ziaji... tak sobie był, był... i nagle się skończył. Miał bardzo przyjemny zapach.



Żel-peeling oczyszczający z Bebeauty był całkiem w porządku, lubię te produkty i często do nich wracam. Cena jest bardzo niska, są wydajne i dobrze się nimi myje :) Dwa wyrzutki.... jak kiedyś lubiłam playboya to już więcej do niego nie wrócę. Pora przerzucić się na coś innego.



Na sam koniec- standardowo wykończyłam opakowanie płatków kosmetycznych. Udało mi się też zdenkować czarną kredkę z essence! Która towarzyszyła mi długo... no i kredkę do brwi z FM, która od ponad roku jest moją ulubienicą. Płatki do demakijażu... a raczej płatek- nie spisał się zbyt dobrze.

Btw. recenzje niektórych produktów, znajdziecie w archiwum. 

I to by było na tyle :) Jak tam Wasze sierpniowe denka?


Addicted to cosmetics

46 komentarzy

  1. Sporo zużyć. W żelach LPM się zakochałam, ale fakt regularna cena wcale nie zachęca jakoś do zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się tego uzbierało, faktycznie. Ostatnio mi dobrze idzie.Też tak uważam więc może jeszcze sięgnę po jakiś gdy będą na promocji. Ostatnio skusiłam się na Luksje "Cena na do widzenia" w Rossie, 6.99...500ml pięknie pachnącego żęlu :)

      Usuń
  2. Miałam Tescowy tonik i też był bublem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahh! No to nie ma co kupować kosmetyków w Tesco :)

      Usuń
  3. Miałam kiedyś malinowy szampon Balea, taki przyjemnie pachnący zwyklak :)
    tę piankę Venus mam i lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam już kilka szamponów tej firmy i stwierdzam, że różnią się tylko zapachem. Wszystkie dobrze myją, ale pozostawiają włosy splątane...użycie odżywki jest koniecznością. Pianki z Venus miałam już dwie żurawinową i właśnie tę z denka. Tereaz muszę skusić się znowu na żel, bardziej mi przypasował :)

      Usuń
  4. Spore denko, gratuluję tylu zużyć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie nigdy nie zabraknie odżywki Balea mango i aloes. Jedyny produkt, który wielbię i wielbić będę do końca moich dni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to ja częściej sięgam po szampony niż po odżywki tej firmy :) Ale zaciekawiłaś mnie tą wersją z aloesem.

      Usuń
    2. to jest jedyna odżywka po której czuję,że włosy są nawilżone. Do tego pięknie lśniące i cudownie pachną :) a cena ... ? Kupuję ją za całe 5 zł w sklepie z chemią niemiecką. Nic tylko ją kochać <3

      Usuń
    3. Aaaa już ją chce. Przed chwilą wrzuciłam do reklamówki denkowej moją kolejną ulubienicę z Garniera. Chemia niemiecka...szkoda, że ja nie mam takiego sklepu :( Jaki inne kosmetyki z Balei są tam dostępne?

      Usuń
    4. to w zasadzie nie jest sklep,ale box na jednej z wrocławskich hal targowych. Kosmetyków jest dość dużo,ale nigdy nie patrze co dokładnie, bo interesują mnie jedynie szampony, odżywki i ewentualnie żele pod prysznic jak wchodzą limitki :) Poszukaj w swojej okolicy dokładniej,może znajdzie się coś podobnego :) a jeśli nie, to można pomyśleć zawsze nad wysyłką :)

      Usuń
    5. Tak czułam, że we Wrocławiu. Kiedyś czytałam o ich chemii niemieckiej. A w jakiej cenie mają żele? Normalnie musisz mi kupić i wysłać, hyhyh zazdroszczę :D
      U mnie nie ma niestety :(

      Usuń
  6. Wow, Kochana, jakie fajne denko :) Szampon z Balei Mango i Aloe bardzo polubiłam, zużyłam do ostatniej kropli, ale została mi jeszcze odżywka :)
    Niveikowe roll-ony lubię, ale ostatnie czasy zdradzam z Garnierem :)
    Buziam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No troszkę się tego uzbierało. Ja również polubiłam ten szampon choć pod względem zapachu to właśnie "Zielone jabłuszko" bardziej chwyciło mnie za serce. Ja Garneira zdradzam z Niveą :)
      :*

      Usuń
  7. Spore denko-gratuluję zużyć.Mam ten żel z Isany różowy ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Reniu :) I jak, polubiłaś go? Ja ostatnio o nim pisałam :)

      Usuń
  8. u Ciebie jak zawsze duże denko! mam ten szampon jabłuszkowy z Balea, czeka w kolejce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie Agatko, ostatnio zbiera się tego całkiem sporo. Ojj oddaj mi ten szampon, bardzo go polubiłam :)

      Usuń
  9. Jak zwykle sporo się nazbierało :) Odżywkę Garniera też lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, ostatnio jest tego duuuużo :) Uwielbiam większość produktów Garniera do włosów :)

      Usuń
  10. Też bardzo lubię ten peeling z Sorai:) Gratuluje zużyć!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ahahahahaha zjadasz żele i szampony. W tym miesiącu aż dorównałam do Ciebie i tez 4 szampony zużyte i to tylko z pomocą... Podłogi : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zjadam, jeszcze :> Widziałam, ładnie Ci poszło :)

      Usuń
  12. Świetnie Ci poszło! Miałam żel z Isany ten fioletowy, bardzo dobrze go wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No naprawdę sporo tego ale jak używa cała rodzinka to co się dziwić :) Ja ledwo miałabym 3 rzeczy w tym miesiącu ;)
    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina pomaga tylko z szamponami i żelami :) Dobre i 3 :)

      Usuń
  14. nic nie mialam z tych rzeczy o.O jestem mega ciekawa szamponow z balei :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hooo HO - niezły przerób - szczególnie żeli pod prysznic i kosmetyków do włosów :) A czy ta jedna koleżanka z Isany to panna figowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czo Esiaczku? Nie rozumiem zbytnio :D
      Te dwa żele z Isany, pierwszy to edycja limitowana "Alpejska Rozkosz"- różowe opakowani a drugi to wersja z masłem shea i owocem pasji... :D cokolwiek to znaczy :)

      Usuń
  16. No kurczę za każdym razem jestem pod wrażeniem wielkości Twoich denek :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnóstwo zużyć :)
    Ta konkretna kulka z Nivea w ogóle do mnie nie przemawia właśnie przez zapach, mnie również męczy ;)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.