wtorek, 1 sierpnia 2017

Dwie maseczki z Orientany, które mnie zawiodły - maska z naturalnego jedwabiu miłorząb japoński i aloes & maska z naturalnego jedwabiu pod oczy czereśnia japońska

Cześć,
Jest kilka firm, których kosmetyki bardzo mnie kuszą. Jedną z nich jest właśnie ORIENTANA. Ostatnio miałam okazję przetestować dwie maski owej firmy. Jedna z nich była przeznaczona stricte do całej twarzy a druga tylko pod oczy. Chociaż tytuł mówi już sporo... zapraszam Was na recenzję. :)

Maska z naturalnego jedwabiu na twarz miłorząb japoński i aloes - Orientana
Maska z naturalnego jedwabiu pod oczy czereśnia japońska - Orientana

Od producenta: Maska na twarz wykonana z naturalnej jedwabnej tkaniny, nasączona biopeptydami i wyciągami z miłorzębu japońskiego i aloesu, które działają ujędrniająco, przeciwzmarszczkowo, regenerująco oraz mocno nawilżająco. Maska jest bardzo wygodna w stosowaniu. Nie wymaga leżenia. Do cery dojrzałej lub suchej.

Maska pod oczy wykonana z naturalnego jedwabiu w kształcie litery C, dzięki któremu obejmuje miejsca pod okiem gdzie tworzą się cienie, bok oka gdzie tworzą się zmarszczki mimiczne oraz powiekę, dzięki czemu ją podnosi. Maska nasączona jest biopeptydami i wyciągiem z czereśni japońskiej. Likwiduje cienie i przebarwienia. Maska jest bardzo wygodna w stosowaniu. Nie wymaga leżenia. Dla każdej cery.

Opakowania: Obie maseczki otrzymujemy zamknięte w takie jakby saszetki - pierwsza maseczka jest w opakowaniu jedna, z kolei płatków pod oczy mamy 2 - jak nie trudno się zresztą domyślić. :)
Zapachy: Chociaż oba produkty zużyłam już jakiś czas temu - nie przypominam sobie, aby jakoś specjalnie pachniały. No w każdym razie na pewno nie był to zapach, który jakoś specjalnie utkwił mi w pamięci.
Ceny/dostępność: Obie maski można znaleźć w większości sklepów z naturalnymi kosmetykami - zarówno tymi stacjonarnymi jak i online. Maskę aloesową możecie upolować za 16.99zł a płatki pod oczy w cenie 11zł.


Moja opinia: Obie maski są wykonane z naturalnego jedwabiu i są w płacie. Wersję aloesową nakładało się bardzo ciężko bo w ogóle nie chciała dopasować się do mojej twarzy. :( W kwestii płatków miałam w ogóle problem z wydobyciem ich z opakowania a co dopiero z późniejszą aplikacją. Napotkałam więc problemy już na samym początku ich użytkowania. Miałam więc szczerą nadzieję, że działanie jakoś mi to wynagrodzi.

Obie nie pachniały jakoś szczególnie. Tak jak pisałam - nie pamiętam nawet do końca ich zapachu także musiał być ani nie męczący, ani jakoś specjalnie ładny skoro nie utkwił mi w pamięci. :) Powiem Wam, że już bardzo dawno nie używałam masek w płacie ponieważ jakoś specjalnie mnie one nie kusiły. Wersja aloesowa była moją pierwszą maską tego typu od bardzo dawna. Tak jak pisałam wcześniej i co zresztą widać na zdjęciu - ciężko było mi dopasować ją do twarzy i cały czas miałam wrażenie, że się z niej zsuwa. Producent zaleca trzymać ją na twarzy przez około 30 minut i praktycznie tyle musiałam spędzić w pozycji leżącej... Efekt po użyciu nie był na tyle spektakularny, żebym była chętna raz jeszcze poświęcić tyle czasu na jej aplikację, Jedyne co zauważyłam to fakt, że skóra była później nawilżona, ale był to efekt dosyć krótkotrwały. Maseczka jest przeznaczona co prawda do skóry suchej a ja mam mieszaną, no ale skoro u mnie nawilżyła tak słabo - obawiam się, że u osób z bardzo suchą skórą byłoby jeszcze gorzej. 

Płatki pod oczy były lepsze pod tym względem, że nie musiałam z nimi leżeć. ;) Chociaż aplikacja była ciężka bo miałam problem z wydobyciem ich z opakowania - całkiem dobrze trzymały się na twarzy i nie spadały z niej. Płatki były bardzo delikatne i miały kształt litery C dzięki czemu dobrze dopasowały się pod oczy. Na twarzy trzymałam je podobnie około 30 minut. Uważam, że to całkiem sporo jak na maskę, zwłaszcza, że efekt znowu... nie powalił mnie na kolana. Chociaż skóra byla zdecydowanie lepiej nawilżona niż w przypadku całej maski - miałam wrażenie, że jest ona trochę ściągnięta, a skóra nie była ani wygładzona ani ujędrniona - jak też obiecuje producent. Za około 11zł otrzymujemy dwa płatki, które tak naprawdę bardziej relaksują skórę niż jakoś fajnie na nią działają. 

Cieszę się, że wypróbowałam kolejne dwa produkty tej marki, ale na pewno nie skuszę się na nie ponownie. Mimo to jestem ciekawa innych kosmetyków i prędzej czy później zapewne będziecie mogli prześledzić tutaj ich recenzję :) Znacie te dwie maski? Jak się u Was sprawdziły? Znacie Orientanę? Jakie produkty polecacie mi wypróbować? 

---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

12 komentarzy

  1. Szkoda, że się nie sprawdziły :(

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda, że się nie sprawdziły, ja nie miałam żadnej maski Orientany

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze poznać opinię na ich temat;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio miałam je w koszyku i teraz cieszę się, że ostatecznie się na nie nie zdecydowałam. Póki co jeśli chodzi o maski w płacie bezkonkurencyjne dla mnie są te azjatyckie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś czas temu miałam maseczki Orientany i polubiłam je, nie pamiętam jednak z czym były :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przyznać, że ogólnie maski w płacie nie szczególnie mnie przekonują, więc Twoich też na pewno nie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam ich
    Lubie taką formę maseczek.
    Ale tych chyba nie chce poznać...Zobaczę ...Może kiedyś ;-(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam ich maskę - krem i żałuję wydanych 27 zł :/ Dziadostwo jakich mało.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię Orientane:)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.