czwartek, 30 listopada 2017

Co pod prysznicem (po treningu) #15 - Nivea, Original Source

Cześć,
Już całe wieki nie pokazywałam Wam przeglądu żelu pod prysznic a przecież używam ich codziennie. Czasem nawet więcej niż jeden raz. ;) Postanowiłam więc poprawę i dzisiaj przychodzę do Was z piętnastym przeglądem. Jeżeli jesteście ciekawi jakie kosmetyki mam aktualnie pod prysznicem to zapraszam do dalszej części wpisu. Kosmetyki, o których dzisiaj napiszę towarzyszą mi zazwyczaj podczas prysznicu po treningu. Ich zapachy są idealne do odświeżenia się po bieganiu, czy basenie. A dlaczego? O tym już za chwilę :)

Pielęgnujący żel pod prysznic o zapachu karamboli - Nivea
Żel pod prysznic z limonką - Original Source

Od producenta: Zainspiruj swoje zmysły orzeźwiającym zapachem karamboli, podczas gdy jedwabiście kremowy żel Nivea Free Time z pielęgnującym mleczkiem aloesowym otoczy Cię miękką pianą.

Zacznij dzień od prysznica pełnego ożywczej mocy owoców - żel pod prysznic Original Source Lime, to intensywny dostawca energii. 40 limonek użytych do jego stworzenia nie ma nic wspólnego z rutyną.

Opakowania: Oba żele są zamknięte w plastikowych butelkach o pojemności 500ml. Opakowanie z Nivei ma biały kolor, a OS przeźroczyste. Dwie wygodne butelczyny ;)
Konsystencje: Żel z Nivei ma jasną, kremową konsystencję - jest gęsty i przyjemny. Żel z OS swoją konsystencją przypomina delikatną galaretkę, ma zielony kolor.
Zapachy: Oba kosmetyki pachną owocowo i przyjemnie. Zapach z Nivei utrzymuje się dłużej na skórze, tak właściwie to OS jest wyczuwalny tylko podczas mycia.
Cena/dostępność: Żele można kupić chociażby w Rossmanie. Cena za sztukę oscyluje w granicy dziesięciu złotych. Ja kupiłam je na promocji 1+1 ;)



Moja opinia: Żele są zamknięte w plastikowych butelkach o pojemności 500ml. Wersja z Nivei to białe opakowanie, które wystarczy dać pod lampę, żeby zobaczyć ile żelu zostało. Original Source jest zamknięte w przeźroczystej butelce, która jest odwrócona do góry nogami. Na obu etykietkach znajdziemy najważniejsze informacje takie jak sposób użycia, czy skład żeli. Ogólnie opakowania są wygodne - nigdy nie miałam problemu z wydobyciem żeli ze środka, nawet pod koniec używania. Oba również mają przyjemne konsystencje - żel z Nivei ma jasny kolor i jest kremowy, a żel z OS trochę przypomina galaretkę i jest zielony. Ten pierwszy przyjemnie się pieni i jest miły w dotyku, drugi kilka razy spadł mi do prysznica i za bardzo się nie pienił, ale używanie go i tak było całkiem fajne. Lubię owocowe żele a te dwa właśnie tak pachną - Nivea ma taki jakby cieplejszy, bardziej perfumeryjny zapach a Original Source to typowo letni, zapach limonki. Nivea utrzymuje się całkiem długo na skórze, drugi zapach niestety czuć tylko podczas mycia, ale i tak chętnie po niego sięgałam. ;) A jak wypadły w działaniu? Oba bardzo sympatycznie. Pisałam Wam już x razy, że jeżeli chodzi o żele to najbardziej zależy mi na tym, żeby ładnie pachniały i dobrze oczyszczały skórę. No i tutaj nie ma z tym żadnego problemu - o zapachach już Wam pisałam, dodam tylko, że naprawdę są bardzo przyjemne a żel z OS sprawdza się idealnie po treningu. Odświeża i dodaje energii a Nivea z kolei mnie wycisza, relaksuje i pozwala odpocząć. Czy może być coś lepszego po ćwiczeniach? Ja zazwyczaj decyduję się na jedną z tych dwóch opcji, a Wy? :D Relaks czy odświeżenie? Moje dwa egzemplarze praktycznie dobijają już dna - bardzo ładne zapachy, do tego dobre oczyszczenie i odświeżenie, nawet po ćwiczeniach. No i spoko dostępność.

Swoją drogą jak już jesteśmy w temacie sportu i diety, to ostatnio na: http://musclepower.pl/ wyhaczyłam świetną ofertę sportowych ubrań. Mnie najbardziej w oko przypadły damskie bluzy - wieczorami jest już bardzo zimno a ja nie mam fajnej bluzy do biegania/spacerowania. Te dostępne na stronie wydają się być wręcz idealne :) Oprócz ubrań w oko wpadła mi też dostępna na stronie zdrowa żywność. Jest w czym wybierać.

Bardzo polubiłam te dwa kosmetyki, lepszą konsystencję ma co prawda Nivea, ale za to niewiele żeli pachnie tak energetyzująco jak OS. Wszystko więc ma swoje plusy i minusy - nawet dwa niepozorne żele, po które jeszcze chętnie kiedyś sięgnę. 

Ruda

9 komentarzy

  1. Ten z OS mnie kusi, a za Nivea nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wymagam wiele od żelu. Jak myje i ładnie pachnie to mi wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię żele z Original Source :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Grunt żeby ładnie pachniał i nie przesuszał potwornie skóry też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście te dwa nie zafundowały mi żadnych niemiłych niespodzianek :)

      Usuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.