Marcowe nowości - czy udało mi się przeżyć miesiąc za 50zł?

niedziela, 5 kwietnia 2020

Cześć,
Dziś zapraszam Was na luźny wpis z nowościami, który co miesiąc cieszy się dużą popularnością. Ja też bardzo lubię oglądać zdjęcia zakupów u innych, dlatego w sumie się nie dziwię, że to jeden z Waszych ulubionych wpisów na mojej stronie. Jaki był marzec... wie każdy z nas. Mam szczerą nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normalności, chociaż jak narazie — zupełnie się nie zapowiada. Jeżeli jesteście ciekawi, na co skusiłam się w marcu, to zapraszam do dalszej części dzisiejszego wpisu.

Marcowe nowości


Moje pierwsze marcowe zakupy poczyniłam na początku miesiąca w Rossmannie. Skorzystałam wtedy z promocji na produkty do pielęgnacji włosów i twarzy. Do koszyka wrzuciłam bananowy zestaw z Garniera, chociaż najchętniej skusiłabym się na serię z goją... szkoda, że producent jej nie wypuścił. :( Wybrałam też dla siebie krem-piankę i mus do mycia twarzy z nowej serii Bielendy. W moim koszyku znalazły się też dwie maseczki z Lirene, o których czytałam sporo dobrego na instagramie... powiem Wam coś więcej na ich temat w marcowym denku, bo już je zużyłam. ;) Za całość ze zdjęcia zapłaciłam około 54 zł.


Na wszelki wypadek, gdybym miała mało maseczek... to uraczyła mnie nimi moja dobra koleżanka. ❤ Czy Wy widzicie ten zbiór wspaniałości? Ja na początku dostałam oczopląsu i nie wiedziałam, na co zwrócić uwagę :D Oprócz masek, w prezencie znalazłam też peeling z Nacomi, róż w sztyfcie z Eveline i całą masę próbek, którą już zużyłam. :)


W marcu w moje łapki wpadła też gazeta z bardzo fajnym dodatkiem. Maska z Lbiotici kosztowała zaledwie 3,40 zł więc... kupiłam od razu dwie. :) Niestety u mnie była tylko wersja z awokado, ale wiem, że w sprzedaży była też, chociażby maska malinowa.


Na koniec zostawiłam moje mini zakupy z Minti-Sop. Jedyną fanaberią była w sumie maseczka do twarzy, innych produktów potrzebowałam. :D W końcu skusiłam się na osławiony żel aloesowy, ale na początek wybrałam dla siebie mniejszą pojemność. W moim koszyku znalazła się też woda różana z Make Me Bio, którą kupiłam z myślą o olejowaniu włosów, no i właśnie... olejek. Na koniec jeszcze kremowa pianka do golenia z Bielendy, bo moja akurat dobijała dna. Za te cuda ze zdjęcia zapłaciłam 77,50:) Czy żałuję? Ależ skąd. :D

W marcu przybyło do mnie w sumie 25 nowych produktów i próbki. Całkiem sporo, ale niedługo pokażę Wam moje marcowe denko, które znowu... jest ogromne. :) Na kosmetyczne zakupy wydałam łącznie 138,30 zł więc zdecydowanie za dużo, ale usprawiedliwiam się jedynie tym, że chciałam trochę bardziej zadbać o swoje włosy. Nie ma co się oszukiwać, lepszej okazji do bogatej pielęgnacji, niż teraz — nie będzie. :) Znacie te kosmetyki?
--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

20 komentarzy:

  1. Kilka kosmetyków z tej gromadki znam :) Inne mnie ciekawią np. jagodowa wersja Bielenda.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tam, raz na jakiś czas bardzo można a nawte trzeba ;DD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta seria bananowa mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem ciekawa produktow z pierwszego zdjecia - Garnier i Bielenda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kremowa pianka i mus do twarzy z Bielendy bardzo mnie zaintrygował :) Te bananowe szampony też...dużo fajnych rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah, same fajne rzeczy. Jak byłam w PL to kupiłam sobie z bielendy super peeling antycellulitowy, cudo. w ogóle lubię tę firmę ;)

    wracam do pisania bloga po paru latach, miło by mi było gdybyś zajrzała do mnie, jeśli masz ochotę ;)

    http://a-gajewska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta maseczka babeczka kusi, miałam kiedyś kupić jakąś z tej serii ale nie kupiłam sobie. Dermaglin bardzo lubię, a ta Jelly z Bielendy średnio sie u mnie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Te opakowanie szamponu i odżywki Garniera są bardzo ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  9. aloes już mi właśnie denka sięgnął też muszę dokupić! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. zawsze zachwycam się Twoimi nowościami ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawi mnie ta borówkowa seria Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ae dobroci, ja chyba jutro zamowie sobie maseczki, wszystkie mi sie pokonczyly ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Żel aloesowy oczywiście znam i bardzo go lubię zwłaszcza przed olejowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawią mnie te kosmetyki z Bielendy.

    OdpowiedzUsuń
  15. JA żel aloesowy używam namiętnie :) Ciekawi mnie za to ta woda różana ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam tą maseczkę awokado z L'biotica, ale jeszcze jej nie używałam :) Ten duet bananowy z Garniera bardzo mnie ciekawi! Te borówkowe nowości z Bielendy też mnie kuszą! Olej z pestek moreli mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś te nowe serie z Bielendy już mnie nie kuszą tak jak kiedyś

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.