Marcowe denko — co udało mi się zużyć w poprzednim miesiącu?

środa, 15 kwietnia 2020

Cześć,
Mamy już połowę kwietnia, dlatego to najwyższa pora, aby opowiedzieć Wam co nieco o denku z zeszłego miesiąca. Cieszę się, że znowu uzbierało mi się całkiem sporo pustych opakowań, bo to może oznaczać tylko jedno... udało mi się naprawdę zapanować nad swoimi ogromnymi zapasami. :D Nie mówię, że jest idealnie, ale mam już sporo takich produktów, których zupełnie nie mam na zapas... do tej kategorii należą, chociażby peelingi, dezodoranty, płyny do higieny intymnej, pudry, kremy do ciała. Mam szczerą nadzieję, że docelowo uda mi się nie mieć praktycznie żadnych produktów na zapas, no albo w maksymalnie 1-2 sztukach. ;) Jeżeli jesteście ciekawi, co udało mi się zużyć w marcu, to zapraszam do dalszej części dzisiejszego wpisu.  

Marcowe denko


Tak prezentują się wszystkie produkty, które sięgnęły dna w marcu. Niżej oczywiście standardowo Wam wszystko opiszę. :) 


1. Maska do włosów z wyciągiem z owoców Kallos
Przyznam Wam się bez bicia, że lubię tę maskę, ale szczerze... nie wiem czy do niej wrócę. :) Ta wersja pięknie pachniała, a owocowy aromat utrzymywał się długo na włosach. Moje pasma po użyciu były mięciutkie, lśniące i bardzo przyjemne w dotyku, ale trochę znudziły mnie już maski z tej firmy. Nie jest tak, że są złe, czy źle działają... wręcz przeciwnie. :) Po prostu litrowe opakowanie wystarcza na baaaardzo długo, a ja uwielbiam wypróbowywać na sobie nowości. Nie zaznaczam więc jednoznacznie czy jeszcze do niej wrócę, czy nie. Czas pokaże... :)
KUPIĘ PONOWNIE/NIE KUPIĘ PONOWNIE

2. Szampon do włosów z olejem kokosowym i aloesem TRESemme
O kosmetykach tej marki pisałam Wam już wiele razy... Jestem w nich totalnie zakochana! Ten szampon zresztą też spisał się u mnie rewelacyjnie. Doskonale oczyszczał włosy, pięknie odbijał je od nasady, a przy tym nie powodował nadmiernego plątania się poszczególnych pasm. Na plus również bardzo przyjemny zapach.
KUPIĘ PONOWNIE

3. Serum na końcówki włosów NaturalME. RECENZJA
Pewnie nie uwierzycie, ale... to serum towarzyszyło mi dzielnie od wakacji 2018 roku! TAK! Używałam je bardzo regularnie, bo co około dwa dni. Szczerze mówiąc, to nigdy wcześniej nie miałam aż tak wydajnego produktu... chyba nie muszę mówić, że byłam oczarowana? ;) Zwłaszcza, że i działanie tego serum było naprawdę godne uwagi. Włosy po użyciu były ładnie dociążone, lekkie i odżywione.
KUPIĘ PONOWNIE


4. Olej migdałowy
W związku z kwarantanną... postanowiłam wrócić do olejowania włosów. W końcu mam na nie czas! ;) W zapasach znalazłam olej migdałowy, który całkiem dobrze spisywał się na moich włosach. Mocno je nawilżał i wygładzał. Kiedyś chętnie do niego wrócę.
KUPIĘ PONOWNIE

5. Intensywnie regenerująca maseczka do włosów L'biotica
Tutaj jeden z tych kosmetyków, z którymi mam relację... love-hate. Niby po użyciu moje włosy były miękkie i całkiem przyjemne w dotyku, ale z drugiej strony ten efekt był dosyć słaby, jak na maskę, która miała intensywnie regenerować... Na plus naw pewno zapach, który był słodki i całkiem przyjemny.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

6. Arbuzowy szampon i odżywka do włosów Balea
No a tutaj mam duet 2w1, który zużyłam z przyjemnością, ale raczej było to jednorazowe spotkanie. ;)  Na dole mamy odżywkę, na górze szampon. Włosy po użyciu były ładnie oczyszczone i odbite od nasady, ale odżywka była dosyć słaba i niezbyt dobrze nawilżała moje pasma. Jej konsystencja była też dosyć rzadka, przez co nie wystarczyła mi na długo. Zapach też nie był do końca taki arbuzowy... raczej bym powiedziała, że był wręcz trochę za słodki. ;) Ogólnie zużyłam ten duet na wyjeździe, bo opakowanie zdecydowanie na plus, ale już do niego nie wrócę.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

7. Różana maseczka do włosów Love Beauty and Planet. RECENZJA
Chociaż o tej masce pisałam Wam w zeszłe wakacje... zużyłam ją dopiero niedawno. ;) Była cudna. Przepięknie pachniała, dobrze dociążała moje włosy. Pasma po użyciu były nawilżone, przyjemne w dotyku i bez problemu się rozczesywały. Mam ochotę na inne wersje.
KUPIĘ PONOWNIE


8. Pistacjowy żel pod prysznic Dove. RECENZJA
Ten żel miałam okazję używać już kilka lat temu... moje zdanie na jego temat zupełnie się nie zmieniło. ;) Cudownie oczyszcza skórę i ją pielęgnuje, ale ten mocny, pistacjowy zapach jest dla mnie nie do zniesienia.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

9/10/11. Żele pod prysznic Balea
Napiszę razem o całej trójce, bo moim zdaniem te żele różnią się tylko zapachami. Z tego zestawu akurat najbardziej podobała mi się wersja Berries, ale ta arbuzowa i przeznaczona dla panów... również pięknie pachniały. :D Żele super oczyszczały skórę, nie podrażniały jej i tworzyły dużą ilość piany. Używałam je zarówno pod prysznic, jak i do kąpieli, stąd też w moim marcowym denku znalazły się w sumie aż 4 kosmetyki myjące.
KUPIĘ PONOWNIE


12. Płyn do higieny intymnej Gentle Day. RECENZJA
Ten kosmetyk był ze mną bardzo długo i chętnie po niego sięgałam. Płyn delikatnie oczyszczał, nie podrażniał i praktycznie nie pachniał.
KUPIĘ PONOWNIE 

13. Antyperspirant Dove Invisibledry
O deo z Dove pisałam Wam już wiele razy... zresztą są w praktycznie każdym moim denku. Dla mnie to niezastąpione produkty, do tej pory nie znalazłam nic, co działało by równie dobrze, albo lepiej.
KUPIĘ PONOWNIE

14. Musujące kule do kąpieli Dairy Fun Delia. RECENZJA
Już dawno nie używałam żadnych kul do kąpieli, nie będę też ukrywać, że te bardzo polubiłam. Przepięknie pachniały, zostawiały skórę przyjemną w dotyku i zdecydowanie umilały czas spędzony w wannie.
KUPIĘ PONOWNIE


15. Masło do ciała z białą herbatą i lotosem Bosphaera. RECENZJA
Przepięknie pachnące i niezwykle wydajne masło, które rewelacyjnie nawilżało moją skórę. Chętnie używałam go również na bardziej problamtyczne partie mojego ciała - kolana, czy stopy. Efekt za każdym razem był taki sam... skóra była nawilżona i bardzo przyjemna w dotyku.
KUPIĘ PONOWNIE

16. Nawilżający peeling cukrowy do ciała o zapachu melona Bielenda. RECENZJA 
Uwielbiam peelingi do ciała, dlatego cieszę się, że do swojej oferty wprowadziła je również Bielenda. Ta wersja przepięknie pachnie, dobrze zdziera martwy naskórek i najzwyczajniej w świecie... jest bardzo przyjemna w użytkowaniu.
KUPIĘ PONOWNIE

17. Olejek do pielęgnacji skóry kobiet w ciąży Nacomi
Na ten olejek zdecydowałam się z myślą o masażu banką chińską i sprawdził się w tej roli znakomicie. Jest bardzo tłusty, a co za tym idzie - doskonale nawilża i przygotowuje skórę do masażu. Podobał mi się też jego lekko słodki i ładny zapach.
KUPIĘ PONOWNIE

18. Lotion samoopalający Alterra. RECENZJA
Ten lotion to idealna propozycja dla osób, które lubią subtelną opaleniznę. Dodatkowym atutem jest przecudowny zapach, który rewelacyjnie umilał całą aplikację.
KUPIĘ PONOWNIE


19. Sferyczny krem z witaminą C Flos-lek. RECENZJA
Byłam bardzo ciekawa kremów z tej serii i naprawdę cieszę się, że miałam okazję je wypróbować. Moja buzia po użyciu była wygładzona, rozświetlona i bardzo przyjemna w dotyku. Szczerze żałuję, że wydajność tego kremu jest dosyć słaba, a cena za sztukę wysoka... Skuszę się ponownie, ale mam nadzieję, że uda mi się upolować ten produkt w jakiejś konkretnej promocji. :)
KUPIĘ PONOWNIE

20, Multinawilżający krem do twarzy Eveline
Cieszę się, że Eveline wprowadza ostatnio sporo nowości, bo większość z nich jest naprawdę godna uwagi. O tym kremie Wam jeszcze tutaj nie pisałam i muszę to nadrobić. Używałam go zarówno na dzień, jak i na noc... cudownie nawilżał skórę, zostawiał ją bardzo mięciutką i taką wręcz delikatnie tłustą w dotyku. Nie wpływał źle na makijaż.
KUPIĘ PONOWNIE

21. Intensywnie nawilżająca żelowa maseczka do ust Eveline
A tutaj z kolei produkt, który u mnie zupełnie się nie sprawdził. Maseczka bardzo spadała mi z ust, a tak naprawdę po jej użyciu nie zauważyłam żadnego spektakularnego efektu. Jedyne co, to moje usta były trochę nawilżone, ale taki efekt można uzyskać z praktycznie każdą pomadką nawilżającą.
NIE KUPIĘ PONOWNIE


22. Regenerujący krem-opatrunek do rąk Tołpa. RECENZJA
Lubię kosmetyki z tej firmy, a i ten krem dobrze się u mnie sprawdził. Doceniam przede wszystkim jego wygodne opakowanie oraz fakt, że szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał. Po krótkim czasie mogłam wracać do swoich obowiązków.
KUPIĘ PONOWNIE

23. Serum pod oczy Ringana
Świetny kosmetyk, który super nawilżał skórę pod oczami i zmniejszał różne obrzęki. Wróciłabym do niego ponownie, zwłaszcza, że sprawdzał się też pod makijażem, ale niestety jego cena jest dla mnie zbyt wysoka.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

24. Oczyszczający żel do mycia twarzy Korean Energy
Polubiłam ten żel i zużyłam go z przyjemnością. Delikatne drobinki fajnie zdzierały martwy naskórek... miałam wrażenie, że używając go, robię sobie lekki peeling. Skóra po użyciu była oczyszczona i wygładzona. Muszę Wam napisać ogólnie o kosmetykach z tej serii.
KUPIĘ PONOWNIE

25. Hydro-esencja z bioaktywną wodą cytrusową Bielenda. RECENZJA
Przyjemna alternatywa dla kremu. Esencja bardzo ładnie pachniała, całkiem szybko się wchłaniała i zostawiała moją buzię bardzo przyjemną w dotyku. Ja używałam jej w okresie zimowym, a podejrzewam, że latem sprawdziłaby się jeszcze lepiej.
KUPIĘ PONOWNIE

26. Nawilżający płyn micelarny kokos&aloes Bielenda
Kolejny kosmetyk z Bielendy. Mówiłam już, że bardzo lubię ich produkty? ;) Ten płyn micelarny sprawował się przyzwoicie i był naprawdę bardzo wydajny. Używałam go dobrze ponad dwa miesiące (?). Świetnie oczyszczał buzię, radził sobie nawet z mocniejszym makijażem. Na plus też przyjemny, ale nieduszący zapach.
KUPIĘ PONOWNIE


27. Maska do dłoni Avon. RECENZJA
Baaardzo słaby krem do rąk, z którym męczyłam się długo. Jedyny plus to przyjemny zapach, innych szczerze mówiąc nie dostrzegam.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

28. Oczyszczająca maseczka peel-off Glow Girl Marion
Muszę Wam napisać zbiorczy post na temat masek z tej serii, ale już teraz powiem, że... niestety na pewno do nich nie wrócę. Ta wersja dobrze oczyszczała buzię, ale była ciężka w aplikacji, poza tym sprawiała również problemy podczas zmywania. Bez względu na to, ile jej nałożyłam... efekt był zawsze taki sam.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

29. Pomadka do ust Lucky Moment Balea
Zużyłam ją, bo szkoda było mi ją wyrzucać, ale miłości między nami nie było. Pomadka dobrze nawilżała usta, ale wyjątkowo nieładnie pachniała. Sztuczny, lekko karmelowy aormat.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

30-34... próbki i miniaturki. ;)
Tutaj już nie będę rozwodzić się na temat każdego z tych kosmetyków. Jeżeli chodzi o Ringanę to kosmetyki są dobre, ale... zdecydowanie za drogie. Ten krem z Idea Toscana okropnie pachniał, a płyn dwufazowy z Delii był całkiem ok.
Płyn KUPIĘ PONOWNIE, pozostałych produktów NIE KUPIĘ PONOWNIE


 35-50... maski, maski i jeszcze raz maski. ;)
Saszetek tym razem zużyłam tak dużo, że musiałam podzielić je na dwa zdjęcia. :) Oczywiście oprócz maseczek mam tutaj też trochę peelingów. Pozytywnie zaskoczył mnie peeling z Nacomi - nie jestem fanką kawowych kosmetyków, ale kiedyś chętnie do niego wrócę. Te do twarzy z Marion też były spoko. Jeżeli chodzi o maseczki, to o większości z nich pisałam Wam już w przeglądzie maseczkowym... chętnie wrócę do masek z Bielendy, Polki... ta z Eveline też była spoko. Na pewno nie skuszę się już na maseczki z Isany i z BeBeauty. 
Część KUPIĘ PONOWNIE, a drugiej części NIE KUPIĘ PONOWNIE. ;)



51-66.... no i jeszcze jeden saszetkowy zbiór. :D
Miłym zaskoczeniem okazały się na pewno maski z Lirene, Marion, Polki. Nie wrócę za to na pewno do tych zestawów z BeBeauty, bo zupełnie się u mnie nie sprawdziły. Waszej uwadze polecam też zabieg do olejowania włosów z Marion i płatki oczyszczajace na nos z Korean Energy, które są trochę ucięte po prawej stronie. ;)
Część KUPIĘ PONOWNIE, a drugiej części NIE KUPIĘ PONOWNIE. ;)

UFFF! I to by było na tyle. Kolejne ogromne denko za mną. ;) Pisanie tego wszystkiego zajęło mi sporo czasu, dlatego mam szczerą nadzieję, że dobrnęłyście do końca. Miałyście okazję wypróbować te kosmetyki? Jak się u Was sprawdziły? Co zużyłyście w marcu?

---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

23 komentarze:

  1. O wow naprawdę duże denko :) i ile maseczek :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie zele z DOVE ale zdecydowanie nie ten zapach :) Wachaalm kidys i zdecydowanie nie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. No ogromne denko, super Ci idzie widzę :) Znam płyn micelarny, peeling, esencję i wszystkie maski Bielenda - każdy z nich był super! Chętnie wypróbuję krem Eveline, od jakiegoś czasu mam na nie ochotę. Fajnie, że ten żel Berries był spoczko, bo będzie mój bliżej lata :D

    OdpowiedzUsuń
  4. wow szacunek ile zużytych mazideł:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ogrom tego wszystkiego, szczególnie maseczek! Szaleństwo :). Co dziwne, jak tak patrzę, to wiele produktów znam, ale niewiele miałam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę dużo ciekawych rzeczy A dokładnie to kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam ten żel do mycia twarzy z Korean Energy, dodatkowo mam wrażenie, że moja skóra po użyciu mniej się świeci. Kuszą mnie produkty z Bielendy-tyle słyszałam o nich dobrego, a jakoś nie miałam ich okazji nigdy wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Żele Balea polubiłam, szkoda, ze nie ma ich w Polsce na wyciągnięcie ręki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporo tego, świetne kosmetyki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Za Balea nie przepadam, Dove bardzo lubię i Bielende również :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubie żele z Balea i ogólnie produkty z Balea są dobro jakościościowe i tanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super denko.
    U mnie też, ale skromnie w porównaniu do Ciebie, bo całe 16 produktów.
    Żele pod prysznic Balea też lubię, żel do mycia twarzy Korean z Biedronki czeka na swoją kolej w testach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne zestawienie. Nam też podpasował multinawilżający krem do twarzy od Eveline - bardzo dobrze nawilża :) Próbowałaś może tej nowej serii Bio Manuka? Ciekawi jesteśmy Twojej opinii.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niesamowite, ogromne denko! Ja w ciągu miesiąca zużywam może z pięć produktów :D Bardzo inspirujące, już wiem co kupię podczas następnych zakupów :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię ten kokosowo-aloesowy płyn micelarny Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja ostatnio denkuję sprawniej niż zazwyczaj :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba muszę się zaopatrzyć w ten balsam brązujący Alterra ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. wow ale ogromne zużycia! u mnie zdecydowanie mniej schodzi mazidełe ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sporo fajności :)Balea uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.