Peeling energetyzujący, enzymatyczny i delikatnie złuszczający - BeBeauty Care

środa, 1 kwietnia 2020

Cześć,
Na peelingi, o których Wam dzisiaj napiszę, skusiłam się jeszcze we wrześniu. Pamiętam to doskonale, bo kupiłam je podczas naszego krótkiego wyjazdu do Wrocławia. :) Oczywiście zużyłam je już dawno temu, dlatego to najwyższa pora, aby coś Wam na ich temat napisać. 

Peeling energetyzujący, enzymatyczny i delikatnie złuszczający - BeBeauty Care

 
Od producenta: Z soczystych tropikalnych owoców wycisnęliśmy to, co najcenniejsze dla Twojej cery. Połączyliśmy naturalne drobinki bambusa z energetyczną owocową esencją z arbuza i pomelo. Tak powstał rewitalizujący peeling, który usuwa martwy naskórek pozostawiając skórę gładką i pełną energii.


Z soczystych tropikalnych owoców wycisnęliśmy to, co najcenniejsze dla Twojej cery. Połączyliśmy enzym z owocu papai i ekstrakt z ananasa, które delikatnie złuszczają martwy naskórek pozostawiając skórę gładką i miękką. Tak powstał delikatny peeling, który pozostawia na skórze wyjątkowy zapach dojrzałych owoców.


Z soczystych tropikalnych owoców wycisnęliśmy to, co najcenniejsze dla Twojej cery. Połączyliśmy pestki kiwi oraz drobinki ścierające z regulującą procesy wydzielania sebum siłą kwasów AHA. Tak powstał delikatny peeling, który oczyszcza pory pozostawiając skórę gładką i odświeżoną.


Opakowania: Cała trójka jest zamknięta w wygodnych tubkach o pojemności 75 ml.
Konsystencje: Mają piękne, iście letnie kolory. W wersji zielonej i czerwonej są wyczuwalne wyraźne drobinki zdzierające.
Zapachy: Cała trójka pachnie owocowo i bardzo przyjemnie. Jeżeli lubicie zapach arbuza, kiwi i ananasa, to te peelingi na pewno przypadną Wam do gustu. :)
Ceny/dostępność: Za opakowanie musimy zapłacić niecałe 6 zł. Peelingi były dostępne w Biedronce, podejrzewam, że niedługo pewnie znowu się tam pojawią.



Moja opinia: Te peelingi są zamknięte w całkiem poręcznych opakowaniach. Każdy scrub ma dokładnie 75 ml pojemności, a z tyłu opakowań czekają na nas podstawowe informacje, takie jak sposób użycia, skład, czy data ważności. Wspomnę też o tym, że nie miałam żadnych problemów z tym, żeby wydobyć produkty ze środka, a tubki prezentują się po prostu całkiem przyjemnie dla oka. :) Konsystencje różnią się przede wszystkim kolorem i ilością drobinek. Peeling ananasowy i arbuzowy są takie trochę żelowe, wersja z kiwi zdawała mi się być jednak trochę gęstsza. Najwięcej drobinek było chyba w wersji arbuzowej, co zresztą widać na zdjęciu. Zapachy całej trójki były po prostu obłędne, sięgałam po te kosmetyki naprawdę z ogromną przyjemnością. :) Trudno mi też wybrać tutaj faworyta, bo lubię i arbuza i ananasa i kiwi. Iście soczyste, letnie i bardzo orzeźwiające aromaty... ubolewam, że utrzymywały się tylko podczas aplikacji. :) Wersja arbuzowa świetnie zdzierała martwy naskórek, moja buzia po użyciu była wygładzona i odświeżona. Przy okazji peelingu z kiwi zauważyłam również ,że kosmetyk fajnie wypłynął na produkcję sebum. Miałam nieodparte wrażenie, że gdy sięgam po ten peeling, to kolejnego dnia po prostu moja buzia mniej się świeci. Wersja ananasowa była już bardzo delikatna, dlatego podejrzewam, że świetnie sprawdzi się u osób, które borykają się z różnymi nadwrażliwościami skóry. Ten kosmetyk delikatnie wygładzał i oczyszczał, dlatego polubiłam go z całej trójki najmniej. Od zawsze jakoś po prostu chętniej sięgałam po mocne zdzieraki - zarówno do ciała, jak i do twarzy. :) Nie zmienia to jednak faktu, że całą trójkę chętnie zużyłam i chętnie wróciłabym do niej ponownie... no a już zwłaszcza do wersji z kiwi i arbuzem. :) 


Dajcie mi koniecznie znać, czy miałyście już okazję wypróbować te peelingi. A może są na Waszej chciejliście? :)

--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

17 komentarzy:

  1. Widziałam je jakiś czas temu w Biedronce, ale nie kupiłam. Może jak jeszcze kiedyś będą, to się skuszę na któryś. 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś mnie nie kusiły :D W sumie jestem w szoku, że okazały się tak fajne :P

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię takie owocowe kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez tą kwarantanne to naprawdę nie pamiętam kiedy byłam w biedrze i nie wiem jakie nowości wprowadzili. :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię domowe peelingi☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądają fajnie, zapachy muszą być piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. chyba dawno nie byłam w Biedronce bo totalnie ich nie kojarzę! A przydały się jakiś nowy, owocowy peeling :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam żadnego ale wyglądają mega soczyście

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja ich nawet nie widziałam, ale w sumie też rzadko chodzę do Biedronki. Z drugiej strony nie wiem, czy bym się zdecydowała na zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo chętnie je wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak na nie polowałam a u nas i tak nie było :( myśle że za zapachy bym pokochała na wstępie ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale jestem ciekawa jak one pachną ❤️Uwielbiam kosmetyki o takich zapachach

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałam je kupić w mojej Biedronce ale nie mogłam na nie trafić :) Po twojej recenzji wiem, że ananasowa wersja nie jest dla mnie. Jak tylko je dorwę to na pewno się w nie zaopatrzę :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Widziałam je w Biedronce, ale jakoś na żaden z nich się nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.