Przegląd maseczkowy #20 — [Pixi, Bielenda, Cien, Body Like, Marion, Purederm, Sally's Box, Apieu, Niuqi]

sobota, 17 października 2020

Cześć,
Nie wiem jak Wy, ale ja w praktycznie każdy weekend staram się zrobić sobie jakąś maseczkę, dlatego też stwierdziłam, e dzisiejszy dzień będzie idealnym do tego, aby pokazać Wam kolejny, maseczkowy przegląd. Ostatni post z tej serii pojawił się 7 września, dzięki czemu ten dzisiejszy... zdecydowanie będzie na bogato. :D Nie przedłużam i zapraszam Was od razu do lektury.

Przegląd maseczkowy

 
Maseczki 1-6 to te, do których chętnie wrócę, bo naprawdę spisały się u mnie super. Na początek płachta od Pixi, która przepięknie wygładziła i rozświetliła moją skórę, a przy tym bardzo dobrze dopasowywała się do twarzy. Później dwie maseczki z nowej serii Eco Nature — ta wersja z mango pachniała tak obłędnie, że miałam ochotę ją zjeść. ;) Buzia po jej użyciu była odżywiona i przyjemna w dotyku, z kolei po tej zielonej dobrze napięta, wygładzona i oczyszczona. Bardzo polubiłam też maskę z mango z Cien, która również pięknie pachniała i świetnie nawilżała. Dobrze spisała się u mnie też maska z Body Like, którą możecie zakupić tutaj, klik. Szczerze polecam też wypróbować tę płachtę z Marion — kupiłam ją na jakiejś promocji w Hebe, a buzia po jej użyciu była oczyszczona, wręcz taka skrzypiąca i nieprzesuszona.

7-10, czyli kolejne maski, do których chętnie wrócę ponownie. Z płachtą z Purederm było podobnie jak z maseczką z Marion. Kupiłam ją na jakiejś promocji za grosze, a okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Pięknie pachniała, a buzia po użyciu była odżywiona i zregenerowana. Polubiłam się też z winogronową maseczką z Sally's Box, moja twarz była po niej taka wręcz jedwabista i bardzo przyjemna. Podobnie działały maski z Apie'u — moim zdaniem różniły się tylko zapachem, bo jedna pachniała kwaskowatym grejpfrutem, a druga słodszym bananem. Po użyciu twarz znowu była odżywiona, wygładzona i pozbawiona wszelkich suchych skórek. 11 i 12 to maseczki, do których... może wrócę ponownie. Kolejna płachta od Body Like, która dogłębnie zregenerowała moją buzię i świetnie się dopasowywała. Na minus jedynie dosyć wysoka cena. Bikini z Bielendy jakoś szczególnie mnie nie porwała, bo jedyne co zauważyłam po jej użyciu to lekkie nawilżenie, także najprawdopodobniej się więcej nie spotkamy, no chyba, że będzie w jakiejś mega promocji.

No i niestety maseczki 13-21, czyli same, do których... nie wrócę ponownie. Płachty z Niuqi były źle wycięte — może nie widać tego na zdjęciach, ale zupełnie nie zakrywały mojej twarzy po bokach. Działanie też było dosyć mizerne, ponieważ oprócz lekkiego nawilżenia... nie zauważyłam nic innego. Kolejnym ogromnym rozczarowaniem jest dla mnie seria Crystal Glow z Bielendy. Ogólnie uwielbiam ich kosmetyki, ale ta maseczki to jakieś nieporozumienie. Z tych wszystkich wersji jedyne pozytywne odczucia miałam co do maski nawilżająco-rozświetlającej, ale to i tak nie była taka miłość, żebym miała ochotę do nich wrócić. Nie zauważyłam praktycznie żadnych efektów po ich użyciu... no może oprócz tego, że na mojej twarzy pozostawał tandetny brokat, który czasem trudno było zmyć. Ostatnia maseczka, której nie polubiłam to kokos z Cien. To miała być maska brązująca, ale na szczęście nic takiego na mojej buzi nie miało miejsca. Ufff... ;) No i w sumie nie było też żadnego innego specjalnego działania, więc do tej na pewno nie wrócę.

Jestem bardzo ciekawa, czy miałyście okazję wypróbować maski, o których dzisiaj Wam napisałam? A może macie je na chciejliście lub w zapasach? Po jakie maseczki teraz najchętniej sięgacie? :) 

--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

 

12 komentarzy:

  1. dzięki za recenzję :D Jej ja musze wykorzystac moje maski, :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam kilka masek :) Te z bielendy okropne diamentowe, eco na pewno kupię! Z cien dla mnie kokos super - zapach i konsystencja ciekawe, działanie też jakieś było. Mango za to wypadło słabiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam maseczkę z Niuqi i muszę przyznać, że faktycznie była źle wycięta ale mimo to byłam zadowolona z efektu. Miałam maseczkę z crystal glow tą różową i była przeciętna, za to peeling z tej serii sprawdził się u mnie świetnie. Mam w zapasach kokos i mango z Cien, jestem ciekawa jak się u mnie sprawdzą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. widać, ze jesteś regularna w stosowaniu maseczek ;d Ja rzadko po nie sięgam, bo po pierwsze jestem leniwa, a po drugie czesto mnie uczulają.
    szacun z tyle zdjęc z maseczkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, niezły przegląd masek :D Nie testowałam jeszcze tych produktów, ale ostatnio w ogóle rzadko sięgam do masek. Czas to zmienic :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam maseczkę eco Bielendy nawilżającą i byłam z niej bardzo zadowolona. Teraz mam fazę na maseczkę w płacie. Muszę wypróbować te które polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam regularność w maseczkowaniu, ja się nie umiem zmobilizować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mtko jak ja Ci zazdroszczę regularneog maseczkowania się !!

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że ta kryształowa seria Bielendy tak źle wypadła :/

    OdpowiedzUsuń
  10. żadnej z tych maseczek nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Maseczka Pixi jest świetna! Wczoraj testowałam kokosową z Niuqi, nie była zła, ale jakaś świetna też nie jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaa ja chcę tą maseczkę słoneczne mango!! Nie dziwię się, że chciałaś ją zjeść, mogę sobie to wyobrazić. Szukałam wszędzie ale u mnie nie ma :(

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.