Wrześniowe denko — co udało mi się zużyć w poprzednim miesiącu?

środa, 7 października 2020

Cześć,
Wśród tych najchętniej czytanych na moim blogu wpisów zawsze dużą popularnością cieszą się te denkowe, dlatego już dzisiaj zapraszam Was na przegląd zużytych przeze mnie kosmetyków we wrześniu. :)

Wrześniowe denko

Tak prezentują się wszystkie kosmetyki, które udało mi się zużyć w ubiegłym miesiącu, a ja nawet nie przedłużam, tylko od razu zachęcam Was do lektury dalszej części dzisiejszego wpisu.

1. Odżywka do włosów przetłuszczających się Garnier. RECENZJA
Bardzo udany produkt do włosów. Po użyciu moje pasma były mięciutkie w dotyku i dobrze się rozczesywały.
KUPIĘ PONOWNIE

2. Peeling do skóry głowy Natura Siberica. RECENZJA
Kiedyś bardzo lubiłam takie kosmetyki, a teraz stwierdzam, że moje włosy nie są na tyle wymagające, żebym musiała ich używać. Z tego też względu nie wrócę już do tego scrubu, chociaż przedłużał świeżość włosów i ładnie odbijał je od nasady.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

3/4. Odżywczy szampon i odżywka do włosów Garnier
W tym duecie totalnie się zakochałam i niedługo napiszę Wam o nim coś więcej. :) Moje włosy po użyciu były dobrze oczyszczone, odżywione, gładziutkie i pięknie się prezentowały. No i do tego ten wspaniały, bananowy zapach.
KUPIĘ PONOWNIE

5. Żel pod prysznic mango i jagody Balea
O tej konkretnej wersji chyba Wam nie pisałam, ale żele z Balei przewijają się na moim blogu od lat. Bardzo je lubię i chętnie do nich wracam. Ten jakoś specjalnie mnie nie zachwycił swoim zapachem, ale po prostu był ok.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

6/7. Pianki do ciała z kokosem i mango Be Beauty Care
A teraz dwa produkty, w których totalnie się zakochałam! Uwielbiałam sięgać po te pianki, bo rewelacyjnie oczyszczały skórę, zmiękczały włoski podczas golenia i bosko pachniały.
KUPIĘ PONOWNIE

8. Nawilżający żel pod prysznic z jagodą i porzeczką Ziaja
Tutaj z kolei takie przeciętny myjadło z Ziaji. Pachniało całkiem ładnie, ale przy końcówce opakowania już ten zapach trochę mi się znudził.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

9. Antycellulitowy peeling-maska Farmona. RECENZJA
Ostatnio pisałam Wam o tym kosmetyku i chętnie do niego wrócę. To taki produkt idealny do wieczornego spa, który ładnie napina i wygładza skórę.
KUPIĘ PONOWNIE

10. Suchy szampon z różowym ananasem Batiste
O tej wersji Wam nie pisałam, ale ogólnie bardzo lubię suche szampony tej marki i chętnie do nich wracam. Ten miał słodki, a zarazem całkiem przyjemny zapach.
KUPIĘ PONOWNIE

11. Oliwka do ciała i kąpieli Nacomi
To cudeńko używałam głównie do masowania się bańką chińską. Zużyłam z przyjemnością. :) Skóra po użyciu była mięciutka, nawilżona i odżywiona, a przy tym pięknie pachniała.
KUPIĘ PONOWNIE

11. Antyperspirant Dove
Na koniec stały bywalec moich denek, czyli antyperspirant z Dove. Zużyłam już x opakowań i cały czas najbardziej lubię te klasyczną wersję.
KUPIĘ PONOWNIE

12. Oczyszczający żel do mycia twarzy Love Beauty and Planet
Wiele razy pisałam Wam o tym, że uwielbiam kosmetyki z tej firmy i szczerze żałuję, że nie kupiłam więcej opakowań tego żelu. Dorwałam go kiedyś w jakiejś promocji za niecałe 6 zł, a spisał się REWELACYJNIE. Przepięknie pachniał i dobrze oczyszczał buzię, a przy tym jej nie podrażniał. Radził sobie nawet z mocnym makijażem i nie szczypał w oczy.
KUPIĘ PONOWNIE

13/14. Prebiotyczny krem multifunkcyjny regenerujący i krem energetyzujący Bielenda. RECENZJA
Kolejne udane kosmetyki z Bielendy, które przepięknie pachniały, dobrze odżywiały i świetnie nawilżały moją skórę. Jeżeli tylko lubicie takie owocowe i słodkie aromaty, to wypróbujcie koniecznie serię Smoothie Care.
KUPIĘ PONOWNIE

15. Maska-peeling gommage ze srebrem Tołpa
Może nie jest to mój ulubiony kosmetyk z tej firmy, ale spisał się całkiem dobrze. Buzia po użyciu była zawsze ładnie oczyszczona i nawilżona, a przy tym całkiem przyjemna w dotyku.
KUPIĘ PONOWNIE

16. Czarne mydło Nacomi
Naprawdę nie wiem, jak to możliwe, że nie napisałam tutaj jeszcze recenzji tego mydła. Zużyłam już kilka opakowań i zawsze chętnie do niego wracam. To kosmetyk, który cudownie oczyszcza moją skórę.
KUPIĘ PONOWNIE

17. Miętowy peeling do ciała Pure Green Coffee Company
Teraz czas na jeden z produktów, z którym moja relacja jest na zasadzie... love&hate. ;) Bardzo podobało mi się to, jak dobrze zdzierał martwy naskórek, ale pod koniec opakowania troszkę przeszkadzał mi jego zbyt intensywny zapach. Opowiem więcej przy okazji recenzji.
NIE KUPIĘ PONOWNIE

18. Tonik do twarzy z wodą kokosową Delia Cosmetics. RECENZJA
Bardzo lubiłam zapach tej mgiełki, a że dobrze odświeżała i koiła moje różne podrażnienia - chętnie po nią sięgałam. Przy końcówce opakowania zauważyłam jednak, że na mojej twarzy pojawiły się drobne niedoskonałości. Podejrzewam, że to wina kokosa w składzie. :(
NIE KUPIĘ PONOWNIE

19. Mineralny puder sypki Lovely Cosmetics
Bardzo lubię pudry tej marki, a i ten spisał się u mnie świetnie. Doskonale współgrał z różnymi podkładami, ładnie wyglądał na buzi, a przy tym trzymał się bezproblemu przez długi czas. No i do tego pachniał ciasteczkami. :)
KUPIĘ PONOWNIE

20. Korektor intensywnie kryjący Liquid Camouflage Lovely
. RECENZJA
A tutaj zdecydowanie jeden z moich ulubionych korektorów. Jeżeli mam być szczera to zużyłam chyba już ze 4  opakowania tego cuda. Lubię go, bo ładnie kryje, świetnie maskuje wszelkie niedoskonałości, dobrze się trzyma i jest tani.
KUPIĘ PONOWNIE

21. Woda perfumowana Idôle Lancôme. RECENZJA
Udało mi się też zużyć moje perfumowe odkrycie roku 2020. ♥♥♥ To zdecydowanie jeden z najpiękniejszych i najbardziej kobiecych zapachów, jakie miałam okazję wypróbować.
KUPIĘ PONOWNIE


 
22-40. Na koniec już standardowo zostawiłam wszelkie maseczki i saszetki. W tym miesiącu uzbierało mi się ich znowu całkiem sporo. :) Zacznę od pierwszego zdjęcia — na pewno chętnie KUPIĘ PONOWNIE maskę złuszczającą do stóp z L'Biotici, bo to najlepszy kosmetyk w tym typie, który miałam okazję wypróbować. Super sprawdziła się też u mnie maseczka z Pixi, po której moja buzia prezentowała się bardzo ładnie i była rozświetlona. Polecam też wypróbować maseczki z Sally's Box. To tanie i bardzo przyjemne płachty, które dobrze działają na skórę i pozwalają się zrelaksować. NIE KUPIĘ PONOWNIE masek z Niuqi — były mocno przeciętne i standardowo niezbyt dobrze dopasowane do twarzy. Pilaten kiedyś bardzo lubiłam, a przy ostatnim używaniu na moim nosie pojawiło się jeszcze więcej niedoskonałości. :/  Jeżeli chodzi o drugie zdjęcie, to KUPIĘ PONOWNIE maseczki z Apie'u — i wersja z grejpfrutem i z bananem była bardzo fajna. Dobrze sprawdziła się też rozświetlająca maska z Bodylike, ale jej cena regularna jest bardzo wysoka. :/ Polubiłam się też z maseczką z mango z Cien i z drugą, bananową wersją. Przepięknie pachniały, a spa z ich pomocą było super. :) NIE KUPIĘ ponownie całej serii masek z BielendyCrystalGlow. Dla mnie to chyba największe rozczarowanie z tej firmy. ;) Większość tych saszetek nie robiła na mojej buzi nic, oprócz tego, że zostawiała jakiś tandetny brokat. Wersja nawilżająco-rozświetlająca była zdecydowanie najlepsza, ale też nie na tyle, żebym chciała mieć ją ponownie. Maska z serii bikini też mnie nie porwała, podobnie jak maseczka wygładzająca z Niuqi i brązująca z Cien. Ta ostatnia to już jest dla mnie totalnym nieporozumieniem. Producent zaleca, żeby trzymać ją, dopóki się nie wchłonie, a u mnie nie stało się to nawet po 2 h. :D

Miałyście okazję wypróbować kosmetyki, które sięgnęły u mnie dna we wrześniu? Co udało się Wam zużyć? :) 

---------------------------------------------------------------------------
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda

 

11 komentarzy:

  1. Sporo udało Ci się zużyć! Ja właśnie jestem w trakcie pisania na temat swoich zużyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Większości z tych kosmetyków nie próbowałam. Jedynie suchy szampon znam i bardzo lubię. Zainteresował mnie ten szampon Garniera. Musi obłędnie pachnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam deo dove, chociaż bardzo dawno ich nie miałam! Korektor to i mój ulubieniec. Z masek miałam bielenda - takie same odczucia, pilaten - bubel, a z cien używałam już kokosa. Nie zwróciłam uwagi ile trzeba ją trzymać, ale zaskoczył mnie cudny zapach i fajna konsystencja! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie Lancome IDOLE w ogóle nie ujęły. Może inaczej - to jest ładny, kwiatowy zapach, ale kompletnie mnie nie porwał.
    Natomiast dobiłam dna w dwóch jeszcze letnich zapachach - Calvin Klein Eternity AIR i Elizabeth Arden Nectarine Blossom.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tych wymienionych używałam tylko szamponu od Garnier i u mnie sprawdził się całkiem spoko, plus za to, że również bardzo fajnie pachnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. te perfumy muszę mieć:D chodzą za mną bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo się uzbierało i część produktów znam :). Kończę właśnie tę odżywkę Garniera, bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U Ciebie jak zawsze bogate denko :) koniecznie muszę kupić kokosową piankę BeBeauty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spore denko :)
    Ja o peelingu NS wciąż myślę, bo u mnie peeling skalpu być musi - trichoskopia skutecznie mnie do tego zmotywowała :D
    A Hair Foody to hity - ja na razie poszłam w same maski. Stosowałam Macadamia, teraz dokupiłam jeszcze bananową właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale duże denko! Lubię kosmetyki Garniera do włosów. Od czasu do czasu sięgam po coś z ich oferty. Kusząca jest ta bananowa seria 😊

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.