Przegląd maseczkowy #21 — [Apis, Marion, Leaders, Botanic, Soraya, Sally's Box, Korika, Bebeauty, Body Like, Bling Pop, Niuqi, Cliv]

wtorek, 19 stycznia 2021

Cześć,
ostatni maseczkowy przegląd pojawił się tutaj w październiku, a mamy połowę stycznia. Wynika to przede wszystkim z tego, że w ostatnim czasie robiłam dużo masek w tubkach i słoiczkach. Mimo to znalazło się kilka saszetek, o których chciałabym Wam dzisiaj napisać. Nie przedłużam i zapraszam do lektury. :)

Przegląd maseczkowy 

Na początek maseczki 1-6, czyli te, do których bardzo chętnie wrócę, bo spisały się świetnie. Nie da się ukryć, że totalnym odkryciem dzisiejszego wpisu są maski algowe z Apis, w których totalnie się zakochałam. Zużyłam ich w sumie więcej, ale jakoś pominęłam zdjęcia. W każdym razie algi z Apis cudownie oczyszczają, odświeżają i nawilżają skórę. Wersja z nasionami chia była trochę bardziej problematyczna w aplikacji, ale i tak wypadła bardzo dobrze. Przyjemnym zaskoczeniem okazała się też maska łagodząco-kondycjonująca z Marion. Ślicznie pachniała i dobrze nawilżyła moją buzię. Płachty z Leaders dobrze dopasowują się do buzi, są grube i skuteczne. Twarz po ich użyciu jest wygładzona i oczyszczona, a przy tym miękka w dotyku. Szkoda tylko, że prawie w ogóle nie pachną. Maska z Botanic w ogóle mnie nie kusiła, a buzia po jej użyciu była tak przyjemnie nawilżona, że mogłabym ją cały czas dotykać. Polecam! 

 
7-10, czyli następne maski, które chętnie kupię ponownie. Kolejna udana płachta z Leaders :) mam ochotę wypróbować ich inne wersje. Super spisała się u mnie również maska na tkaninie z Sorayi, która pięknie pachniała i mocno ukoiła moją skórę. Zużyłam też kolejną maskę z Sally's Box. Miałam ich sporo i naprawdę lubię te płachty. Jeżeli lubicie aromaty gruszkowe, to na pewno zachwycicie się tą wersją, która rewelacyjnie wygładza buzię. Chętnie wrócę również do konopnej maseczki z Bebeauty. Ta maska ma przyjemną, kremową konsystencję i zostawia buzię miłą w dotyku. 11 i 12 to maseczki, które może kupię ponownie... sama nie wiem. Obie płachty trochę średnio dopasowywały się do twarzy, ale w sumie dobrze się sprawdziły. Zobaczymy. :) 


Na koniec 6 masek... 13-18, do których już nie wrócę. Dużym rozczarowaniem okazały się dla mnie płachty z Niuqi, których w sumie zużyłam nawet więcej niż 3. Cóż z tego, że ładnie wyglądały, skoro jedynym efektem była delikatnie nawilżona buzia. Nie wrócę też już do tej maski aloesowej, ponieważ bardzo piekła mnie buzia w momencie, gdy ją używałam. Migdałowa maska z Koriki nie spodobała mi się ze względu na bardzo intensywny zapach, a ta z Cliv sprawdziła się tak, o... dosyć zwyczajnie, a jej cena regularna jest wysoka. 

Niestety w dzisiejszym przeglądzie znalazło się sporo nieudanych maseczek, ale cóż... takie niestety też istnieją. ;) Jestem bardzo ciekawa, czy miałyście okazję wypróbować, którąś z zaprezentowanych przeze mnie wersji? A może są na Waszej chciejliście? 
 
--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda
 

14 komentarzy:

  1. Wow jaka z Ciebie maseczkowa dziewczyna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się te z Soraya tak średnio sprawdziły , tą z konpią z Biedry mam , lubię jej zapach :P

    OdpowiedzUsuń
  3. te maseczki z motywem zwierzęcym są mega urocze:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnio zaniedbałam maseczkowanie :) dzisiaj w końcu się wzięłam i stwierdziłam, że zużyję glinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te z Niuqi faktycznie są słabe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ledwie dwie miałam z tego zestawienia, ale też nie przerabiam takich ilości maseczek w saszetkach. Ostatnio chętniej sięgam po większe opakowania, ale zaciekawiłaś mnie tymi algami z Apis :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale dużo maseczek ! Ja głównie z Bielendy używam maseczek, te widziałam ale nigdy nie miałam
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te algowe też mnie zaciekawiły. Konopna z biedronki gdzieś tam u mnie leży i też już jedna zużyłam i była dla mnie spoko. W ogóle zauważyłam że często te że stworkami na plachcie są bublem

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że mimo wszystko maska Botanic Skin Food się sprawdziła :D
    Sama miałam tylko tą z biedronki z konopią, ale szału nie było, nie wrócę do niej. Zaskoczyłaś mnie tą cliv, fakt kosztuje sporo, więc liczyłam na więcej :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow co za ogrom maseczek ja nie mogę aż tak szaleć z markami niektóre mnie uczulają więc zazdroszczę że możesz ich tak dużo używać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam konopną maseczkę z Be Beauty i byłam z niej bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żadnej z nich nie miałam, ale to dlatego, że korzystam jedynie z czystych glinek lub masek w tubkach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię te maseczki z Leaders i algowe z Apis. :)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

denko (105) nowości (146)