poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Co tam na Rudej wsi słychać? ----> czyli kolejna odsłona elldżikowego mixu!

Cześć Kochani,
Wiosna w pełni...zaraz obok zimy to moja druga ulubiona pora roku. Kobiety chcąc zmian decydują się na nowe fryzury, odświeżamy szafy, gubimy zbędne kilogramy, możemy oglądać jak wszystko budzi się do życia. Pierwsze miesiące roku lubię też ze względu na to, że wiem, że jeszcze tylko kilka miesięcy do wakacji, a te w tym roku zapowiadają się cudownie.

To by chyba było tyle...tytułem wstępu. Jak nie trudno się domyślić mam dla dziś dla Was kolejną dawkę zdjęć kotów, jedzenia, kosmetyków i innych pierdół, reasumując zapraszam Was na mój kolejny elldżikowy mix.


A taką drogą chodzę dosyć często do sklepu :D W tle widzicie Królową Beskidów, czyli Babią Górę, "pod" którą mieszkam. Zdjęcie było robione kilka dni temu, jak nie trudno zauważyć na szczycie jeszcze sporo śniegu. Babia przyciąga wielu turystów, ja sama byłam na niej trzy razy. W tym raz na wschodzie słońca...i jakoś nie wspominam tego szczególnie. Zdecydowanie, nie jestem fanatyczką górskich wspinaczek.


Nie ma przeglądu zdjęć bez słit fotek żarcia! Sama, uwielbiam oglądać co kto jadł :D Na pierwszym zdjęciu widzicie dwa przepyszne ciacha. Owszem, próbowałam obu :D To bliżej, to oczywiście kremówka Wadowicka, trochę dalej kawałek ciacha, który nazywał się...nie mam pojęcia jak :D W każdym razie ten przepyszny deser, razem z moją przyjaciółką pałaszowałyśmy w Galicjance, w Wadowicach. Miałam możliwość poznać to miejsce, dzięki spotkaniu blogerek, na którym byłam w Styczniu. Jeśli chodzi o drugie zdjęcie- Mamb, chyba nie trzeba przedstawiać. Lubię, lubię! A na trzeciej, ostatniej już fotce, pyszna babeczka, którą przyniosła mi do szkoły moja Aga, wie jak poprawić mi humor


O moim wyjeździe do Eweliny, mogłyście czytać już kilka postów wcześniej.  Zdecydowanie za jeden z największych plusów tego wyjazdu, uważam poznanie jej córeczki- Karinki.♥ Choć na początku byłam do niej dosyć sceptycznie nastawiona (zresztą, jak do wszystkiego) po krótkim czasie już zdobyła moje serce i ciężko było się rozstać. Tęsknię...


Wtedy, kiedy nie wydaję kasy na kosmetyki staram się uzupełniać moją szafę. Ostatnio poczyniłam dosyć duże ubraniowe zakupy. Jednym z nich były, bardzo optymistyczne kapcie widoczne na zdjęciu. Choć właściwie macie możliwość oglądać tylko jednego "kapcia". W każdym razie kosztowały niecałe dwadzieścia złotych, chodzę w nich już ponad miesiąc, są wygodne i bardzo je lubię. No i tak ładnie i śmieszne wyglądają :)


Zgłodniałyście? To świetnie, bo mam dla Was kolejne zdjęcia pysznego jedzonka. Na pierwszym zdjęciu powalające jakością zdjęcie jednej z lepszych pizz jakie miałam możliwość jeść. Przepyszne ciasto, dodatki połączone z sosem czosnkowym...NIEBO! I to nie tylko " w gębie" ;) Trochę niżej bardzo popularne- Kinderki. Oczywiście i ja i moja Aga za nimi przepadamy, więc raz za jakiś czas sobie je kupujemy. Następne zdjęcie to prowizoryczny deser mojej mamy. U niej lód jest prosto pokrojony, starta czekolada idealnie na niego opada, a kostka ładnie się wtapia :D U mnie po prostu wszystko jest walnięte do miski :P Na ostatnim już zdjęciu- pierogi ruskie. Kto lubi je tak bardzo jak ja?


Choć ostatnio nie pokazuję Wam zdjęć moich paznokci, nie zmienia to faktu, że są one ciągle pomalowane. W tej chwili dążę do tego, aby mój biedny kciuk osiągnął długość, która nadaje się do prezentacji na blogu. Na pierwszym zdjęciu czerwony piasek od Lovely, który bardzo polubiłam, i właściwie butelka powoli dobija dna! Z kolei na drugiej fotografii, Beton od Golden Rose, o którym Wam ostatnio pisałam. 


Pierwsze zdjęcie niech wywoła uśmiech na twarzach wszystkich, którzy aktualnie nie są szczęśliwi. Pamiętajcie, że po burzy naprawdę zawsze wychodzi słońce. I choć czasem może się wydawać, że już nie może być gorzej, trzeba brać wszystko na swoje barki i wierzyć, że będzie lepiej. Cieszyć się każdą chwilą, która przysparza choć trochę radości- GŁOWA DO GÓRY! Druga fotka przedstawia mój stół w kuchni... którym chwilowo zawładnęły moje kosmetyczne zapasy. Zrobiłam duże porządki. W łazience zostawiłam tylko już otwarte i używane produkty, a resztę powynosiłam do swojego pokoju w pudłach. Takie rozmieszczenie zdecydowanie ułatwia denkowanie produktów, że też dopiero ostatnio na to wpadłam... Ostatnie zdjęcie czyli Zajafka Club w Bielsku Białej :D Tak to już jest, jak się siedzi we dwie w domu, zaczyna doskwierać nuda, szybko telefon i nagle jestem ponad 60km od domu :D


Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam....Mój Antek tak bardzo nie zainteresował się historią, że zmorzył go sen... czy tak samo było z moim postem? ;)

Addicted to cosmetics

25 komentarzy

  1. Moje Wakacje zapowiadają się najgorzej w życiu --> 6 tygodni praktyk czyli zasuwania za darmo jak Murzyn :D

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaa i daj buziaka Antkowi od Tysi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Mambę, zwłaszcza malinową :) Też ostatnio zrobiłam porządek w zapasach kosmetycznych, widzę że u Ciebie jeszcze więcej tego niż u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kremóweczkę i pizzę bym od razu wsunęła :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja reagowałam na historię podobnie jak Twój kociak :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy to Antek o! kiciuś dobranoc :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm zrobiłaś mi smaka na kremówkę,świetny mix:) Zapraszam do mnie na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dobrze że jestem najedzona :D bo bym była zła hehe :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstawianie zdjęc takich ciast powinno być zakazane :( Jestem na diecie i staram się nie jeść, achh jak trudno :P
    Śliczne pazurki masz!

    OdpowiedzUsuń
  10. ja na historie reaguję jak Twój kociak :D Tak właśnie jej się uczę :D najnudniejszy przedmiot ever :D
    mamba omomom <3 pierożki omomom ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejciu kiedy ja jadłam mambę ;o

    OdpowiedzUsuń
  12. historia nawet kota powaliła :) narobiłaś mi tylko smaka na kinderki

    OdpowiedzUsuń
  13. Heheh, ja mam "po domu" kapcie z różowymi króliczkami, były prezentem Mikołajkowym od mamy mojego W :D

    OdpowiedzUsuń
  14. no i zgłodniałam... zrobiłaś to specjalnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny mix, przyjemnie się ogląda :)

    OdpowiedzUsuń
  16. oboże jakie zapasyyy
    mój kocio za to nie lubiła jak uczyłam się matematyki : p

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo wpadł mi w oko ten piasek ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale narobiłaś mi smaka na kremówkę, mniam! :-) A pierogi ruskie kocham! :-) Śliczne lakiery na paznokciach :-) A kotek uroczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Śliczny kociak! :) Ciasta oraz pizza wyglądają przepysznie! Aż zgłodniałam ;) Bardzo fajne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Post jest świetny!:) I nie ma co tu morzyć.
    Kapcie są świetne :)
    I ja tak samo reaguję na historię jak Antek ;d

    OdpowiedzUsuń
  21. Pazurki ;) wpadniesz? http://inspiracje-pazurkowe.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  22. <3 Karinka też tęskni, ale już niedługo :*

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.