sobota, 28 czerwca 2014

Mineral Protection czy Extra Fresh?- Garnier

Cześć,
Lubię produkty firmy Garnier, zdecydowanie najbardziej podbiły moje serce te do włosów. A skoro szampony i odżywki zazwyczaj spisują się u mnie rewelacyjnie, czemu by nie wypróbować ich innych produktów. Tym oto sposobem kupiłam ich dwa "ochraniacze" :

    Dezodorant Garnier Mineral Extra Fresh and Antyperspirant Garnier 48h z Mineralite


Od producenta:

Dezodorant Garnier Mineral Extra Fresh to orzeźwienie i uczucie świeżości non-stop przez 48h. Ma szybkoschnącą i długotrwałą formułę oraz pobudzający i świeży zapach.

Antyperspirant Garnier 48h z Mineralite - minerałem o właściwościach ultraabsorbcyjnych, 48h nieprzerwanej ochrony przed wilgocią, skóra, która oddycha. Bez alkoholu. bez parabenów.
Testowany dermatologicznie. Optymalna tolerancja dla skóry.

    Protection 5 to kompletna ochrona skóry i ubrań 5 w 1:
    (1) przeciw przykremu zapachowi;
    (2) przeciw wilgoci;
    (3) przeciw podrażnieniom;
    (4) przeciw białym śladom;
    (5) przeciw żółtym plamom.



Opakowanie: Oba mieszczą się w 50ml opakowaniach.
Konsystencja: W przypadku fioletowego kolegi zdecydowanie zbyt lejąca.
Zapach: Zielona świeżość i słodkie nuty w przypadku fioletowej wersji.
Cena/dostępność: Cena obu oscyluje w granicy 11zł, znaleźć je można wszędzie.
Moja opinia: Oba wytwory Garniera mieszczą się w kulce. Kiedyś nie lubiłam tego rodzaju dezodorantów, ale ostatnio zdecydowanie to właśnie po nie częściej sięgam. Co ich różni? Na samym początku konsystencja, w przypadku zielonego kolegi jest w porządku, niezbyt gęsta, niezbyt lejąca. Z kolei ten fioletowy charakteryzuje się strasznie lejącym stanem skupienia, ciężko się go używa. Różni ich również zapach- wersja zielona funduje nam niezwykle świeży, przyjemny dla nosa zapach, z kolei ta druga zaserwowała nam jakby słodkawą woń...nie jestem w stanie znieść jej w tego typu produktach. No i wreszcie czas na meritum sprawy czyli działanie. Zielona wersja spisuje się bardzo dobrze. Nie pozostawia śladów na ubraniach, bardzo delikatnie traktuje odzież.  Zapewnia świetną ochronę przez cały dzień a przy tym nie ma mowy o żadnych podrażnieniach. Świetnie! Z kolei ten fioletowy...ehh. Na początku byłam z niego zadowolona, dobrze się sprawował. Po pewnym czasie jednak zaczęłam zauważać, że zostawia ślady na ubraniach. Zwłaszcza czarnych... tego mu nie wybaczę. Dodatkowo producent obiecuje, aż 48h ochrony co jest niezłym żartem... powinno być napisane kilka godzin ;) Zdecydowanie bardziej polubiłam zielonego kolegę i niewykluczone, że jeszcze do niego wrócę.


Miałyście, którąś z tych wersji? Jak się u Was spisała? :)


Addicted to cosmetics

31 komentarzy

  1. Te dezodoranty/ antyperspiranty są tak osławione na blogach, a ja jeszcze nie miałam żadnego z tych dwóch :D Zapraszam na mój nowy blog :) PS. obserwuje od jakiegoś czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam zieloną wersję, która niestety się u mnie nie spisała...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam chyba jeszcze jakąś inną wersję, ale kiepsko działającą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie przepadam za kulkami, wole spraye :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przez pewien czas namiętnie używałam kulek z Garniera, były w moich ulubieńcach i z tych dwóch przetestowałam ten zielony i byłam z niego zadowolona. Zapach faktycznie świeży i co ważne utrzymywał się przez cały dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam/mam oba w wersji psikaczowej ;DD i zdecydowanie wolę protection - choć i zielony jest ok - myślę że po prostu znudził mi się w nim zapach mi już bo często go miałam przez to też wydaje mi się że gorzej działał.. zapach moze faktyczne nie do końca, ale teraz mam protection różowy i tu zapach jest lepszy zdecydowanie mi się podoba i działanie ma też dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie lubię kulek, ale może się skuszę na wersję w sprayu, chociaż jestem zrażona do garnierowych dezodorantów jak kiedyś jakiś w ogóle się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej nie przepadam za Garnierem, ale zielona kulka spisuje sie calkiem niezle . Zazwyczaj uzywam Nivea w kulce Stres Protect i jest dla mnie bezkonkurencyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja jeszcze nie miałam żadnego, może kiedyś kupię...

    OdpowiedzUsuń
  10. fajne kształciki mają, ja póki co używam kulkę z nivea

    OdpowiedzUsuń
  11. garnier to złoooo. nie lubię z ich firmy nic ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio miałam tą fioletową wersję i muszę przyznać, że ja byłam z niej bardziej zadowolona :) Zapach mi się podobał, całkiem nieźle chroniła, choć nie mam większych problemów z poceniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię kosmetyki Garniera. Tych antyperspirantów jeszcze nie próbowałam. Obecnie używam też Garniera ale różowego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam ten zielony i bardzo sobie chwalę ;) Często do niego wracam

    OdpowiedzUsuń
  15. mam zielony, i jestem bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie ta kulka w ogóle się nie sprawdziła:/

    OdpowiedzUsuń
  17. Fioletowy mam w tradycyjnej formie i też nie przepadam za nim - chroni tak sobie, dziwnie pachnie. Zielony w kulce faktycznie jest dużo lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Od kiedy używam etiaxilu nie potrzebuję takich produktów ;]

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że fioletowy nie do końca się spisał ;]
    http://kosme-teria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. ja jestem bardzo zadowolona z tych kulek - używałam różnych, dla mnie wszystkie rodzaje są zadowalające, zazwyczaj kupuję je na zmianę z Niveą

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja używam zielonego. Zapach może nie do końca mi odpowiada, ale trzyma jak żaden inny.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wersja zielona spisała się u mnie bardzo dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja najbardziej przekonana jestem jednak do Nivea :]

    OdpowiedzUsuń
  24. ja sięgam, zwłaszcza w lecie po kosmetyki, które mają większą moc :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zielonej nie miała ale sama z fioletowej jestem zadowolona mnie chroni i nie pozostawia śladów na ubraniach;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja wolę antyperspiranty w aerozolu ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. u mnie wcale się nie sprawdziły... miałam fioletowy, zielony i różowy.... za każdtym razem łudziłam się, że kolejny będzie lepszy... klapa po całości... garnier popsuł się strasznie, to samo mogę powiedzieć o szamponach do włosów.... nawilżający zbytnio przyklapia włosy, odświeżający plącze strasznie

    OdpowiedzUsuń
  28. nie miałam z nimi do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie znam tych produktów, ale zieloną kulkę może kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. ja jakoś nie mogę się przekonać do używania kulek ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Tych opisywanych akurat nie miałam, ale aktualnie użytkuję Garnier InvisiClear (taki z małym przejrzystym zbiorniczkiem z widocznym płynem), a przedtem używałam innego dezodorantu Garnier w kulce...I mam o nich bardzo złe zdanie. Przede wszystkim przeszkadza mi obecność alkoholu, jak używam, to piecze i szczypie...Chyba to ten alkogol jest jakiś drażniący. Zapach też średni. Zdecydowane NIE dla tych produktów. Wolę inne. Pozdrawiam, trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.