wtorek, 19 marca 2013

Spółka Rudeeej12 part1

Cześć,
Stwierdzam,że ostatnio na moim blogu w głównej mierze pojawiają się same recenzje kosmetyków. Tusze,kremy,lakiery- to już codzienność mojego kawałka internetu,który pierwotnie wcale nie miał służyć do wyrażania opinii na temat kosmetyków. Nie ukrywam jednak,że poruszanie ów tematu bardzo przypadło mi do gustu. Postanowiłam jednak wprowadzić w życie bloga posty 
- o wszystkim i o niczym. 
Jak już napisałam w mojej zakładce: O Rudeej12 i jej blogu, spodziewajcie się postów, postów o wszystkim. Nagłówek- jedno z moich uzależnień. Jedno z wielu.


No więc dziś oczywiście pierwszy post z tej serii, czyli o mojej miłości...
Stefcia, dołączyła do mojego domu 11 października 2009r, pierwotnie miała być Stefanem...ale co tam.. :P (Niestety nie mam zdjęć, z okresu jej bycia "małym kotkiem".

Moja kochana kotka, jest trochę dziwna... uwielbia jeść lody.

Lubi spać w łazience, na półce z ręcznikami, dawniej sypiała też na bojlerze, ale teraz,że już jest gdzie indziej, nie ma takiej możliwości :D Zawsze dziwiliśmy się jak to możliwe,że ten bojler ją nie parzy...mimo wszystko podkładaliśmy jej zawsze jakiś koc, na wszelki wypadek.
Stefka, lubi też wszelkiego rodzaju święta :D Kocha pomagać w pakowaniu prezentów :D 
Jak każda dobra mamusia, kocha swoje dzieci i dobrze się nimi opiekuje.

Stefanka jest bardzo płochliwa,nieufna, jednym słowem- dzika. Tak jest od początku, gdy pierwszy raz przyniosłam ją do domu. Nie chciała nawet zmienić miejsca zamieszkania... za nic nie dawała się złapać. 

Pokaże Wam jeszcze moją odpowiedź konkursową związaną z najpiękniejszym prezentem,który w życiu otrzymałam... jak myślicie, co to był za prezent?

Wymarzony prezent jaki w życiu otrzymałam? I taki, którego do tej pory nie zapomniałam? Wróćmy więc do czasu minionego, 10 października, roku 2009. Bardzo dobrze pamiętam, choć nie lada czas to było temu, była to sobota, godziny popołudniowe, a mróz walił o szybę do wszystkich Zawojskich okien. Godzina około 15, bo "Czas Honoru" oglądałam, zupełnie nie zorientowana faktem, który się stanie. Zapadła dziwna cisza, i liście z drzew nawet nie leciały, rozbrzmiał sygnał telefonu mamy. Odebrała, pogadała, słuchawkę odłożyła i mówi domownikom jaka to nowina. U sąsiadki na poddaszu, kocica urodziła i ponoć piękne kocięta po sobie zostawiła. A my nie dawno straciliśmy kota... Biegnę zobaczyć- pomyślałam. Szybko się ubrałam i w sekundę przed drzwiami sąsiadki już stałam. Zaglądam czym prędzej, a tam trzy małe główki na mnie wyglądają, tak cudne iskierki w oczach mają. Dwa czarne jak smoła, ale była też bura mordka wesoła! Za serce od razu mnie ścisnęła, żyć nie pozwoliła, wiedziałam ,że w domu muszę ją mieć- a skoro tak postanowiłam no to cześć! Do domu w mgnieniu oka wróciłam, o cudzie, który tam zobaczyłam, zaraz opowiedziałam. Na co odpowiedź"NIE" usłyszałam. Szybko się rozpłakałam, myśli o braku kotka nie dopuszczałam. Nastała 9:00 rano w niedziele a co za tym idzie? Moja zmiana, wiedziałam ,że muszę zdobyć tego kompana. Na przemian byłam miła i błagałam aż w końcu przychylne słowa usłyszałam i się rozradowałam. Około 17 po kocura wybyłam, sprawa jednak tak prosta nie była. Bura mordka czując co się święci, nie chciała opuścić swojej rodzicielki, za Boga złapać się nie pozwalała! Na nic zdało się mleko i kiełbasa, którą na zachętę otrzymywała. Rodzeństwo jej do przyjaźni było skore, chętnie obecnością w domu uraczyłoby Korę. Ja jednak nie byłam zainteresowana, bo po uszy w burej mordce już byłam zakochana. Po około godzinie męczarni ciężkiej miałam już kocurka w swojej ręce. Do domu tuląc go do piersi prędko popędziłam... a tam znowu zbledła mi mina. Bo nowy piesek nie był w stanie kotka zaakceptować, przyjaźni mu swojej zaoferować. Tata więc kazał z powrotem kocurka u sąsiadki zostawić, do czego rudaaa12 dopuścić nie była w stanie. Użyła swojej tajnej broni zwanej- płakaniem. I tym o to sposobem Stefcia do jej domu dołączyła, choć pierwotnie Stefanem być powinna, nawet to nie spowodowało ,że moja miłość do niej się zmieniła.

Zamieszczałam ją na blogu Dobre Dla Urody, i mimo,że nie wygrałam, fajnie było coś takiego napisać ;)


Będą Wam się podobać takie posty? Kociarstwo, czytanie, jedzenie? :D Trochę urozmaicenia chyba nie zaszkodzi,co?

54 komentarze

  1. Fajnie przeczytać u Ciebie coś innego. Stefcia bardzo mi się podoba aczkolwiek boję się kotów, bo moja babcia miała Psotkę . Ten kot był dziki, nie dał się dotknąć a raz przeraźliwie mnie podrapała gdy byłam małą dziewczynką :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna Stefcia :D Lubię takie życiowe posty, pisz śmiało - będę czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale wierszyk to Ty napisałaś cudowny o tej swojej przepięknej przeuroczej lubiącej ciepełko Stefci :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Kociarstwo możesz jak dla mnie wrzucać codziennie :)
    Cudna koteczka ❤
    Pozdrowienia od Nuszkisa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny wpis:) lubię takie oraz lubię koty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też używam tajnej broni zwanej płakaniem :D
    Świetna historia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co prawda za kotami nie przepadam,ale zdjęcia niektórych mnie urzekają. Zwierzak w domu potrafi uszczęśliwić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też jestem kociarą :D Głaski dla Stefki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam kotki! niestety nie mogę mieć w domu, bo tata i siotra są uczuleni ..
    bardzo mi się podoba Twoja odpowiedź konkursowa :)
    szkoda, że nie wygrałaś ..

    OdpowiedzUsuń
  10. skoro blog o wszystkim ;) to poczytam co tam dobrego ugotowałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam koty! :) A opis prezentu świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. lubię takie przerywniki :) w stałej tematyce
    chętnie poczytam takie posty
    a koty uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem dlaczego , ale mam wstręt dla kotków :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Heh super! Świetnie to opisałaś ;) ostatnie zdjęcie takie słitaśne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sliczna ta Twoja kicia :)) no i Kochana jak Ty rymujesz hihii :&

    OdpowiedzUsuń
  16. w sumie to końcówki jakiś czas temu, ale ogólnie ja takie włosy właśnie mam , ha może się ułożyły jakoś nie wiem : D
    a ja kotów no nie mogę po prostu, jestem zwolenniczką psów :)

    OdpowiedzUsuń
  17. przesliczny :D widac diabła w oczach :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Słodkie zwierzątko :) Ja też mam kotke, ale syjamską :D
    obserwuje, zapraszam na mój blog:)

    OdpowiedzUsuń
  19. pewnie że nie zaszkodzi :-)
    nie samymi kosmetykami człowiek żyję :)

    Kociak słodki :D
    ja też miałam być.. Wojtusiem :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny kociak;) moja kotka też lubiła lody:)

    OdpowiedzUsuń
  21. hehe świetny post i cudne fotki ! pewnie, ze nam się pdooba:)
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wolę pieski, ale Twoją kotkę uwielbiam <3 :)).

    Buziaki :*.

    OdpowiedzUsuń
  23. Opowiadanie jest świetne!
    Kotek na ostatnim zdjęciu skradł moje serce ;)
    też jestem fanką kotecków i mam jednego w domku :)
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja kocham psiaki, szczególnie mojego Baksiorka :)

    OdpowiedzUsuń
  25. dla mnie fajnie, takie posty mogą być :)
    kocurek <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Słodki ten kociak...a co do zmian to faktycznie czasami mała odskocznia od kosmetycznych recenzji jest mile widziana ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Śliczna kicia, kocham koty :)

    OdpowiedzUsuń
  28. mój kot też lubi lody :P i woli kwaśne mleko zamiast świeżego :P Piękna Stefanka! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. a ja właśnie straciłam kotka :(

    OdpowiedzUsuń
  30. a ja nie przepadam niestety albo stety za kotkami:):(***

    OdpowiedzUsuń
  31. Moja Gapcia również uwielbia lody :)

    OdpowiedzUsuń
  32. o matko ale wytrzeczyła gały na tym jednym zdjęciu hahahahaa xd uroczo:D

    OdpowiedzUsuń
  33. uwielbiam koty :) chciałabym mieć, ale niestety jestem uczulona... :( ciekawa odmiana na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja mam podobną historię bo miała być Selena, ale skończył/a jako Perwerus.
    Koty uwielbiają nabiał :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Ależ uroczy kotek ;p JA osobiście mam psa który też lubi jeść lody chipsy i tym podobrne rzeczy któych inne normalne psiaki nie jedzą xd

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetne urozmaicenie! Już kiedyś pisałam, że Twój kot jest boski i bardzo podobny do mojego...Mi też zdarzyło się źle rozpoznać pleć kota, to nie pies, żeby można było łatwo zobaczyć. Mój kochany Twitterek-obecny kot-też był w opinii mamuśki "dziewczyną", dopiero potem się okazało, co z nim:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mnie to nie przeszkadza,a bardziej interesuje.Fajnie,ze dodalas inny post niż zawsze;) takie oderwanie się od kosmetyków;).... Bredze co? Hehe
    Ja jestem całkowicie za!!!

    OdpowiedzUsuń
  38. ale kicia :) fajne imię ma! :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Haha na foto z prezentami Kocia ma przeboskie spojrzenie ;D

    OdpowiedzUsuń
  40. bardzo podobna do mojej Ciri :)

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.